Ocena brak

FRANCISZEK BACON

Autor /Mati123 Dodano /31.05.2011

Metodologiczne pomysły Odrodzenia i jego empirystyczne dążności znalazły dojrzały wyraz dopiero w końcu epoki, w pismach Bacona.

ŻYCIE Franciszka Bacona było życiem człowieka ambitnego. Nie lękał się podjąć dzieła odnowy nauk, choć nie rozporządzał pracami przygotowawczymi, a przy tym, pochłonięty innymi sprawami, niezbyt wiele czasu mógł poświęcać nauce. Albowiem od naukowych silniejsze jeszcze były jego aspiracje polityczne i światowe. Urodzony w Londynie w 1561 r. jako syn dygnitarza koronnego, odbywał studia w Cambridge, praktykę dyplomatyczną w Paryżu, potem rozpoczął karierę prawniczą, w 1595 r. został członkiem parlamentu, w 1604 - doradcą prawnym królewskim, w 1613 - naczelnym prokuratorem państwa, w 1618 - lordem kanclerzem i baronem of Verulam, w 1621 - wicehrabią of St. Albans.

Ale jeszcze w tymże roku, za dowiedzione mu przekupstwo, postradał wszystkie urzędy i skazany został na więzienie. Zwolniony zresztą wkrótce z wię­zienia, spędził resztę życia w odosobnieniu. Zmarł w r. 1626, przeziębiwszy się przy robie­niu eksperymentów na śniegu. Był czynny wszechstronnie jako filozof, przyrodnik, prawnik, mąż stanu. Jest natomiast tylko fantastycznym pomysłem niektórych historyków lite­ratury, iżby był autorem dzieł Szekspira.

PISMA. Główne dzieło Bacona, które miało dokonać reformy w całokształcie nauk, nosi nazwę: Wielkie ustanowienie nauk (Instauratio magna). Nie zostało ukończone, Bacon zdążył opracować tylko dwie jego części: I. De dignitate et augmentis scientianim, 1623 (pierwotnie opracowane w języku angielskim pt. The Two Books on the Proficience and Advancement of Learning, 1605) II. Novum Organon, 1620 (nie dokończone; pierwotne opracowanie: Cogitata et visa, 1612). Z projektowanej III części dzieła, mającej trak­tować o historii naturalnej, zostały tylko fragmenty, wydane pośmiertnie pt. Silva sihantm w 1664 r. Inne zamierzone części tego dzieła, m. in. Philosophia activa, nie zostały wyko­nane. Poza tym głównym dziełem, za życia Bacona ogłoszony został zbiór jego studiów etyczno-politycznych pt. Essays, 1597, a pośmiertnie wyszła utopia: New Atlantis, 1627.

Dzieła Bacona mają piękną formę literacką; był on obok Montaigne'a tym, który w eseju urabiał nową, swobodniejszą postać naukowego wykładu. Celował w aforystycz­nym ujmowaniu myśli.

Swe metodologiczne stanowisko zajął wcześnie; natomiast pomysł wielkiego, syste­matycznego dzieła powziął dopiero w 1607 r.

POPRZEDNICY. Bacon, opracowując empiryczną teorię nauk, żywił przekonanie, iż dokonywa przewrotu w nauce. Faktycznie zaś miał za sobą wielowiekową tradycję angielską, specjalnie oksfordzką, której już w XIII w. filozof noszący to samo nazwisko, co on, był wybitnym przedstawicielem. W średniowieczu prąd empiryczny był prądem tylko ubocznym, natomiast w epoce Odrodzenia wzmógł się bardzo; na znaczenie doświad­czenia dla nauki kładło nacisk wielu ówczesnych myślicieli, np. Leonardo da Vinci: ale dopiero Bacon rozwinął metodologię empiryzmu.

