Ocena brak

Fenomenologia społeczna

Autor /cezary Dodano /13.04.2011

Alfred Schiitz (1899-1959) , Austriak z pochodzenia, który prawie całe życie za­wodowe spędził w Stanach Zjednoczonych, jest uważany za czołowego przedsta­wiciela socjologii fenomenologicznej . Jego prace są próbą syntezy filozoficznych koncepcji Edmunda Husserla z teorią socjologiczną Maxa Webera. Od Webera czerpie tezę o fundamentalnej roli działań ludzkich w konstytuowaniu społeczeń­stwa. „Zawsze możemy odwołać się do »zapomnianego bohatera« nauk społecz­nych, jednostki działającej w świecie społecznym, której działania i uczucia leżą u podstaw całego systemu" (Schiitz 1970 : 269) . Centralnym obiektem rozważań staje się zaczerpnięta od Husserla idea „świata życia", który stanowi teren wszyst­kich ludzkich doświadczeń. Swoimi działaniami ludzie konstytuują świat życia, ich działania są ku temu światu zorientowane, a także stanowi on ostateczny test efek­tywności działań. „Świat życia codziennego to zarazem scena i przedmiot naszych działań i interakcji (...)

Pracujemy i funkcjonujemy nie tylko w obrębie, ale i wobec tego świata. Nasze ruchy cielesne - kinestetyczne, lokomocyjne, operacyjne - są ukierunkowane do wnętrza tego świata, modyfikując czy zmieniając jego przed­mioty i ich wzajemne relacje" (ibid. 1970 : 73) . Jak objaśnia w prostszym języku edytor prac Schiitza: „Świat życia to, najprościej, cała dziedzina codziennych do­świadczeń, orientacji i działań, poprzez które jednostki realizują swoje sprawy i in­teresy, posługując się przedmiotami, nawiązując kontakty z innymi ludźmi, podej­mując plany i doprowadzając do ich realizacji" (Wagner 1970 : 14-15) . Skupienie badań na działaniach ludzkich i na świecie życia codziennego gwarantuje, zdaniem Schiitza (1970 : 271) , że „socjologia nie zastąpi rzeczywistego świata społecznego przez nieistniejący świat fikcji, skonstruowanej przez naukowego obserwatora".

Socjolog nie może tracić kontaktu z realiami społeczeństwa. „Chcemy odkryć -postuluje Schiitz (1970 : 314 ) - co dzieje się w świecie realnym, a nie w fantazji kil­ku wyrafinowanych ekscentryków". Jego ambicją jest zbudowanie socjologii jako nauki, która byłaby zdolna do obiektywnego uchwycenia subiektywnego z istoty świata ludzkich doświadczeń społecznych. Każda jednostka konstruuje swój własny świat życia. Jego kształt wyznaczają trzy czynniki. Po pierwsze, okoliczności sytuacyjne, które jednostka rozpoznaje jako determinanty przychodzące z zewnątrz, a więc z jednej strony ograniczenia możliwych działań, a z drugiej - zasoby czy stymulacje sprzyjające podjęciu okreś­lonego typu działań. W obrębie sytuacji działania znajdują się pewne dostępne jed­nostce przedmioty, inni ludzie, z którymi się styka, a którzy mają swoje własne cele, intencje i motywacje, a także ogólniejsze reguły normatywne, zakazy i nakazy określonego postępowania. Po drugie, każda jednostka ma unikalną sytuację bio­graficzną, skumulowaną sumę własnych doświadczeń, która wyznacza jej aktualne cele, zamiary, ocenę sytuacji, w której się znajduje.

Po trzecie, każda jednostka dys­ponuje unikalnym „zasobem wiedzy podręcznej", do którego sięga, podejmując działanie, „który dostarcza schematu interpretacji jej przeszłych i obecnych do­świadczeń, a także wyznacza antycypację zdarzeń, które mają nadejść" (ibid. 1970 : 74) . Zasób ten jest zróżnicowany i każdorazowo zhierarchizowany, zawierając in­formacje mniej lub bardziej ważne dla różnych rodzajów działań. „Selektywna funkcja interesów organizuje dla mnie świat w warstwy o większej lub mniejszej istotności" (ibid. 1970 : 100) . Najpierw więc mamy świat bezpośredniego kontak­tu, obserwowalny i poddający się naszej ingerencji. Tutaj działamy i realizujemy nasze projekty. Po drugie, mamy sfery, które stanowią parametry naszych działań, z których powinniśmy zdawać sobie sprawę, ale na które nie mamy wpływu. Po trzecie, istnieją sfery, które w danym momencie nie oddziałują na nasze projekty i plany, ale które mogą ulec modyfikacjom, rodząc nowe ryzyka, zagrożenia i ogra­niczenia. Możemy je ignorować w działaniach, ale tylko do czasu. I wreszcie po czwarte, mamy sfery, które są, były i będą całkowicie nieistotne dla naszych dzia­łań, o których możemy spokojnie zapomnieć (zob. ibid. 1970 : 112) .

