Ocena brak

Filozofia analityczno - lingwistyczna i neopozytywizm

Autor /Waldemar1888 Dodano /21.04.2011

W Wielkiej Brytanii od czasów Locke’a, Berkeley’a i Hume’a filozofia ewoluowała w nieco odmienny sposób od myśli kontynentalnej (głównie francusko-niemieckiej), aczkolwiek z czasem, tj. w okresie międzywojennym i po II wojnie światowej te granice uległy zatarciu. Jaskrawym przykładem sprzeciwu wobec koncepcji idealistycznych była brytyjska filozofia analityczno - lingwistyczna powstała na początku XX w.

Filozofia ta uważała analizę za swą podstawową metodę – wychodzono z założenia, że wiele problemów teoretycznych wynika z niewłaściwego ich sformułowania i/lub przedwczesnego uogólnienia, zsyntetyzowania. Szczególną uwagą analitycy darzyli język, którym posługują się filozofowie, wykazując, że to on może „zwodzić” uczonych, generując „pozorne” (czyli np. metafizyczne) problemy.

Głównymi przedstawicielami filozofii analityczno-lingwistycznej byli chronologicznie G.E. Moore, B. Russell oraz L. Wittgenstein, wszyscy oni byli zwolennikami teorii tzw. danych zmysłowych (ang. sense data), czyli zmodyfikowanego, unowocześnionego stanowiska sensualistyczno-fenomenalistycznego. Moore jako pierwszy stwierdził, że nie poznajemy rzeczy bezpośrednio (jak utrzymywał Arystoteles, św. Tomasz i in.), lecz za pośrednictwem danych zmysłowych. Mówimy, że widzimy stół, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z pewnym zestawem danych zmysłowych: określoną barwą, kształtem, gładkością, oporem (stawianym naszym rękom), odgłosem „drewnianym” itd. Russell twierdził, że rzeczy fizyczne są konstruowane przez nas z danych zmysłowych.

Takie, tj. sensualistyczno-fenomenalistyczne postawienie sprawy, które miało ustrzec brytyjskich analityków od „jałowych problemów metafizycznych”, wywołało spór o bytowy status danych zmysłowych (gdzie tak naprawdę należy ulokować te dane?). Moore nie był w stanie wybrać żadnej z trzech możliwości, które mu się rysowały: 1) dane zm. są identyczne z ciałem (np. dane zm. „stołu” znajdują się „na mojej ręce”), 2) dane zm. są zjawiskiem związanym z ludzkim ciałem (ale jak?), 3) ciało dostarcza stałych możliwości wywołania danych zm. Russell z kolei, uznawszy dane zm. za byty mentalne (wewnątrzumysłowe), zmuszony był w konsekwencji przyjąć, że świat fizyczny jest jedynie konstruktem, a nie bytem niezależnym od naszych umysłów, w czym okazywał się bliski poglądom biskupa Berkeley’a.

Jednym ze sposobów wyjścia z kłopotliwej sytuacji było dla analityków przesunięcie zainteresowań w kierunku samego języka. Wprawdzie od początku byli oni zwolennikami poglądu, że problemy metafizyczne biorą się z niewłaściwego posługiwania się językiem przez filozofów („zwykli ludzie nie mają problemów metafizycznych”), ale dopiero po dyskusji nad ontycznym statusem danych zmysłowych uznali, że jedynym przedmiotem filozofii powinien być po prostu język. Analiza lingwistyczna, porządkująca użycie (zarówno potoczne, jak i naukowe) poszczególnych słów, miała ostatecznie ustalać precyzyjne znaczenie tychże terminów i w ten sposób wprowadzać (utracony za czasów metafizyki) ład do dyskursu filozoficznego. Minimalizm brytyjskich analityków był więc bardzo daleko posunięty i przybrał nawet postać wyjątkowo jałowej „leksykografii”, od czego z czasem zaczęto odstępować.

Filozofii analityczno-lingwistycznej, jak i powstającemu w jej cieniu tzw. neopozytywizmowi, towarzyszyły rewolucyjne przemiany w fizyce, poprzedzone jeszcze w połowie XIX w. powstaniem tzw. geometrii nieeuklidesowych. W 1905 r. A. Einstein ogłasza tzw. szczególną teorię względności, zaś w 1915 r. (w oparciu m.in. o prace H. Minkowskiego, pomysłodawcy idei tzw. czasoprzestrzeni) – ogólną teorię względności. Nastają nowe poglądy na przestrzeń i czas, mnożą się modele świata fizycznego.

Ponadto, w obrębie psychologii pojawia się wyrosły na gruncie spencerowskiego ewolucjonizmu tzw. behawioryzm, którego twórcą jest amerykański zoopsycholog J.B. Watson (XIX/XX). Był on zwolennikiem istotnej zmiany w uprawianiu psychologii – miała ona być nauką o ludzkim zachowaniu, nie zaś nauką o stanach psychiki, badanych introspekcyjnie, miała też porzucić dotychczasowy „religijno-metafizyczny” słownik (terminologię) i wypracować nowe, naukowe nazewnictwo. Do takich podstawowych pojęć behawioryzmu należały dwa zaczerpnięte z badań zachowań zwierząt: bodziecreakcja. Watson, oparłszy się na długoletnich obserwacjach zachowań białych szczurów w tzw. labiryntach laboratoryjnych, głosił, że metody zoopsychologiczne trzeba użyć w stosunku do ludzi.

Na tym tle dochodzi do głosu w l. 20. i 30. XX w. III pozytywizm, najbardziej radykalny z dotychczasowych, związany z tzw. Kołem Wiedeńskim (powstałym na cześć empiriokrytycysty E. Macha), którego najważniejsi reprezentanci to O. Neurath, M. Schlick oraz R. Carnap. Neopozytywiści, zafascynowani postępami nauk przyrodniczych, zakwestionowali status naukowy metafizyki, epistemologii oraz w gruncie rzeczy całej tradycyjnej filozofii. Uznali, że nowoczesna, teoretyczna fizyka dostarcza właściwej teorii świata, zaś wszelkie nauki powinny się wzorować metodologicznie i językowo na fizyce.

Członkowie Koła Wiedeńskiego głosili fizykalizm jako jedyny do przyjęcia z naukowego punktu widzenia pogląd na świat – sprowadzał się on właściwie do tezy, że istnieją wyłącznie byty fizykalne (tj. te, których istnienie uznaje fizyka). Wobec tego metafizyka była dla neopozytywistów nauką pozbawioną podstaw, niedającą się empirycznie w żaden sposób zweryfikować, czyli, jak to dosadnie mówił Carnap: „zdania metafizyki są bezsensowne”. Nauce tej przyznawano miejsce najwyżej pośród takich ludzkich sfer działania jak poezja czy sztuka. Podobnie restrykcyjne podejście mieli wiedeńczycy do teorii poznania – odrzucali metodę introspekcji (podążając za tezami behawioryzmu), a co za tym idzie, jakiekolwiek „badania nad świadomością” czy „umysłem”, stojąc na stanowisku, że kwestie teoriopoznawcze należą do psychofizjologii.

Rola filozofii sprowadzała się w neopozytywistycznej perspektywie wyłącznie do tzw. logicznej analizy języka nauki, zatem była jeszcze bardziej ograniczona niż w I i II pozytywizmie.

Podobne prace

Do góry