Ocena brak

Fotografia a teoria socjologiczna

Autor /cezary Dodano /13.04.2011

Socjolog, który wkracza na teren socjologii wizualnej, czy to jako fotograf, czy jako interpretator fotografii, przynosi pewien bagaż własnych przekonań teore­tycznych: przyjętych założeń ontologicznych na temat tego, czym jest społeczeń­stwo, i akceptowanych założeń epistemologicznych na temat właściwych sposo­bów poznania społeczeństwa. Takie przekonania teoretyczne decydują, po pierw­sze, o tym, czy w ogóle uzna fotografie za przydatne, uzupełniające narzędzie po­znania, a po drugie, o tym, co zdecyduje się fotografować lub interpretować. Jak pisze Howard Becker (1979 : 113) : „Nie fotografujemy tego, co nie jest dla nas in­teresujące albo nie ma dla nas znaczenia.

To , co może mieć znaczenie i być intere­sujące, jest funkcją teorii, które przyjmujemy na temat tego, co jest naszym przed­miotem badania". Tylko wtedy gdy nasza teoria uwzględnia bezpośrednio obser-wowalną warstwę życia społecznego, gdy świat, o którym mówi, jest przynajmniej po części światem wizualnym, metoda fotograficzna zyskuje sens i zastosowanie. A z kolei gdy teoria uwzględnia już kategorię zjawisk wizualnych, to, na których z nich skupi uwagę, jak je uchwyci, jakie aspekty podkreśli, a jakie pominie, zależy od jej konkretnej treści. Tylko teoria może przetworzyć chaos wrażeń wzroko­wych w „socjologiczne dane wizualne" (zob. Emmison, Smith 2000 : 4) . Ale różne teorie świata wizualnego mogą ten świat przedstawiać bardzo różnie, w różny spo­sób definiować dane wizualne. „Analiza zjawisk wizualnych jest ustrukturalizowa-na przez przyjętą ramę teoretyczną" (Bali, Smith 1992 : 3) .

Dlatego socjologia wi­zualna znajduje inspiracje w niektórych tylko nurtach teorii socjologicznej.I mogła w ogóle pojawić się dopiero wtedy, gdy takie sprzyjające jej nurty teoretyczne uzy­skały silne wpływy w myśleniu socjologicznym. Fotografia jest nie tylko inspirowana przez teorie, które wskazują jej, co foto­grafować, jak to ująć itp., ale może zwrotnie wpływać na kształt teorii. W stosunku do teorii socjologicznych fotografia - tworzona przez socjologa lub zastana - mo­że, najogólniej rzecz biorąc, pełnić dwojaką rolę. Po pierwsze, rolę heurystyczną, inspirując nowe hipotezy, sugerując nowe kategorie pojęciowe, ilustrując bardziej wyraziście sformułowania werbalne. W ten sposób może przyczyniać się do wzbo­gacenia, rozwinięcia teorii. Po drugie, może pełnić rolę weryfikującą, dowodową, dostarczając ewidencji empirycznej potwierdzającej sformułowane w ramach teo­rii hipotezy czy twierdzenia. Ale sama istota obrazu fotograficznego jako „przedłu­żenia" oka ludzkiego sprawia, że obie te role fotografia może pełnić tylko w odnie­sieniu do teorii pewnego rodzaju, a nie wszystkich.

Są teorie, dla których heury­styczna inspiracja fotografią i ewidencja fotograficzna może nie mieć najmniejsze­go znaczenia. Zastanówmy się więc, jakie cechy musi spełniać teoria socjologiczna, aby sugerować prawomocność zastosowania fotografii i prawomocnie korzystać z materiału fotograficznego. Istnieje w historii socjologii ważne rozróżnienie na tzw. pierwszą socjologię i drugą socjologię. Ma ono sens chronologiczny i analityczny. Najwcześniejsza socjologia klasyczna - Augusta Comte'a, Herberta Spencera, Karola Marksa - była przede wszystkim teorią wielkich, całościowych systemów (organizmów) społecz­nych, ukonstytuowanych na swoim własnym specyficznym poziomie, niejako po­nad światem codziennego życia zwykłych ludzi. Systemom takim przypisywano ich własne, odrębne cechy i prawidłowości, nieredukowalne do cech i pra­widłowości swroich składników - jednostek ludzkich. Ich dzieje obdarzano swo­istym sensem - celem i kierunkiem - traktując je jako ewolucję społeczną czy roz­wój społeczny.

