Ocena brak

Firma komputerowa IBM

Autor /Lara Dodano /21.04.2011

 

IBM jak wiele innych firm, które powstały na przełomie XIX i XX wieku był firmą, w której po ojcu rządy przejął syn. W swej książce “Ojciec i syn. Tak powstał IBM” Thomas J. Watson JR. opisuje historię IBM za rządów swego ojca oraz swoich własnych. Dzięki tej publikacji można się dowiedzieć, co sprawiło, że firma, która specjalizowała się w tabulatorach wyrosła z czasem na największego producenta komputerów na świecie, a jej Personal Commputer zapoczątkował nową erę w dziedzinie elektronicznego przetwarzania informacji.

Autor wspomina w jaki sposób jego ojciec zdecydował się na pracę w CTR (późniejszej IBM): “Ojca zafrapowało to, że wyroby CTR, takie jak zegary czasu pracy, a zwłaszcza tabulatory, wykonują pracę biurową. Inżynier Herman Hollerith wynalazł tabulator do obliczeń związanych ze spisem ludności w Stanach Zjednoczonych w roku 1890. Na przełomie stuleci kilka prymitywnych maszyn Holleritha trafiło do księgowości towarzystw kolejowych i ubezpieczeniowych. Ojciec dostrzegł możliwość udoskonalenia maszyny i szerokie perspektywy sprzedaży. Przemysł amerykański rozrastał się w sposób niewyobrażalny, jeżeli wielkie firmy miały nie utonąć w papierze, to musiały znaleźć metodę zautomatyzowania księgowości.”1

Thomas J. Watson zdawał sobie sprawę, jak ważne w firmie nastawionej na ciągłe innowacje jest posiadanie wykwalifikowanych i wydajnych pracowników:62 “ Pracownicy IBM zarabiali grubo powyżej przeciętnej krajowej, pracowali w czystych warsztatach, używali niezawodnych urządzeń i chodzili po lśniących parkietach. Pagórkowaty teren za fabryką świadczył o tym, że Tata dał swoim pracownikom wszystko, co tylko potrafił wymyśleć. Kupił dawny “konspiracyjny” bar z czasów prohibicji i zamienił go na klub wiejski - oczywiście bezalkoholowy - z terenami golfowymi i strzelnicą. Każdy pracownik mógł należeć do klubu za opłatą wynoszącą dolara rocznie. Trzy razy na tydzień klub dawał obiady, co odciążało żony pracowników IBM od gotowania. Tata organizował też bezpłatne koncerty i otwierał biblioteki, odbywały się również kursy wieczorowe, podsuwające pracownikom sposób na awans. Wierzył, że można zarządzać firmą wielkodusznie, i miał rację: morale i wydajność w Edicott były wysokie, dzięki czemu w czasach wielkiego rozwoju związków zawodowych pracownicy IBM nigdy nie czuli potrzeby zrzeszania się.”

Thomas J. Watson stworzył również szkołę zawodową. W tamtych czasach była to rzadkość. Celem szkoły było kształcenie przyszłych urzędników firmy. Szkoła miała za zadanie uczyć nowych pracowników firmy lojalności, wzbudzać entuzjazm i wskazywać wielkie ideały, które IBM uważa za warunek sukcesu. Na głównej bramie szkoły widniało motto: “MYŚL”, zapisane mosiężnymi literami półmetrowej wysokości. Granitowa klatka schodowa wewnątrz miała rozbudzić aspiracje studentów, gdy wchodzili do sal wykładowych. Na stopniach widniały słowa: MYŚL, PATRZ, DYSKUTUJ, SŁUCHAJ, CZYTAJ.

Sam Autor miał przyjemność brać udział w pokazie sławnego komputera ENIAC. Nie zrobił on jednak na nim większego wrażenia. Dużo nie brakowało a IBM przegapiłby szansę wejścia na rynek sprzętu komputerowego. Na szczęście razem z ojcem zainteresowali się wynalazkiem jednego z własnych inżynierów, który opracował tzw. mnożarkę elektroniczną. Było to coś w rodzaju prymitywnego kalkulatora. Dzięki wypuszczeniu tego produktu na rynek, IBM wszedł w branżę elektroniczną.

Do celów rozwoju elektroniki służyło laboratorium w Poughkeepsie. Autor tak wspomina tamten okres:“Mnie się to wydawało cudowne i zdumiewające. Trzeba było przebywać w Poughkeepsie, żeby odczuć fundamentalne zmiany zachodzące w technice. (...) Poughkeepsie było szeroko otwarte, pełne pomysłów jak powietrza i odczuwało się w nim wyraźnie bezkresną przyszłość. (...) Wszędzie widoczne były przejawy wyobraźni i wynalazczości. Pamiętam, jak kiedyś zobaczyłem tam odkurzacz przymocowany do podstawy jednej z maszyn na taśmę magnetyczną. Spytałem inżyniera Jamesa Weidenhammera, o co chodzi. Odpowiedział, że wpadło mu do głowy, by stworzyć podciśnienie, dzięki któremu luźna taśma nie będzie się plątać. Był to mądry pomysł i po dziś dzień są na nim oparte wszystkie napędy taśm na wielkie prędkości.”

W początkowych latach działalności w branży elektronicznej produkty IBM nie należały do najlepszych. Okazało się jednak, że technika była mniej ważna od sprzedaży i metod dystrybucji. W rezultacie IBM sprzedawał więcej komputerów niż ci, którzy dysponowali lepszą technika, ponieważ jego pracownicy umieli przedstawić sprawę klientowi, korzystnie instalować komputery i przywiązywać do siebie odbiorców.

Produkcja coraz doskonalszych komputerów doprowadziła do pewnego problemu. Firmy, które zakupiły maszyny IBM skarżyły się, że nie mogą znaleźć ludzi do ich obsługi. W tej sytuacji IBM zdecydował się na udostępnienie jednego ze swoich dużych komputerów uczelniom, które miały szkolić komputerowców. Dzięki temu w ciągu pięciu lat urosło całe pokolenie komputerowców, dzięki którym rynek komputerowy mógł się nadal rozwijać w szybkim tempie.

 

Podobne prace

Do góry