POGLĄDY. 1. klasyfikacja nauk. Bacon pragnął w dociekaniach swych objąć cały zakres nauki: przygotowawczym zabiegiem do tego była klasyfikacja nauk. Zakres był to ogromny, zgodnie bowiem z tradycją starożytną i średniowieczną Bacon pojmował ..naukę" jeszcze bardzo szeroko, tak iż obejmowała nawet poezję. Klasyfikacja jego była natomiast nowa, oparta na nowej, mianowicie psychologicznej podstawie; nauki po­dzielił na trzy grupy, odpowiednio do trzech władz duszy: dziedzinę pamięci sta­nowi historia, dziedzinę wyobraźni - poezja, a dziedzinę rozumu - nauka w ści­ślejszym znaczeniu, czyli filozofia.

Działy nauki, zwłaszcza ..historię" i ..filozofię", Bacon pojmował jeszcze zgodnie ze starożytną tradycją, która poprzez średniowiecze przetrwała do jego czasów. Nazwę ..historii" dawał wszelkiemu opisowi jednostkowych faktów dotyczących czy to przyrody (historia naturalna), czy to człowieka (historia społeczna). Nazwę zaś „filozofii" dawał wszelkiemu poznaniu ogólnemu. Filozofia była więc dziedziną rozległą: wedle określenia Bacona przedmiotem jej jest zarówno Bóg, jak przyroda i człowiek. W tej rozległej dziedzinie wypadło wyodrębnić dział traktujący o podstawowych pojęciach i twierdzeniach; dział ten Bacon nazywa! po staremu „filozofią pierwszą" lub też „nauką powszechną" (scientia universalis).

Dział traktujący o Bogu został ograniczony; prawdy objawione są rzeczą wiary i leżą poza zakresem filozofii. Był to zresztą pogląd nienowy, bo od XIV wieku głoszony przez scholastyków viae modernae.

Filozofię przyrody Bacon dzielił na spekulatywną i operatywną, jedna ma pozna­wać prawa, a druga - stosować je. Poza tym z innego punktu widzenia dzielił ją na fizykę i na metafizykę: jedna traktuje o tym, jak rzeczy są zbudowane i jak powstają, druga zaś o tym, jaka jest ich istota („forma") i cel. Umieszczenie nauki „operatywnej" obok spekulatywnej i fizyki obok metafizyki było objawem nowej epoki.

Filozofia człowieka obejmowała u Bacona antropologię i politykę, z których pierwsza traktuje o jednostkach ludzkich, druga - o społeczeństwach. Antropologia rozważa w jednej swej części ciało, a w drugiej - duszę człowieka. Z nauką zaś o duszy wiązał Bacon logikę, jako naukę o myśli poznającej prawdę, oraz etykę, jako naukę o woli skierowanej ku dobru.

Program naukowy Bacona nie był w całości nowy; miał przeważnie charakter kompro­misowy: wprowadził fizykę nową, ale nie usuwał starej (Arystotelesowskiej) metafizyki. Jeśli jednak zważy się potęgę Arystotelesowskiej klasyfikacji nauk, która wystarczała przez blisko dwa tysiące lat, to reforma Bacona, aczkolwiek połowiczna, okaże się godnym uwagi faktem w dziejach teorii nauki.

2. praktyczne cele nauki. Wbrew grecko-średniowiecznemu ideałowi spekulacyjnej wiedzy i uprawianiu wiedzy dla wiedzy samej, Bacon - w duchu nowym - pojął ją jako środek do praktycznych celów. W wiedzy widział nie tylko prawdę, ale przede wszystkim potęgę, potęgę człowieka w jego walce z przyrodą. Ona tylko, pozna wszy tajemnice przyrody, pozwoli zawładnąć przyrodą i osiągnąć „panowanie człowieka". „Tyle mamy władzy, ile wiedzy", mówił. Z nauk cenił najwyżej przyrodoznawstwo. dlatego że jest temu celowi najbliższe. Wiedza została przezeń podporządkowana szerszym celom niż jej własne i włączona do szerszego zakresu poczynań ludzkich: do życia czynnego i do kultury (sam terminkultura umysłowa" rozpowszechnił się od Bacona). Choć potępiał metody magii, to jednak cel miał z nią wspólny; to, co ona robiła w sposób fantastyczny, on chciał robić trzeźwo i naukowo: chciał znaleźć środki opanowania przyrody; był to wspólny cel Odrodzenia.

