Ocena brak

Filozofia nowożytna i jej specyfika. Przełom dokonany przez Kartezjusza

Autor /Waldemar1888 Dodano /21.04.2011

Filozofią nowożytną dzielimy na następujące podokresy: XV-XVI w. Odrodzenie, XVII w. okres wielkich systemów (Kartezjusza, B. Spinozy i G.W. Leibniza), XVIII w. Oświecenie, do r. 1830 okres wielkich systemów idealistycznych, po 1830 r. dominacja kierunków minimalistycznych. Na samym początku tejże filozofii dochodzi do odrodzenia się platonizmu i neoplatonizmu we Włoszech, następnie do ożywienia arystotelelizmu. Powstaje nowa teoria wiedzy związana z naukami przyrodniczymi (F. Bacon oraz Galileusz), dochodzi też do przeobrażeń w scholastyce.

René Descartes (Cartesius, stąd spolszczenie Kartezjusz; 1596-1650) działający na polu filozofii, matematyki, fizyki i biologii uważał się za myśliciela, który zerwał z dotychczasową tradycją i zaczął budowę systemu nauki zupełnie od początku. I faktycznie po dziś dzień wielu historyków filozofii uważa Kartezjusza za jednego z najbardziej wpływowych myślicieli wszechczasów.

Descartes, stwierdziwszy że nauki są w kryzysie, uznał, że jego przyczyną jest brak odpowiedniej metody. Wzorcem wiedzy dla Kartezjusza była matematyka, uważał, że stanowi ona wiedzę jasną i wyraźną. Jasność i wyraźność uznał za niezawodną miarę dla wszelkiej naukowej wiedzy. To, co jest jasne i wyraźne – jest pewne i proste. Matematyka zatem posłużyła mu za wzorzec wszelkich nauk . Z niej też, a ściślej z arytmetyki zaczerpnął Kartezjusz wzorzec metody analitycznej (rozkładania na najprostsze składniki) do badań teoretycznych.

Jeśli chodzi o problematykę stricte filozoficzną, Descartes zapoczątkował podejście metateoretyczne, tj. takie, które nie zaczyna się od badań przedmiotowych, lecz od krytyki pewnej zastanej wiedzy (zwykle jakiejś lub jakichś teorii). W tym wypadku, przystępując do badań z dziedziny metafizyki, Kartezjusz przyjął w punkcie wyjścia postawę tzw. metodycznego sceptycyzmu, chcąc znaleźć ostateczny punkt oparcia dla tej nauki, tj. znaleźć takie twierdzenie, które oprze się wszelkim wątpieniom. Przyjął trzy rodzaje argumentacji sceptycznej:

1) dotyczącą złudzeń zmysłowych,

2) dotyczącą braku ostrej różnicy między jawą a snem,

3) dopuszczającą możliwość, że jesteśmy nieustannie wprowadzani w błąd przez jakąś potężniejszą istotę (tzw. złośliwy demon Kartezjusza).

Nie wchodząc w bliższe szczegóły tychże argumentacji, powiemy tylko tyle, że w myśl pierwszej: z faktu, że ulegamy złudzeniom (np. optycznym, smakowym) możemy wnosić, że to, co odbieramy za pomocą zmysłów (tzw. jakości zmysłowe) jest zupełnie subiektywne. W myśl drugiej: między tym, co widzimy i odczuwamy w stanie przytomności naszego umysłu (jawa), a tym, co widzimy i doznajemy we śnie, nie możemy wytyczyć ostrej granicy.

Konsekwencją tych dwóch argumentacji jest stwierdzenie, że wiedza uzyskiwana z naszych spostrzeżeń zmysłowych (wzrokowych, słuchowych itd.) nie może posłużyć nam za fundament w budowaniu wiedzy naukowej (ma walor najwyżej praktyczno-życiowy, nie jest pewna i nie może być uznana za prawdziwą). Pamiętamy jednak, że Kartezjusz wskazywał na matematykę jako na dziedzinę dostarczająca wzorca naukowości i metody naukowej. W myśl jednak trzeciej argumentacji: jeślibyśmy przyjęli, że podlegamy nieustannemu zwodzeniu przez umysł od nas doskonalszy, to nawet wiedzy matematycznej nie możemy uznać za fundament wiedzy naukowej.

