Ocena brak

FILOZOFIA W POLSCE W WIEKU XVII

Autor /Grzes56 Dodano /31.05.2011

1. Polska, która od XIV w. przez ostatni okres średniowiecza i przez Odrodzenie należała do krajów o wysokiej kulturze filozoficznej, straciła w XVII w. to stanowisko. W wielkim ruchu filozoficznym tego stulecia udziału nie brała, nie utrzymała się na poziomie umysłowym Francji, Anglii czy Holandii. Fatalna sytuacja polityczna, wojny, najazdy, rozterki wewnętrzne nie stanowiły pomyślnych warunków do pracy umysłowej. Gdy Zachód szedł naprzód, Polska pozostała wierna filozofii dawnych stuleci.

Wszechnica krakowska upadła. Najżywszym ośrodkiem uniwersyteckim stała się Akademia Wileńska, założona za Stefana Batorego w 1579 r. Była to akademia jezu­icka, której sekundowały liczne kolegia jezuickie, rozmieszczone we wszystkich dzielni­cach Rzeczypospolitej: toteż ten okres filozofii w Polsce bywa nazywany jezuickim. Wszelako i inne zgromadzenia zakonne, zwłaszcza dominikanie i franciszkanie, prowa­dzili podobne kolegia. Sieć tych kolegiów objęła całą Polskę. Uprawiano w nich filozofię z wielkim oddaniem i niemałą subtelnością; ekspansja tej filozofii była ogromna, ilość tych, co ją teraz studiowali, przewyższała niezmiernie ilość studentów filozofii w okresie rozkwitu; wychodziły z tych kolegiów polskich liczne kompendia filozoficzne, nieraz na Europę sławne, jak Logika Marcina Śmigleckiego (1618) lub Vindiciae ąuaestionum aliquot difficilium Jana Szydłowskiego (wydana w Holandii, 1683). Była to jednak filozofia przestarzała, która utraciła zdolność rozwijania się i tonęła w dziwactwach, formalistyce i przesadnych subtelnościach. Była to scholastyka w ujemnym słowa znacze­niu. Gdy scholastyka krakowska XV w. była filozofią żywą i współczesną, to ta „scho­lastyka wileńska" (bo jej główny ośrodek był w Wilnie) była już doktryną anachroni­czną.

2. Scholastyka była wszakże w Polsce XVII w. filozofią panującą, ale nie jedyną. Inne stanowisko zajmowali przede wszystkim innowiercy, arianie polscy. Wytworzyli oni oryginalną teorię etyczną, radykalnie potępiającą zło i przymus, a w konsekwencji i państwo. Byli w kontakcie z Zachodem i niektórzy z nich śledzili jego nowe idee; jedne z tych idei wprawdzie odrzucali (jak wybitnie katolickie poglądy Kartezjusza, krytyko­wane np. przez polskiego arianina Wolzogena), inne znów przyswajali sobie (jak np. idee Grocjusza, których zwolennikiem był Przypkowski, wbrew zresztą większości zboru).

W miejscowościach opanowanych przez innowierców wytworzyły się swoiste ośrodki życia umysłowego. Takim ośrodkiem, dzięki możnemu rodowi dysydentów Leszczyń­skich, stało się przez czas jakiś Leszno. Tam długo przebywał sławny czeski pedagog, Komensky, który w Lesznie uczył, a w latach 1634-1641 był rektorem szkoły. Tam przebywał Jan Jonston, wychowawca, a potem lekarz Leszczyńskich, Polak znany i ce­niony za granicą, powoływany na wszechnice zachodnie, zwolennik Bacona i wiedzy eksperymentalnej, autor licznych dzieł erudycyjnych, z których jedno zwłaszcza godne jest uwagi: to Naturae constantia, dzieło encyklopedyczne wydane w Amsterdamie w 1632 r., które zarówno geometryzującym wykładem, jak i naturalistyczną, prawie panteistyczną koncepcją świata przygotowało Spinozę, a może nawet oddziałało na jego poglądy.

3. W XVII w. filozofia obniżyła w Polsce swój poziom, natomiast nauki szczegó­łowe, zwłaszcza matematyczne i fizykalne, rozwijały się wówczas dość pomyślnie. Prą- cowali w Polsce: Jan Brożek, samodzielny badacz i nauczyciel, który wychował w Uni­wersytecie Krakowskim pokolenie matematyków; Stanisław Pudłowski, również profesor krakowski, dzielny eksperymentator; kapucyn Walerian Magni, wróg fizyki Arystote­lesa; Wawrzyniec Susliga, bystry astronom-, przyjaciel Keplera; jezuita Stanisław Solski, czynny zwłaszcza na polu mechaniki; Krzysztof Mieroszewski, geometra i architekt; Jan Heweliusz, gdańszczanin, znakomity astronom-obserwator; jezuita Adam Kochański, korespondent Leibniza, wszechstronny uczony, matematyk i fizyk.

Nawet Wojciech Tylkowski, jezuita ośmieszony przez historyków filozofii, uchodzący powszechnie za karykaturalny okaz jezuickiego scholastycyzmu, doczekał się uznania od historyków nauki za swe kursy arytmetyki, geometrii, fizyki, meteorologii (wydane 1669-1692); ocenili jego erudycję i samodzielność badawczą, znaleźli, że „usiłował, kto wie, czy nie najpierwszy, matematykę zastosować do rozważań czysto logicznych" (L. Birkenmajer). Tylkowski jest postacią symptomatyczną: na Zachodzie filozofia w XVII w. szła naprzód, w Polsce zaś zaskrzepła w tradycyjnych formach i żywsze umysły nie w filozofii, lecz w specjalnej pracy naukowej znajdowały ujście.

Podobne prace

Do góry