Celem nauki jest, by „przez nią życie ludzkie obdarzone zostało nowymi wynalazkami i bogactwami". Pod wrażeniem dokonanych niedawno wynalazków - druk, proch, kompas - widział w wynalazkach najwyższy cel nauki. W Nowej Atlantydzie dał utopię społeczeństwa, wiodącego przyjemne i dogodne życie dzięki wynalazkom. Wobec takiego pojmowania rzeczy na czoło nauk wysunęła się nauka stosowana, technika. To była nowa postawa, po długotrwałym kulcie nauki czystej. Tak pojmowali naukę dotychczas bodaj tylko sofiści, tworzący krótki epizod greckiej filozofii.

Jeśli cele nauki są praktyczne, to i sposób uprawiania nauki musi tak samo zyskać charakter praktyczny. Bezskuteczna jest kontemplacyjna wiedza i książkowa uczoność. Chodzi o zwyciężanie przyrody, a nie przeciwnika w dyspucie. Trzeba nie oglądać, lecz „rozcinać" przyrodę; zbada się ją nie przez rozmyślania i kontemplację, lecz przez czynne zabiegi, przez eksperyment.

3. empiryczna metoda nauki. Dotychczasowa nauka niezdolna była dać człowie­kowi panowanie nad przyrodą, przeto jest nieużyteczna. Bacon, jako typowy człowiek Odrodzenia, odczuwał brzemię tradycji i erudycji, chciał z nią zerwać i zacząć na nowo. Nauka, która ma być potęgą, nie istnieje, musi być dopiero zbudowana. Specjalnie bez­użyteczne okazało się, według niego, główne narzędzie logiczne dotychczasowej nauki: sylogizm. Trzeba odwrócić metodę i operować nie założeniami, lecz doświadczeniem. „Jedyna przeto nadzieja w rzetelnej indukcji", l dawnej Arystotelesowsko-scholastycznej metodzie sylogizmu Bacon podjął się przeciwstawić nową metodę indukcji, na miejsce „organonu" Arystotelesa dać - „nowy organon".

Nauka ma do wyboru dwie drogi: droga, którą nauka chodziła dotychczas, od danych zmysłowych przerzuca się od razu do najogólniejszych twierdzeń, by z nich potem dedukować dalsze twierdzenia. Jest to wszakże postępowanie wadliwe: antycypuje fakty, zamiast je interpretować. Ale jest jeszcze druga droga: ta dane zmysłowe uogólnia stopniowo. To jest droga właściwa; i dlatego, wedle słynnego powiedzenia Bacona, „umysłowi ludzkiemu nie skrzydeł potrzeba, lecz ołowiu". Stopniowym uogólnianiem osiąga się twierdzenia średniej ogólności, które są najpłodniejsze. Stopniowe uogólnianie wiedzy - oto jest indukcja, właściwa metoda nauki.

Bacon, głosząc konieczność indukcyjnego postępowania w nauce, nie był natomiast zwolennikiem sensualizmu. Rozum jest tak samo potrzebny w nauce indukcyjnej, jak zmy­sły. Żadna z obu władz umysłu sama nie wystarcza do osiągnięcia pewności w wiedzy. Ani bowiem rozum, ani zmysły nie oddają wiernie natury rzeczy, lecz zabarwiają je swoją naturą.

Ta niedoskonałość władz umysłu powoduje, iż metodologia ma zadanie podwójne: najpierw ujawnić i usunąć źródła błędów, a dopiero następnie wskazać pozytywne środki zdobywania doświadczenia. Pierwsza część metodologii jest tedy destrukcyjna, druga - konstrukcyjna.

4. teoria złudzeń. Destrukcyjna część metodologii Bacona była nauką o złudzeniach (idola) umysłu, których wyróżniała cztery rodzaje:

a) Złudzenia plemienne (idola tribus) są wspólne całemu plemieniu ludzkiemu, bo wynikają z właściwej człowiekowi natury. Podlega im zarówno rozum, jak zmysły. Do złudzeń tego rodzaju należy np. skłonność do antropomorficznego i finalistycznego ujmowania zjawisk, a także skłonność do doszukiwania się regularności we wszechświecie, do gubienia się w abstrakcjach.

