Ocena brak

"Ferdydurke" - streszczenie

Autor /janek Dodano /08.03.2011

        Gdy w 1933 roku ukazała się pierwsza książka - "Pamiętnik z okresu dojrzewania" - posypały się, jak to zazwyczaj bywa, recenzje i niektóre z nich bynajmniej bez atencji dla autora. Słowa krytyki być może uraziły miłość własną pisarza, na pewno jednak już w chwili debiutu miał on poczucie własnego talentu, w każdym razie wiedział, że w literaturze ma coś do powiedzenia. I zdawał sobie sprawę, że to wszystko, co jest w nim inne od innych, nie będzie ułatwiało ani startu, ani sytuacji literackiej. Postanowił więc Gombrowicz bronić się, postanowił odpowiedzieć swoim adwersarzom, rozprawić się z ich krytyką. Zaczął pisać tekst, w którego pierwszych partiach czytelne są te polemiczne intencje. Dopiero w momencie pojawienia się profesora Pimki, "Ferdydurke" wpada jak gdyby na swe właściwe tory i mknie ku konsekwentnemu zakończeniu. Tak właśnie powstała powieść.

         To jednak nie był przypadek. Przypadkowe może było przekształcenie się pierwotnego zamiaru w ostateczny, jednak z perspektywy ówczesnych poglądów i postaw autora, jak i całej jego późniejszej twórczości "Ferdydurke" była czymś oczywistym i koniecznym. Nie książką wydumaną, wykoncypowaną na siłę, tylko utworem, do którego pisarz dorósł w swych doświadczeniach i przemyśleniach, utworem, który okazał się kamieniem węgielnym dla całej tej twórczości. "Ferdydurke" to była Biblia koncepcji życiowych i literackich, jakim autor pozostał wierny do końca.

        CZAS I MIEJSCE AKCJI: Wydarzenia ukazane w powieści rozgrywały się w latach trzydziestych XX wieku. Miejscem akcji jest początkowo Warszawa, później zaś wieś - posiadłość w Bolimowie należąca do państwa Hurleckich, wujostwa głównego bohatera. Nawiasem mówiąc, zarówno czas jak i miejsce akcji nie mają w tej powieści większego znaczenia, nie jest to utwór realistyczny, czas określony historycznie miesza się w nim z czasem mitycznym.

        FABUŁA: Bohaterem Ferdydurke jest trzydziestoletni Józio. Pewnego dnia budzi się nad ranem i trwając jakby w dziwnym letargu uświadamia sobie całą bezwolność i nieokreśloność własnej sytuacji życiowej. W pokoju niczym duch pojawia się profesor Pimko, który widząc zagubienie Józia porywa go do szkoły, wpisuje w poczet uczniów szóstej klasy, przedstawia nauczycielowi i dyrektorowi szacownej placówki oświatowej. Nowego ucznia szybko obskakują koledzy. Józio orientuje się, że klasa jest podzielona na dwa obozy: grzecznych, niewinnych i zdyscyplinowanych, skupionych wokół Syfona, oraz buntowników, którym przewodzi Miętus. Lekcje w tej klasie są męczarnią i czarną magią, właściwe życie toczy się wokół awantur i prowokacji wszczynanych to przez jedną, to drugą grupę. Chłopcy, usidleni rygorem szkolnym, "na boku" prowadzą między sobą nieustające spory i walki - ich ukoronowaniem jest pojedynek Syfona z Miętusem na miny, w którym Józio pełni zaszczytną rolę super-arbitra. Na tym etapie powieści mamy do czynienia z trzema wyraźnymi stronami konfliktu: ciałem pedagogicznym reprezentującym skomplikowaną i bezwzględną machinę zniewalania młodzieży, tych, którzy biernie się jej poddają i tych, którzy spod jej wpływów chcą się za wszelką cenę wyrwać. Ci ostatni zresztą, dzięki zdecydowaniu i brutalności Miętusa, poniekąd stawiają na swoim, choć większość - podobnie jak Józio - jest zupełnie otumaniona szkolnym przymusem.

