Ocena brak

Florence BRAVO

Autor /Malina1243 Dodano /05.01.2013

Sprawa ta, jedna z najgłośniejszych w epoce wikotoriańskiej spraw o morderstwo,rozpoczęła się w piątek, 21 kwietnia 1876 roku, kiedy to 30-letni adwokat, Charles Bravo,zmarł w męczarniach po krótkiej, trzydniowej chorobie. Ostatnim, jak się okazało posiłkiem,który był w stanie zjeść, była wtorkowa kolacja, złożona z ryby, pieczonego jagnięcia oraz zpasty sardelowej na grzankach. W godzinę po posiłku dostał ataku bólów i wymiotów, którenie opuściły go aż do fatalnego piątku.Charles Bravo był człowiekiem zamożnym.

Mieszkał wraz z żoną w Balham przyBedford Hill Road, w posiadłości o nazwie „The Priory”. Swą żonę Florence poślubiłzaledwie pięć miesięcy wcześniej, 7 grudnia 1875. W chwili poznania swego przyszłegomęża, Florence była wdową po kapitanie Aleksandrze Ricardo, grenadierze GwardiiKrólewskiej, zmarłym w 1871 roku na chorobę alkoholową. Pozostawił on swej ładnej żoniemajątek w wysokości 40 tysięcy funtów. Przez cały okres wdowieństwa Florence byłakochanką 64-letniego (sama ukończyła 25 lat w 1871 roku) Jamesa Manby Gully’ego,znanego lekarza z Malvern, pioniera kuracji wodnej, frenologa, dramatopisarza orazprywatnego lekarza takich sław literackich, jak Tennyson i Dickens.

Po oświadczynach Charlesa Bravo Florence obiecała zerwać stosunki z lekarzem, o czympisała mu 21 października 1875 roku: „... czyż muszę ci mówić, że napisałam do doktora, żejuż nigdy więcej nie będę mogła go ujrzeć; takie postępowanie jest pod każdym względemnajwłaściwsze, cokolwiek się stanie, czy się pobierzemy, czy też nie...”.Charles, który sam miał kochankę w Maidenhead, być może właśnie dlatego tolerancyjnietraktował potknięcia swej przyszłej żony. Słyszano kiedyś, jak powiedział do niej:„Całkowicie zadowoli mnie, jeśli uczynię cię moją żoną”. Cynik mógłby na to stwierdzić, żeistotnie miał wszelkie powody do zadowolenia, bowiem zgodnie z ówczesnymi przepisami – w chwili zawarcia małżeństwa automatycznie przejmował cały majątek Florence. Plotki ojego prawdziwych pobudkach krążyły widać po okolicy, gdyż podczas miesiąca miodowegootrzymał sprośny list anonimowy, oskarżający go i to, że ożenił się z kochanką Gully’ego dlapieniędzy.

O ile Charles Bravo przyjął postawę tolerancyjną wobec minionych wyskoków żony, otyle nie był w stanie polubić, czy choćby tylko zaakceptować pokojówki i damy dotowarzystwa Florence, pani Jane Cannon Cox. Była to brzydka, 43-letnia wdowa, noszącaokulary. Miała trzech małych synków, których musiała utrzymywać po śmierci męża, czyli odroku 1876. Pani Cox dobrze znała Josepha Bravo, ojca Charlesa, na długo przedtem, zanimpoznała Florence. Starszy Bravo, który pochodził z Jamajki, był zaprzyjaźniony z panem Coxi do niego właśnie zwróciła się wdowa po powrocie z Jamajki do Londynu. Państwo Bravoznaleźli jej posadę guwernantki u pani Brooks w Tooting i tam właśnie, w 1871 roku, poznaładopiero co owdowiałą panią Ricardo, gdy ta przybyła do Brooksów w odwiedziny. Florencezatrudniła ją następnie u siebie.

