Ocena brak

Filozofia i moralność kata, czyli jak się dorasta do zbrodni. Rozważania na podstawie „Rozmów z katem” K. Moczarskiego.

Autor /Samantha Dodano /06.04.2011

 

W czasie nieomal dziewięciomiesięcznego pobytu w jednej celi z Jürgenem Stroopem Moczarski wykorzystał sytuację, aby zbadać motywy postępowania funkcjonariusza machiny hitlerowskiej. Utwór jest relacją jego rozmów ze Stroopem, który złożył obszerne sprawozdanie ze swojego życia. Wszystkie zdobyte wiadomości autor utrwalił sobie w pamięci, gdyż w więzieniu nie miał dostępu do papieru i długopisu. Po wyjściu z więzienia przestudiował akta spraw sądowych Stroopa i upewnił się, że podane przez niego dane są prawdziwe. Wówczas powstały „Rozmowy z katem” – realistyczna opowieść o wartości dokumentalnej. Moczarski poszukiwał racjonalnej odpowiedzi na pytanie o motywy postępowania funkcjonariusza machiny hitlerowskiej, o źródła jego pogardy dla słabszych i uwielbienia siły. Badał karierę Stroopa, w której wyrażała się istota mechanizmu narodzin totalitarnych elit. Stroop nie był szczególnie przygotowany do roli kata, ale jego psychikę ludobójcy ukształtował system faszystowski. Był wzorem typowego hitlerowca, całkowicie oddanego idei faszyzmu, dyspozycyjnym i wiernym bez zastrzeżeń. Wychował się w kręgu niemieckiego drobnomieszczaństwa, które uczyniło go podatnym na hasła populistyczne i nacjonalistyczne. Jako członek organizacji nie poczuwał się do odpowiedzialności za swoje czyny, partii oddał się bez reszty, był jej wierny i posłuszny bez zastrzeżeń, lojalny. Został gorliwym ludobójcą, sam siebie prześcigając w pomysłach, jak uśmiercać ludzi. Wierzył w hitlerowską teorię, że Niemcy są rasą panów, nadludzi, którym należy się władza w Europie i nad światem. Traktował Żydów, Cyganów, Mongołów i inne narodowości jako podludzi lub wręcz zwierzęta. Był mało zdolny i mało inteligentny, ale przyswoił sobie ideologię i słownictwo propagandowe na szkoleniach partyjnych. Do końca fanatycznie wierzył w słuszność ideologii hitlerowskiej, nie miał wyrzutów sumienia, nie czuł się zbrodniarzem. Jego brak poczucia winy szedł w parze z dumą i zarozumiałością, uważał się wręcz za bohatera. Był przeciętny, niewykształcony, ale chciał zrobić karierę i wyrwać się z małego miasteczka Detmold. Marzył o majątku ziemskim ze stajnią pełną rasowych koni i z liczną służbą złożoną z niewolników. Awans społeczny i przywileje mogła mu zapewnić tylko partia, która doceniała ślepe oddanie, posłuszeństwo i zaangażowanie. Z powodu niskiego poziomu umysłowego nie potrafił ocenić tego, co kazano mu robić ani odróżnić dobra od zła, więc czasy mu sprzyjały, gdyż system faszystowski potrzebował osób prymitywnych, bezwzględnych i wiernopoddańczych. Pochodził z rodziny o niskiej pozycji w hierarchii społecznej. Nie zdobył wykształcenia – miał tylko ukończoną szkołę podstawową. W czasie pierwszej wojny światowej był jej przeciętnym uczestnikiem. Ze swoim prowincjonalnym pochodzeniem mógł być tylko zwykłym drobnomieszczaninem, dlatego chętnie wstąpił w szeregi NSDAP i SS. Był takim, jakiego potrzebowała partia, która wpoiła mu swoją ideologię, normy światopoglądowe i językowe oraz uczyniła z niego bojownika o „nowe Niemcy”. Słownictwo propagandowe i szkoleń partyjnych przyswoił sobie Stroop w sposób mechaniczny. Jego osobowość została ukształtowana przez rodzinę, szkołę, środowisko, otoczenie. Zarodki zła, jakie w nim tkwiły, rozbudziły się i rozwinęły, gdyż znalazły podatny dla siebie grunt. Partii faszystowskiej zawdzięczał błyskawiczną karierę, zapewniła mu awans, status i przywileje. Szybko wspinał się po szczeblach kariery i znalazł się na szczytach elit III Rzeszy. Żył odtąd w dostatku, był zawsze elegancki i modny, miał służbę i mieszkał wraz z rodziną w pięknym, obszernym mieszkaniu. Jako zbrodniarz wojenny wykazał się bezwzględnością i masowymi mordami ludzi za pomocą ognia i broni palnej. Widział, jak umierają dzieci, kobiety i starcy, ale nie miał wyrzutów sumienia. Denuncjował nawet Niemców, którzy okazywali współczucie mordowanym. Po klęsce Niemiec Stroop został aresztowany i skazany na karę śmierci. Wyrok i jego wykonanie przyjął spokojnie do końca, nie miał wyrzutów sumienia, nie wykazywał objawów załamania psychicznego.

Do góry