Ocena brak

Folwark zwierzęcy streszczenie

Autor /Amelia Dodano /11.03.2011

Akcja utworu została osadzona w I połowie XIX wieku w Anglii. Tekst liczy dziesięć nietytułowanych rozdziałów oznaczonych rzym­skimi cyframi.

I. Medalowy knur, stary Major, miał dziwny sen, który postanowił opowiedzieć zwierzętom zamieszkującym Folwark Dworski – gospo­darstwo prowadzone przez pana Jonesa. Korzystając z okazji, że pijany właściciel folwarku nie zamknął otworu, zwierzęta udały się do wielkiej stodoły na zebranie. Wśród nich były trzy psy o imionach Bluebell, lessie i Pincher, świnie, kurczęta, gołębie, owce, krowy, konie pociągowe: Boxer i piękna klacz Clover, biała koza Muriel, osioł Benjamin, stado kacząt, próżna głupia klacz Mollie (zazwyczaj zaprzęgana przez pana Jonesa do bryczki) oraz kot. Oswojony kruk Mojżesz spał na żerdzi.

Major rozpoczął swoje przemówienie zwrotem: Towarzysze (8).8 Spodziewając się końca swoich dni, ukazał zwierzętom ich trudny los: żyjemy nędznie, harujemy i wcześnie umieramy. [...] Nie ma w Anglii wolnych zwierząt (8). Powodem tej sytuacji jest człowiek, który wykorzystuje pracę zwierząt dla siebie. Major rzuca rewolucyjne hasło: Usuńmy człowieka, a na zawsze znikną główne przyczyny głodu i pracy ponad siły (9). Argumenty cieszącego się wielkim autorytetem starego knura wydały się zwierzętom oczywiste. Hasła wyzwolenia się spod panowania i wyzysku człowieka oraz per­spektywa braterstwa zwierząt spotkały się z wielkim aplauzem. Zgromadzeni w głosowaniu przyjęli zasadę, że dzikie zwierzęta, np. szczury, też są towarzyszami i braćmi.

Major stanowczym tonem poradził zgromadzonym, żeby przygo­towali się do powstania, nie ulegali wobec żadnych argumentów, byli solidarni i nigdy nie przyjmowali zwyczajów człowieka (nie sypiali w łóżkach, nie dotykali pieniędzy i nie występowali przeciwko innym zwierzętom). Następnie stary knur zaczął opowiadać swój sen o życiu na ziemi bez człowieka, gdy przypomniał sobie piosenkę, którą śpiewała mu w dzieciństwie matka. Odśpiewał pieśń Zwierzęta Anglii (13-14), którą szybko podchwycili zgromadzeni i przyjęli za swój hymn.

 

 

Zwierzęta Anglii, zwierzęta Irlandii,

Zwierzęta wszystkich czterech świata stron,

Słuchajcie pilnie radosnej nowiny,

Wkrótce wolności będzie bil wam dzwon.

 

Złożony z siedmiu zwrotek utwór (kompozycja klamrowa – pier­wsza i ostatnia strofa są takie same) zawiera takie motywy: Obalim ludzi; wolny przyjdzie świat; Wreszcie do syta zje zwierzęcy ród; trze­ba moc pracować. Pięciokrotne odśpiewanie pieśni, hałasy i wielkie podniecenie zwierząt sprawiły, że obudzony pan Jones przybiegł do stodoły z dwururką. Żaden z sześciu naboi nikogo nie ranił, ale zebranie zostało przerwane. Zwierzęta szybko wróciły na swoje miejsca noclegowe.

II. Trzeciej nocy od zebrania Major zgasł podczas snu (16). Zwierzęta żyły odtąd nadzieją na radykalną zmianę sytuacji. Rozumiały, że powinny przygotować rebelie, choćby same nie miały dożyć szczęśliwych czasów. Sprawy organizacyjne i wyjaśnianie zawiłych kwestii spoczęło na najbardziej inteligentnych świniach, którym przewodziły dwa młode samce Snowball i Napoleon. Wraz ze świetnym mówcą Sąuealerem opracowali nauki Majora w spójny sys­tem, zwany Animalizmem (pisownia z wielkiej litery – za przywołanym wydaniem książki Orwella), z którym zapoznawali zwierzęta podczas spotkań w stodole. Starali się też przekonać zgro­madzonych, iż głoszona przez kruka Mojżesza wiadomość, że po śmierci zwierzęta trafiają do znajdującej się nad chmurami szczęśli­wej krainy, zwanej Rajem Zwierząt, jest nieprawdziwa. Najwierniejszymi słuchaczami świń były konie pociągowe: Boxer i Clover.