Wiedza podręczna", którą posługujemy się w działaniach, ma także charakter koncentryczny. „Istnieje stosunkowo niewielkie jądro wiedzy, która jest jasna, wyraź­na i wewnętrznie spójna. To jądro jest otoczone przez sfery wiedzy o różnym stopniu niejasności, mętności i wieloznaczności. Dalej pojawiają się strefy rzeczy, które trakto­wane są jako oczywiste, ślepe przekonania, nagie przesądy, zwykłe domysły. (...) I wreszcie są regiony naszej kompletnej ignorancji" (ibid. 1970: 74) . Zasób wiedzy i jego wewnętrzna struktura ulegają nieustannej zmianie. Praktycznie każde doświad­czenie w świecie życia przynosi jego korektę, wzbogacenie lub potwierdzenie. Wszystkie trzy determinanty swojego świata życia - okoliczności sytuacyjne, doświadczenia biograficzne i zasób wiedzy - jednostka czerpie ze społeczeństwa, a w szczególności ze swojej szczególnej zbiorowości (kultury), przetwarzając je jed­nak indywidualnie i nadając własną, prywatną interpretację.

Zastanym budulcom swojego świata życia, uzyskanym od zbiorowości, poprzez nieustanne kontakty z innymi, jednostka nadaje swoiste sensy. Choć mają one zawsze swoją postać fi­zyczną, „muszą być rzeczami, które można dostrzec, dźwiękami, które można usłyszeć, albo innymi zjawiskami dostępnymi ludzkiej percepcji zmysłowej" (Wag­ner 1970 : 19) , ich istota kryje się w znaczeniu, jakie mają, i sposobie, w jaki zna­czenie to rozszyfrowuje jednostka. Świat życia jest więc z jednej strony światem generowanym społecznie, a z drugiej strony światem znaczącym. Ze względu na sposób, w jaki przenoszą znaczenie, Schiitz odróżnia notatki, wskazówki, znaki i symbole. Notatki , to prywatne „subiektywne przypomnienia" czegoś, co będzie znów ważne w przyszłych działaniach jednostki, chwilowo prze­rwanych przez jakieś inne działania, np. zakładka w czytanej książce, nacięcie na drzewie w miejscu gdzie trzeba skręcić do źródła itp.

Wskazówki to przedmioty lub zjawiska, których obecność jest prawidłowo powiązana z jakimiś innymi przedmiotami czy zjawiskami, np. błyskawica jako wskazówka pioruna, dym jako wskazówka ognia, ślady w lesie jako wskazówka obecności zwierzęcia, bladość twarzy jako wskazówka anemii itp. „Znajomość wskazówek ma wielkie znaczenie z praktycznego punktu widzenia, ponieważ pozwala jednostce przekroczyć świat będący w jej zasięgu poprzez powiązanie elementów wewnątrz tego świata z elemen­tami będącymi na zewnątrz" (Schiitz 1970: 101) . Znaki to przedmioty lub sposoby zachowania celowo stworzone dla przekazania innym jakiejś treści, jakiegoś prze­słania. „Znak z samej swojej istoty jest czymś, czego jednostka używa dla wyraże­nia subiektywnych przeżyć" (ibid. 1970 : 103) . Aby mogły służyć komunikacji, nadawca i odbiorca muszą zrozumieć je podobnie, a więc posługiwać się tym sa­mym systemem znaków, pozostawać w obrębie tego samego horyzontu znaczenia.

Najbardziej złożonym systemem znaków jest język. Symbole wreszcie to w ujęciu Schiitza znaki drugiego stopnia, metaznaki lub znaki znaków. Tu mieści się dzie­dzina symboliki religijnej, magicznej, artystycznej, poetyckiej, logicznej, a także naukowej. Oryginalnym spostrzeżeniem Schiitza jest wskazanie, że język socjologii mieści się na tym drugim metapoziomie symbolicznym, socjologia bowiem ma za swój przedmiot świat już z natury znaczący, obdarzony znaczeniami przez ludzi działa­jących w ramach skonstruowanych przez siebie światów życia. „Tak więc kon-strukty nauk społecznych są, można powiedzieć, konstruktami drugiego stopnia, mianowicie konstruktami konstruktów budowanych przez samych aktorów na scenie społecznej, których zachowanie badacz społeczny usiłuje zaobserwować i objaśnić zgodnie z proceduralnymi regułami jego nauki" (ibid. 1970: 273 ; zob. także Luckmann 1989 : 28) .

