Ocena brak

FILOZOFOWIE ARABSCY

Autor /Mati123 Dodano /31.05.2011

Podczas wczesnego średniowiecza w Europie zachodniej równolegle z łacińską, chrześci­jańską filozofią rozwijała się inna jeszcze filozofia: filozofia Arabów. Rozwijała się w innych warunkach niż chrześcijańska: Arabowie znali bowiem dzieła greckich filozofów i na ich podstawie budowali dalej.

PRZEJĘCIE FILOZOFII GRECKIEJ PRZEZ ARABÓW. Gdy w Grecji zabrakło warunków dla konserwacji i rozwoju nauk, nauka grecka znalazła przytułek w Persji; na dwór perski schronili się m. in. akademicy platońscy po zamknięciu Akademii w Atenach. W Persji jednak filozofia nie znalazła sprzyjającej atmosfery; lepsze widoki otworzyły siew Syrii. Wielu wybitnych później filozofów greckich było pochodzenia syryjskiego: Jamblich, Porfiriusz, cała „syryjska" szkoła neoplatońska. Syryjczycy posiadali tłumaczenia arcydzieł filozofii greckiej, Organonu i pism neoplatońskich.

Gdy zaś w VII w. zaczął się rozkwit Arabii, syryjscy uczeni znaleźli gościnne przyjęcie na dworze bagdadzkim. Pod Al-Mamunem (w początku IX w.) pisma Arystotelesa zostały przełożone z syryjskiego na arabski. W X zaś wieku założony został instytut przekładów, który przełożył na nowo szereg dzieł naukowych, prawdopodobnie już wprost z tekstów greckich. Przełożony został cały Arystoteles (może bez Polityki), wiele dzieł Platona (Państwo, Prawa, Timaios, Fedon) i liczne pisma neoplatońskie, między innymi anoni­mowe dzieło, które choć zwane było Teologią Arystotelesa, zawierało faktycznie doktryny neoplatońskie; poza tym dzieła uczonych greckich, Teofrasta, Galena, astronomów, ma­tematyków. Puściznę naukową Greków Arabowie przyswoili sobie w nadzwyczaj szerokim zakresie. Wśród filozofów znanych jako „filozofowie arabscy" niektórzy, m. in. tak zna­komici, jak Alfarabi lub Awicenna, nie byli pochodzenia arabskiego: pochodzili z Azji Środkowej. Pisali po arabsku: język ten bowiem odgrywał wówczas tę samą rolę, co łacina na Zachodzie.

KULTURA UMYSŁOWA ARABÓW. Ruch naukowy wśród Arabów zaczął się mniej więcej w czasie działalności Jana Szkota Eriugeny. I cały okres od VIII do XII wieku, okres wywalczania pierwocin naukowych na Zachodzie, był okresem rozkwitu u Arabów najpierw na Wschodzie, potem na Zachodzie, w Hiszpanii. Najpierw Bagdad, a potem Kordowa były przez te wieki stolicą naukową świata.

1. Rozkwit ten był najpierw rozkwitem nauki pozytywnej. Na IX w. przypadają początki trygonometrii, logarytmu, algebry, nawet próby zastosowania algebry do geo­metrii. W XI w. powstał traktat optyki Alhazena, który jeszcze po 5 stuleciach był natchnieniem Keplera, a zarazem stanowił zaczątek eksperymentalnych badań psychologicznych. Dwa obserwatoria zostały ufundowane przez Al-Mamuna, w Bagdadzie i w Damaszku, gdzie czyniono obserwacje między innymi nad pochyleniem ekliptyki. Powstały wówczas astronomiczne prace Albategniego, Alfersaniego, które były tłumaczone, drukowane, ko­mentowane i rozwijane w Europie jeszcze w XVII w. Reforma kalendarza została przepro­wadzona przez Arabów w 1079 roku, na 5 wieków przed reformą gregoriańską. Prowadzone były badania chemiczne o charakterze eksperymentalnym i praktycznym, badania geo­graficzne, zoologiczne, botaniczne, medyczne. Liczne szkoły i akademie powstały na Wschodzie i w Hiszpanii.