Tak się złożyło, że niemal wszyscy zamieszani w tę sprawę mieli jakieś powiązania zJamajką (nawet doktor Gully urodził się w Kingston na Jamajce). Dało to asumpt dopodejrzeń, szerzących się wśród publiczności na sali sądowej, że tragedia spowodowana byładziałaniem czarnej magii.Po ślubie młoda para zamieszkała w posiadłości Charlesa, „The Priory”. Ich pożycieukładało się nieźle, a wśród ciemniejszych jego stron można chyba wymienić skłonnośćFlorence do poronień, jej pociąg do alkoholu, dość znaczny jak na wiktoriańską damę oraz:skąpstwo Charlesa.

Napisał raz do niej: „Moja najdroższa żono, tęsknię do ciebie strasznie ichętnie oddałbym nawet sto funtów, gdyby czasy nie były takie ciężkie, byś mogła być terazze mną...”Tuż przed Wielkanocą, w kwietniu 1876 r. Florence poroniła po raz trzeci, spędziła więcświęta w łóżku. Charles natomiast uskarżał się na ból zębów, dla uśmierzenia którego natarłsobie dziąsła laudanum. We wtorek 18 kwietnia oboje czuli się już na tyle dobrze, że karetąudali się do Londynu. Florence powróciła następnie do domu sama, pozostawiając Charlesa wmieście, by mógł pójść na „wesoły lunch” (jak to sam określił) z kolegami. Wrócił około 7-ejwieczorem.O godzinie 7.40 państwo Bravo wraz z panią Cox zasiedli do kolacji. Menu podanezostało na wstępie. Teraz warto tylko wspomnieć, że Charles popijał jedzenie burgundem,który nalewał sobie z karafki, natomiast obie panie – co stwierdzamy z przerażeniem ipodziwem – wypiły do spółki prawie dwie butelki sherry.

O 10-tej wieczorem Charles nagle zachorował. Trzeba przyznać, że przez cały czastrwania jego choroby Florence, wspomagana dzielnie przez panią Cox, opiekowała się nim znajwiększą troskliwością. Wezwała wielu specjalistów, którzy byli w równym stopniuzaniepokojeni krytycznym stanem Charlesa Bravo, jak i zakłopotani niezrozumiałą etiologią choroby. Wypytywany, czy nie zażywał żadnych leków, słabym głosem opowiedział o swejkuracji przy pomocy laudanum.

– Laudanum nie tłumaczy pańskich objawów, panie Bravo – usłyszał ponure stwierdzenielondyńskiego specjalisty.

W piątek pan Bravo zmarł, a w sobotę 22 kwietnia wykonano sekcję zwłok w szpitalu św.Tomasza. Sekcja nie ujawniła żadnej choroby poza owrzodzeniem jelita grubego, cowskazywało na działanie czynnika drażniącego.

25 kwietnia odbyło się śledztwo przy drzwiach zamkniętych w domu państwa Bravo.Pani Cox zeznała wtedy, że Charles Bravo przyznał się jej (i tylko jej), że rozmyślnie zażyłtruciznę. „Pani Cox, zażyłem truciznę... Niech pani nic nie mówi Florence!” Anatomopatolog,profesor Redwood, oznajmił, że w treści żołądkowej Charlesa Bravo odkrył antymon. Mówił:

– Antymon mógł zostać podany tylko w jeden sposób – pod postacią emetyku, czyliśrodka wywołującego wymioty. Jest on rozpuszczalny w wodzie i pozbawiony smaku.

Przysięgli, wzmocniwszy się poczęstunkiem przygotowanym przez Florence Bravo,wydali werdykt stwierdzający, że zmarły został otruty antymonem, brak jednak dostatecznychdowodów na to, w jaki sposób trucizna dostała się do jego przewodu pokarmowego.

Przez kilka następnych tygodni wokół tej sprawy narosło tyle plotek i podejrzeń, żeprezes sądu zmuszony był unieważnić powyższy werdykt i zarządzić nowe śledztwo, którerozpoczęło się 11 lipca w Hotelu Bedford w Balham. Był to jakby proces Florence Bravo –lub tajemniczej pani Cox, jak kto woli.