Pan Jones przegrał proces i załamany kłopotami finansowymi stale pił. Folwark coraz bardziej podupadał, zwierzęta chodziły głodne. Któregoś czerwcowego dnia zwierzęta nie wytrzymały złego trak­towania. Krowa wyłamała rogami wrota spichlerza i głodni mogli zdobyć pożywienie. Wkroczył tam jednak pan Jones z parobkami. Bite batami zwierzęta rzuciły się razem na napastników, którzy uciek­li w stronę szosy. Za nimi podążyła pani Jones. Zwycięstwo było oczywiste. Zniszczono wszelkie ślady ludzkiego panowania: wędzidła, łańcuchy, noże, lejce, postronki, worki na obrok, baty i wstążki przeznaczone do wplatania w końskie grzywy. Napoleon zaprowadził wszystkich do spichlerza, gdzie otrzymali podwójną rację ziarna, zaś psy po dwa biszkopty. Po siedmiokrotnym odśpiewa­niu hymnu Zwierzęta Anglii szczęśliwi zwycięzcy udali się na spoczynek. Następny dzień rozpoczęli radosnym skakaniem i obcho­dem folwarku oraz domu Jonesów. Mollie skarcono za chęć przywłaszczenia sobie wstążki pani Jones, znalezione w kuchni szyn­ki postanowiono pogrzebać w polu, Boxer zniszczył kopytem baryłkę piwa. Ustalono, że budynek zostanie zamieniony na muzeum i żadne zwierzę w nim nie zamieszka.

Świnie nauczyły się czytać i pisać. Snowball zamalował napis na bramie – FOLWARK DWORSKI – i napisał nową nazwę: FOL­WARK ZWIERZĘCY. Następnie na ścianie wielkiej stodoły umieszc­zono tekst siedmiu przykazań Animalizmu, w które świnie ujęły skró­towo cały system. Ogłoszono w nich, że przyjacielem jest stworzenie chodzące na czterech nogach lub skrzydlate, że zwierzęta nie będą nosiły ubrań, spały w łóżkach, piły alkoholu, wszystkie są równe i nigdy żadne z nich nie zabije innego. Snowball odczytał je tym, które samodzielnie nie potrafiły tego zrobić. Program spotkał się z pełną aprobatą.

Niedojone od dwudziestu czterech godzin krowy dały pięć wiader tłustego mleka. Świnie nie dały go innym zwierzętom i rzuciły hasło do sianokosów. Wieczorem przekonano się, że mleka nie ma.

III. Zbiory siana były bardzo udane. Fizycznie nie pracowały tylko świnie. Zajmowały się kierowaniem pracą innych jako najmądrzejsze i najbardziej wykształcone. Boxer i Clover zaprzęgały się do maszyn (kosiarka, grabiarka), zaś pozostali zbierali siano na miarę ich możliwości. Nikt niczego sobie nie przywłaszczył, nie zmarnowano ani źdźbła. Zwierzęta czuły się szczęśliwe, poświęcały pracy wszys­tkie siły, dzięki dobrej organizacji miały również dużo wolnego czasu. Najbardziej ofiarny był Boxer, który stale powtarzał sobie: „będę pra­cować jeszcze więcej!” (29). Zdarzały się nieliczne przypadki ociągania się i unikania obowiązków – tak zachowywali się klacz Mollie i kot. Benjamin, stary osioł, pracował tak samo jak dawniej, zaś pytany o Powstanie (pisownia według Orwella) milczał.