2. Niejednokrotnie wszakże astronomię przyćmiewała astrologia, chemię alchemia, nad specjalnymi badaniami brały górę ogólne religijno-filozoficzne teorie. Arabowie bowiem byli nie tylko ludźmi nauki; pierwiastki religijne zajmowały zawsze naczelne miejsce w ich kulturze.

Dyskusje teologiczne zaczęły się jeszcze przed zapoznaniem z naukami greckimi. Dotyczyły natury Boga: czy posiada własności charakteru zmysłowego i ludzkiego, czy też można o Jego atrybutach wypowiadać się tylko negatywnie („cyfatyści" i „dżabaryci")? Dotyczyły też stosunku człowieka do Boga: czy czyny dobre i złe pochodzą z przeznaczenia, czy z wolności („dżabaryci" i „kadaryci")? I już od IX w. znaleźli się hiperdialektycy wśród Arabów: byli to dysydenci zwani mutazilitami, którzy występowali w duchu ra-cjonalistycznym i narzucili racjonalistyczny charakter całej dyskusji teologicznej.

PRĄDY W FILOZOFII ARABSKIEJ były przede wszystkim trzy:

1. Gdy Arabowie zapoznali się z nauką grecką, ich dyskusje teologiczne bynajmniej nie ustały, lecz połączyły się z innymi, ściślej filozoficznymi. Większość arabskich uczonych zaczęła odtąd w duchu Greków rozstrzygać swe zagadnienia. Za mistrza wybrali Arysto­telesa. Ale perypatetyzm Arabów był zniekształcony przez niewierne przekłady i dowolne komentarze. Powoływali się na Arystotelesa, ale faktycznie posiłkowali się najwięcej neoplatończykami. Istnieli wśród Arabów perypatetycy i platonicy, ale nawet perypatetycy byli przesiąknięci doktryną Plotyna. Było zjawiskiem powszechnym w filozofii arabskiej, że w ramy Arystotelesowskiego dualizmu wkładano szczeble pośrednie i łączono je w system emanacyjny.

Przyczyna neoplatońskich skłonności u filozofów arabskich była podwójna; jedna zewnętrzna: źródła filozoficzne Arabowie otrzymali od Syryjczyków, wśród których panował neoplatonizm („szkoła syryjska"); druga zaś wewnętrzna: wśród Arabów silnie były rozwinięte zainteresowania teologiczne, które system neoplatoński ze wszystkich syste­mów starożytnych zaspokajał najłatwiej. Zresztą ta przewaga pierwiastka platońskiego nad arystotelesowskim była filozofii arabskiej wspólna z filozofią chrześcijańską tej samej epoki.

2. Koncepcji tej arystotelesowsko-neoplatońskiej, która miała wyraźną przewagę wśród filozofów arabskich, teologowie ortodoksalni, mottekalemini, przeciwstawili własną koncepcję świata, opartą na zasadach filozoficznych innych niż greckie, a o której mniemali, że bardziej odpowiada Koranowi. Oni wytworzyli drugi prąd w filozofii arabskiej.

3. Trzeci wreszcie prąd, nawiązujący do mistycznej grupy sufich, pojawił się w XII w. pod przewództwem wybitnego filozofa, Algazela; szerzył on koncepcję antyfilozoficzną, czysto religijną. Prąd ten opanował sektę aszarytów, która rozpoczęła kampanię przeciw filozofii, i jeszcze w tym samym stuleciu doprowadził filozofię arabską do zagłady.

POGLĄDY FILOZOFÓW ARABSKICH

1. PERYPATETYCY ARABSCY. 1. początki perypatetyzmu arabskiego. Do grupy perypatetyków należała ogromna większość filozofów arabskich od VIII do XII w. na Wschodzie i na Zachodzie. Właściwym inicjatorem kierunku był Alkendi, współczesny Eriugenie (zm. około 870 r.), tłumacz i komentator Arystotelesa. Ale od razu ten pierwszy arabski arystotelik odbiegł od czystego arystotelizmu ku neoplatonizmowi, mianowicie uprawiał wbrew perypatetyckiej szkole „teologię negatywną", i to w formie najbardziej krańcowej.

