Ocena brak

Geneza współczesnych poglądów na inflację

Autor /Ulryk Dodano /15.12.2011

Lata trzydzieste to okres wielkiego kryzysu (lata 29 – 35). W Stanach Zjednoczonych rosło bezrobocie i zgodnie z ekonomią klasyczną cena pracy powinna spadać, a wcale tak nie było. Płace przy rosnącym bezrobociu nie spadały, więc koszty rosły. Bezrobotnych było coraz więcej, spadał popyt. Nie sprawdziło się ilościowe równanie pieniądza. J.M. Keynes dowiódł, że w tej sytuacji nie należy ludzi zwalniać, tylko ożywiać popyt. Rząd powinien w tym momencie skorygować mechanizm rynkowy - inwestować w popytotwórcze przedsięwzięcia, np. autostrady, melioracje, wały przeciwpowodziowe, itp. – to zwiększy zatrudnienie. Rodzi się popyt na środki produkcji – uruchamia się mnożnik.

Pojawiły się dochody nowozatrudnionych i wzrósł popyt, czyli akcelerator (przyspieszacz). Keynes był zdania, że to państwo musi dokonywać regulacji na rynku. Trzeba więc wprowadzić aktywne państwo na ślepy rynek, które pozwoli na taką alokację zasobów, aby wydajność wzrosła ponad proporcjonalnie i wywołany został mnożnik i akcelerator. Na podstawie tej teorii powstała nowa szkoła ekonomistów – keynesowska.

Teoria ta sięga XVIII wieku i uzależniła ona wartość pieniądza i ogólny poziom cen od ilości pieniądza w obiegu. Ilościowa teoria pieniądza dowodzi więc, że zmiany nominalnej podaży pieniądza powodują identyczne zmiany poziomu cen (a przez to płac) lecz nie wpływają na produkcję i zatrudnienie. Teoria ta zawdzięcza swój renesans Miltonowi Friedmanowi i jest podstawą monetarnej teorii inflacji.

Do góry