b) Złudzenia jaskini (idola spicus), tak nazwane przez aluzję do znanej opowieści Platona w Rzeczypospolitej, są znów złudzeniami indywidualnymi: są uwarunkowane takim a nie innym wychowaniem, lekturą, otoczeniem.

c) Złudzenia rynkowe (idola fori) są powodowane przez mowę. Mowa wielo­krotnie wprowadza w błąd, posiłkując się wyrazami, którym nic w rzeczywistości nie odpowiada (jak np. „szczęście" lub „nieruchomy poruszacz", znany z filozofii Arysto­telesa). Mowa również, przez swą niedokładność i wieloznaczność, sprzyja niejasności pojęć.

d) Złudzenia teatru (idola thieatri) - to hipostazy pojęć i błędy właściwe specjalnie tradycji filozoficznej; obciążają one zarówno racjonalistów, w rodzaju Arystotelesa, jak też mistyków i empirystów; Bacon dopatrywał się ich nawet u przyrodników, jak Kepler i Galileusz.

5. teoria indukcji. Należy tedy najpierw usunąć złudzenia, pozytywna część metodo­logii dokona reszty. Dobra metoda unieszkodliwi niedoskonałość umysłu ludzkiego: eksperyment wynagrodzi braki zmysłów, a indukcja - braki rozumu. Eksperyment i indukcja - to dwa filary metody; eksperyment służy do ustalania faktów, indukcja do ich uogólniania; eksperyment zastępuje w nauce przypadkowe zbieranie doświadczeń, a stopniowa indukcja zastępuje sylogizm. Eksperyment jest podstawą poznania; ale sam nie wystarcza, wymaga uogólnienia. Praca naukowa nie ma być samym zbieraniem, jak praca mrówek, ani też samym snuciem własnych nici, jak praca pająków, lecz ma być podobna do pracy pszczół: ma zbierać, i to, co zebrała, przerabiać.

To zadanie „przerabiania" doświadczenia przypada indukcji. Bacon doszedł do prze­konania, iż od niej zależą losy nauki, i uczynił ją ośrodkiem swych badań. I już nie ogólne zagadnienia poglądu na świat, lecz to specjalne zagadnienie metodologiczne znalazło się u Bacona na pierwszym planie filozofii.

W szczegółach pogląd Bacona na indukcję był dość złożony. Boć nie jest ona prostym zestawieniem faktów (inductio per enumerationem simplicem), lecz właśnie metodą ich uogólniania, znajdowania stałych związków. Zajmując się jakąś własnością (np. ciepłem), należy najpierw dokonać zestawienia wypadków (instantiae): zestawić I) wypadki, w których własność ta występuje (np. ciepło w promieniach słonecznych, w płomieniach, we wnętrznościach zwierząt itd.), następnie 2) wypadki, gdzie jej brak (np. nie ma ciepła w płynach w naturalnym stanie, w promieniach księżyca, miąższu roślin itd.), wreszcie 3) zestawić wypadki, gdzie ta własność występuje w różnym stopniu (np. ciepło w organizmach zmienia się w zależności od ruchu, napięcia, wysiłku itd.). Osiągnie się przez to trojakie wykazy: obecności (tabula essentiae sive praesentiae), braku (tabula declimationis sive absentiae in proximo) i stopni (tabula graduum sive comparativae).

To zbieranie wypadków jest przygotowaniem do właściwej indukcji, mającej znaleźć, jakie własności stale łączą się z własnością daną. Pierwszy wynik będzie ujemny: odrzucenie tych własności, których brak okazał się w pewnych wypad­kach (exclusio, reiectio); potem dopiero nastąpi wynik dodatni: np. w sprawie ciepła wyjdzie na jaw, że stałą własnością jego jest ruch, mianowicie ruch drobnych cząstek, natrafiający na przeszkody, rozpierający, z przewagą ku górze. Wynik ten jest jednak jeszcze tylko szkicowy (interpretatio inchoata) i wymaga dalszego sprawdzenia: do tego służy trzecie stadium indukcji, w którym rozważane są szczególne, wyróżniające się wypadki (praerogativae instantiarum); takich wypadków Bacon uwzględnił aż 27 ro­dzajów: mają one tę właściwość, że pozwalają rozstrzygać kwestie sporne (instantiae cnicis, instantiae decisoriae).