W X w głównym arystotelikiem był Alfarabi: ten zaczął interpretować system Arystotelesa emanacyjnie. Jego koncepcja świata była emanacyjna, ale nie mistyczna: wszelki byt wyłania się z Boga, ale nie może połączyć się z Bogiem. W doktrynie Arysto­telesa Alfarabi położył nacisk na to, co dla religijnie usposobionego filozofa było istotnie najważniejsze: na Boga i na rozum „czynny". Odtąd wśród arabskich filozofów przyjął się Arystotelesowski dowód istnienia Boga (w takiej postaci: świat jest przypadkowy, więc poza sobą musi mieć przyczynę, a tą przyczyną jest Bóg) i odtąd stałym przedmio­tem dyskusji stał się rozum „czynny".

W X w. po Alfarabim wytworzyła się cała sekta „braci czystości i szczerości" sekta religijna i mistyczna, przesiąknięta perypatetyzmem i neoplatonizmem, a starająca się godzić filozofię grecką z Koranem. I w niej naczelne miejsce zajmowała idea neoplatońska: traktowanie świata jako wywodzącego się z Boga i powracającego doń.

Po tych początkach arabski perypatetyzm wszedł w erę rozkwitu. Wtedy działali naj­bardziej głośni jego przedstawiciele: w XI w. uczył Awicenna, najsławniejszy arabski filozof na Wschodzie, a w XII w. Awerroes, najsławniejszy filozof na Zachodzie.

2. awicenna (Ibn Sina, 980- 1037), encyklopedycznie wszechstronny, sławny filozof i nie mniej sławny lekarz, był plemienia irańskiego, urodzony w pobliżu Buchary i w Bucharze czynny aż po upadek Samanidów w r. 999; odtąd wiódł życie tułacze, czas jakiś przebywał w Ispahanie, zmarł w Hamadanie. Zostawił dzieło typu encyklopedycznego Szifa (Księga uzdrowienia) zawierające w 18 tomach logikę, fizykę, matematykę, metafi­zykę (część dzieła, zawierającą fizykę, scholastycy nazywali Sufficientiae).

Pisał też podręczniki naukowe, z których zwłaszcza Kanon medycyny cieszył się długo­trwałym uznaniem, oraz komentarze do Arystotelesa. Komentarze te były obszernymi parafrazami tekstów Stagiryty, a nie komentarzami dosłownymi (ad litteram), jakie pisał Awerroes. Późniejsi scholastycy w swoich komentarzach wzorowali się bądź na jednej, bądź na drugiej formie: Albert Wielki pisał parafrazy na wzór Awicenny, a Tomasz z Akwinu komentarze ad litteram. A zaś Roger Bacon zapoczątkował trzecią jeszcze od­mianę komentarzy: per quaestiones.

W sposób typowy dla Arabów, w systemie Arystotelesa przesunął Awicenna punkt ciężkości ze świata na Boga i na Jego stosunek do świata. W tych zagadnieniach można było znaleźć u Arystotelesa tylko częściowe i szkicowe poglądy; Awicenna musiał je uzupełnić i uczynił to w duchu neoplatonizmu.

a) Metafizyka Awicenny pojmowała świat teocentrycznie. ale zupełnie inaczej niż metafizyka chrześcijańska. Widziała w nim, najpierw, dzieło myśli Bożej, a nie woli (w jaskrawym przeciwieństwie do chrześcijan miała wolę za własność czysto ludzką, której nie należy przypisywać Bogu). Po wtóre, miała świat za stworzony z materii (a nie ex nihilo). Po trzecie, za wieczny; jest wprawdzie stworzony, ale odwiecznie. To wszystko było zgodne z Arystotelesem. Natomiast porządek powstawania świata Awicenna pojmował już po neoplatońsku.

