Ocena brak

George Joseph SMITH

Autor /Malina1243 Dodano /05.01.2013

Sprawa George’a Josepha Smitha, którą gazety ochrzciły „sprawą panien młodych wkąpieli”, zyskała w swoim czasie ogromny rozgłos i znana była również w Polsce. Ponieważjednak, jak sądzimy, niewiele osób pamięta szczegóły działalności owego dżentelmena,przedstawiamy dokładny jej opis.Historia życia Smitha może stanowić jeden z najsilniejszych argumentów przeciwkosurowości wyroków wobec nieletnich. Któż bowiem wie, jak mogłyby się potoczyć jego losy,gdyby nie fakt, że jako 9-Letni chłopiec (urodził się w Bow w 1872 roku) został skazany na 8 lat pobytu w zakładzie poprawczym za kradzieże.

Możemy sobie wyobrazić, jak strasznąinstytucją był taki zakład w 1880 roku i jaki mógł mieć wpływ na dziewięciolatka. Smithopuścił go jako zdeklarowany wróg społeczeństwa, co wkrótce ujawniło się w jegodziałalności.W 1896 roku spędził rok w więzieniu za paserstwo. Współoskarżoną była pewna służąca,która okradała swych chlebodawców na zlecenie Smitha. Wychodząc z więzienia, miał 25 lat,a w rok później ożenił się z niejaką Caroline Thornhill i osiadł w jej rodzinnym mieścieLeicester, gdzie prowadził piekarnię. Używał wtedy nazwiska George Oliver Love.Małżeństwo trwało zaledwie dwa lata, były to jednak lata bogate w wydarzenia. Mniej więcejw pół roku po ślubie Smith wyjechał bowiem w interesach do Londynu, gdzie... „ożenił się” zwłaścicielką pensjonatu, kobietą w średnim wieku, od której systematycznie wyłudzał pewnesumy pieniędzy.

Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, sprowadził następnie do Londynuswoją autentyczną żonę (która jednak nic nie wiedziała o „rywalce”) i namówił ją do podjęciapracy w charakterze służącej w bogatym domu po to tylko, oczywiście, aby mogła okradaćchlebodawców. Wkrótce została aresztowana i bez wahania poinformowała policję owspółudziale Smitha. Jako recydywista otrzymał on tym razem maksymalny wymiar kary zapaserstwo – dwa lata więzienia. Jego żona została skazana zaledwie na parę miesięcy, poczym wyjechała do Kanady, nie interesując się dalszymi losami męża. Rozwód nie zostałjednak przeprowadzony, a więc wszystkie następne „żony” Smitha nie były nimi w obliczu prawa.

Zwolniony z więzienia w 1902 roku Smith powrócił do właścicielki pensjonatu. Gdyzdołał wydać wszystkie wyłudzone od niej pieniądze, porzucił ją.Przez następne sześć lat, jak można przypuszczać, zajmował się ulepszaniem swejmetody oszustw matrymonialnych. Nie wiemy, ile kobiet „poślubił”, a następnie porzucił. Jakto zwykle bywa w takich sprawach, oszukane wolały nie zgłaszać się na policję. Możnajednak przypuszczać, że technika, jaką stosował Smith, była zawsze taka sama: gdy tylkoodbył się „ślub”, a nieszczęsna panna młoda przekazała małżonkowi swe pieniądze, ten znikałjak w starym dowcipie, wychodził na przykład po gazetę.

W 1908 r. Smith „poślubił” niejaką Edith Mabel Pegler, do której żywił chyba prawdziweuczucie. Panna Pegler odpowiedziała na jego ogłoszenie i zaczęła pracować u Smitha jakogospodyni. Wkrótce została jego kolejną żoną (ślub odbył się 30 lipca 1908, a Smith po razpierwszy wystąpił pod własnym nazwiskiem). Zajmował się teraz handlem antykami wBristolu, a konieczność licznych wyjazdów tłumaczył interesami. Nie zaprzestał bowiemdziałalności oszusta matrymonialnego, o której – jak należy sądzić – panna Pegler nie miałapojęcia.