         Doskonaląc swój plan infantylizacji Józia profesor Pimko załatwia mu stancję w domu inżynierostwa Młodziaków. Domu mieszczańskim, lecz nowoczesnym, mającym ambicje nadążania za modą i obyczajem swoich czasów. Inżynier-konstruktor Młodziak odgrywa w tym dziele raczej drugorzędną rolę, jest pantoflarzem i fajtłapą, za to pani inżynierowa wiedzie prym i wpatrzona w swą córkę Zutę stara się dogonić wyprzedzający ją czas. Józio zaczyna rozumieć, że plan profesora Pimki jest podwójnie chytry: chce on z naszego bohatera wymusić "ofiarę młodości" nie tylko przez zapędzenie go do szkolnej ławy, ale i przez wepchnięcie w ramiona Młodziakówny. I to się staremu belfrowi w zasadzie udaje. Między Józiem a domownikami zaczyna się osobliwa gra w pilnowanie, podglądanie, przyłapywanie się na słowach i gestach - gra w której jedna strona pragnie narzucić drugiej swe ideały, styl bycia, reguły. Ale między Józiem a Zutą ta gra ma coraz bardziej erotyczny odcień. Ona wie, że intryguje go swą dziewczęcością, on stara się zirytować Zutę udawaną obojętnością. Wobec powabnej tajemnicy płci niemal wszystkie osoby dramatu tracą swój fason. Obojętny i wyniosły kolega z klasy, Kopyrda, "smali do Zuty cholewki"; powaga sędziwego Pimki także topnieje na myśl o amorach. Józio wściekły, iż nie udaje mu się zwyciężyć przebiegłej i wytrwałej Zuty, zawiązuje intrygę - ściąga o tej samej porze do jej sypialni Kopyrdę i Pimkę, i wywołuje skandal zwabiając rodziców Młodziakówny. Powstaje niesamowite zamieszanie, z którego Józio wraz z Miętusem (zakradającym się w tym samym czasie do służącej Młodziaków) salwuje się ucieczką.

         Włóczą się po coraz bardziej odległej okolicy, po wsiach, szukając "prawdziwego życia", w końcu wpadają w tarapaty i z rąk chłopów cudem jakimś wyzwala ich ciotka Józia uwożąc kawalerów do pobliskiego, rodzinnego majątku. W dworku wujostwa Hurleckich Józio zostaje wzięty pod kolejny pantofel - tym razem ciotczynych umizgów i pieszczot. I nuda zalałaby te godziny nieciekawie spędzanego czasu w ziemiańskim saloniku, gdyby nie Miętus, który z zachwytem odkrywa postać lokajczyka Walka - ideał swych poszukiwań. Brata się z parobkiem, za wszelką cenę chce się z nim zrównać, traci wszelkie poczucie dystansu między sobą a nim, co wywołuje kolejny skandal - wujostwo są oburzeni taką zatratą granic między jaśniepanieństwem a ludem. Wuj Konstanty wraz z synem przywołują lokajczyka do porządku oskarżając go o kradzież, bijąc i poniżając, zrozpaczony Miętus ucieka do lasu, lud wdziera się na salony, a Józio z tej zawieruchy też czmycha natykając się na zagubioną jaśnie panienkę Zosię i jakby porwany przez nią, wmanewrowany w przypadkową, romantyczną sytuację - pędzi w nieznane. "Koniec i bomba, kto czytał, ten trąba!".

BOHATEROWIE

        JÓZIO: Główny bohater utworu, zarazem jego narrator. Jest pisarzem, autorem jednej wydanej książki, źle przyjętej przez krytykę. Nie ma w życiu jakiejś wyraźnie skrystalizowanej pozycji, ogłoszenie książki spowodowało, iż jest uważany za nieodpowiedzialnego, przeżywa rozliczne rozterki. niczego nie dowiadujemy się o jego osobistej sytuacji i przeszłości. Opinie o nim jako autorze formowały go, narzucano mu niechcianą, fałszywą formę, ale nie mógł się z niej wyzwolić, bowiem nie posiadał własnej, autentycznej. Męczy go brak kształtu i społecznej roli, zamierza więc napisać drugą książkę, która w pełni przedstawi jego osobowość - z pewnością do tego momentu Gombrowicz utożsamia się ze swoim bohaterem. Później następuje już akcja mityczna, osobliwe przeobrażenie Józia. Przechodząc metamorfozę, z trzydziestolatka staje się piętnastoletnim chłopcem, przedstawiającym swoje doświadczenia tak, jakby zdobywał je właśnie teraz. Zostaje upupiony przez Pimkę a pupa to symbol dzieciństwa. rozpoczyna się walka Józia z narzuconymi mu wzorami, ideałami.

        MIĘTUS (MIĘTALSKI): Szkolny kolega Józia, przywódca "brutalnych i sprośnych" Chłopaków przeciwstawiających się w szkole "czystym" Chłopiętom. Został opanowany pasją bratania się z parobkiem, powrotu do natury, autentyczności, prostoty, co miał ucieleśniać ów parobek. Tęsknił do chłopaków, którzy się nie wygłupiają, autentyczność dostrzegł tylko w ciężko pracujących synach biednych ludzi. W końcu zbratał się z Walkiem, zburzył ład domu Hurleckich. Można w jego zachowaniu dopatrywać się kompleksu ziemianina - masochisty świadomie chcącego poniżyć się przed gminem, "chamstwem".