Mianowicie świat, według niego, nie został stworzony od razu i nie cały bezpośrednio przez Boga. Bóg jest jednością, a z jedności tylko jedność powstać może; wszelka więc mnogość w stworzeniu może jedynie być wynikiem dalszych aktów tworzenia. Najpierw powstał tylko jeden najwyższy intelekt, potem dopiero inteligencje niższe (które zamieszkują i poruszają sfery niebieskie), potem najniższe (intelekt czynny w człowieku) i, wreszcie, formy rzeczy materialnych.

Wierny starożytnemu uniwersalizmowi, Awicenna dawał na wszelkich polach prze­wagę ogółowi, a jednostkom przypisywał jedynie niesamodzielną rolę. Nawet wiedza Boża nie sięga już materialnych jednostek, lecz kończy się na ogółach, a przeto i Opatrz­ność: rządzi tylko losami gatunków; jednostkowymi zaś zdarzeniami tylko o tyle, o ile podlegają ogólnym prawom i o ile ich losy wpływają na los ich gatunków.

b) Teoria poznania Awicenny była odpowiednikiem jego metafizyki. Posługiwał się w niej terminologią Arystotelesa, której jednak dawał sens odmienny, zwłaszcza w nauce o rozumie. Rozum miał za nieśmiertelny; ale tylko rozum bierny zaliczał do indywidual­nych władz człowieka, czynny zaś traktował jako nadindywidualną zasadę; rozum czynny nie jest składnikiem duszy, lecz istnieje poza duszami, jest jeden i ten sam dla wszystkich ludzi. Wieczność rozumu biernego wystarcza jednak, by zapewnić nieśmiertelność indywidualną duszom ludzkim. Natomiast do poznania prawdy sam rozum bierny nie jest zdolny: udziela mu jej to nadludzkie źródło, jakim jest rozum czynny. Zmysły i wyobraże­nia służą tylko do przygotowania poznania rozumowego. Jednakże wyjątkowo uzyskać można je i bez tego przygotowania; wówczas poznanie jest mistyczne.

c) Awicenna był nie tylko metafizykiem-mistykiem, był również cenionym logikiem i metodologiem. W szczególności jego klasyfikacja nauk znalazła uznanie i pośród łacińskich filozofów; była zupełnie podobna do klasyfikacji Hugona od św. Wiktora (o wiek młodszego), ale bo też miała to samo źródło: Arystotelesa.

Dojrzała scholastyka korzystała także z rozwiązania, jakie Awicenna dał zagadnieniu uniwersaliów: przyznawał on im byt trojaki, twierdząc, że istnieją 1) ante res jako wzory wszechrzeczy w umyśle Bożym, 2) in rebus jako istota rzeczy i 3) post res jako wytwory abstrakcji. I tylko w ostatnim znaczeniu przedmioty pojęć są ogólne, ogólność jest więc tylko wytworem umysłu (intellectus informis agit universalitatem). Jeśli zaś jest wytworem umysłu, to rzeczy same w sobie nie są ogólne; ale również nie są jednostkowe; a skoro nie są ani ogólne, ani jednostkowe, to cechuje je inna, trzecia natura (tertia natura).

3. awerroes (Ibn Roszd, 1126- 1198) z Kordowy, teolog, prawnik, lekarz, matema­tyk, był ostatnim wielkim filozofem Arabów. Zajmował wysokie godności pod rządami paru kalifów, aż pod koniec życia, za Almanzora, został potępiony i wygnany za swe poglądy filozoficzne. Był autorem słynnych komentarzy do Arystotelesa, czterech aż trak­tatów o jedności rozumu, o zgodności religii i filozofii, polemiki ze zwalczającym filozofię Algazelem (Zniszczenie zniszczenia). Pisma jego, potępione przez muzułmanów, przecho­wane zostały dzięki Żydom hiszpańskim. Uważał Arystotelesa za największego z ludzi, którym Opatrzność obdarzyła ludzkość: ponad Arystotelesa umysł ludzki wznieść się nie może. Toteż zadanie swe widział w komentowaniu jego pism. Komentarzami tymi zyskał też największą sławę. Późniejsze średniowiecze nazywało go „Komentatorem", tak samo jak Arystotelesa nazywało „Filozofem" bez dalszych określeń.