W 1909 roku, a więc w rok po ślubie z panną Pegler, Smith poznał w Londynie kolejnąofiarę. „Ożenił się” z nią pospiesznie (nigdy nie tracił czasu na długie zaręczyny), ukradł jej350 funtów i co kosztowniejsze ubrania, po czym zniknął podczas niedzielnej wizyty wNational Gallery. Dzięki temu łupowi zdołał kupić dom, gdzie zamieszkała panna Pegler(nazywamy ją tak, ponieważ określenie „pani Smith” nie stanowi w tym wypadku cechywyróżniającej ją spośród innych). W rok później, w sierpniu 1910, odbył się kolejny „ślub”Smitha, występującego tym razem pod nazwiskiem Henry Williams, z 31-letnią BessieConstance Annie Munday. Okres narzeczeństwa trwał zaledwie tydzień, a kobieta stanowiłaniewątpliwie cenny łup jako posiadaczka 2500 funtów. Wkrótce jednak Smitha spotkał srogizawód, bo majątek „żony” okazał się niedostępny, „pan młody” musiał się więc zadowolićskromną sumą 135 funtów.

Pozostawił „żonie” list, prosząc ją, by nie ujawniała nikomu faktuzabrania przezeń pieniędzy.Nie wiemy nic o następnych dwóch latach życia Smitha. Możliwe, że spokojnie żył wBristolu z panną Pegler, choć wydaje się to mało prawdopodobne. Natomiast w marcu 1912roku przypadkiem spotkał na ulicy porzuconą przed dwoma laty pannę Munday. Smith miałprawdopodobnie wiele uroku osobistego, gdyż kobieta bez wahania wybaczyła mu i przyjęłado swego domu. Okazało się jednak, że owe 2500 funtów nadal pozostaje niedostępne. Smithspróbował więc po raz pierwszy nowego sposobu.

Małżonkowie sporządzili testamenty, zapisując sobie wzajemnie cały majątek. Wkrótcepotem Smith zakupił wannę z blachy cynkowej, płacąc za nią 1 funt 17 szylingów i 6 pensów(rachunek zachował się w sklepie żelaznym, a później miało wyjść na jaw, że Smith zdołałobniżyć cenę wanny, która pierwotnie wynosiła 2 funty...). 13 lipca 1912 roku pannę Mundayznaleziono utopioną w tej wannie w domu, jaki zajmowała wraz z „mężem” przy High Street w miejscowości Herne Bay. Nieszczęśliwy wypadek nie wzbudził niczyich podejrzeń: Smithodebrał spadek, po czym powrócił do panny Pegler, tłumacząc dłuższą nieobecność korzystnąpodróżą w interesach. Pieniądze panny Munday przeznaczył na zakup 7 domów w Bristolu za2180 funtów.

Następną ofiarą Smitha była poznana w Southsea Alice Burnham, pielęgniarka. „Mąż”zdobył jej gotówkę – 100 funtów, po czym ubezpieczył ją na życie na sumę 500 funtów.„Pobrali się” 31 października 1913 roku, a już 12 grudnia „pannę młodą” znaleziono utopionąw wannie. Jak poprzednio, tak i tym razem śmierć tę uznano za nieszczęśliwy wypadek.Smith zarobił więc w sumie 600 funtów. Właścicielka domu przy Regents Road w Blackpool,gdzie wydarzył się „wypadek”, była oburzona zachowaniem się Smitha po śmierci żony.Wzruszył tylko ramionami i powiedział: „Umarła, i tyle”. Kazano mu natychmiast opuścićdom, co też uczynił.