        PROF. PIMKO (ZDRABNIACZ): Stary nauczyciel próbujący każdego upupić, wepchnąć w formę ucznia, cofnąć do dzieciństwa. Jako arcybelfer, we własnym mniemaniu wiele rozumiejący i tolerancyjny, udowadnia Józiowi jego niewiedzę, porywa go do szkoły Piórkowskiego. Pimko (jak i prof. Bladaczka) stał się symbolem szkoły ogłupiającej, skostniałej do absurdu, symbolem nauczyciela prowokującego wychowanków, zakłamanego (czego dowodzi sprawa z Zutą).

        ZUTA MŁODZIAKÓWNA: Szesnastoletnia nowoczesna pensjonarka, sportowo i modnie ubrana, odrzucająca konwenanse, przesądy, swobodna, gładka, gibka, giętka, bezczelna. Pasjonuje się sportem, uprawia skok o tyczce (!), ma licznych adoratorów, żyje wyłącznie własnymi sprawami, wyróżnia ją osobliwy stosunek do rodziców, którym narzuca swój styl, sposób bycia. Ci ostatni przyznają jej prawo do pełnej swobody: w imię nowoczesności, liberalizmu: partnerskich stosunków, co ostatecznie okazuje się fikcją.

        KONSTANTY HURLECKI: Wuj Józia, odrażająca postać ziemianina przekonanego o swej wyższości wobec plebsu, chcący biciem zmusić służbę do okazywania mu szacunku. Utracjusz, hulaka, żarłok i nierób, nie mający zamiaru zrezygnować z wystawnego trybu życia, chociaż nie starcza mu już pieniędzy nawet na pensje dla pracujących u niego ludzi. Syna Zygmunta wychował, jako konserwatysta, na człowieka bardzo podobnego do siebie.

        SYFON: Nieuświadomiony, czysty, przywódca Chłopiąt, bełkocący o szlachetności, patriotyzmie, ideałach, uważający się za bezkompromisowego, przywiązanego do tradycyjnych wartości, wróg Miętusa, pracowity doktryner.

        WALEK: Wiejski chłopak, zwykły parobek przyuczany do usługiwania we dworze. Jakby potwierdził teorie Hurleckiego, że bicie po twarzy rozbudza szacunek u służby. Zastraszony, od wczesnego dzieciństwa znający swe położenie jako "chama", w końcu przezwycięża strach, uderza Miętusa, w pewien sposób zaprzyjaźnia się z nim. To tylko odległe przywołanie widma chłopskiego buntu, nie zaś przekształcenie Walka w społecznego rewolucjonistę świadomego swych celów.

        PROBLEMATYKA: Ferdydurke, ośmieszając pewne wzorce obyczajowe i kulturowe, prezentuje głównie tematy całej twórczości Witolda Gombrowicza: zagadnienia formy i niedojrzałości. Analizy tych problemów pisarz systematycznie wzbogacał, rozwijał w kolejnych książkach. W Ferdydurke przedmiotem krytyki stały się dwie odmiany międzywojennej kultury, obyczajowości:

1. tradycyjna, reprezentowana przez szkołę oraz ziemiaństwo, 2. liberalno - postępowa, której nosicielem jest w powieści rodzina Młodziaków.

         Podstawowe znaczenie w utworze mają fragmenty poświęcone szkole symbolizującej kulturę całkowicie oderwaną od rzeczywistości, narzuconą ludziom, nudną, agresywnie ekspansywną, traktującą wszystkich jak dzieci, co nieuchronnie prowadzi do zdziecinnienia społeczeństwa. Trzecia część powieści ukazuje anachroniczny ziemiański dwór o niebywale sformalizowanych stosunkach pańsko - chłopskich, żywo przypominających relacje między niewolnikiem i jego panem. Ten porządek burzy Miętus, jego bratanie się z parobkiem prowadzi do wybuchu próby rozładowania w zasadzie zupełnie nieukierunkowanej energii chłopów. Warto zauważyć, że w Ferdydurke Gombrowicz bardzo mocno akcentuje niechęć do wszelkich ideologii, programów politycznych, społecznie umotywowanych postaw; bijatyka we dworze nie jest chłopską rewolucją mającą wprowadzić nowy porządek społeczny.

        W części drugiej poznajemy świat Młodziaków i ich córki, nowoczesnej pensjonarki Zuty. Ten świat burzy Józio, przedstawiany przez Pimkę jako chłopiec staroświecki. Finałem znów jest ogólna, bezsensowna bijatyka. Oba te społeczne ideały okazują się w równym stopniu bezwartościowe, lansują wartości pozorne, nie oferują niczego twórczego, jedynie kolejny gorset formy.