W niedziele odbywały się obrady nazywane Wiecem. Na maszt w ogrodzie wciągano sztandar – zielony obrus pani Jones z namalowanymi znakami: rogiem i kopytem. Zieleń, według Snowballa, symbolizowała zielone pola Anglii, a kopyto i róg wyobrażały przyszłą Republikę Zwierząt, która ma powstać, gdy rasa ludzka zostanie obalona (30). Świnie przedstawiały plany na następ­ny tydzień, zwierzęta głosowały, nie podważając zdania przywódców. Pomiędzy Snowballem a Napoleonem ciągle wybuchały spory. W siodłami świnie urządziły kwaterę główną, gdzie uczyły się z książek Jonesa różnych pożytecznych rzemiosł. Snowball z zaangażowaniem tworzył Komitety Zwierzęce, np. kury zgromadził w Komitecie Produkcji Jaj, krowy w Lidze Czystych Ogonów, owce w Ruchu Walki o Bielszą Wełnę itp., organizowano kursy czytania i pisania. Tylko ta ostatnia inicjatywa przyniosła pewne rezultaty. Najlepiej – oczywiście – czytały świnie oraz Benjamin, który jednak nie robił z tej sztuki użytku. Inne zwierzęta opanowały tę trudność w różnym stopniu. Aby ułatwić zwierzętom zadanie, Snowball postanowił skró­cić przykazania do jednego: „cztery nogi: dobrze, dwie nogi: źle” (33), uznając ptasie skrzydła za nogi. Hasło umieszczono na stodole nad siedmioma przykazaniami.

Odpowiednie wychowanie młodych było – według Napoleona – priorytetowym zadaniem. Gdy szczenięta suczek lessie i Bluebell można było oddzielić od matek, zabrał je pod swoją opiekę. Przebywały na strychu, w odosobnieniu, i słuch o nich zaginął.

Świnie korzystały ze specjalnych przywilejów. Okazało się, że zabierają mleko oraz jabłka dla siebie. Squealer wyjaśnił, że robią to dla dobra innych, muszą bowiem zachować zdrowie i sprawność umysłu. W przeciwnym razie wróciłby Jones. Pod wpływem dema­gogii Squealera wydawało się, że byłoby to najbardziej straszne rozwiązanie. Zgadzano się zatem na wszystkie decyzje świń.

IV. Wieść o przejęciu przez zwierzęta Folwarku szybko rozeszła się po okolicy. Jones otoczony był współczuciem, ale nikt nie chciał wtrącać się w jego sprawy. Najbardziej przejęci byli skłóceni z sobą właściciele sąsiednich folwarków: zaniedbanego Foxwood – pan Pilkington i małego, ale na lepszym poziomie Pinchfield – przebiegły, stale procesujący się Frederick. Obawiali się, że wiadomości o Powstaniu przenikną do ich gospodarstw i dojdzie tam do podobnych wydarzeń. Kiedy Folwark Zwierzęcy nie upadał, ale nawet się rozwi­jał a plotki rozeszły się po okolicznych gospodarstwach, doszło do fali buntu wśród zwierząt. Wszędzie wokół znano hymn Zwierzęta Anglii. Ludzie obawiali się konsekwencji nasilających się nastrojów.

Nieoczekiwanie, na początku października, Jones z dubeltówką i jego parobkowie wspomagani przez sześciu siłaczy z Foxwood i Pinchfield z kijami wdarli się na teren Folwarku Zwierzęcego. Snowball, znawca kampanii Juliusza Cezara, dowodził obroną. Kolejno wysyłał gołębie, gęsi, Muriel, Benjamina i owce. Wycofujące się na znak przywódcy zwierzęta wciągnęły w pułapkę ludzi. Z tyłu odcięto im możliwość ucieczki. Wtedy rozpoczął się prawdziwy atak, podczas którego Snowball został raniony śrutem przez pana Jonesa, jedna owca została zabita, Boxer ogłuszył kopytem chłopca stajen­nego. Napastnicy, widząc sprawność obrońców, rzucili się do uciecz­ki.

Podniecone szczęściem zwierzęta przechwalały się bohaterskimi czynami. Urządzono uroczystość: przy wciągniętej na maszt fladze kilkanaście razy odśpiewano hymn, pogrzebano zabitą owcę, przemówił Snowball, zachęcając do bohaterskiej postawy w obronie Folwarku. Ustanowiono odznaczenia „Bohater Zwierzęcy Pierwszej Klasy”, które otrzymali Snowball i Boxer, zaś podobne – „Drugiej Klasy” przyznano pośmiertnie owcy. Potyczkę nazwano szumnie Bitwą pod Oborą (stamtąd rozpoczęto zasadzkę). Ustanowiono również dwa święta: 12 października (Bitwa pod Oborą) i 23 czerw­ca (Powstanie).

