Ocena brak

Filozofia mody

Autor /zofia Dodano /17.03.2011

Cała historia społeczeństwa odbija się w uderzających konfliktach, kompromisach, powoli zdobywanych i szybko traconych, pomiędzy socjalizacyjną adaptacją do społeczeństwa i jednostkowym odbieganiem od jego roszczeń. Mamy tu, rzec by można, prowincjonalne formy tych wielkich antagonistycznych sił, które reprezentują podstawy naszego jednostkowego losu i w których zarówno nasze życie wewnętrzne, jak i zewnętrzne, zarówno nasza intelektualna, jak i duchowa istota znajdują bieguny, między którymi mogą oscylować. Bez względu na to, czy siły te wyrazimy filozoficznie przeciwstawieniem kosmoteizmu i doktryny oddzielnego istnienia i zróżnicowania każdego fragmentu wszechświata, czy też znajdą one oparcie w praktycznym konflikcie, reprezentowane przez socjalizm z jednej, a indywidualizm z drugiej strony, zawsze będziemy mieli do czynienia z tą samą podstawową formą dualizmu, która przejawia się biologicznie w przeciwstawieniu między dziedzicznością a mutacją. Ta pierwsza reprezentuje ideę generalizacji jednolitości, nieruchomego podobieństwa form i treści życia, druga - ruch, różnicowanie się oddzielnych czynników, wytwarzanie nieustannej zmienności życia jednostkowego. Podstawowe formy życia w historii naszego gatunku nieodmiennie wykazują skuteczność tych dwóch przeciwstawnych zasad. Każda w swoim zakresie próbuje połączyć zainteresowanie trwaniem, jednością i podobieństwem z upodobaniem do zmiany, specjalizacji i osobliwości. Staje się samo przez się zrozumiałe, że nie istnieje taka instytucja, prawo, dziedzina życia, które byłyby w stanie jednakowo zadowolić wszystkie roszczenia obu sprzecznych zasad. Jedyna dostępna ludzkości świadomość takiego stanu rzeczy znajduje wyraz w stale zmieniającym się przybliżeniu, w stale ponawianych wysiłkach i ożywianych nadziejach. To właśnie stwarza całe bogactwo naszego rozwoju, cały bodziec postępu, możliwość pojmowania olbrzymiej części wszystkich nieskończonych kombinacji czynników ludzkiego charakteru, części tak olbrzymiej, że sama zbliża się do nieskończoności.

 

W ramach społecznych wcieleń tych przeciwieństw jedna strona jest zazwyczaj reprezentowana przez psychologiczną tendencję do naśladownictwa. Urok naśladownictwa polega przede wszystkim na tym, że umożliwia ono dogodną próbę sił, która jednak nie wymaga znaczniejszych, osobistych i twórczych zastosowań, lecz rozgrywana jest gładko i lekko, ponieważ jej treścią jest ustalona ilość. Możemy naśladownictwo zdefiniować jako dziecię myśli i bezmyślności. Oferuje ono brzemienną możliwość stałego rozszerzania największych zdobyczy ludzkiego ducha bez pomocy sił, które zrazu stanowiły warunek ich narodzin. Co więcej, naśladownictwo daje jednostce zadowolenie, które wynika z tego, iż nie jest ona samotna w swoich poczynaniach. Kiedy naśladujemy, przenosimy nie tylko roszczenia do twórczej działalności, ale i odpowiedzialność za działanie z siebie na kogoś innego. Tak oto jednostka uwalnia się od kłopotu poszukiwania i jawi się jako wytwór grupy, jako naczynie treści społecznych. (...)

 

Widzimy więc, że naśladownictwo we wszystkich przypadkach, w których jest czynnikiem twórczym, reprezentuje sobą jedną z podstawowych tendencji naszego charakteru, a mianowicie tę, która się zadawala podobieństwem, jednolitością, przystosowaniem jednostkowego do ogólnego i kładzie nacisk na element stałości i w zmianie. I odwrotnie, gdy tylko przyznaje się prymat zmianie, gdy jednostkowe zróżnicowanie, niezależność i ucieczka przed tym, co ogólne, są poszukiwanym celem, naśladownictwo jest zasadą negatywną i szkodliwą. Zasada trzymania się danych formuł, bycia i działania tak jak inni jest całkiem przeciwna dążeniu do postępowania ku stale nowym indywidualnym formom życia: z tej przyczyny życie społeczne jest polem bitwy, o którego każdą piędź walczy się zaciekle, a instytucje społeczne uważać można za traktaty pokojowe, w jakich stały antagonizm obu zasad zredukowano powierzchownie do swoistej formy współpracy.

