Ocena brak

Fritz SAFFRAN i Erich KIPNIK

Autor /Malina1243 Dodano /05.01.2013

Fritz Saffran był młodym i powszechnie lubianym kierownikiem – jak byśmy dziśpowiedzieli – dużego sklepu meblowego firmy „Platz i Spółka” w mieście zwanym wówczasRastenburg, czyli w dzisiejszym Kętrzynie. (Rzecz dzieje się bowiem w dawnych PrusachWschodnich w 1930 roku.) Wyglądało na to, że sklep pod sprawnym kierownictwem Saffranaprosperuje znakomicie i to w warunkach ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Były tojednak pozory, w rzeczywistości stał bowiem na granicy bankructwa, a winę za to ponosiłwłaśnie kierownik. Chcąc zapewne zwabić jak najwięcej klientów, Saffran oferował sprzedażratalną na bardzo korzystnych warunkach. Zapewniało to dużą ilość transakcji, lecz nieprzynosiło gotówki, zwłaszcza że klienci Saffrana, jak się dowiadujemy, dość niechętniepłacili raty. Nieszczęsny kierownik, który odpowiadał materialnie za powierzony mu sklep,chwytał się różnych sposobów zaradzenia złu, między innymi zaciągając pożyczki nalichwiarski procent. Miało to ten efekt, że wkrótce nie tylko sklep, ale i on sam był zadłużonypo uszy. Wierzyciele naciskali, a i srogi pan Platz (zresztą teść Saffrana, który ożenił się zcórką właściciela firmy, co miało mu zapewne pomóc w karierze) przebąkiwał, że nic niepomogą rodzinne koneksje.

I oto pewnego dnia Saffran, jak zwykle studiując poranną gazetę, zauważył w niej notatkęo zbrodni niejakiego Kurta Tetznera, który usiłował wyłudzić sumę ubezpieczenia na życie,pozorując własną śmierć w płonącym samochodzie. Kierownik sklepu meblowego stwierdził,że z pewnymi modyfikacjami sposób ten mocna idealnie zastosować w jego własnej sytuacji,przystąpił zatem do działania.

Saffran miał kochankę, niejaką Ellę Augustin, która była kasjerką w jego sklepie. Romansten utrzymywany był w ścisłej tajemnicy. Wszyscy wiedzieli, że Ella podkochuje się wkierowniku, lecz nikt z personelu nie miał pojęcia, że uczucie to jest odwzajemniane. Ella niebyła ładna, miała natomiast silny charakter i określano ją mianem „awanturnicy”. Bez oporówzgodziła się zostać wspólniczką Saffrana.

Na trzeciego wspólnika wybrano głównego księgowego nazwiskiem Erich Kipnik, choć nie wiemy, jakich argumentów użył Saffran, bynamówić go do uczestnictwa w zbrodni.Modyfikacja sposobu Tetznera polegać miała na tym, że zwłoki – rzekomo ciało samegoSaffrana – miały zostać spalone w sklepie. Było to niezwykle dogodne, jako że przy okazjispłonąłby towar i rachunki. (Jak wiemy, ta metoda bywa i dziś często stosowana przezkierowników, którym przytrafi się manko; na szczęście, nie widzą oni na ogół potrzebyumieszczania w sklepie zwłok ludzkich...). Rzekoma śmierć Saffrana była konieczna, bo tymsamym pozbywał się on również i swych prywatnych długów.

Wspólnicy znaleźli opuszczoną chatkę w Puszczy Piskiej, gdzie Ella przesiadywaławieczorami, czekając na powrót mężczyzn z „polowania”. Tak bowiem można określićdziałalność Saffrana i Kipnika, którzy grasowali po okolicy samochodem, szukającodpowiedniej ofiary. Pewnego wieczoru zabrali ze sobą Ellę, której widać niezbytodpowiadało samotne czekanie w lesie.Wtedy to znaleźli pierwszego „kandydata”, który poprosił ich o podwiezienie w okolicęwsi Sorkwity. Ledwo samochód ruszył, Kipnik zaczął bić nieznajomego w głowę pałką. Tujednak okazało się, że na tego typu „akcje” nie należy zabierać kobiet, nawet tych o pozornie„silnych nerwach”. Ella wpadła w histerię i zdenerwowani wspólnicy wypuścili swą ofiarę.Nie wiemy, ilu jeszcze przypadkowych „autostopowiczów” cudem uniknęło strasznegolosu.