V. Mollie z trudem znosiła zwyczaje panujące na Folwarku. Mimo napomnień ze strony Clover, nie przyznała się do kontaktów z parobkiem pana Pilkingtona (dostała od niego cukier i wstążki). Po kilku dniach gdzieś przepadła. Gołębie doniosły, że widziano ją w Willingdon przy dwukółce, z przystrzyżoną sierścią i wstążkami. Więcej o niej nie wspominano.

Zimą nastały wielkie mrozy. Nie mogąc pracować w polu, zwierzę­ta zbierały się często na wiece. Snowball i Napoleon stale się o coś sprzeczali. Ten drugi zjednywał sobie sojuszników. Na jego życzenie owce w odpowiednim momencie przerywały obrady, zwłaszcza wystąpienia Snowballa, becząc hasło: „cztery nogi: dobrze, dwie nogi: ile”. Snowball, przestudiowawszy odpowiednie podręczniki, roztaczał przed zwierzętami plany różnych ulepszeń w gospodarstwie. Mówił o drenowaniu, silosowaniu, nawożeniu gleby przez zwierzęta a przede wszystkim o budowie wiatraka, który pro­dukowałby energię elektryczną dającą możliwość oświetlenia pomieszczeń i wykorzystania wielu urządzeń ułatwiających prace. Wyrysował na podłodze w szopie dokładne plany. Tymczasem Napoleon kwestionował wszelkie pomysły przeciwnika i zachęcał do wzmożonej produkcji żywności. Snowball obiecywał trzydniowy tydzień pracy, gdy po wielu trudach budowy wiatrak zacznie wy­twarzać energię, zaś Napoleon roztaczał perspektywę pełnego żłobu. Zwierzęta podzieliły się na dwa obozy. Należało liczyć się z kolejnym – tym razem lepiej przygotowanym – atakiem ludzi, tym bardziej, że zwierzęta w sąsiednich folwarkach też się buntowały. Napoleon radził kupić broń i nauczyć się strzelać, zaś Snowball proponował wysyłać w różne strony gołębie, które rozniecałyby bunt w okolicy.

Darowi wymowy Snowballa, który efektownie przedstawił plany wiatraka i przewidywane korzyści, Napoleon przeciwstawił siłę. Dziewięć wielkich psów rzuciło się na przeciwnika, któremu udało się jednak uciec (nigdy nie wrócił na folwark). Widok groźnych psów przypomniał wszystkim, jak niegdyś Napoleon odebrał matkom szczenięta, które sam postanowił wychować. Były mu wierne, karne i bezwzględne w wykonywaniu poleceń swojego pana – knura. Napoleon miał odtąd niepodzielną władzę. Zniósł wiece, założył komitet świń pod własnym przewodnictwem, który miał ustalać zasady pracy w gospodarstwie. Niedzielne zebrania miały być odtąd poświęcone oddaniu honorów fladze, odśpiewaniu hymnu i wysłuchaniu rozporządzeń. Dyskusje zostały zniesione. Nieśmiałe próby protestu przerwało natychmiast ostrzegawcze warknięcie psów i beczenie owiec wykrzykujących główne hasło folwarku. Po pewnym czasie Squealer przedstawił wyjaśnienie nowych zarządzeń i postawy Napoleona, który jawił się teraz jako pełen troski i poświęce­nia wódz. Snowball został nazwany kryminalistą, zaś jego zasługi w Bitwie pod Oborą przekreślone brakiem dyscypliny. Zastraszone wizją powrotu Jonesa zwierzęta nie podejmowały dyskusji, Boxer zaś swoje hasło „będę pracować jeszcze więcej” uzupełnił kolejnym: „Napoleon ma zawsze rację” (54).

