Ocena brak

Fotografia zorientowana społecznie

Autor /cezary Dodano /12.04.2011

Socjologia i fotografia narodziły się niemal równocześnie. W 183 9 roku Augustę Comte pisze ostatnie fragmenty Kursu filozofii pozytywnej, gdzie po raz pierwszy wprowadza termin „socjologia" dla oznaczenia nowej dyscypliny nauki. W tym sa­mym roku zostają wynalezione dwa procesy fotograficzne: we Francji Louis Dagu-erre i Nicephore Niepce przedstawiają metodę rejestrowania monochromatyczne­go obrazu na płytce miedzianej pokrytej srebrem, uzyskując pojedynczy „dagero-typ" niemożliwy do kopiowania czy powielania, w Anglii natomiast William Tal­bot wynalazł negatyw, obraz odwrócony na taśmie celuloidowej, umożliwiający kopiowanie odbitek pozytywowych na specjalnym papierze w dowolnej liczbie eg­zemplarzy.

Wcześniejsze odkrycia w dziedzinie optyki i chemii zostały w ten spo­sób wykorzystane dla stworzenia nowego medium rejestracji obrazu. Ze względu na niezwykłą ostrość i realizm obrazu dagerotypia Daguerre'a zyskała od razu znacznie większą popularność niż „kalotypia" Talbota, dająca wizerunek bardziej mglisty i rozmyty. Francuski malarz Paul Delaroche na widok pierwszego dagero-typu wykrzyknął: „Od dzisiaj malarstwo umarło" (zob. Mirzoeff 1999: 66) . Od początku obiektem rejestracji fotograficznej był przede wszystkim czło­wiek i jego działania. W Europie zapanowała moda na dagerotypowe portrety. Szybkość wykonania i niższy koszt portretu tego typu skutecznie konkurowały z tradycyjnym portretem malarskim.

Następuje demokratyzacja portretu: masowo wykonywane są portrety indywidualne i zbiorowe, rodzinne, szkolne, w pracy itp. Fotografia zostaje zastosowana także przy utrwalaniu ważnych wydarzeń rodzin­nych (chrzciny, śluby, pogrzeby). W celach propagandowych rozpowszechnia się fotografia rodzin panujących, monarchów. Styl dominujący to piktorializm: upo-zowanie, reżyseria, retusz. Dzisiaj odnajdziemy takie podejście w masowej fotogra­fii atelierowej czy w bardziej elitarnych zastosowaniach, w portretach brytyjskiej rodziny królewskiej lorda Snowdona czy zdjęciach celebrities kanadyjskiego foto­grafika Joshui Karsha.

Mimo takiego ograniczenia stylistycznego dagerotypy przy­noszą wiele informacji społecznych zwłaszcza na temat zróżnicowania klasowego, nierówności płci, panującego stylu czy mody, znamion prestiżu, kanonów obycza­jowych (np. granic prezentacji ciała w pierwszych aktach fotograficznych). Obok portretu wykonywane są pierwsze dagerotypowe panoramy miast, przynoszące wiele informacji o ich ówczesnej strukturze przestrzennej (np. zdjęcia Paryża Friedricha von Martensa). Powstają też pierwsze zdjęcia życia miejskiego, ulicy, ludzi przy pracy. Kontakt z kulturami egzotycznymi sugeruje jako temat lu­dzi odmiennych ras czy zbiorowości etniczne, traktowane jako odrębne typy an­tropologiczne. Prekursorem fotografii ludów zamorskich jest Francuz E. Thiesson, który w 1845 roku odbywa ekspedycję do Mozambiku i wykonuje serię zdjęć tam­tejszych mieszkańców. Później, w okresie kolonializmu, fotografia tego rodzaju kwitnie pod koniec XI X i w początkach XX wieku jako zapis dokumentacyjny cech kulturowych i fizycznych podbitych społeczności (zob. Pink 2001 : 50) .

Przynosi bogate informacje socjologiczne o egzotycznych kulturach, ale także o kodach kulturowych panujących w imperialnych centrach: dychotomiach bialy-czarny, Europejczyk-krajowiec, cywilizowany-prymitywny (zob. Sturken, Cartwright 2001 : 103) . W tym samym czasie przedmiotem fotografii stają się środowiska marginesu społecznego i przestępcy. Pod koniec XI X wieku we Francji Alphonse Bertillon fotografuje więźniów z intencją klasyfikowania ich typów fizycznych. Wprowadza występującą do dziś w fotografii policyjnej konwencję ujęcia frontal­nego i z profilu na gładkim tle. W początkach XX wieku we Włoszech Cesare Lombroso swoje rasistowskie idee teoretyczne tzw. eugeniki podpiera fotografia­mi przestępców, epileptyków i chorych psychicznie. Od lat sześćdziesiątych XI X wieku w związku z ekspansją kolonialną, podró­żami zamorskimi, początkami turystyki kwitnie fotografia pocztówkowa. Jej przed­miotem są egzotyczne kraje, ludy, miasta.