a) Awerroes chciał poglądy panujące w filozofii arabskiej oczyścić z pierwiastków neoplatońskich, faktycznie jednak nie wykonał tego programu, pozostał wierny tradycji; jego interpretacja Arystotelesa była daleka od autentyczności. Przede wszystkim, ogólną gradualistyczną koncepcję świata - hierarchię bytów między Bogiem a człowie­kiem - przejął z małymi odmianami od Awicenny.

b) W szczegółowych kwestiach wytworzył oryginalne poglądy, z których jeden zwłaszcza miał dziejowe znaczenie: był to pogląd na naturę rozumu i nieśmiertelność duszy.

Co Awicenna twierdził o rozumie czynnym, on przeniósł na cały rozum: rozum jest jeden i bezosobowy. Posiadają go wszystkie dusze ludzkie, ale we wszystkich duszach jest jeden i ten sam. Jest nieśmiertelny, ale jest bezosobowy, i jego nieśmiertelność nie jest nieśmiertelnością dusz jednostkowych. Dusze indywidualne umierają wraz z ciałami, a tylko ludzkość jest nieśmiertelna.

c) Ta i tej podobne teorie doprowadziły Awerroesa do swoistego poglądu na stosunek filozofii i religii. W zasadzie - mówił - są zgodne, religia głosi to samo, co filozofia, ale obrazowo. I nieliczne tylko umysły zdolne są pojąć prawdę filozoficzną, dla innych prawda jest dostępna tylko w religijnej postaci. Teksty religijne inaczej rozumieją filozo­fowie, a inaczej ludzie prości; także teologowie często je interpretują po swojemu. Pogląd ten nazwano, niezbyt trafnie, nauką o podwójnej prawdzie. Zupełna prawda była dla Awerroesa tylko jedna: filozoficzna.

II. MOTTEKALEMINI. Ci ortodoksi arabscy, choć nie chcieli nic innego, jak trzymać się wiernie Pisma, niemniej wytworzyli oryginalny pogląd na świat. Świat przedstawiali sobie jako rozbity na atomy niczym ze sobą nie związane, utrzymywane w łączności tylko przez Boga. W szczegółach koncepcja ich przedstawia się tak:

1. Rzeczy nie składają się z formy i materii, lecz składają się z materialnych atomów; i to, co dzieje się w świecie, nie jest formowaniem materii, jak chcieli perypatetycy, lecz łączeniem i rozłączaniem się atomów. Ten atomizm był podstawową teorią mottekaleminów.

2. Wszystkie atomy są z natury swej jednorodne i jeśli różnią się między sobą, to tylko własnościami przypadkowymi (akcydensami). Jeśli więc jakaś jedna rzecz posiada pewną własność, to takąż własność może mieć każda inna. Każda więc rzecz może posiadać każdą własność. Może też zmienić ją na każdą inną; wszystkie więc własności rzeczy są przelotne; nie ma w świecie praw ani składników stałych; nieogra­niczone są w świecie możliwości i nieograniczona panuje w nim zmienność. I jeśli rzecz posiada jakąś własność dłużej niż moment, to własność ta musi być w niej wytwa­rzana na nowo.

3. Rzeczy są pozbawione zdolności działania. Byłaby to bowiem ich włas­ność stała, a takiej nie posiadają. Rzeczy więc nie są przyczyną tego, co się dzieje. Więc przyczyną wszystkiego może być jedynie Bóg. Zatem wszelkie działanie jest dzia­łaniem Boga. On to w każdym momencie udziela atomom ich własności i porusza je. Co dotyczy rzeczy, dotyczy również człowieka: sam z siebie nie jest zdolny nic czynić, za niego czyni Bóg, on jest tylko biernym narzędziem.