Nadeszła wiosna. Szopa z planami wiatraka narysowanymi przez Snowballa była stale zamknięta. Odkopaną czaszkę Majora umiesz­czono u stóp masztu (obok fuzji Jonesa, z której oddawano strzały podczas świąt). W gronie liderów byli teraz Napoleon, Squealer i Minimus – wieprz specjalizujący się w układaniu pieśni i poematów. Trzy tygodnie po wygnaniu Snowballa Napoleon zakomunikował, że wiatrak zostanie zbudowany w ciągu dwóch lat, pociągnie to jednak za sobą wielkie wysiłki i ograniczenie racji żywnościowych. Otoczony przez psy Squealer tłumaczył, że Napoleon nigdy nie był przeciwny temu pomysłowi, sam opracował projekt, a plany zostały przez Snowballa wykradzione. Dzięki swojej taktyce pozbył się niebezpiecznego osobnika, jakim był Snowball.

VI. Zwierzęta pracowały bez wytchnienia, nawet po sześćdziesiąt godzin tygodniowo i w niedzielne popołudnia, byle tylko zbudować wiatrak. Plony były mniejsze, część pól leżała odłogiem. Zapowiadała się ciężka zima. Na folwarku były zapasy piasku i cementu oraz zbity w bryły wapień. Rozbijano go, wciągając najpierw na wzniesienie i spychając w dół. Najbardziej poświęcał się Boxer, który wstawał coraz wcześniej i pracował dłużej niż inni. Pod koniec lata zaczęło brakować żywności i różnych przedmiotów potrzebnych w gospodarstwie. Napoleon postanowił nawiązać stosunki handlowe z sąsiadami. Zamierzał sprzedać stertę siana i część zbioru jęczmienia a potem także jaja – zawsze poszukiwane w Willingdon. Zwierzęta pamiętały wcześniejsze postanowienia o niekontaktowaniu się z ludźmi, jednak psy i owce skutecznie powstrzymały słabą próbę protestu. Pośrednikiem w załatwieniach miał być pan Whymper, prawnik z Willingdon. Squealer dowodził, że nigdy nie podjęto uchwały o niehandlowaniu z ludźmi, że to zapewne sny lub kłamstwa rozsiewane przez Snowbałla.

Sąsiedzi patrzyli z uznaniem na sprawność zwierząt, nie popierali Jonesa, który wyjechał w odległy rejon kraju. Spodziewano się, że Napoleon nawiąże stosunki z panem Pilkingtonem z Foxwood albo panem Frederickiem z Pinchfield. Świnie przeniosły się do domu pana Jonesa, ponieważ potrzebowały odpowiednich warunków do pracy umysłowej, a przy tym nie wypadało, żeby Przywódca (tak nazywano teraz Napoleona) mieszkał w chlewie. Okazało się też, że jadają w kuchni i sypiają w łóżkach. Muriel przeczytała Clover czwarte przykazanie. Brzmiało ono nieco inaczej niż dawniej: „Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku z prześcieradłami(64), które – jak wyjaśnił Squealer – zostały zastąpione kocami.

Gdy budowa wiatraka była na półmetku, jesienna wichura zwaliła go. Świnie oskarżyły o to Snowballa, który – jak utrzymywały – zakradł się nocą w tym celu. Napoleon ogłosił wyrok śmierci i nagrodę dla tego, kto go wykona lub żywcem doprowadzi winowajcę. Podjęto decyzję o odbudowie wiatraka.

VII. Podczas srogiej zimy praca przy wiatraku była bardzo trudna. Zwierzęta marzły i głodowały. Do wysiłku zagrzewał ich w swoich przemowach Squealer. Zmarzły w kopcach ziemniaki. Coraz częściej pracujący otrzymywali tylko sieczkę i buraki pastewne. Postanowiono ukryć stan rzeczy przed światem. Whymper miał okazję zobaczyć w spichlerzu skrzynie wypełnione ziarnem oraz mąką (pod cienką warstwą żywności był piasek) i opowiadał o tym w okolicy. Postanowiono, że kury mają oddawać swoje jajka, za które zakupione zostanie ziarno i mąka. Zbulwersowane kury, które miały stracić jajka przeznaczone do wysiadywania, podjęły protest (podfruwały w górę i upuszczały jajka, by je w ten sposób rozbić). Po pię­ciu dniach głodu, którym je ukarano, dziewięć z nich zmarło a pozos­tałe wróciły do koszy. Jajka dostarczono odbiorcy.