W socjologii nowoczesnej kontynuacją pierwszej socjologii jest np. funkcjonalizm strukturalny Talcotta Parsonsa czy inne odmiany teorii systemów społecznych. Druga socjologia rodzi się wraz z przełomem antyorganicystycznym i anty-ewolucjonistycznym zapoczątkowanym przez Maxa Webera. Przedmiotem socjo­logii stają się działania ludzi, czyli zachowania obdarzone znaczeniem, a zwłaszcza działania społeczne (później nazwane interakcjami), w których ludzie nawiązują wzajemne kontakty z innymi. Wszelkie całości społeczne (grupy, wspólnoty, naro­dy, państwa itp.) traktowane są jako emanacja lub utrwalony efekt masowych czy zbiorowych działań ludzkich. Taką afirmację kategorii działań znajdujemy na przykład u Thomasa Luckmanna (1989 : 17) : „Zycie ludzkie, zwyczajne, codzien­ne życie ludzkie to łańcuch działań.

Niezależnie od tego czym może być jeszcze, jest ono przede wszystkim powiązaną sekwencją projektów realizowanych mniej lub bardziej udatnie przez pojedyncze jednostki ludzkie. Ze względu na to, że są subiektywnymi osiągnięciami lub porażkami, działania mają znaczenie - jako pro­jekty, osiągnięcia, porażki - dla jednostek, które się w nie angażują, a także oczy­wiście dla wszystkich innych, na których te działania wpływają w ten lub inny spo­sób. (...) Wszystkie nauki społeczne bazują ostatecznie na tym fundamentalnym i konstytutywnym rysie ich przedmiotu badań, jakim są elementarne, codzienne znaczenia działań ludzkich (...) Działanie jako obdarzone znaczeniem zachowanie stanowi przesłankę i fundament nauk społecznych". W konsekwencji podstawową metodą socjologii staje się analiza działań, a zwłaszcza wydobywanie znaczenia psychologicznego lub kulturowego, jakie jest z nimi związane. Zamiast przyrodni­czego, zewnętrznego wyjaśniania postuluje się rozumienie - hermeneutyczną lub strukturalistyczną (kulturową) interpretację działań. W socjologii nowoczesnej druga socjologia stanowi nurt dominujący.

Mieści w sobie m. in. takie kierunki, jak socjologia humanistyczna Floriana Znanieckiego, interakcjonizm symboliczny George'a H. Meada, socjologia fenomenologiczna Alfreda Schtiiza, socjologia dra­maturgiczna Ervinga Goffmana czy etnometodologia Harolda Garfinkla. Otóż jeśli szukamy teoretycznych inspiracji dla socjologii wizualnej, to znaj­dziemy je przede wszystkim w drugiej socjologii, „tej tradycji, znajdującej wyraz w wielu odmianach, która za punkt wyjścia obiera działających ludzi konstytu­ujących społeczeństwo, a nie systemy społeczne i instytucje, które są wytworami ich działań" (Wagner 1970 : 49) . Obraz fotograficzny chwyta tylko to, co postrze-galne naocznie, obserwowalne, fotografowalne. W obszarze życia społecznego może przedstawiać ludzi, ich działania i materialne efekty ludzkich działań. Żadną z tych trzech kategorii obserwowalnych obiektów nie zajmuje się pierwsza socjolo­gia.

