Ocena brak

„Forma jest zawsze funkcją idei” o zależności między wyborem określonych konwencji i gatunków literackich a tendencjami epoki (światopogląd, filozofia, sytuacja społecznopolityczna)

Autor /Dionizy Dodano /26.04.2011

Wiek XIX był okresem wielkich zmian w literaturze. Pozytywizm cechowało zmęczenie idealizmem, fantastyką, a przede wszystkim walką, która nie przynosiła efektów. Następna epoka, Młoda Polska, wystąpiła z kolei przeciw realizmowi pozytywistycznemu, preferując powrót do idealizmu i indywidualizmu.

Sytuacja narodu polskiego w ciągu całego wieku XIX pozostawała jednak taka sama: brak suwerenności, wynaradawianie, kolejne zrywy do walki. Pokolenie pozytywistyczne to „poburzowcy”, często uczestnicy powstania styczniowego, których dotknęły, jak wszystkich Polaków, represje popowstaniowe. Nacisk zaborców i próby odebrania narodowi jego tożsamości wywołały naturalną reakcję obrony. Głównym celem stało się zachowanie polskości i przekazanie jej przyszłym pokoleniom.

Bohaterem pozytywistycznym, szczególnie pierwszego okresu tej epoki, stał się obywatel broniący swej ziemi, jak Benedykt Korczyński z Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej.

Najodpowiedniejszą formą do wyrażania haseł pozytywistycznych była powieść, a autor jej stał się moralizatorem i przewodnikiem społeczeństwa na drodze do przetrwania, umocnienia, rozwoju. Pierwsza faza pozytywizmu, to rozkwit literatury tendencyjnej, tzw. powieści z tezą, które najlepiej wyrażały optymizm pozytywistów, ich głęboką wiarę w możliwości przebudowy świata na lepsze, kształtowania ludzi przez literaturę. Pozytywizm to także epoka wiary w potęgę nauki, w możliwości zrozumienia praw i prawd rządzących światem. Były to filozoficzne podstawy realizmu w literaturze, konwencji, która zakładała możliwość diagnozy rzeczywistości i obiektywnego przedstawienia jej w dziele literackim. Już naturalizm, głęboko związany z realizmem, ukazał, że obiektywne poznanie nie jest możliwe, ograniczył więc sferę swego zainteresowania do grup „upośledzonych” biedoty, ludzi chorych i zdemoralizowanych.

W Polsce konwencja ta nie znalazła wielu zwolenników, elementy naturalizmu zawierają niektóre tylko powieści polskich pozytywistów (np. w Lalce opis biedoty z Powiśla). Polscy pozytywiści postawili swej twórczości jeszcze jeden cel (poza narodowym) zapoczątkowanie odnowy moralnej społeczeństwa i poruszenie najistotniejszych kwestii społecznych swojego czasu. Artysta stał się więc pisarzem społecznikiem, człowiekiem aktywnym, jak jego bohaterowie. Chciał dzielić się z innymi swoją wiedzą i koncepcjami dotyczącymi przebudowy rzeczywistości.

Potrzeby zmiany nie odczuwali polscy moderniści. Ich sytuacja była podobna do tej, w której żyła poprzednia generacja. Jednak moderniści korzystali z większych swobód, a pod koniec wieku kontakty z zaborcami były poprawne. Głównym ogniskiem modernizmu był przecież Kraków, a z nim i cała Galicja, zabór, w którym Polacy mieli najlepszą sytuację polityczną i społeczną. Pod koniec wieku to nie lojalizm wobec zaborcy wzbudzał sprzeciw, ale postawa konformizmu życiowego, aprobaty dla stagnacji. Moderniści bowiem powrócili do ideałów swych „dziadków” romantyków, a odrzucili myśli „ojców” pozytywistów. Modernizm to epoka, w której króluje indywidualizm, także twórczy.

Artyści końca wieku XIX odmawiali użyczenia swego talentu dla celów ogólnospołecznych moralizatorstwu. Szczególnie w ostatnim dziesięcioleciu XIX w. przeważa ta z dwóch koncepcji Młodej Polski, która opowiada się za absolutnym wyzwoleniem artysty z powinności wobec społeczeństwa, nawet narodu. Jednak koniec wieku to prawdziwy „fin de siecle” ludzie poddają się nastrojom dekadenckim. Pojawia się także przekonanie o niemożności obiektywnego poznawania świata, o nieistnieniu praw ogólnych i niezmiennych. Wyrazem tych przekonań stały się nowe konwencje literackie: impresjonizm i symbolizm. Pierwszy jedyną prawdę widział w doznaniach chwilowych i ulotnych, jak najbardziej osobistych, które zależą zarówno od zmieniającego się świata, jak i od człowieka, który ten świat obserwuje. Drugi także opierał się na koncepcji doznania jednostkowego, przydając jeszcze indywidualną możliwość odbioru tekstu, różnego jego rozumienia w zależności od czytelnika.

