Ocena brak

FILOZOFIA JAKO TYP POZNANIA - POZNANIE JAKO CZYNNIK AUTONOMII OSOBY LUDZKIEJ

Autor /KiLLbiLL Dodano /06.07.2011

Człowiek chce nie tylko sprawnie działać, lecz i wiedzieć, co, jak i dlaczego jest. Człowiek poznający nie przestaje jednak być człowiekiem poŜądającym, czującym, podlegającym rozmaitym nawykom. Skomplikowane nakładanie się i wzajemne warunkowanie róŜnych warstw, momentów i aspektów ludzkiego bytu sprawia,  Ŝe poznanie nasze podlega rozmaitym ukierunkowaniom, naciskom,  Ŝe działalność poznawcza z trudem zachowuje lub wywalcza sobie odpowiednią autonomię.

Zachodzić moŜe niekiedy - zwłaszcza na krótką metę, przy pochopności poczynań, niedokładności rozeznań, w szczególnych warunkach zewnętrznych - antagonizm między czysto teoretycznym, bezinteresownym poszukiwaniem prawdy a innymi naszymi potrzebami i dąŜnościami. Nie wydaje się jednak, Ŝeby przez dłuŜszy czas człowiek mógł  Ŝyć i działać bez  świadomości prawdy, bez troski o prawdę, w zakłamaniu i fałszu. Zresztą działanie oparte na błędnym rozeznaniu w rzeczywistości i w naturze partnerów działania wcześniej czy później zwróci się przeciwko działającemu i jego poczynaniom.

Nasze postępowanie kieruje się zrazu pewnymi przyzwyczajeniami, nawykami, narzuconymi nam przez sposób i okoliczności wychowania itd.; uznajemy to, co się wokół uznaje, czynimy tak, jak się zwykle czyni. Ale bądź szczególnie waŜne wydarzenia w naszym  Ŝyciu (powaŜna choroba,  śmierć kogoś bliskiego, konieczność dokonania istotnego dla mnie lub kogoś innego wyboru, miłość otwierająca przede mną nowe perspektywy), bądź narastające w nas poczucie krytycyzmu i zainteresowanie teoretyczne kaŜą zastanowić się nad całokształtem naszego  Ŝycia, nad jego sensem i celem, kaŜą uświadomić sobie przyjmowaną hierarchię wartości i jej podstawy, kaŜą rozwaŜyć sposób istnienia i pozycję człowieka w  świecie. Muszę albo potwierdzić, albo zrewidować dotychczasowy pogląd na świat (a moŜe dopiero go uformować), ale juŜ na swój niejako rachunek, własnymi siłami poznawczymi. Muszę dokonać pewnych decyzji i wyborów.

Współczesna kultura bynajmniej nie ułatwia nam odpowiedniej realizacji tego zadania. Rozrost ludzkiej wiedzy i postępująca wciąŜ specjalizacja zawodowa uniemoŜliwiają jednemu umysłowi całkowite opanowanie chociaŜby jednego działu wiedzy. Czasy Arystotelesów i Leibnizów, czasy ludzi, o których z duŜym przybliŜeniem moŜna powiedzieć,  Ŝe dysponowali całą ówczesną wiedzą ludzką, bezpowrotnie chyba minęły.

Istnieje ogromne spartykularyzowanie  świadomości ludzkiej, ogromne uzaleŜnienie osoby od społeczeństwa we wszystkich prawie jej czynnościach. Samoświadomość i doświadczenie rodzaju ludzkiego - w całej swej pełni - nie integruje się, poniewaŜ nie moŜe się skonkretyzować w poszczególnych ludzkich umysłach. Specjalizacja i przebywanie w wąskim, przypadkowym kręgu społecznym (a takŜe unifikująca rola  środków masowego przekazu) powoduje uzaleŜnienie bytu ludzkiego od otoczenia, od innych. Z drugiej strony podział pracy i ról jest - w skali ludzkiej - warunkiem rozwoju. Jak przezwycięŜyć tę niezgodność między warunkami pełnej autonomii osoby a warunkami postępu? Jak w sposób racjonalny i krytyczny, w sposób godny osoby ludzkiej dokonać uformowania i wyboru  światopoglądu, uzyskać syntetyczny pogląd na świat i swoją w nim pozycję?

Istnieją dwie zasadnicze drogi do uzyskania owego poszukiwanego, synte-tycznego spojrzenia na całość spraw poznawczych i praktycznych, z którymi mamy do czynienia: scjentystyczna i klasycznie filozoficzna. Pierwsza polega na tworzeniu czy układaniu z róŜnych szczegółów - dostarczanych przez nauki  jakiejś spójnej mozaiki, będącej dla nas mapą całości tego, co jest. Druga polega na zastosowaniu do rozwaŜanej całości takiego ujęcia (aspektu), które jest najbardziej fundamentalne, np. rozwaŜając wszystko w aspekcie egzystencjalnym, zajmując się bytem jako bytem. Filozofia jest terenem poszukiwania i wartościowania tego rodzaju syntez. Propozycje syntez światopoglądowych płynąć mogą nie tylko ze strony filozofii czy filozoficznie traktowanych nauk szczegółowych, lecz równieŜ ze strony religii lub ideologii społeczno-poli-tycznych.

Niestety - wobec wspomnianej partykularyzacji świadomości ludzkiej, wąskiej specjalizacji naszych umysłów - trudno Ŝądać (od siebie i innych) kompetencji w rozmaitych dziedzinach wiedzy, w naukowym uprawianiu filozofii, w krytycznym osądzie róŜnych propozycji religijnych i ideologicznych. Wyjść z tej sytuacji - wydaje się - moŜna podobnie, jak i w innych dziedzinach kultury i  Ŝycia społecznego. Społeczeństwo ludzkie - o ile jest współŜyjącą i współpracującą grupą osób (a więc jestestw poznających, samookreślających się, których bytu nie moŜna sprowadzić do roli egzemplarza gatunku czy jednostki w zbiorze) -potrzebuje kompetentnych badaczy, bezkompromisowo poszukujących prawdy, wyspecjalizowanych w spełnianiu warunków uzyskiwania obiektywnego, rzetel-nego poznania. Społeczeństwo musi zatroszczyć się o ich wychowanie i wy-kształcenie.

Następnie musi partycypować w wiedzy i umiejętnościach naukowca i filozofa, musi z nich korzystać tak, jak korzysta z wiedzy i umiejętności lekarza, ekonomisty, rzemieślnika. JednakŜe udostępnienie wiedzy - w szczególności filozoficznej - moŜe być potraktowane rozmaicie, niekiedy wręcz szkodliwie. Jeśli mamy do czynienia z apologetyką lub propagandą z góry przyjętych czy głoszonych przez popularyzatorów poglądów, selekcjonując pod tym kątem podawany materiał, wtedy odbiorcy nie partycypują w wiedzy kompetentnych, lecz jeszcze bardziej uzaleŜniają się od innych. Stąd sprawa popularyzacji wiedzy nie jest sprawą społecznie błahą, drugorzędną.

Podobne prace

Do góry