Właściwe jej obiekty - organizmy społeczne, systemy, ich funkcjonowanie, wzrost czy rozwój - to konstrukty abstrakcyjne, teoretyczne, uchwytne tylko poję­ciowo. Przy ich badaniu fotografia nie może znaleźć żadnego zastosowania. Zupełnie odwrotnie przedstawiają się szanse fotografii w perspektywie drugiej socjologii . To właśnie działający ludzie i wytworzone lub przetworzone przez nich środowisko cywilizacyjne czy techniczne pojawia się w naszym żywym, bez­pośrednim, wizualnym doświadczeniu. Przedstawienie tego na zdjęciu fotogra­ficznym jest nie tylko możliwe, ale może przynieść te wszystkie korzyści poznaw­cze, które analizowaliśmy w poprzednich rozdziałach. Zatem inspiracji dla foto­grafii socjologicznej musimy szukać w tych nurtach, które mieszczą się w obrębie drugiej socjologii. Podobne w swoich implikacjach rozróżnienie teorii socjologicznych każe od­różnić te, które zajmują się abstrakcyjnymi procesami społecznymi: globalizacją, modernizacją, industrializacją, urbanizacją, migracją, pauperyzacją itp. i funkcjo­nowaniem organizacji społecznych czy instytucji, od tych, które skupiają uwagę na codziennym życiu zbiorowości ludzkich.

Oczywiście, choć same abstrakcyjne pro­cesy czy funkcjonowanie organizacji nie są postrzegalne bezpośrednio, to pewne wydedukowane przejawy czy symptomy (operacjonalizacje) tych abstrakcyjnych kategorii mogą być przedmiotem rejestracji fotograficznej. Możemy fotografować reklamy wielonarodowych korporacji jako przejaw globalizacji, nowoczesne auto­strady jako przejaw modernizacji, dymiące kominy fabryczne jako przejaw indu­strializacji, drapacze chmur jako przejaw urbanizacji, obozy uchodźców jako prze­jaw migracji czy środowisko bezdomnych jako przejaw pauperyzacji. Jednakże bezpośrednio, wprost możemy uchwycić tylko to, czym zajmują się teorie życia co­dziennego: ludzkie działania i interakcje, a także otaczające środowisko „świata życia". Jak twierdzi wielu współczesnych socjologów, ta właśnie dziedzina jest on-tologicznie pierwotna, fundamentalna. Wszystko inne to nadbudowane nad nią abstrakcyjne konstrukty (zob. Luckmann 1989 : 17) .

Dlatego tylko ten drugi typ teorii będzie stanowił bezpośrednią inspirację dla socjologii wizualnej. Socjologię życia codziennego pojmuje się w dwojaki sposób. Niekiedy uważa się ją za kolejną subdyscyplinę socjologii (tak jak socjologię pracy, przemysłu, ro­dziny, miasta itp.). Nie wydaje się to słuszne. Przecież w każdej z tych przykładowo wymienionych subdyscyplin pojawia się - obok innych - także aspekt życia co­dziennego. Praca to nasza codzienna aktywność, uprzemysłowienie tworzy kon­tekst naszego życia codziennego (np. w wymiarze pozytywnym dając nam elek­tryczność, a w wymiarze negatywnym - zatrute środowisko), znaczną część życia spędzamy w rodzinie, a nasze codzienne działania w mieście są inne niż na wsi. Każ­dy obszar zjawisk badanych przez socjologię ma swój wyraz także w życiu codzien­nym. Dlatego socjologię życia codziennego trzeba traktować nie jako subdyscypli­nę, lecz jako punkt widzenia, orientację stosowalną w każdym badaniu socjologicznym (zob. de Queiroz 1989) .

Dodajmy jako jeden z punktów widzenia, jedną z orientacji, do której oczywiście bogactwo życia społecznego się nie redukuje, ale która ma ważne znaczenie poznawcze. Do tego - jak się wydaje - znaczenie rosnące w socjologii najnowszej. Być może kariera socjologii wizualnej w końcu XX wieku wiąże się z doko-nywującymi się mniej więcej w tym samym czasie zmianami perspektywy w róż­nych dziedzinach nauk społecznych, które określa się czasami jako zwrot subiekty-wistyczny czy zwrot kulturalistyczny. „Niewątpliwie zainteresowanie życiem co­dziennym musi być powiązane z kryzysem klasycznych socjologii totalizujących, takich jak pozytywizm, marksizm czy funkcjonalizm, i porażką ich prób racjonal­nego zorganizowania różnych aspektów zachowania społecznego w postaci ma-kromodeli i makrosystemów" (Bovone 1989 : 42) .