Formą, która pozostawia jednocześnie czytelnikowi własną interpretację, była liryka. Dlatego też modernistyczni autorzy ukochali poezję, prozę poetycką, stylizowany dramat. Poeta modernistyczny to najczęściej dekadent i kosmopolita „cygan”. To także często człowiek niezaangażowany, uciekający od problemów rzeczywistości i trudów życia w sferę rozważań filozoficznych i metafizycznych, uniwersalnych bądź osobistych. Nawet poeci tacy jak J. Kasprowicz, którzy wkraczali w życie pełni ideałów i woli czynu, którzy swe pierwsze utwory poświęcali problematyce społecznej (sonety Z chałupy), w późniejszych utworach zwracali się ku nowym konwencjom (m.in. Krzak dzikiej róży cykl symboliczny), nowym tematom, choć prastarym (cykl Hymnów Kasprowicza).

Pozytywistom ich filozofia nakazywała konfrontację z przeciwnościami, jakie niesie życie, walkę z trudnościami, doskonalenie się w ciągłej pracy i edukacji. Filozofia pozytywna A. Comte'a zakładała nie tylko poznanie świata rozumowe, naukowe i eksperymentalne, ale i możliwość jego kreowania przez człowieka, jeśli nie przez jednostkę, to przez społeczeństwo, z którym jednostka współpracuje.

Moderniści odrzucili możliwość konsolidacji społeczeństwa, gdyż dostrzegali w nim głębokie podziały. Nie zaowocowało to jednak postawą aktywną, kontynuacją idei pozytywistycznej pracy u postaw, która by podniosła lud do poziomu inteligencji. Wyznawcy filozofii Nitchschego, polscy moderniści, byli przekonani o wyjątkowości artysty i niemożności porozumienia się ze społeczeństwem. Polskim wyrazicielem myśli tego filozofa o nadludziach i ich zobowiązaniach wyłącznie wobec siebie był S. Przybyszewski, którego Confiteor stał się manifestem polskich modernistów. W swej prozie poetyckiej Przybyszewski przedstawił artystę jako maga kapłana, który żyje sztuką i dla sztuki. „Sztuka dla sztuki” stało się hasłem polskiego modernizmu, a było wyrazem zmęczenia ciągłą aktywnością oraz chęcią oderwania się od rzeczywistości.

Inny filozof modernizmu, Schopenhauer, widział życie jako pasmo cierpień. Niemożliwość osiągnięcia szczęścia doprowadza, według niego, człowieka do pragnienia nirwany. Kult nirwany (K. PrzerwaTetmajer Nie wierzę w nic czy Hymn do Nirwany) był logicznym następstwem postawy dekadenckiej. Moderniści bowiem nie byli w stanie nigdzie znaleźć szczęścia, w przeciwieństwie do pozytywistów, dla których łączyło się ono z pracą, przedsiębiorczością, działaniem na rzecz ogółu. Moderniści nie cenili pracy na tyle, aby nie dokonywać mylnego przecież założenia, że każdy, kto poświęca się pracy i dąży do zabezpieczenia materialnego, jest dorobkiewiczem i filistrem. To wyzwisko określało każdego, kto nie był artystą. W modernizmie nie trzeba było tworzyć, aby być artystą. Modernistą wystarczyło się czuć, twórczość była jedynie dowodem. Stąd też wybór liryki, formy krótkiej, pięknej, prawie tak ulotnej jak uczucie.

Pozytywistyczna forma to powieść długa, skomplikowana, dokładnie opracowana faktograficznie (Lalka z całą rozległą panoramą Warszawy lat 70. XIX wieku, Nad Niemnem krajobrazy dobrze znane autorce). Pozytywizm to przywiązanie do szczegółu, wynikające z przeświadczenia o konieczności pokazania świata we wszystkich jego przejawach (np. Lalka problematyka społeczna). Pozytywizm to epoka powieści, czas „niepoetycki”, w którym poeci niewiele różnili się od pisarzy. A. Asnyk i M. Konopnicka, główni poeci tej epoki, wyrażali w wierszach te same idee co współcześni im pisarze w powieściach czy nowelach, mówili (swoistym, poetyckim głosem) o problemach społecznych i narodowych. Nie uciekali od ponadczasowych tematów (przemijania, śmierci), ale nawet wtedy, kiedy o nich pisali, ich celem było oddziaływanie na czytelnika i przybliżenie mu współczesności.

Moderniści to wyznawcy hasła „sztuka dla sztuki” z jednej strony, zaś z drugiej to artyści przeświadczeni o nieuchwytności rzeczywistości, niemożności jej całkowitego poznania. Nawet poznanie intuicyjne, proponowane przez filozofa Bergsona, nie mogło zapewnić poznania absolutnego. Z tych przekonań wynikało zamiłowanie modernistów do ulotnych form poezji, których sens tworzy czasem bardziej odbiorca niż autor.

Jedno z pewnością łączyło pozytywistów i modernistów przeświadczenie, że wybór formy służy nadaniu kształtu myśli, uczuciom idei.

Do góry