Wszelkie niepowodzenia przypisywano odtąd Snowballowi, który potajemnie przychodzi nocą, kradnie zboże, wylewa mleko, tratuje zasiewy, obgryza owocowe drzewka itp. Napoleon wszędzie „wyczuwał” ślady przestępcy. Ogłoszono, że Snowball był w zmowie z Jonesem, a teraz służy Frederickowi z Pinchfield, który chce ode­brać zwierzętom folwark. Ustalono również, że właśnie Snowball próbował doprowadzić do klęski podczas Bitwy pod Oborą, zaś od­znaczenie go orderem było pomyłką, bo to przecież Napoleon rzucił się na Jonesa. Wszyscy, nawet wątpiący w to Boxer, przystali na obowiązującą wersję wydarzeń. Padło również ostrzeżenie, że wśród zwierząt znajdują się zdrajcy, agenci Snowballa. Oskarżono o to cztery świnie (które wcześniej protestowały przeciwko zniesieniu wieców). Zostały zmuszone do przyznania się i zagryzione przez psy. Zgładzono również trzy kury (bunt inspirowany ukazaniem się we śnie Snowballa), gęś (podczas żniw ukradła sześć kłosów żyta), owcę (pod namową Snowballa oddawała mocz do sadzawki z wodą do picia) i dwie inne (zamęczyły na śmierć oddanego Napoleonowi starego barana). Zeznania były bzdurne i wymuszone, „winowajcy” ponieśli śmierć, zaś pozostałe zwierzęta odeszły z niesmakiem w głębokim przekonaniu, że nie wolno się buntować. Oszołomiony Boxer postanowił jeszcze więcej pracować. Sam – zaatakowany przez psy – skutecznie się obronił.

Clover zamyśliła się nad sytuacją zwierząt – nie osiągnęły zamie­rzonych celów, zasada równości i inne założenia zostały pogwałcone, strach mówić prawdę. Uznała jednak, że będzie lojalna wobec Napoleona i nadal będzie z całych sił pracować dla wspólnego szczęścia. W przypływie emocji zaintonowała hymn Zwierzęta Anglii, który wraz z nią odśpiewali trzykrotnie również inni. Squealer ogłosił, że Napoleon dekretem zakazał śpiewania tej pieśni, która jest już nieak­tualna, bo Powstanie zakończyła właśnie egzekucja zdrajców. W zamian wprowadzono utwór napisany przez Minimusa, głoszący deklarację wspierania pracą Folwarku Zwierząt.

VIII. Okazało się, że szóste przykazanie ma teraz nowy sens: „Żadne zwierzę nie zabije innego bez powodu(84). Chociaż Clover, Muriel i inni nie przypominali sobie dwóch ostatnich słów, uznali, że prawo jednak nie zostało naruszone. Squealer odczytywał im zestawienia liczbowe, z których wynikało, że folwark osiągnął wielkie sukcesy w produkcji żywności. Tymczasem zwierzętom wydawało się, że racje żywnościowe są coraz mniejsze.

Napoleon wydawał zarządzenia przez Squealera, sam pokazywał się w towarzystwie psów i kogucika–herolda raz na dwa tygodnie. Nazywano go „naszym Przywódcą, towarzyszem Napoleonem” (86) i wieloma określeniami, np. Ojciec Wszystkich Zwierząt”, „Postrach Ludzkości”, „Dobroczyńca Owczarni”, „Przyjaciel Kacząt” (86) itp. Minimus ułożył poemat pochwalny ku jego czci, który z portretem Przywódcy umieszczono na ścianie wielkiej stodoły.

Ogłoszono, że właściciel Pinchfield planuje atak na folwark. Trzy kury, które przyznały się do spisku, stracono. Napoleona strzegły psy, zaś świnka Pinkeye próbowała przeznaczonych dla niego pokarmów, bo obawiał się otrucia. Napoleon zdecydował się sprzedać stos wysuszonego drewna panu Pilkingtonowi i zamierzał z nim stale współpracować. Nasilały się pogłoski o planowanym ataku Fredericka i potwornych cierpieniach, które zadawał własnym zwierzętom.