II

 

Najbardziej podstawowe warunki pojawienia się mody jako zjawiska powszechnego w historii naszego gatunku określone są przez powyższe koncepcje. Moda to naśladownictwo danego przykładu, zaspokajające pragnienie adaptacji społecznej: wiedzie jednostkę drogą, którą podróżują wszyscy, dostarcza ogólnych przesłanek sprawiających, że zachowanie każdej jednostki staje się kolejnym przykładem. Zarazem w nie mniejszym stopniu zaspokaja pragnienie różnicowania, tendencję ku odmienności, pragnienie zmiany i przeciwieństwa - z jednej strony poprzez stałą zmianę treści, nadającą dzisiejszej modzie piętno indywidualne w przeciwieństwie do mody dnia wczorajszego i jutrzejszego, a z drugiej strony poprzez zróżnicowanie mody w zależności od klas społecznych - moda klas wyższych nigdy nie jest taka sama, jak moda klas niższych: w rzeczy samej moda ta zostaje zarzucona w chwili, gdy klasy niższe zaczynają ją sobie przyswajać. Zatem moda stanowi po prostu jedną z wielu form życia, za pomocą których staramy się połączyć w jednolitej sferze działalności tendencję ku społecznemu ujednolicaniu i pragnienie jednostkowego odróżniania się i zmiany. Każda faza rozwoju przeciwstawnych par najwyraźniej mierzy ponad stopień zadowolenia dostarczanego przez modę w kierunku absolutnej kontroli rozważanej sfery życia. Gdybyśmy badali historię mody (którą dotąd badano jedynie z punktu widzenia rozwoju jej treści) w związku z jej znaczeniem dla formy procesu społecznego, stwierdzilibyśmy, że odbija ona historię wysiłków zaspokojenia obu przeciwstawnych tendencji w sposób coraz lepiej przystosowany do warunków istnienia kultury społecznej i poszczególnych jednostek. Rozmaite czynniki psychologiczne mody wykazują w każdym wypadku zgodność z tą fundamentalną zasadą.

 

Moda, jak już zauważyliśmy, jest wynikiem zróżnicowania klasowego i działa podobnie jak kilka innych form, zwłaszcza honor, którego podwójna funkcja polega zarazem na obracaniu się w danym kręgu i na jednoczesnym podkreślaniu swej odrębności. Podobnie jak rama obrazu charakteryzuje wewnętrzną strukturę dzieła jako spójną, jednolitą i niezależną całość, a zarazem na zewnątrz ucina wszystkie bezpośrednie stosunki z otaczającą przestrzenią, i podobnie jak jednolita energia takich form nie może zostać wyrażona, o ile nie określimy tego podwójnego efektu, zewnętrznego i wewnętrznego, tak też honor zawdzięcza swoją charakterystykę, a przede wszystkim swoje prawa moralne, okoliczności, że jednostka reprezentuje osobistym honorem honor swego kręgu społecznego i klasy i go podtrzymuje. Te prawa moralne są często uważane za niesprawiedliwe przez tych, którzy do kręgu nosicieli honoru nie należą. I tak moda z jednej strony sygnalizuje jedność z daną klasą, jednolitość kręgu przez nią reprezentowanego, a zarazem, uno actu, wyłącznie wszystkich innych grup.