Podczas procesu Saffran opowiedział o człowieku, który – zabrany do samochodu –zdążył wyznać swym niedoszłym mordercom, że ma liczną rodzinę – sześcioro dzieci.Podobno podwieźli go na miejsce, nawet nie tknąwszy. Ponieważ jednak ta historyjkapochodzi od głównego oskarżonego, radzimy traktować ją z rezerwą.Wreszcie 12 września 1930 roku, jadąc wieczorem którąś z wiejskich dróg, Saffran iKipnik natrafili na idealnego kandydata. Osobnik ten, jak się później okazało 25-letniFriedrich Dahl, na swoje nieszczęście poinformował podczas jazdy uczynnego kierowcę ijego przyjaciela, że od pewnego czasu jest bezrobotny i włóczy się po okolicy, szukającpracy.

Nie wiemy, jak przebiegały dalsze wypadki. Saffran i Kipnik oskarżali się wzajemniepodczas procesu, nie zdołano zatem ustalić, który z nich zadał śmiertelny cios Dahlowi.Zaczął prawdopodobnie Kipnik, jeszcze podczas jazdy, dość że wkrótce połowa planu byławykonana.Ciało Dahla zostało schowane w piwnicy opuszczonej chatki. Drugi etap akcjiprzewidziano bowiem dopiero na 15 września, kiedy to wspólnicy przewieźli zwłoki doKętrzyna i umieścili je na zapleczu sklepu. Następnie całe wnętrze sklepu zostało dokładnieoblane benzyną (zużyto do tego celu 100 litrów!) i podpalone. Budynkiem wstrząsnęłapotężna eksplozja.

Mimo późnej godziny na piętrach pracowało jeszcze 30 osób, które cudemuratowano z pożaru. Gdy wokół płonącego sklepu zgromadził się tłum, nagle z płomieniwybiegł Kipnik (który uprzednio przez nikogo nie zauważony dostał się do sklepu przez sąsiadujące z drzwiami okno). Stosownie osmalony i zdenerwowany, opowiadał, że Saffran,zauważywszy płomienie wewnątrz sklepu, wbiegł do środka, chcąc ratować księgirachunkowe. On sam, Kipnik, pobiegł za szefem i zdołał jeszcze zauważyć, jak ten chwiejesię i pada. Gdy zgliszcza ostygły, w sklepie znaleziono niemal całkowicie zwęglone zwłoki.

Nikt nie podejrzewał nawet, że cała sprawa mogła mieć inny przebieg, choć niewielewcześniej Saffran ubezpieczył się wysoko na życie. Niewątpliwie zaważył tu fakt, że Kipnikdoskonale odegrał swą rolę.Sprawiedliwości miało się jednak stać zadość i to dzięki niewiarygodnie głupiemubłędowi morderców. Oto dwa dni po pożarze Ella Augustin zamówiła samochód z kierowcą,by – jak twierdziła – udać się do chorej matki do Królewca. Szofer, osobnik nazwiskiemReck, podjechał pod dom Elli o godzinie trzeciej nad ranem i z najwyższym zdumieniemzobaczył, że wraz z Ellą do samochodu wsiada... Saffran (kierownik sklepu meblowego byłpostacią znaną w całym Kętrzynie, a o jego tragicznej śmierci wiedzieli wszyscy w okolicy).Mimo to Reck ruszył w drogę. Nie był, jak się można domyślać, orłem intelektu, skorodopiero po ujechaniu kilkunastu kilometrów doszedł do oczywistego wniosku, że coś tu sięnie zgadza. Bojąc się widać o swoją skórę (a podejrzenie o udział w przestępstwie istotnie mugroziło), zatrzymał samochód i kategorycznie zażądał, by Saffran wysiadł. Rzekomynieboszczyk potulnie opuścił samochód, a Reck widział jeszcze, jak wolnym krokiemodchodzi w kierunku najbliższej wioski.