Co, wobec tego, możemy uznać za „punkt Archimedesowy”, tj. taki, który nie podlega dalszemu podważeniu, wątpieniu, skoro argumenty 1. i 2. podważały wiarygodność zmysłów, zaś argument trzeci podważał prawdy matematyczne? Kartezjusz zastosował tu następującą strategię: jeśli wątpię w to wszystko, co poddałem wątpieniu, to myślę – albo mówiąc bezosobowo: jeśli zachodzi wątpienie, to musi jednocześnie zachodzić myślenie (wszak wątpienie jest wyrazem czyjegoś myślenia). Znaczy to, że myślenie – bez względu na wszystko to, co podważyliśmy przed chwilą, zachodzi niewątpliwie – fakt zachodzenia myślenia jest niepowątpiewalny, twierdzi Kartezjusz, nieobalalny.

Nawet więc, jeśli nie możemy być pewni istnienia rzeczy zewnętrznych i sfery badanej przez nauki formalne, to z pewnością istnieje sfera naszych myśli, sfera mentalna. Przewrót kartezjański polegał na tym, że wyznaczony został nowy fundament naukowej wiedzy – zdaniem francuskiego myśliciela, tego fundamentu należy szukać w głębi podmiotu. Samoświadomość, samowiedza podmiotu stanowi „Archimedesowy punkt oparcia” całej ludzkiej wiedzy. Na tym gruncie, zdaniem Kartezjusza, możemy udowodnić istnienie substancjalnej duszy (res cogitans ), istnienie Boga i wreszcie, istnienie świata.

Udowodniwszy, że fakt myślenia zachodzi niepowątpiewalnie, Kartezjusz wysnuł z tego tezę, że musi istnieć substancjalny (tj. odrębny od sfery materialnej) duchowy podmiot myślenia, podmiot poznania. Wyrażała się ona w słynnym dictum: myślę, więc jestem – innymi słowy׃ skoro myślenie zachodzi, to istnieje podmiot, który dokonuje tego aktu myślenia. Jednocześnie Kartezjusz stwierdził, że świadomość nie istnieje samodzielnie, tj. nie powstała sama z siebie, musi zatem mieć swoją przyczynę, ta zaś musi być ostateczna i doskonała.

Taką ostateczną, doskonałą przyczyną istnienia ludzkiego ducha jest, według Kartezjusza, Bóg. Istnienie tego ostatniego daje się wysnuć również z istnienia idei Boga, którą każdy człowiek, zdaniem francuskiego myśliciela, ma wszczepioną w umysł. Natomiast Bóg (jako byt z istoty swej doskonały, dobry) jest gwarantem istnienia realnego świata. Nie możemy, mówił Kartezjusz, przyjąć, że Bóg nas nieustannie łudzi (jak zakładaliśmy metodycznie, co do złośliwego demona), wobec tego, to, co widzimy jest realne.

Nietrudno zauważyć, że w dość karkołomny sposób omawiany przez nas filozof „powraca do rzeczywistości”; gdyż najpierw podważa wiarygodność świadectw dostarczanych nam przez zmysły, a następnie „z głębi świadomości” (traktowanej jako byt zupełnie odrębny, niezależny od ciała), stara się „przerzucić pomost” do realnego świata, odwołując się do specyficznej koncepcji Boga. Można powiedzieć tak, że Kartezjusz sugeruje iż nawet, jeśli naszego naturalnego poznania nie możemy uznać za wiarygodne, to uznanie istnienia Boga chroni nas przed powszechnym (sceptyckim) wątpieniem w realność otaczającego nas świata.

Radykalny kartezjański rozdział sfery myślenia (sfery ludzkiego ducha) i sfery tego, co fizyczne, miał olbrzymie (nie zawsze pozytywne, dodajmy) znaczenie w rozwoju kultury europejskiej i filozofii.

Podobne prace

Do góry