 

Jedność i segregacja to dwie podstawowe funkcje, które są nierozerwalnie złączone, i choć każda z nich tworzy logiczne przeciwieństwo drugiej, stają się wzajemnie warunkiem swej realizacji. Moda to tylko wynik roszczeń społecznych, aczkolwiek przedmiot jednostkowy, który stwarza albo odtwarza, może reprezentować mniej lub bardziej jednostkową potrzebę. Jasno tego dowodzi fakt, że bardzo często nie da się znaleźć najdrobniejszej przyczyny dla stworzenia danej mody z obiektywnego, estetycznego czy jakiegokolwiek punktu widzenia. Podczas gdy, ogólnie rzecz biorąc, nasz strój jest faktycznie przystosowany do naszych potrzeb, nie ma niczego wygodnego w metodzie, z jaką moda dyktuje na przykład spodnie szerokie lub wąskie albo to, czy będzie się nosiło kolorowe, czy czarne szale i apaszki. Z reguły materialne uzasadnienie działania pokrywa się z generalnym upowszechnieniem, ale w wypadku mody istnieje całkowita rozbieżność obojga i jednostce pozostaje tylko ogólna akceptacja jako decydujący motyw jej przyjęcia. Sądząc po brzydkich i odpychających rzeczach, jakie są czasami modne, można by przypuszczać, że moda pragnie okazać swą władzę, zmuszając nas do noszenia najbardziej odrażających rzeczy dla niej samej. Absolutna obojętność mody w stosunku do materialnych standardów życia znajduje doskonałą ilustrację w tym, że czasami zaleca coś całkiem odpowiedniego, czasami coś niejasnego, a czasami coś materialnie i estetycznie obojętnego. Moda respektuje wyłącznie motywację formalnospołeczną. Powodem, dla którego nawet estetycznie niemożliwy styl wydaje się distingue, elegancki i artystycznie znośny nawet w wydaniu osób posuwających się do skrajności, jest to, że osoby te są na ogół najbardziej eleganckie i zwracają największą uwagę na swój wygląd zewnętrzny, tak że w każdych okolicznościach odnieślibyśmy wrażenie dystynkcji i estetycznego wyrafinowania. Wrażenie to przypisujemy wątpliwemu czynnikowi mody, która apeluje do naszej świadomości jako nowy, a przeto najbardziej uderzający rys tout ensemble.

Moda od czasu do czasu wywiera wpływ na przedmioty zdeterminowane obiektywnie, takie jak wiara religijna, zainteresowania naukowe, a nawet socjalizm i indywidualizm, ale nie staje się czynna jako moda, dopóki przedmioty te nie uniezależnią się od głębszych ludzkich motywów, z których się narodziły. Z tej przyczyny rządy mody w tych dziedzinach są nie do zniesienia. Widzimy więc, że istnieją poważne powody, dla których rzeczy zewnętrzne - ubiór, zachowanie społeczne, rozgrywki - tworzą specyficzne pole działania mody, gdyż tutaj brakuje zależności od faktycznie istotnych motywów ludzkiego działania. Jest to pole, które najłatwiej daje się nagiąć do naśladownictwa, co byłoby grzechem w kwestiach ważnych. Napotykamy tutaj bliski związek między świadomością jednostki i materialnymi formami życia, związek, który przebiega przez historię. Im obiektywniejszy stał się nasz światopogląd w ciągu ostatnich stuleci, tym bardziej odarł wizję przyrody z wszystkich elementów subiektywnych i antropomorficznych i tym wyraźniej sformułował pojęcie jednostkowej osobowości. Społeczna regulacja naszego życia wewnętrznego i zewnętrznego to coś na kształt stanu embrionalnego, w którym ulegają zróżnicowaniu cechy czysto osobiste i czysto obiektywne, a działanie jest synchroniczne i wzajemne. Zatem gdziekolwiek człowiek pojawia się przede wszystkim jako istota społeczna, nie zauważamy ani ścisłej obiektywności w światopoglądzie, ani wchłaniania i niezależności w uświadamianiu sobie osobowości.