Wydawałoby się, że szofer powinien natychmiast zawiadomić policję. Czy jednak bał sięto uczynić, czy też jeszcze nie dotarło doń, że dysponuje dowodami przestępstwa, dość że niezgłosił się na posterunek, lecz zaczął opowiadać o dziwnym zdarzeniu znajomym. Wśród nichznalazł się wreszcie ktoś rozsądny i wkrótce rozpoczęto poszukiwania Saffrana i ElliAugustin, która wysiadła z samochodu wraz z kierownikiem i również zniknęła.Jak się okazało, Saffran udał się do Berlina, gdzie zatrzymał się u ubogiego stolarza,kuzyna Elli.

Planował ukraść dokumenty swego gospodarza i pojechać do Hamburga, gdziemógł wsiąść na statek do Brazylii. Zdawał sobie widać sprawę z tego, że może byćposzukiwany, postanowił bowiem unikać dużych dworców, gdzie – jak sądził – prowadzonabędzie obserwacja. Poszedł więc piechotą do Spandau. Trzeba przyznać, że wybrał najgorszez możliwych miejsc. Na dworcu zauważył go bowiem i rozpoznał jego dawny kolega zwojska, który właśnie w Spandau czekał tego dnia na pociąg. Ponieważ gazety opublikowaływłaśnie list gończy, człowiek ten natychmiast zawiadomił policję. Saffran popijał właśniekawę w poczekalni na dworcu w Wittemberdze, gdzie miał przesiadkę do Hamburga, gdy dobudynku wkroczyła policja. Rzekomy nieboszczyk został aresztowany.

Dopiero teraz przeprowadzono dokładne badanie zwłok znalezionych w spalonymsklepie. Wyszło na jaw, że człowiek ten został spalony mniej więcej dwa dni po śmierci, a cowięcej – że ciało przebywało w ziemi przez owe dwa dni. Pierwsza myśl, jaka nasunęła sięprowadzącemu śledztwo, doprowadziła do przeszukania okolicznych cmentarzy. Sądzono bowiem, że Saffran, Kipnik i panna Augustin wykopali jakieś zwłoki. Ponieważ jednak żadengrób nie nosił śladów naruszenia, postanowiono uciec się do dość oryginalnego sposobuustalenia tożsamości zabitego, a mianowicie opublikowano rysunek przedstawiający jegouzębienie (jedyny fragment zwłok, jaki nadawał się do identyfikacji) w czasopiśmiestomatologicznym, wraz z wezwaniem o pomoc, skierowanym do dentystów. Okazało się, żeDahl istotnie leczył sobie zęby. Wkrótce zgłosił się jego dentysta i w ten sposób ciało zostałozidentyfikowane. Nie ulegało zatem wątpliwości, że trójka wspólników powinna odpowiadaćza zabójstwo.

Stanęli oni przed sądem w Bartoszycach dnia 23 marca 1931 roku. Oskarżono również owspółudział nieszczęsnego szofera Recka, który jednak został uniewinniony gdyż, zarównojego ociężałość umysłowa, jak i szczerość zeznań nie budziły wątpliwości. Natomiast Saffrani Kipnik, choć przyznali się do zaplanowania i wykonania zbrodni, przez cały czas trwaniarozprawy usiłowali zrzucić winę na siebie nawzajem (jak wspomnieliśmy, do końca nieustalono stopnia winy każdego z nich). Jak donoszą sprawozdawcy sądowi, wyjątkowonieprzyjemny moment miał miejsce, gdy na sali pojawiła się wdowa po zamordowanymFriedrichu Dahlu. Saffran i Kipnik zaczęli natychmiast przekrzykiwać się, składając pod jejadresem głośne błagania o wybaczenie. Było to tak niesmaczne, że wreszcie prokuratorwarknął: „Dość tego teatru!”. Oskarżonych uciszono. Ella Augustin, powodowana zapewnemiłością do Saffrana, do końca twierdziła, że mordercą jest Kipnik. Ten zaś, poniekądsłusznie, utrzymywał, że jest z gruntu porządnym człowiekiem i do zbrodni namówionyzostał przez Saffrana, który tym samym zrujnował mu życie.

Obaj zostali skazani na śmierć, karę zamieniono jednak na dożywotnie więzienie. Biorącpod uwagę późniejsze wydarzenia na terenie Prus Wschodnich, można przypuszczać, że nieodbyli jej do końca. Ella Augustin została skazana na 5 lat pozbawienia wolności.

Podobne prace

Do góry