Zachwaszczenie upraw przypisywano Snowballowi, który domieszał do materiału siewnego ziaren chwastów. Do współpracy przyznał się Gąsior, który następnie popełnił samobójstwo. Podano do wiadomości, że Snowball nigdy nie otrzymał żadnego orderu, zaś pamięć zwierząt nie jest najlepsza.

Jesienią ukończono budowę wiatraka. Należało jeszcze zakupić maszyny, ale i tak wszyscy cieszyli się sukcesem. Oczekiwano zmian, które przyniosą zdobycze techniki. Sam Przywódca nazwał dzieło „Wiatrakiem Napoleona” (91).

Drewno zostało ostatecznie sprzedane stale oczernianemu Frederickowi – odtąd hasło: „Śmierć Frederickowi” zmieniono na „Śmierć Pilkingtonowi” (91). Odwołano wszystkie plotki o planowanym ataku i podziwiano Napoleona, że uzyskał dzięki swojej taktyce lepszą cenę za drewno. Zwierzętom pokazano uzyskane ban­knoty. Później okazało się, że były one fałszywe. Napoleon ogłosił więc wyrok śmierci na złego sąsiada i starał się o przywrócenie właściwych stosunków z Pilkingtonem.

Nastąpił atak Fredericka. Piętnastu uzbrojonych ludzi wystraszyło zwierzęta. Pilkington odmówił wsparcia. Wiatrak wysadzono w po­wietrze. Wówczas obrońcy rzucili się do akcji. Po obu stronach byli zabici i ranni. Ostatecznie psy przepędziły napastników. Poległym w „Bitwie pod Wiatrakiem” (98) urządzono uroczysty pogrzeb. Boxer i inni cierpieli z powodu ran. Radosny Squealer (nie brał udziału w walce) oznajmił, że wiatrak będzie odbudowany. Napoleon ustanowił Order Zielonego Sztandaru” (98), który przyznał sobie. Świnie świętowały zwycięstwo, pijąc whisky znalezioną w piwnicy. Złe samopoczucie Napoleona na drugi dzień przypisywano zatruciu jedzenia przez Snowballa. Przywódca wydał zarządzenie o karaniu śmiercią pijących alkohol, ale gdy doszedł do zdrowia, kazał obsiać pole przeznaczone na wypas dla emerytowanych zwierząt jęczmie­niem z zamiarem wytwarzania trunków.

Około północy zwierzęta zwabił hałas – to Squealer spadł z drabiny podczas domalowywania dalszej części przykazania: „Żadne zwierzę nie będzie pić alkoholu bez umiaru(100). Tylko Benjamin zrozumiał dziwną sytuację, ale milczał.

IX. Rozpoczęto odbudowę wiatraka. Chory i stary Boxer znowu pracował bez wytchnienia. Uchwalono wiek emerytalny dla zwierząt, ale nikt – jak dotąd – nie przeszedł w stan spoczynku. Wmawiano pracującym, że nie ma niedostatków żywności, a nawet, że otrzymują jej więcej, jednak coraz częściej odczuwano głód.

Cztery maciory wydały na świat trzydzieści jeden świnek, dla których Napoleon (ich ojciec) postanowił wybudować szkołę, tym­czasem uczył je sam w kuchni pana Jonesa. Ogłoszono, że zwierzęta mają ustępować, gdy spotkają na drodze świnię. One zaś otrzymały przywilej noszenia zielonych wstążek na ogonkach w niedzielę. Żeby zgromadzić środki na budowę szkółki i wiatraka, sprzedano stóg siana, część zbiorów kartofli, zaś sprzedaż jaj zwiększono do sześ­ciuset tygodniowo. Zwierzętom zmniejszono racje żywnościowe, tylko świnie miały pożywienia pod dostatkiem. Dla nich też prze­znaczone było piwo produkowane z jęczmienia. Często odbywały się różne uroczystości i przemówienia, śpiewano i deklamowano na cześć Napoleona, słuchano liczb mówiących o wielkich osiągnięciach folwarku. Zwierzęta lubiły te spotkania.