 

Formy społeczne, strój, sądy estetyczne, cały styl ludzkiej ekspresji - wszystko to jest nieustannie zmieniane przez modę, ale w taki sposób, że moda - to jest najnowsza moda - we wszystkim oddziałuje tylko na klasy wyższe. Kiedy tylko klasy niższe zaczną naśladować ich styl, zarazem przekraczając linię demarkacyjną, narysowaną przez klasy wyższe, i niszcząc ich spójność, klasa wyższa odwraca się od danego stylu i obiera nowy, który z kolei także odróżnia ją od mas, i gra wesoło toczy się dalej. Naturalnie klasy niższe wpatrzone są w wyższe i pragną się do nich zbliżyć, a najmniejszy opór napotykają w tych dziedzinach, które podlegają kaprysom mody; bo w nich właśnie zwykłe zewnętrzne naśladownictwo jest najchętniej stosowane. Ten sam proces zachodzi między poszczególnymi warstwami klasy wyższej, acz tutaj nie zawsze jest równie wyraźnie widoczny, jak powiedzmy, w wypadku pani i służącej. W gruncie rzeczy często możemy zauważyć, iż im bardziej jedna warstwa zbliżyła się do drugiej, tym bardziej gorączkowe staje się pragnienie oddolnego naśladownictwa i odgórne poszukiwanie nowości. Wzrost bogactwa powoduje znaczne przyspieszenie procesu i ujawnienie go, ponieważ przedmioty mody, obejmujące, jak się rzekło, zewnętrzne przejawy życia, najdostępniejsze są pieniądzom, a zgodność z wymogami klas wyższych najłatwiej osiągnąć tutaj, a nie w dziedzinach wymagających sprawdzenia jednostki w sposób niedostępny złotu ani srebru.

 

Widać więc, że poza elementem naśladownictwa ważnym czynnikiem mody jest także element demarkacji. Jest to zwłaszcza wyraźnie widoczne tam, gdzie struktura społeczna nie zawiera żadnych grup usytuowanych hierarchicznie i moda przejawia się w grupach "sąsiadujących". Wśród ludów prymitywnych często napotykamy sytuację, w której ściśle ze sobą powiązane grupy żyjące w podobnych warunkach rozwijają znacznie odmienne rodzaje mody, za pomocą których każda z grup osiąga wewnętrzną spójność oraz odróżnia swoją grupę od innych. Z drugiej strony istnieje rozpowszechniona skłonność do importowania mody z zewnątrz, a taka moda zagraniczna jest ceniona w danym kręgu wyżej tylko dlatego, że nie w nim się poczęła. Prorok Zefaniasz wyraził oburzenie na wielmożów paradujących w importowanych strojach. Ale w gruncie rzeczy egzotyczne pochodzenie mody sprzyja wyraźnie ekskluzywności grup, które ją przyjmują. (...)

 

Moda pełni bardziej eksponowaną rolę w czasach współczesnych, ponieważ różnice w poziomach życia między nami zostały o wiele silniej podkreślone, gdyż im liczniejsze i ostrzejsze są te różnice, tym większe możliwości podkreślania ich przy każdej sposobności. W niezliczonych przypadkach nie da się tego osiągnąć dzięki biernemu bezruchowi, i trzeba rozwijać formy ustanowione przez modę: stało się to wyraźniejsze od chwili, gdy ograniczenia prawne przewidujące różne formy stroju i style życia dla różnych klas społecznych zostały zniesione.

III

 

Dwie tendencje społeczne są istotne dla ustanowienia mody, a mianowicie potrzeba jedności z jednej strony, potrzeba izolacji z drugiej. Jeżeli jednej z nich zabraknie, moda nie powstanie - jej panowanie skończy się gwałtownie. W konsekwencji klasy niższe mają niewiele obyczajów, a i te rzadko bywają osobliwe; z tej też przyczyny obyczaje ras prymitywnych są znacznie stabilniejsze od naszych. Między ludami prymitywnymi impuls uspołecznienia jest rozwinięty znacznie potężniej niż impuls różnicowania. Bo bez względu na to, jak radykalnie grupy mogą być od siebie oddzielone, podział jest przeważnie wrogi, i to tak dalece, że sama relacja odrzucenia, która sprawia, że w społeczeństwach cywilizowanych moda ma w ogóle sens, nie zachodzi wcale. Segregacja na mocy różnic ubrania, manier, smaku i tak dalej jest przydatna tylko wówczas, gdy istnieje groźba wchłonięcia i zapomnienia, jak to ma miejsce wśród wysoce cywilizowanych narodów. Tam, gdzie różnice te nie istnieją, gdzie mamy do czynienia z absolutnym antagonizmem, jak na przykład między nie całkiem przyjaznymi sobie grupami prymitywnych ras, rozwój mody nie ma w ogóle sensu. (...)