        Bohaterowie Ferdydurke żyją w sidłach narzuconych (sobie i im) rozlicznych form, konwenansów. Najlepszym przykładem jest to, co czyni szkoła zdolna do sprowadzenia do absurdu każdej wartości, dzieła, obrzydzenia uczniom wszystkiego. Belferskie pozy, głupie schematy i puste deklaracje wciąż powtarzają się w wypowiedziach profesora Pimki.

        W Ferdydurke mowa o niedojrzałości ideologicznej materialistów i idealistów, niedojrzałości cywilizacyjnej wyższych warstw społecznych (znakomicie ukazany dwór ziemiański) wobec niższych i pozorach niedojrzałej "postępowości" (Młodziakowie). Nad wszystkim rozpina się gorset Formy, która poszczególnym postaciom odbiera resztki autentyzmu. W tę Formę trzeba wepchnąć, upupić, przyprawić gębę i zdegradować. A Forma to coś więcej niż konwenans, walka o autentyczność z reguły jest beznadziejna. Prowadzi, co najwyżej, do pseudodojrzałości. Aktualne pozostają opozycje między formą i chaosem życia, dojrzałością i niedojrzałością, społeczną wyższością oraz niższością. Forma zwycięża próbując deformować innych.

        Ludzkie postępowanie zależy od form, od tego, jak widzą nas inni, jaką przyprawiają nam gębę. Stale żyjemy w poczuciu trwania poniżej pewnej społecznej formy, wciąż grozi nam upupienie, czyli wepchnięcie w niedojrzałość, nieukształtowanie. Zarazem ten stan rzeczy, powiada Gombrowicz, jest źródłem energii umożliwiającej bunt.

        Ferdydurke to obraz współczesnego człowieka degradowanego przez innych ludzi, otoczenie, usilnie formatowanego przez rozliczne idee i światopoglądy. Człowieka z jednej strony pragnącego formy skończonej, dojrzałej, z drugiej zaś tęskniącego, choćby podświadomie, za niedojrzałością. Skryci pożądającego niższości, młodości, w którym ukrywa się prawdziwe piękno: zawarte w niespełnieniu, poddaniu.

        BUDOWA UTWORU: Powieść składa się z trzech części, podzielona dwoma odrębnymi nowelkami z których każda poprzedzona jest obszernym publicystycznym wstępem. We wstępie do Filidora dzieckiem podszytego Gombrowicz przedstawia swoje poglądy na pisarstwo i rolę formy w życiu. Nowelka Filbert dzieckiem podszyty jest parodią racjonalnego układu przyczynowo - skutkowego i tzw. logiki wydarzeń okazującej się groteskowym bezsensem.

        Cała twórczość Gombrowicza, a zatem i Ferdydurke, ma charakter parodystyczny, groteskowy: począwszy od głównego zamysłu fabularnego (powrót dorosłego człowieka w lata szkolne), poprzez groteskową symbolikę, po groteskowe konstrukcje językowe. Ujęcia groteskowe łączą się w powieści z parodiami wcześniejszych typów wypowiedzi literackich.

        W Ferdydurke Gombrowicz zastosował specyficzną technikę narracji, bezustannie zwracając się do wyimaginowanych słuchaczy. Wprowadził też do utworu głos autora, samemu narratorowi również nadał specjalny status. W rezultacie mamy w tym utworze do czynienia ze skomplikowaną, budową, narracją twórczą jakby piramidę nadbudowanych nad sobą poziomów - od narratora - bohatera do autorskiego komentarza:

1. autorski autokomentarz w przedmowach do Filidora i Filiberta 2. projekcja "obrazu autora 3. autokomentarz narratora - już jako trzydziestoletniego człowieka 4. narrator - bohater biorący udział w akcji

        Kompozycję Ferdydurke, co ważne, określają wymogi intelektualnego wywodu (najlepszym przykładem są eseistyczne przedmowy do nowelek), nie zaś potrzeby samej, stale rozbijanej, fabuły. I w tej powieści, jak to bywa w twórczości Gombrowicza, akcja zaczyna się momencie przybycia bohatera - narratora w nowe miejsce - do szkoły, domu Młodziaków, na wieś, do Hurleckich. Nowa rzeczywistość próbuje kształtować owego bohatera, on zaś również usiłuje na nią wpływać.

        Nowatorskie eksperymenty pisarskie Gombrowicza wywarły wielki wpływ nie tylko na literaturę polską, do ich języka, narracji nawiązywali liczni autorzy. Przykładem mogą być stylizacje ze znakomitego Cesarza Ryszarda Kopuścińskiego.

Podobne prace

Do góry