Powrócił znów do panny Pegler, by spędzić z nią rok jako przykładnymałżonek.We wrześniu 1914 r. powtórzył raz jeszcze swój stary sposób: „poślubił” Alice Reavil,służącą z Bournemouth i zniknął zaraz potem zabierając 100 funtów, odzież i biżuterię„żony”. Technika ta przestała mu jednak odpowiadać, bo już w grudniu tego samego rokuSmith kupił następną wannę.Poznał mianowicie niejaką Margaret Elizabeth Lofty, córkę pastora. Była ona damą dotowarzystwa, a ponadto przeżywała właśnie załamanie po stracie ukochanego. Smith bardzoszybko zdołał wyleczyć złamane serce swej wybranki.

Poznali się 3 grudnia, a już 17 grudniapanna Lofty została jego kolejną „żoną”. Ceremonia odbyła się w miejscowości Bath (trudnonie podejrzewać tu Smitha o koszmarny dowcip, skoro „bath” w języku angielskim oznacza„kąpiel”). Państwo Lloyd (takiego nazwiska używał Smith przy tej okazji) zamieszkali przyBismarck Road w Highgate tuż po ślubie, a panna Lofty sporządziła testament, zapisującwszystko świeżo poślubionemu mężowi. Jeszcze tego samego dnia Smith zakupił wannę,która została natychmiast dostarczona do domu i zainstalowana w łazience wynajętegomieszkania.W dzień po tym, jak młoda para zajęła owo mieszkanie właścicielka domu usłyszałaodgłosy szarpaniny w łazience. „Jakby ktoś uderzał dłońmi o brzeg wanny...” – opowiadałapotem. Wreszcie wszystko ucichło, a następnie dała się słyszeć melodia nieudolniewygrywana na organach w salonie na piętrze.

Upłynęło jeszcze kilkanaście minut, organy ucichły, a właścicielka domu zauważyła zprzerażeniem, że na suficie jej parterowego pokoju pojawia się rosnąca z każdą chwilą mokraplama. Woda zaczęła właśnie kapać na dywan i kobieta miała już biec na górę, gdy naglefrontowymi drzwiami do domu wkroczył Smith z papierową torbą w dłoni.

– Kupiłem trochę pomidorów na kolację – wyjaśnił.

Należy wspomnieć, że wychodzenie po zakupy dla tworzenia sobie alibi stanowiłonieodłączny element metody stosowanej przez Smitha. Zanim znaleziono ciało i pannyMunday, Smith kupował na targu ryby; w przypadku panny Burnham były to jajka.

Pannę Lofty znaleziono utopioną w wannie, z której woda przelewała się, ściekając aż naparter. Śledztwo zakończyło się, jak zwykle, werdyktem o nieszczęśliwym wypadku. Sposóbopracowany przez Smitha okazał się więc raz jeszcze niezawodny. Błąd tkwił tylko w zbytczęstym jego powtarzaniu bez żadnych modyfikacji.

O śmierci panny Lofty doniosły gazety. W opisach tragicznego wypadku było zapewnesporo szczegółów, skoro przeczytawszy je, krewny panny Munday, zdumionypodobieństwem obu przypadków, zwrócił się do policji w Aylesbury, zaś właścicielka domuw Blackpool, która była tak oburzona postawą Smitha po śmierci żony (panny Burnham),napisała do Scotland Yardu. Policja działała tym razem bardzo szybko. Ostrzeżono przedewszystkim adwokata Smitha, by nie wypłacał swemu klientowi sumy ubezpieczenia i spadkupo pannie Lofty. Następnie Smith, którego prawdziwe personalia ustalono bez trudu, zostałaresztowany pod zarzutem bigamii, co miało zapobiec ucieczce podejrzanego przedzdobyciem wystarczających dowodów jego przestępstwa. Aresztowanie miało miejsce 15stycznia 1915 roku, a już w lutym Smithowi przedstawiono zarzut potrójnego morderstwa.

Proces rozpoczął się 22 czerwca w Old Bailey i trwał 6 dni. Smith do końca nieprzyznawał się do winy, przysięgli nie mieli jednak żadnych wątpliwości. Uznany za winnegoSmith został skazany na śmierć. Stracono go 13 sierpnia 1915 roku. Prowadzony na szafotzemdlał i został tam zaniesiony przez pomocników kata.

Podobne prace

Do góry