Bracia Bisson dokumentują w 186 0 roku wspinaczkę na Mont Blanc, dając początek bogato później rozwijającej się fotografii górskiej (zob. Mulligan, Wooters 2000 : 138-139) . Jako obiekt fotograficzny fascy­nuje też rozwijająca się gwałtownie technika: parowozy, parostatki, balony, turbiny, drogi i mosty. Od połowy XI X wieku rodzi się fotografia prasowa, reporterska. Po­jawiają się pierwsze magazyny bogato ilustrowane fotograficznie (np. „Ilustrated London News" czy „Illustrated American"). Dominuje nurt dokumentalno-reali-styczny (tzw. nowy realizm), zalążki współczesnego photojournalismu czy eseju fo­tograficznego - nowego języka dziennikarstwa. Klasyczne prace z tego wczesnego okresu to dokumentacja wojny amerykańsko-meksykańskiej w latach czterdziestych XI X wieku, wojny krymskiej w roku 1855, „gorączki złota" w Kalifornii, wojny ro­syjsko-japońskiej z początku XX wieku.

Pojawiają się też reportaże z podróży. Szczególnie modnymi terenami są Egipt i Bliski Wschód, ale także Chiny, Japonia i amerykański Dziki Zachód. W Ameryce powstają liczne zdjęcia resztek cywilizacji Indian. Nasycenie obserwacjami socjologicznymi, choć jeszcze nie intencjonalne, jest tu bardzo duże. Ważną innowację techniczną wprowadzają w latach osiemdziesiątych nieza­leżnie od siebie Etienne Jules Marey i Edward Muybridge. Jes t to sekwencyjna fo­tografia ruchu: seria zdjęć w minimalnych interwałach czasowych, pozwalająca analitycznie uchwycić fazy ruchu, np. tancerza, linoskoczka czy galopującego ko­nia (zob. Mulligan, Wooters 2000 : 294-301) .

Serie tego typu są socjologicznie istotne, gdy zwracamy uwagę na gest, język ciała, mimikę ludzi w działaniu czy in­terakcji. Dziś spotykamy je jednak najczęściej w podręcznikach jazdy na nartach, gry w tenisa czy w golfa, a nie w traktatach socjologicznych. Fotografia masowa, amatorska rodzi się w momencie wynalazku prostej ręcznej kamery, którego w 1888 roku dokonuje Eastman Kodak. Jak głosi slogan reklamowy firmy: „You push the button, we do the rest" („Naciskasz spust, a my dbamy o resztę"). W roku 1929 wynaleziona w Niemczech elektroniczna lampa błyskowa Vacu-Blitz ogromnie rozszerza możliwości fotografii w pomieszczeniach zamkniętych.

Wielką karierę robi wynalazek lustrzanki - najpierw dwuobiektywowej, a potem jednoobiektywowej. Czasy najnowsze to kamery całkowicie zautoma­tyzowane, a ostatnio - kamery cyfrowe. Coraz większa łatwość robienia zdjęć spra­wia, że fotografia amatorska uzyskuje niebywałą popularność. Staje się ważnym składnikiem codziennego sposobu życia i ważnym medium społecznych interakcji w większości ludzkich społeczeństw (zob. Bourdieu 1990 ; Musello 1979) . Dane z 1987 roku z USA wskazują, że wykonano tam 11 miliardów fotografii, a 94% ro­dzin miało aparat fotograficzny (zob. K. Becker 2001 : 11397) . W 1993 roku liczba wykonanych w USA fotografii wyniosła już 17,2 miliarda (zob. Cronin 1998: 69) .

W Wielkiej Brytanii aparat fotograficzny ma 80% rodzin (zob. ibid. 1998: 70) . Archiwa domowe to niewyczerpane źródło wiedzy socjologicznej, zwłaszcza na temat życia codziennego, zwyczajów, a także momentów przełomowych w ży­ciu rodzinnym (narodzin dziecka, ślubów, pogrzebów itp.). „Zdjęcia robione w »trybie domowym« nie są tylko mechanicznym zapisem »realnych« wydarzeń, ale starannie wyselekcjonowanym i społecznie regulowanym przedstawieniem różnych stron życia rodzinnego" (Musello 1979 : 106) . Wiek XX to okres, w którym losy fotografii profesjonalnej biegną dwutoro­wo. Z jednej strony rozwija się fotografia artystyczna, uzyskująca z czasem akcep­tację jako dziedzina sztuki. Z drugiej - rozkwita fotografia reportażowa, prasowa. Niekiedy zresztą ta ostatnia również przedstawia niewątpliwe walory artystyczne.