 

Sama natura mody wymaga stosowania jej jednocześnie tylko przez część danej grupy i skłonienia wielkiej reszty do naśladownictwa. Kiedy tylko przykład zostanie powszechnie przyjęty, to jest kiedy to, co było praktykowane przez paru, stanie się powszechną własnością wszystkich - co ma miejsce w równej mierze w zakresie szczegółów stroju, co form zachowań społecznych - nie ma już mowy o modzie. W miarę upowszechniania się moda zmierza do swego kresu. Odrębność, jaką we wczesnych fazach ustalonej mody uzyskuje się przy niewielkim rozrzucie, ulega zniszczeniu w miarę upowszechniania, a gdy ten element przestaje istnieć, moda także zamiera. Dzięki tej szczególnej grze między tendencją do powszechnej akceptacji i niszczeniu celu, do czego prowadzi powszechne przyjęcie mody, moda zdradza szczególne upodobania do ograniczeń, upodobanie do jednoczesnego początku i końca, do czaru nowości połączonego z urokiem przemijalności. Rozciągające się bieguny spotykają się w modzie i pokazują, że bezwarunkowo tutaj należą, aczkolwiek (a może ponieważ) są sprzeczne z samej natury. Moda zawsze zajmuje linię graniczną między przeszłością i w konsekwencji przeniknięta jest silniejszym poczuciem teraźniejszości, przynajmniej u szczytu, niż inne zjawiska. To, co nazywamy teraźniejszością, zwykle nie jest niczym więcej niż połączeniem fragmentów przeszłości z fragmentami przyszłości. Rzadziej zwraca się uwagę na teraźniejszość, niż to wynika z potocznego języka, który jest raczej niedokładny w użyciu tego określenia.

 

Niewiele zjawisk życia społecznego odznacza się tak wyraźnie przebiegającą krzywą o wydatnym wierzchołku jak moda. Kiedy tylko świadomość społeczna dochodzi do najwyższego punktu wyznaczonego przez modę, zaznacza tym samym początek końca dla tej ostatniej. Przemijający charakter mody nie całkiem ją jednak degraduje, lecz dorzuca nowy atrakcyjny element. Tak czy owak przedmiot nie traci, gdy powiemy, że jest modny, o ile nie odrzucamy go z niesmakiem ani nie chcemy poniżyć dla innych, materialnych przyczyn; w tym wypadku moda staje się ideą wartości. W praktyce życiowej wszystko inne, co jest podobnie nowe i podobnie nagle się upowszechnia, nie zwie się modą, jeżeli jesteśmy przekonani o trwałości i materialnym uzasadnieniu. Jeżeli z drugiej strony czujemy, że to coś zginie równie nagle, jak się pojawiło, zwiemy to modą. Jedną z przyczyn, dla których obecnie moda wywiera tak wielki wpływ na naszą świadomość, odnajdujemy w tym, iż wielkie, trwałe, niekwestionowane przekonania stale tracą na sile, w konsekwencji czego przemijające i rozedrgane czynniki życia uzyskują więcej miejsca, by rozwijać swą działalność. Zerwanie z przeszłością, nad którym od przeszło stu lat ludzkość męczy się nieustannie, sprawia, że świadomość zwraca się coraz bardziej ku teraźniejszości. To podkreślanie teraźniejszości zarazem najwyraźniej podkreśla także czynnik zmiany, dlatego dana klasa zwróci się ku modzie we wszystkich dziedzinach, nie tylko w dziedzinie stroju, proporcjonalnie do stopnia, w jakim popiera tę tendencję cywilizacyjną. Można wręcz uważać za dowód wzrastającej potęgi mody okoliczność, że wykracza ona poza granice swej pierwotnej domeny, która obejmuje tylko osobistą odzież, i wywiera coraz większy wpływ na smak, przekonania teoretyczne, a nawet moralne podstawy życia.