Zadaniem indukcji jest znaleźć stałe własności rzeczy, te zaś stanowią istotę rzeczy, czyli, wedle tradycyjnej terminologii, ich „formę". Bacon zachował i myśl tę, i nazwę, pochodzącą od Arystotelesa i przyjętą przez scholastykę. Potępiając Arystotelesa i chcąc zreformować jego doktryny, w zasadniczej koncepcji został mu jednak wierny i nie wy­zwolił się spod wielowiekowej tradycji. Uległ „złudzeniom teatru". Znalezienie formy, czyli istoty rzeczy, które było celem dla Arystotelesa i scholastyki, pozostało nim dla Bacona. Używał terminu „prawo", ale utożsamiał je z formą; operował w myślach stale substancjami i ich formami; był mu jeszcze obcy ten sens pojęcia prawa, który już za jego życia był sformułowany przez Galileusza i który miał stać się odrębnością nowożytnej koncepcji nauki.

ZNACZENIE. Bacon rozwinął program empirycznej nauki, mającej wyprzeć aprio­ryczną spekulację; program ten był radykalny w hasłach, ale kompromisowy i skrępowany jeszcze tradycją w szczegółach.

Do postępu myśli naukowej Bacon przyczynił się przez: 1) wskazanie praktycznych zadań nauki, 2) zestawienie złudzeń umysłu zasługujących na wyrugowanie, 3) zaznacze­nie wagi eksperymentu przy ustalaniu faktów i 4) opracowanie reguł indukcji, potrzebnych przy uogólnianiu faktów.

Najwięcej pracy Bacon włożył w teorię indukcji; w niej też leżała najbardziej kon­kretna jego zasługa. W dziejach indukcji rola jego polegała na tym, że zrozumiał niedostateczność indukcji per enumerationem simplicem (wedle opinii najkompetentniejszego w tej sprawie, J. St. Milla) i że uwzględnił w niej wypadki negatywne. Jednakże od tych czy innych własnych jego zdobyczy większe znaczenie dla kultury umysłowej miała propa­ganda, jaką robił metodzie indukcyjnej w nauce.

NASTĘPCY. Opinia Bacona u potomności była bardzo zmienna. Za życia wzbudzał powszechny prawie zachwyt: podziwiano, że tak znakomity mąż stanu (jak to później wyraził Wolter) „znalazł czas, by być wielkim filozofem, dobrym historykiem i wytwor­nym pisarzem". Natomiast po upadku politycznym i śmierci Bacona zapomniano o nim; głucho o nim przez XVII wiek, nie wspominają o nim nawet względnie bliscy myśliciele, jak Hobbes i Locke. Tylko w grupie uczonych angielskich, z której wyłoniła się potem Royal Society, miał wiernych wielbicieli. Ten stan rzeczy uległ całkowitej zmianie w XVIII wieku: Oświecenie w Anglii i na kontynencie sławiło w Baconie swego wielkiego poprzednika. Kult dlań trwał w jego ojczyźnie także w XIX wieku, natomiast na kontynencie powróciły wątpliwości co do jego wielkości i znaczenia dziejowego; pojawiły się znów głosy, iż był tylko dyletantem, który uprawiał filozofię jak przystało na lorda-kanclerza, ale nie na

filozofa. Ostra krytyka chemika Liebiga (1863) była punktem wyjścia długiej polemiki o wartość naukową Bacona.

Właściwych kontynuatorów Bacona, tych, co rozwinęli jego metodologię indukcji, można znaleźć dopiero w XIX wieku: byli to przede wszystkim J. Herschel i J. St. Mili. Ale Bacon oddziałał nie tyle swymi konkretnymi pomysłami, ile ogólną tendencją, trzeźwą, empiryczną, praktyczną. Tendencja ta znikła w XVII wieku, natomiast znakomicie roz­winęła się w wieku XVIII, gdy zaufanie do faktów wzięło znów górę nad zaufaniem do matematycznych dedukcji. Nie było w tym wyraźnego wpływu Bacona, lecz raczej pokre­wieństwo z nim.

Podobne prace

Do góry