Najpierw wezwano sędziów przysięgłych, by osobiście obejrzeli szczątki Charlesa Bravo.Ława przysięgłych odbyła zatem makabryczną wycieczkę na cmentarz, której kulminacyjnymmomentem był bojaźliwy rzut oka przez szybką do wnętrza trumny. Jeden z przysięgłychopisał to później następująco: „Twarz zyskała ciemny odcień jak u mumii, a zęby były niemalcałkowicie czarne”.

Podczas drugiego śledztwa ujawniono dawny romans pani Bravo z doktorem Gully, anawet wezwano lekarza na świadka. Jego służący, George Griffith, który pracował u paniBravo jako woźnica, kiedy jeszcze była panią Ricardo, zeznał, że w 1869 roku kupił napolecenie doktora Gully dwie uncje emetyku jako lekarstwo dla koni.

– Gorzko boleję nad swoją sytuacją – wyznał sądowi doktor Gully, zaprzeczającjednocześnie z całą stanowczością, jakoby współdziałał w spowodowaniu śmierci CharlesaBravo.

Sytuacja doktora istotnie godna była ubolewania, gdyż pani Cox nieoczekiwanieuzupełniła swe zeznania dodając, że Bravo, kiedy zwierzał się jej, że zażył truciznę,powiedział również: „Zrobiłem to dla doktora Gully”.

– Miałam na uwadze nerwy pani Bravo – wyjaśniła pani Cox – i dlatego zataiłam słowa„dla doktora Gully” w moim pierwszym zeznaniu.

Pani Cox mówiła dalej o chorobliwej zazdrości Charlesa, co potwierdziła następnie samaFlorence, dodając, że kiedyś uderzył ją nawet w ataku wściekłości, podejrzewając okontynuowanie dawnego romansu.Interesujące zeznanie złożył pan Brooks, dawny chlebodawca pani Cox. Ujawnił onmianowicie, że gdy w listopadzie ubiegłego roku gratulował Charlesowi Bravo zaręczyn zFlorence, dżentelmen ów odparł: „A idź pan do diabła z tymi gratulacjami. Chodzi mi tylko opieniądze”. Tym razem ława przysięgłych uznała, że Charles Bravo został zamordowany zpremedytacją, lecz „brak jest wystarczających dowodów, by obciążyć winą jakąkolwiekosobę czy osoby”.

Zatem sprawa skończyła się pomyślnie dla Florence Bravo, która jednakże niedługocieszyła się wolnością i swobodą. Zmarła bowiem 13 września 1878 roku w Southsea wwyniku alkoholizmu. Twierdzono, że zamordowała również kapitana Ricardo. Wydaje się too tyle prawdopodobnie, że po jego śmierci odziedziczyła ogromny majątek. Do drugiegozabójstwa mogła ją skłonić wiadomość, że Charles Bravo ożenił się z nią z podobnychpobudek, z jakich ona pozbyła się pierwszego męża. Inni, bardziej przychylni wobecFlorence, twierdzili, że następujące po sobie poronienia, w połączeniu z koniecznościąznoszenia nieumiarkowanego temperamentu seksualnego Charlesa Bravo, wytrąciły ją zrównowagi psychicznej. Tak czy inaczej, powszechne było przekonanie, że to właśnieFlorence Bravo zamordowała męża.

Mniejszość stanowili ci, którzy posądzali o zbrodnię panią Cox. Twierdzono, że mogłaczuć się zagrożona przez Charlesa Bravo, którego skąpstwo wpływało na zmniejszanie się jejzarobków i podejrzewać, że ma on zamiar wyrzucić ją z „The Priory”. Wkrótce poukończeniu drugiego śledztwa pani Cox powróciła na Jamajkę, gdzie przeżyła jeszcze wielelat.

Kariera zawodowa doktora Gully istotnie skończyła się po jego wystąpieniu w czasieśledztwa. Jak to ponuro przepowiadał, pacjenci stracili zaufani do lekarza zamieszanego wniewyjaśnioną do końca sprawę morderstwa, czemu poniekąd trudno się dziwić. Jegowspółdziałanie w zabójstwie męża ex-kochanki wydaje się jednak w najwyższym stopniunieprawdopodobne.

Podobne prace

Do góry