IV

 

Z faktu, że moda jako taka nie może być nigdy całkowicie powszechna, jednostka czerpie zadowolenie w przekonaniu, iż moda przezeń przyjęta jeszcze przedstawia sobą coś osobliwego i uderzającego, a zarazem czuje wewnętrzne poparcie grupy osób dążących do tego samego, a nie - jak w wypadku innych satysfakcji społecznych - grupy osób faktycznie robiących to samo. Osoba modna jest traktowana z mieszanymi uczuciami aprobaty i zazdrości: zazdrościmy jej jako jednostce, ale aprobujemy ją jako członka grupy. Ale nawet ta zazdrość ma specyficzny koloryt. Istnieje taki odcień zazdrości, który zakłada rodzaj wyimaginowanego uczestnictwa w samym przedmiocie zazdrości. Pouczającym przykładem jest zachowanie się biedaka, który dojrzy ucztę bogatego sąsiada. W chwili, gdy zazdrościmy przedmiotu lub osoby, nie jesteśmy już odeń całkowicie oddzieleni, zapoczątkowaliśmy już jakiś stosunek - istnieje ta sama treść psychiczna między dwiema stronami - aczkolwiek w całkowicie odmiennych kategoriach i formach wrażeń. Ta spokojna osobista uzurpacja pozazdroszczonej własności kryje w sobie antidotum, które od czasu do czasu przeciwdziała złym skutkom uczucia zazdrości. Treści mody dostarczają szczególnie dogodnych warunków do rozwijania tego ugodowego odcienia zazdrości, które także uszczęśliwia osobę, której się zazdrości, dostarczając jej satysfakcji z własnego powodzenia. Dzieje się tak dlatego, że treści te, w przeciwieństwie do wielu innych treści psychicznych, nie są niedostępne dla wszystkich, gdyż odmiana fortuny, która nigdy nie jest wykluczona, może przynieść szczęście osobnikowi, który poprzednio skazany był na stan zazdrości.

 

Z tego wszystkiego wynika, iż moda jest idealną dziedziną dla jednostek o naturach zależnych, których samoświadomość domaga się jednak pewnego stopnia znaczenia, pewnej odrębności. Moda wynosi nawet nieważne jednostki, czyniąc je przedstawicielami klas, ucieleśnieniem wspólnego ducha. I tu raz jeszcze zauważamy dziwną mieszankę przeciwstawnych wartości. Ogólnie rzecz biorąc, typową cechą standardu ustalonego przez większe skupisko jest to, że zgoda na ów standard ze strony pojedynczego osobnika nie zwraca nań uwagi; innymi słowy, pozytywna adaptacja danej normy nic nie znaczy. Ktokolwiek przestrzega praw, których łamanie jest karalne na mocy kodeksu karnego, ktokolwiek żyje zgodnie z formami społecznymi przewidywanymi przez jego klasę, nie zyskuje ani rozgłosu, ani popularności. Najmniejsze jednak wykroczenie albo sprzeciw zostają natychmiast zauważone i powodują umieszczenie jednostki na wyjątkowym miejscu, zwracając uwagę opinii publicznej na jego wystąpienia. Wszystkie te normy nie posiadają pozytywnej wagi dla jednostki, dopóki nie zacznie od nich odchodzić. Szczególnie charakterystyczne w modzie jest to, że umożliwia ona posłuszeństwo społeczne, które zarazem stanowi odmianę jednostkowego zróżnicowania. Moda dokonuje tego, ponieważ z natury swej reprezentuje standard, na który nie wszyscy mogą się zgodzić. Aczkolwiek moda postuluje pewien procent ogólnej zgody na siebie, nie jest także bez znaczenia w charakterystyce jednostki, ponieważ podkreśla jej osobowość nie tylko przez przemilczenie, ale także podkreślenie. Społeczne roszczenia mody fircyka pojawiają się w tak przesadnej formie, że mają całkowicie indywidualistyczny i osobliwy charakter. Jest rzeczą dla fircyka charakterystyczną, iż składniki poszczególnych mód doprowadza do skrajności: gdy w modzie są buty zakończone szpicem, on nosi buty przypominające dziób statku; gdy wysokie kołnierzyki to szał, nosi kołnierzyki dochodzące do uszu; gdy wypada bywać na odczytach naukowych, nigdzie indziej go nie znajdziecie i tak dalej. Przedstawia więc sobą coś wyraźnie jednostkowego, co polega na ilościowym natężaniu tych czynników, które jakościowo stanowią własność danego zbioru w ramach pewnej klasy. Przewodzi, ale wszyscy ciągną tą samą drogą. Przedstawiając sobą, jak to czyni, świeżo zdobyte szczyty powszechnego smaku, zdaje się maszerować na czele zbiorowego pochodu. W rzeczywistości stosuje się doń to, co tak często jest prawdziwe w odniesieniu do stosunków między jednostkami a grupami: przywódca pozwala się prowadzić. (...)