Socjolog zawsze musi sobie odpowiedzieć na dwa py­tania: „Co ten świat społeczny znaczy dla mnie, obserwatora? oraz Co ten świat społeczny znaczy dla obserwowanej jednostki działającej w tym świecie i co ona chce powiedzieć przez swoje działanie?" (Wagner 1970 : 44) . Znaczenia wymieniane są przez ludzi wchodzących ze sobą w interakcje i sto­sunki społeczne, których najważniejszą formą są kontakty bezpośrednie, twarzą w twarz, w żywej współobecności innych. „Świat mojego życia codziennego nie jest w żadnej mierze moim prywatnym światem, ale od podstaw jest światem inter-subiektywnym, podzielanym przez innych ludzi, doświadczanym i interpretowa­nym przez innych, słowem, jest światem wspólnym dla nas wszystkich" (Schiitz 1970: 163) . Dla każdej jednostki istnienie innych jest faktem oczywistym, który bezrefleksyjnie bierze pod uwagę.

Inni stanowią składniki mojej sytuacji, tak jak ja stanowię element ich sytuacji. Bezpośrednio jawią się jednostce ciała innych, ich ru­chy fizyczne, dźwięki, jakie wydają (zob. Wagner 1970 : 31) . W świecie życia wypełnionym zawsze innymi ludźmi i ich działaniami toczy się komunikacja mię­dzyludzka, wytwarza domena intersubiektywności, ponad indywidualnymi zamia­rami czy motywacjami każdego z partnerów. „Społeczność konstytuuje się poprzez akty komunikacji, w których zwracam się do innych jako do osób, które zwracają się do mnie, i obie strony są tego świadome" (Schiitz 1970 : 165) . Komunikacja posługuje się rozmaitymi mediami . Obok komunikacj i ustnej (mowy) Schiitz wyróżnia komunikację za pomocą ekspresyjnych gestów i za po­mocą prezentacji wizualnej. „Pozostawanie we wspólnej przestrzeni pozwala part­nerom postrzegać ekspresję ciała nie tylko jako zjawisko obiektywne w świecie ze­wnętrznym, ale jako czynnik samego procesu komunikacyjnego" (ibid. 1970: 207) . W szczególności zwraca uwagę na „gesty powitania, wyrazy szacunku, aplauzu, dez­aprobaty, gesty upokorzenia się, oddania honoru itp." (ibid. 1970: 209) .

Na temat prezentacji wizualnej Schiitz rozwija myśl Husserla, że „charakterystyka obrazu (w odróżnieniu od znaków innego rodzaju) zawiera się w fakcie, że obraz znajduje się w stosunku do przedmiotu, który obrazuje, w relacji podobieństwa, podczas gdy większość innych znaków (pomijając na przykład onomatopeję) nie ma treści wspólnej z tym, co jest oznaczane. Z tego powodu wielu autorów podkreśla »arbi-tralność« znaków lingwistycznych" (ibid. 1970 : 208) . Obraz ma zawsze sens wie­lowarstwowy. Najpierw jest pewnym przedmiotem fizycznym, kartką, kliszą, płót­nem malarskim. Następnie zawiera pewne formy geometryczne czy graficzne, ko­lor itp. Z kolei te formy układają się w przedstawienie pewnych obiektów czy zja­wisk, w szczególności postaci ludzkich, ich ruchu, działań.

Wreszcie najwyższy po­ziom to reprezentacja symboliczna: potraktowanie tego, co widzialne na obrazie, jako wyrazu wierzeń religijnych, stylów artystycznych czy idei socjologicznych (np. jako symbolicznych oznak nierówności, dewiacji, marginalizacji społecznej) (zob. ibid. 1970: 208-209) . Niektóre składniki świata życia są powszechne, wynikają z biologicznej kon­dycji człowieka. Wszędzie napotkamy grupy wieku, zróżnicowanie płci, pewien podział pracy, sieć stosunków pokrewieństwa itp. Ale większość tego, co stanowi nasz świat życia, jest ukształtowana przez kulturę i stąd kulturowo zróżnicowana. „Każdy, kto urodził się lub wychował w grupie, akceptuje gotowe, standaryzowa­ne schematy kulturowe, jakie zostają mu przekazane przez przodków, nauczycieli i autorytety jako niekwestionowane i niekwestionowalne przewodniki po wszel­kich sytuacjach, które normalnie się zdarzają w świecie społecznym" (ibid. 1970 : 81) . Są to swoiste „recepty" postępowania w typowych sytuacjach życiowych istotnych dla typowych aktorów. Ludzie stosują je bezrefleksyjnie, jako oczywiste w ramach ich „naturalnej koncepcji świata", czerpiąc stąd poczucie pewności i bez­pieczeństwa.