4. Między rzeczami nie ma stałych związków. Jeśli jakieś dwie rzeczy zdają się' być przyczyną i skutkiem, to nie dlatego, iżby między nimi był rzeczywisty związek, lecz dlatego, że Bóg zwykł wywoływać je łącznie

5. Ponieważ każda rzecz dopuszcza każdą własność, Bóg może czynić z nimi, co chce, może łączyć atomy dowolnie. Każda istota mogłaby być inna, niż jest. Ponieważ nie ma określonych możliwości, które podlegałyby urzeczywistnieniu, więc mottekalemini odrzucali założenie perypatetyków, że istnieje wieczna materia, ograniczająca wolność Boga.

6. Wolność Boga nie jest też ograniczona przepisami mądrości i sprawiedliwości: Bóg nie dlatego tak czyni, że tak jest mądrze i dobrze, lecz to jest mądre i dobre, co Bóg czyni. Mógłby czynić inaczej i co innego byłoby wówczas dobre i mądre. Wynikiem dok­tryny mottekaleminów było tedy odrzucenie obiektywności reguł etycznych.

7. Ponieważ tylko Bóg działa, a stworzenie nie, więc wola ludzka nie ma możności przeciwstawiania się boskiej, wyroki zaś Boga nie mogą natrafiać na opór. Nie mogąc przeciwdziałać zrządzeniom boskim, ludzie muszą je przyjąć jako nieodwołalne fatum. Mottekalemini głosili tedy fatalizm.

III. MISTYCY SCEPTYCZNI. Algazel z Bagdadu był zarazem wybitnym filozofem i wrogiem filozofii. Był współczesny Anzelmowi, a o generację starszy od Bernarda z Clairvaux, do którego był zbliżony poglądami. Zostawił dwa główne dzieła: Dążenia filozofów i Zniszczenie filozofów, w pierwszym przedstawił, a w drugim skrytykował doktryny filozofów.

1. W metodyczny sposób, spopularyzowany później przez Kartezjusza, poddał krytyce całą wiedzę, jaką zastał. W matematyce, logice i fizyce znalazł jeszcze pewne zalety, ale w filozofii same tylko błędy. Doszedł do przekonania, że racjonalna metoda w filozofii ma ograniczone zastosowanie i nie daje pewności, nie mówiąc o tym, że trzyma się ze­wnętrznych własności rzeczy nie wnikając w jądro prawdy. Między innymi doszedł, jak mottekalemini, do sceptycyzmu wobec zasady przyczynowości. Nie ma żadnej koniecz­ności, by z przyczyny wynikał skutek, jeśli zaś wynika, to tylko dzięki interwencji boskiej. Ogień nie może być przyczyną pożaru, bo jest martwym ciałem, które działać nie może; pożar wywołał Bóg, ogień zaś był tylko czasowym poprzednikiem, a nie przyczyną. Takie rozważania doprowadziły Algazela do potępienia filozofii. To była negatywno-sceptyczna część jego dzieła.

2. Druga część była mistyczna: pozytywną drogę do poznania znalazł w mistyce i objawieniu. Za najgorsze błędy filozofii uważał też te, które były w niezgodzie z obja­wieniem, które np. zaprzeczały stworzeniu świata przez Boga, wszechmocy i sprawiedli­wości Bożej, opatrzności. Za sposób otrzymania objawienia uważał, podobnie jak więk­szość mistyków chrześcijańskich, przezwyciężenie zmysłów, opanowanie popędów, sku­pienie woli i myśli w Bogu. Odrzuciwszy wywody filozofów i oparłszy się na objawieniu, doszedł do koncepcji świata pełnej cudu i tajemniczości.