W kwietniu Folwark Zwierząt ogłoszono republiką. Na stanowisko prezydenta był tylko jeden kandydat: Napoleon. Powrócił nieobecny od kilku lat kruk Mojżesz, który nadal opowiadał o szczęśliwym Raju Zwierząt. Świnie uznawały to za kłamstwo, ale tolerowały kruka.

Pewnego dnia Boxer zasłabł przy pracy. Poinformowano zwierzę­ta, że Napoleon postanowił wysłać go do szpitala w Willingdon. Clover i Benjamin starały się umilić mu czas. Kiedy przyjechał wóz po Boxera, Benjamin zorientował się po napisach, że zabierają go na ubój. Zachęcany do wyskoczenia Boxer nie był jednak w stanie się uwolnić. Wołano do koni, by nie wiozły go na śmierć, ale starania te pozostały bez efektu. Squealer wyjaśnił, że wóz należy do wetery­narza, zaś poprzednim właścicielem był rzeźnik, stąd napisy. Zwierzęta uspokoiły się. Okazało się, że Boxera nie udało się ura­tować, nie można też sprowadzić jego szczątków. Przygotowano wie­niec, który miał być zawieziony na jego grób, zaś świnie urządziły bankiet z tej okazji.

X. Po latach na folwarku zostało tylko kilka zwierząt (Clover, Benjamin i Mojżesz), które pamiętały Powstanie i głoszone wtedy ideały. Pan Jones zmarł w przytułku dla alkoholików. Napoleon ważył sto pięćdziesiąt kilo, Squealer również bardzo utył. Trzy nowe konie i inne zwierzęta wierzyły w opowieści o Powstaniu i zasadach Animalizmu. Wiatrak wykorzystywano do mielenia ziarna. Wznoszono następny, który miał wytwarzać prąd. Świnie nadal były w tym gronie najważniejsze. Pracowały przy sporządzaniu takich tajemniczych rzeczy jak „rejestry”, „sprawozdania”, „protokoły” i „memoranda” (117) i korzystały z żywności wytworzonej przez innych. Zwierzęta, mimo ciężkiej pracy, czuły się wolne i dumne, wierzyły w Republikę Zwierząt zapowiadaną kiedyś przez Majora, miały satysfakcję, że pracują dla siebie.

Squealer trzymał owce przez tydzień w odosobnieniu na łące. Potem okazało się, że uczył je tam nowego hasła: Cztery nogi: dobrze, dwie nogi: lepiej! (121). W ten sposób zareagowały na widok świń kroczących na dwóch nogach. Clover i Benjamin poszli pod wielką stodołę. Na ścianie widniało tylko jedno przykazanie: WSZYSTKIE ZWIERZĘTA SĄ RÓWNE, ALE NIEKTÓRE ZWIERZĘTA SĄ RÓWNIEJSZE OD INNYCH (122). Odtąd na folwarku zapanowały całkiem nowe zwyczaje. Świnie trzymały w racicach baty, kupiły radio, zaprenumerowały czasopisma, starały się o założenie telefonu, nosiły ubrania, Napoleon palił fajkę. Zaproszeni właściciele sąsied­nich gospodarstw zachwycali się tutejszymi osiągnięciami. Podczas wspólnej biesiady pan Pilkington z Foxwood wyraził radość z przyjacielskich stosunków, pochwalił gospodarność – pogratulował świ­niom mniejszych racji żywnościowych, dłuższych godzin pracy i ogól­nego braku pobłażania innym zwierzętom (125), następnie wzniósł toast za pomyślność Folwarku Zwierząt! (125). W podobnym tonie wypowiedział się Napoleon, dodając, że gospodarstwo jest spółdziel­nią, należy do wszystkich, zaś niemądre zwyczaje zostaną zniesione (defilowanie przed czaszką Majora, kopyto i róg na sztandarze – odtąd będzie to tylko zielona flaga, zaś nazwa zostanie zmieniona na „Folwark Dworski”). Zebrani usiedli do kart. Po chwili zwierzęta usłyszały odgłosy kłótni. Przybiegły pod okna i odkryły, dlaczego świnie wydają im się inne. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł rozpoznać, kto jest kim (128). Tymi słowami kończy się utwór G. Orwella.

 

Podobne prace

Do góry