Ocena brak

FRANCISZEK SALEZY - Ideał życia chrześcijańskiego dla każdego

Autor /Franek Dodano /24.04.2011

Bóg stwarzając świat rozkazał roślinom rodzić owoce, każdej według swego rodzaju” (Rdz 1, 11). Podobnie nakazuje chrześcijanom, którzy są żywymi roślinami jego Kościoła, by wydawali owoce pobożności odpowiednie do stanu i powołania każdego. Inaczej ma się ćwiczyć w pobożności szlachcic, inaczej rzemieślnik lub sługa, inaczej książę, inaczej wdowa, panna lub mężatka. I nie dosyć na tym. Potrzeba jeszcze, żeby każda jednostka stosowała sposób praktykowania pobożności do swych sił, zajęć i obowiązków.

Zważ, Filoteo, czy wypadałoby, żeby się biskup usamotnił jak kartuz? A gdyby ludzie, żyjący w małżeństwie, tak mało dbali o gromadzenie majętności jak kapucyni, gdyby rzemieślnik spędzał cały dzień w kościele jak zakonnik, a zakonnik gdyby chciał bezustannie oddawać się posługiwaniu bliźnim jak biskup, czyż taka pobożność nie byłaby nieporządna, nieznośna, wprost śmieszna? Jednakże takie zboczenia zdarzają się dość często, a świat, który nie rozróżnia albo rozróżnić nie chce między pobożnością prawdziwą a nieroztropnością tych, których cnota jest tylko urojona, zżyma się i potępia pobożność, zgoła za owe nieporządki nieodpowiedzialną.

Nie, Filoteo, pobożność nie psuje niczego, gdy jest prawdziwa, lecz owszem - doskonali wszystko. Kiedy zaś staje w sprzeczności z czyimś uprawnionym powołaniem, jest niewątpliwie fałszywa. „Pszczoła - powiada Arystoteles - wyciąga miód z kwiatów, nie wyrządzając im szkody”, a zostawiając je nienaruszone i świeże tak, jak je zastała. Prawdziwa zaś pobożność czyni jeszcze lepiej, bo nie tylko nie przynosi uszczerbku żadnemu powołaniu, żadnemu zajęciu, lecz przeciwnie, zdobi je wszystkie i upiększa. Wszelki drogi kamień, rzucony do miodu, nabiera więcej blasku, stosownie do swej barwy. Podobnie i każdy człowiek staje się milszy w swym powołaniu, gdy je łączy z pobożnością. Dzięki pobożności, troska o rodzinę pozbywa się niepokoju, miłość małżeńska zyskuje więcej szczerości, służba publiczna więcej wierności, wszelkiego rodzaju zajęciom przybywa powabu i słodyczy.

Jest to błąd przeciwny wierze, wprost herezja, chcieć rugować życie pobożne z obozu żołnierskiego, z warsztatu rękodzielniczego, z dworu książąt, z pożycia małżeńskiego. Przyznaję, Filoteo, że dla pobożności czysto kontemplacyjnej, klasztornej i zakonnej, nie ma miejsca w takich powołaniach, wszelako poza tymi rodzajami pobożności są jeszcze inne, zdolne udoskonalić ludzi, żyjących w zawodach świeckich. Przykładów na to dostarcza już Stary Zakon, takich jak: Abraham, Izaak, Jakub, Dawid, Tobiasz, Sara, Rebeka i Judyta.

W Nowym zaś Zakonie jaśnieli doskonałą pobożnością: Józef, Lidia i Kryspin wśród swych rzemiosł; Anna, Marta, Monika, Akwila w stanie małżeńskim; Korneliusz, Sebastian, Maurycy w obozie; Konstanty, Helena, Ludwik, Amadeusz i Edward na tronie. Bywało nawet, że ten i ów tracił doskonałość na samotności, która przecie wydaje się tak pożądana pragnącym się udoskonalić, a zachowywał ją wśród zgiełku świata, na pozór nie bardzo sprzyjającego postępowi wewnętrznemu. Lot, mówi św. Grzegorz, tak czysty w mieście, zbrukał się na pustyni. Gdziekolwiek tedy jesteśmy, możemy i powinniśmy dążyć do życia doskonałego.

Podobne prace

Do góry