Ocena brak

Filozofia wczesnochrześcijańska, patrystyka - Judaizm w interpretacji „chrzcicieli”

Autor /Miecio Dodano /12.07.2011

U schyłku republiki rzymskiej pojawiały się nad Jordanem nie zawsze prawowierne odłamy mozaizmu (łac. Moses - Mojżesz, hebr. Mosze - religia Mojżeszowa). Był wśród nich ruch „chrzcicieli”, którego ideą przewodnią stało się wyzwolenie ludzi z nędzy i ucisku za pośrednictwem bożego wysłannika-przywódcy, zapoczątkowującego swoim przybyciem nowe czasy. Znakiem inicjacji, przyjęcia do grupy, był chrzest.   

Ochrzczonych  obowiązywał styl  życia, w którym wiele uwagi zwracano na indywidualną i społeczną postawę moralną. Wynikało to z doktryny, w której w określony sposób rozwiązywano problem Boga przedstawiając go jako władcę i Ojca wszechrzeczy; przyjęto nową koncepcję człowieka; w swoisty sposób rozwijano zagadnienie stosunku człowieka do Boga oraz rozpatrywano problemy społeczne.     Koncepcja Boga zawierała syntezę tradycji judejskiej, w której był on bytem bezimiennym („Ten, który jest”), siłą i kosmiczną potęgą obejmującą cały wszechświat i życie ludzkie oraz hipostazy Ojca, którego wyrazem w stosunku do świata i człowieka jest, równoległa do sprawiedliwości, wysublimowana miłość. Była to hipostaza bezgranicznego dobra i miłości warunkującej działanie Absolutu, od którego zależy istnienie i działanie człowieka.   

W gnozie judejsko-aleksandryjskiej pojęcie absolutu ulega przekształceniu w postać Logosu, jako obrazu „Tego, który jest”, z którego powstało wszystko widzialne i niewidzialne, państwa, księstwa i inne zwierzchności. Judejski pogląd na człowieka stworzonego na wzór i podobieństwo Boga przekształca się w obraz człowieka - Logosu, syna bożego, jako pośrednika między  światem materii a  światem ducha. Człowiek staje się wysłannikiem bożym, który jest „łącznikiem” bytu i niebytu, przyrodzonego i nadprzyrodzonego. Dusza ludzka jest pojmowana jako substancja w substancji ciała, jako „wcielony Logos” istniejący poza przyrodą i poza historią (podkreślenie autonomii człowieka).  

Ludzie pochodzą od jednego Boga-Ojca, są zatem sobie równi. Jeżeli zaś są sobie równi, to powinni kochać się jak rodzeństwo. To pozwoliło przyjąć zasadę „miłości bliźniego”, która miała dominować w stosunkach między ludźmi. Wyraża ona zarazem indywidualizm, jak i społeczny solidaryzm. Indywidualizm ujawnia się w tym, że człowiek winien w pierwszym rzędzie kochać w Bogu siebie i tylko siebie, ponieważ indywidualnie i osobowo obowiązującym go celem było posiadanie Boga i powrót do nadziemskiej ojczyzny. W koncepcji tej rozwijano również pogardę dla doczesności materialnej, człowiek jest bowiem członkiem uniwersalnego „organizmu”, który zwie się „Królestwem Bożym”. Stąd pełnione przez człowieka role są przejściowe na drodze do szczęścia wiecznego.     

Wszelka organizacja społeczna i polityczna pochodzi od Boga. Istnieją dwa państwa: boskie i wtórne wobec niego, na ziemi, państwo  świeckie. Człowiek jest również członkiem „wyższego” państwa boskiego, więc kiedy państwo ziemskie przeszkadza mu w spełnianiu obowiązków wobec Boga, może on odmówić posłuszeństwa.   

Podobne prace

Do góry