PRZECHOWANIE FILOZOFII ARABSKIEJ PRZEZ ŻYDÓW. W XII w., a zwłasz­cza w dwóch następnych stuleciach, wrogi filozofii duch wziął górę wśród Arabów. Przy­szedł okres prześladowań filozofii przez władców arabskich. Prześladowania wytępić jej nie zdołały, ale odjęły jej znaczenie, jakie miała przedtem. Filozofia arabska w tym okresie znalazła schronienie wśród Żydów Hiszpanii i południowej Francji. Było to tym łatwiejsze, że Żydzi mieli tradycję filozoficzną podobną do Arabów. Ich tradycyjna nauka, zwana Kabałą, zawarta w dwóch księgach, Jezirah i Sohar (oparta na źródłach dawniej­szych, ale opracowana dopiero w IX i XIII wieku), była systemem emanacyjnym, zawie­rającym stare doktryny żydowskie, ale przesiąkniętym ideami Platońskimi i neoplafońskimi.

Poza tym niektórzy myśliciele żydowscy dążyli do filozofii czystego neoplatonizmu i perypatetyzmu. Najwybitniejszym przedstawicielem neoplatońskiego prądu był Tbn Gabirol, żyjący w połowie XI w., przez scholastyków uważany błędnie za Araba i nazywany Awicebronem, autor dzieła Źródto Życia. Dzieło to było jednym z najbar­dziej konsekwentnych systemów emanacyjnych, jakie wytworzyło średniowiecze. Próby zaś w wielkim stylu uzgodnienia teologii żydowskiej z Arystotelesem dokonał Mojżesz Majmonides, współczesny Awerroesowi (1135- 1204), autor Przewodnika błądzących, który, zresztą tak samo jak Awerroes, po platońsku pojmował Arystotelesa.

WPŁYW FILOZOFII ARABSKIEJ NA CHRZEŚCIJAŃSKĄ. Filozofia Arabów, choć współczesna scholastyce, miała z nią mniej analogii niż z patrystyką. System np. Awicenny był analogiczny do systemu Orygenesa. Dążyła raczej do samodzielnych kon­strukcji niż do wyjaśniania prawd wiary, jak to czyniła scholastyka. Arabowie byli bardziej krańcowi: albo czysty Koran, albo czysta filozofia, scholastyczne próby pojednania wiary i rozumu były im na ogół obce.

Filozofia ich długo nie stykała się z filozofią łacińską. Ale na progu XIII wieku wdarła się w jej rozwój. Arabowie i Żydzi dostarczyli scholastykom teksty Greków, a zarazem własną tych tekstów interpretację. Idee arabskie i podobne do nich żydowskie oddziałały silnie na chrześcijańskich filozofów, zwłaszcza na pierwszą generację XIII w. Różne po­mysły arabsko-żydowskie stały się własnością średniowiecza, jak Awicenny koncepcja uniwersaliów, Alfarabiego dowód istnienia Boga, odnowiony przez Awicennę, jak teoria spostrzeżeń wzrokowych Alhazena itd. Co więcej, cały system neoplatoński, który w filo­zofii chrześcijańskiej nie miał wyznawców od Eriugeny, pod wpływem Awicebrona odżył w XIII wieku. Najwięcej wszakże zwolenników od połowy XIII w. znalazła doktryna formalnie perypatetycka, ale faktycznie panteistyczna, którą czerpano z Awicenny i zwłasz­cza z Awerroesa; zwolenników jej zwano „awerroistami łacińskimi".

Działanie mottekaleminów i Algazela na chrześcijańską filozofię było mniej silne, przynajmniej na razie. Jednak w XIV w. ich idee, łącznie z teorią podwójnej prawdy Awer­roesa, wpłynęły na wytworzenie się prądu sceptycznego wśród scholastyków. Działanie Algazela było wszakże po części odwrotne do jego zamierzeń; dzieła jego, które wśród Arabów przyczyniły się do walki z filozofią, były wśród chrześcijan źródłem informacyj­nym o filozofii.

Jeśli za główny prąd filozofii europejskiej uważać ten, który płynął najpierw w Grecji, a potem w zachodniej, łacińskiej Europie, to filozofia Arabów wypłynęła z głównego prądu i w nim też znalazła ujście. Przez kilka zaś wieków płynęła z nim równolegle.

Podobne prace

Do góry