Moda upiera się, rzecz jasna, przy tym, by wszystkie jednostki traktować jednakowo, a jednak dokonuje się to zawsze w taki sposób, że nie wpływa to na niczyją naturę. Zawsze uważa się modę za coś zewnętrznego, nawet w sferach innych niż przyodziewek, ponieważ forma zmienności, w jakiej się jednostce ujawnia, we wszystkich okolicznościach stanowi przeciwieństwo stałości poczucia własnej jaźni. W rzeczy samej jaźń, na mocy tego przeciwieństwa, musi uświadomić sobie swą względną trwałość. Zmienność tych treści może się wyrażać jako zmienność i rozwijać swą atrakcyjność tylko dzięki temu trwałemu czynnikowi. Ale z tej samej przyczyny moda zawsze stoi, jak już wspomniałem, na peryferiach osobowości, którą uważa się za piece de resistance wobec mody, a przynajmniej może się modzie oprzeć, jeżeli zajdzie potrzeba.

 

To w tej fazie moda jest przyjmowana przez osoby wrażliwe i wybujałe, które jej używają jako maski. Uważają ślepe posłuszeństwo wobec standardów opinii publicznej w materiałach zewnętrznych za pożądany i świadomy środek służący zachowaniu dla siebie uczuć i gustów, które chcą pozostawić dla siebie samych, nie ujawniając ich żadną miarą w sferze, która dostępna jest wszystkim. A więc to uczucie skromności i rezerwy sprawia, że wiele natur szuka ucieczki w zrównującym wszystkich płaszczyku mody - takie jednostki nie dbają o ujawnianie osobowości w stroju, lękając się, być może, iż w ten sposób zdradzą osobliwość swej najtajniejszej duszy. Mamy tu do czynienia z tryumfem duszy nad rzeczywistymi warunkami egzystencji, a trzeba ten tryumf uważać za jedno z najważniejszych i najsubtelniejszych zwycięstw, przynajmniej jeżeli idzie o formę, z tej przyczyny, że wroga przekształca się tutaj w sługę i że moda, a więc coś, co tłamsiło osobowość, przyjęta zostaje dobrowolnie, ponieważ, ujednolicając tłamszenie, zostaje tutaj przeniesione do zewnętrznych sfer życia w taki sposób, że dostarcza zasłony i ochrony dla tego, co duchowe, a teraz także stokroć swobodniejsze. Odpowiada to dokładnie trywialności ekspresji i konwersacji, dzięki którym ludzie pełni rezerwy i subtelni, zwłaszcza kobiety, potrafią często zwodzić innych co do głębi własnej duszy. Jest jedną z przyjemności sędziego natury ludzkiej, acz przyjemności nieco okrutnych, odczuwać niepokój, z jakim kobieta trzyma się kurczowo banalności formy i treści rozmów towarzyskich. Niemożność wyprowadzenia jej poza najbanalniejsze i trywialne formy ekspresji, często przywodzące do rozpaczy, w niezliczonych wypadkach oznacza jedynie barykadę dla duszy, żelazną maską skrywającą prawdziwe rysy i wykonującą to zadanie dzięki bezkompromisowemu oddzieleniu uczuć i zewnętrznych przejawów życia. (...)

 

 

Podobne prace

Do góry