Wypada tu wspomnieć klasyczne już prace fotografów skupionych wokół tygodni­ka „Life" (Margaret Bourke-White, Roberta Capa, Elliota Erwitta, Eugene'a Smi­tha), o wyraźnych implikacjach socjologicznych, czy podobnie zorientowaną dzia­łalność grupy „Magnum" . Liczne dzieła fotografii reporterskiej znajdziemy w pa­ryskim „Paris Match" . Francuska szkoła „fotografii humanistycznej" (Robert Dois-neau, Willy Ronis, Henri Cartier-Bresson) skupia się na życiu paryskiej ulicy, sta­rając się uchwycić istotę francuskiego charakteru narodowego. Optymistyczne zdję­cia kawiarni, par zakochanych, robotników w przerwie pracy mają ukazać radość życia, wspólnotę, solidarność, towarzyskość. Kontynuują w ten sposób prekursor­skie ujęcia życia paryżan w słynnych seriach fotograficznych Eugene'a Atgeta (zob. 1992) , wykonanych w początkach XX stulecia. W podobny monograficzny sposób życie mieszkańców Nowego Yorku dokumentuje Weegee (pseudonim artystyczny Arthura Felliga).

Dzieli on ze szkołą francuską pewną ideologię i strategię fotogra­ficzną, którą wyraża następująco: „Ludzie są obiektem tak wspaniałym, że fotograf musi tylko czekać, wstrzymując oddech, na ten jedyny moment, aby uchwycić to, co chce, na filmie, bo kiedy ten ułamek sekundy minie, czas jest już martwy i nigdy nie można go zawrócić" (Weegee 1945, cyt. za: Mirzoeff 1999 : 80) . W zupełnie innym klimacie utrzymane są reportaże Diany Arbus, skupiającej się na ludziach marginesu, dewiantach, wykolejeńcach, narkomanach. Jeszcze dra-styczniejsze ujęcia subkultury dewiacyjnej znajdujemy w autobiograficznych seriach zdjęciowych Nan Goldin (zob. 1996) .

Dokumentuje ona drobiazgowo życie grupy młodych ludzi, początkujących artystów, w większości białych, którzy od początku lat siedemdziesiątych stworzyli subkulturową wspólnotę, eksperymentującą z nowymi formami rodziny, stosunków seksualnych, przeżyć narkotykowych, a kończąc na tragicznym doświadczeniu AIDS. W wielu krajach eksponowana była w latach sześć­dziesiątych wystawa fotograficzna pt. Rodzina człowiecza {The Family of Mań), przy­gotowana w 1955 roku przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, naj­wspanialsza chyba zbiorowa kolekcja zdjęć o ogromnej wymowie socjologicznej, ukazująca w porównawczym kontekście kilkudziesięciu krajów, kultur i cywilizacji przebieg ludzkiego losu od narodzin do śmierci.

W Polsce doskonałych przykładów takich socjologicznych ambicji fotografii artystycznej dostarczają cykle Zofii Rydet Zapis socjologiczny czy Benedykta Dorysa Kazimierz Dolny (zob. Garztecki 1981 : 4-5) . Od 1982 roku rejestrację wydarzeń z życia Polaków, pt. Fotodziennik, czyli piosenka o końcu świata, prowadzi Anna Beata Bohdziewicz (zob. Obrazy w działa­niu 2003 : 33-34) . Wspominaliśmy już o wystawie „Ogólnopolski przegląd fotogra­fii socjologicznej" w Bielsku-Białej w roku 1980, zbierającej prace fotografików o wyraźnych zainteresowaniach społecznych (zob. Kosińska 1981) .

Dość wcześnie fotografia wychodzi poza rolę jedynie dokumentacyjną, podej­mując zadania reformatorskie, ideologiczne, perswazyjne. Fotografie z wyraźną misją społeczną wykonuje na przełomie XI X i XX wieku Lewis Hine, który pokazu­je przeżycia emigrantów z całego świata przechodzących na Ellis Island procedurę imigracyjną przed lądowaniem w Nowym Jorku. Ten sam autor wykonuje bogate serie ukazujące pracę dzieci w fabrykach amerykańskich. Jest jednym z nielicznych fotografów ówczesnych, którzy uzyskali wykształcenie socjologiczne, będąc absol­wentem Uniwersytetu w Chicago.

Bez formalnego wykształcenia, ale z niezwykłym instynktem socjologicznym Dorothea Lange (zob. 1982) dokumentuje tragiczną sy­tuację rolników w czasach Wielkiego Kryzysu. Jacob Riis pokazuje świat nędzy, bez­domności i slumsów Nowego Jorku. W Anglii w latach trzydziestych powstaje boga­ta dokumentacja warunków życia robotników w północnej, przemysłowej części kraju (Mass Observation Project). W tym samym czasie w Niemczech powstaje ruch „fotografii robotniczej", inspirowany przez Międzynarodówkę Komunistyczną (zob. K. Becker 2001 : 11399) .

W Polsce w okresie międzywojennym program „fo­tografii walczącej" formułuje Aleksander Minorski, twórca wybitnych projektów fotograficznych dokumentujących warunki życia w osiedlach robotniczych, a także nędzę wśród dzieci (zob. Garztecki 1981 : 5) . W tych przypadkach prace fotografi­ków nasycone treściami socjologicznymi zaczynają być nieodróżnialne od celowych projektów fotograficznych prowadzonych przez socjologów. Popatrzmy zatem te­raz, jak droga ku fotografii biegła od strony socjologii.

Podobne prace

Do góry