W antropologii społecznej na przykład „nastąpiło odejście od badania abstrakcyjnych systemów (struktur pokre­wieństwa, systemów ekonomicznych itp.) w kierunku analizy ludzkich doświad­czeń. Efektem jest zogniskowanie uwagi na ciele ludzkim, emocjach i zmysłach (...). Dla antropologii oznaczało to odejście od stanowisk formalistycznych i anali­tycznych - funkcjonalizmu, strukturalizmu itp. - w stronę orientacji bardziej feno­menologicznych" (Banks 1998 : 9) . Douglas Harper (1989 : 36 ) mówi o antropolo­gii interpretacyjnej, która „ma korzenie w socjologii fenomenologicznej : poświęca szczegółową uwagę temu, jak tubylcy widzą swój świat, biorąc w nawias, jak to tyl­ko możliwe, punkt widzenia etnografa". Czerpie również inspiracje z hermeneuty­ki, „podejmując drobiazgową refleksję nad sposobami, w jakie tubylcy odcyfro­wują i rozkodowują swoje własne, złożone »teksty«".

Niemal to samo da się powie­dzieć o najnowszych tendencjach w socjologii, gdy kultura jest pojmowana nie jako zastygły system reguł, norm i wzorów, ale żywy, płynny, całościowy sposób bycia ludzi w świecie. Istotnym aspektem codziennego doświadczenia jest „two­rzenie i wymiana znaczeń - negocjowanie znaczeń - między członkami społeczno­ści czy grupy.(...) Kultura polega na interpretowaniu przez uczestników tego, co ich otacza, i nadawaniu sensu światu w z grubsza podobny sposób" (Representation 1997: 2) . Jak wskazywaliśmy w rozdziale pierwszym, w epoce późnej nowocze­sności wiele spośród znaczeń jest tworzonych i wymienianych za pośrednictwem obrazów. Socjologia życia codziennego odsłania przed analizą wizualną zarówno codzienne sposoby życia, jak i sposoby przekazywania znaczeń. Jest jeszcze jedno rozróżnienie teorii socjologicznych ważne w obecnym kon­tekście: teorii skali makro i skali mikro. Te pierwsze czynią swym przedmiotem wielkie obiekty: naród, państwo, armię, miasto, partie, stowarzyszenia, organiza­cje itp.

Te drugie skupiają uwagę na obiektach mniejszego rozmiaru: małych gru­pach, wspólnotach lokalnych, niewielkich zbiorowościach. Oko ludzkie i obiek­tyw aparatu fotograficznego mają swoje ograniczenie skali, w jakiej postrzegają czy rejestrują. Nie można zobaczyć narodu, a tylko obywateli, nie można zobaczyć pań­stwa, a tylko urzędników, nie można zobaczyć armii, a tylko żołnierzy itd. W krę­gu makrosocjologii przedmiotem rejestracji fotograficznej mogą być pośrednio tylko pojedyncze fragmenty czy elementy tych całościowych obiektów, którymi wprost się zajmuje. Natomiast cała dziedzina mikrosocjologii jest otwarta dla ob­serwacji, a zatem i dla rejestracji fotograficznej. Tak więc inspiracje dla socjologii wizualnej znajdziemy nie w obrębie makrosocjologii, lecz mikrosocjologii.

Dochodzimy zatem do wniosku, że wśród teorii socjologicznych te, które mogą dostarczyć inspiracji dla socjologii wizualnej, a zarazem same korzystać -heurystycznie lub dowodowo - ze zdjęć fotograficznych, powinny spełniać trzy warunki: (a) należeć do drugiej socjologii, a więc socjologii działania, (b) należeć do socjologii życia codziennego, (c) mieścić się w zakresie mikrosocjologii. Trzy spośród teorii socjologicznych spełniają te warunki najpełniej: socjologia fenome­nologiczna Alfreda Schiitza, etnometodologia Harolda Garfinkla i socjologia dra­maturgiczna Ervinga Goffmana. Przedmiotem pierwszej jest, używając terminolo­gii autora, „świat życia codziennego", przedmiotem drugiej „porządek społeczny zwykłego, wiecznego społeczeństwa", a przedmiotem trzeciej „porządek interak­cyjny".

Podobne prace

Do góry