Charakterystyczny dla naszej perspektywy wobec świata jest proces typologizacji, zgodnie z którym przedmioty, zjawiska, wrażenia porządkujemy w pewne spójne typy i następnie włączamy określone recepty w zależności od defi­nicji sytuacji, czyli identyfikacji typu, z którym mamy do czynienia: to jest pies, to jest cudzoziemiec, to jest bójka, to jest demonstracja uliczna. Inna jest natomiast sytuacja „obcego", członka odmiennej kultury, który musi rozpoznać te recepty refleksyjnie, analitycznie, aby umieć się do nich dostosować i z czasem prze­kształcić w odruch. Doskonałym przykładem jest różnica między używaniem języ­ka naturalnego a uczeniem się języka obcego. Kontakt międzykulturowy czy zde­rzenie kultur dostarcza okazji do obserwowania odmienności recept i zaburzeń w interakcjach osób stosujących odmienne recepty i rozbieżne typologizacje. Rozwijając myśl Webera, Schiitz wskazuje, że główną treść świata życia stano­wią ludzkie działania. Wprowadza tu jednak pewne subtelne rozróżnienie.

„Postę­powanie", „zwyczajne robienie czegoś" to wszelkie nawykowe, tradycjonalne, emo­cjonalne, spontaniczne formy ekspresji. „Działanie" to intencjonalne, kierowane pewnym projektem czynności zmierzające do realizacji jakiegoś celu. Wśród działań wyróżnia się praca, czyli „działanie na świat zewnętrzny, oparte na jakimś projekcie i cechujące się zamiarem sprowadzenia projektowanego stanu rzeczy poprzez ruchy cielesne" (ibid. 1970: 126) . Według Schiitza (1970 : 126) , owa cielesność, namacal-ność, a zatem i obserwowalność rozumianej w ten sposób pracy „czyni z niej najbar­dziej istotny czynnik konstytuujący realność świata życia codziennego". Przez całą powyższą, z konieczności skrótową, prezentację koncepcji Schiitza przewija się jeden wątek szczególnie istotny dla socjologii wizualnej: fizyczna for­ma, cielesność, a zatem naoczność, bezpośrednia dostępność, obserwowalność wielu aspektów świata życia codziennego.

Jak pisze Zygmunt Bauman (1978: 196) : „Schiitz traktuje ludzi obecnych w świecie życia (i podobnie obecne tam inne obiekty) jako dane w trybieZuhanden - rzeczy »pod ręką«, składniki rutyny życio­wej, rzadko, jeśli w ogóle, dające pretekst do potraktowania ich jako obiekt celo­wej refleksji. Normalnie radzimy sobie z nimi w toku życia, jako z faktami zastany­mi, bez zatrzymania się ani na chwilę dla refleksji". Nie przypadkiem Schiitz przy­wiązuje wielką rolę do metody obserwacji. „Inna osoba jest całkiem tak samo obec­na w sensie cielesnym dla obserwatora, jak dla kogoś, z kim uczestniczy w stosun­ku społecznym. Może słyszeć jej słowa, może widzieć jej gesty, dysponuje równie wielkim bogactwem wskaźników jej stanów wewnętrznych, jak w przypadku bez­pośredniej interakcji" (Schiitz 1970 : 196) . Obserwator może posługiwać się trze­ma strategiami.

Po pierwsze, może stawiać się w sytuacji obserwowanego, poszu­kując we własnej pamięci podobnych działań i zakładając, że motywacje obserwo­wanego i jego własne muszą być podobne. Po drugie, może odwołać się do wiedzy, jaką ma o kulturze, zwyczajach, receptach, typologizacjach stosowanych w świecie obserwowanego, i przypisać mu motywacje typowe dla jego kultury. Po trzecie, może obserwować, do jakich zauważalnych efektów prowadzi działanie obserwo­wanego, i założyć, że efekty te odpowiadają temu, co było zamierzone (zob. ibid. 1970: 197-198) . Bardziej skomplikowany charakter przyjmuje interpretacja inter­akcji dwóch lub więcej partnerów.

Wymaga ona powtarzania podobnych proce­dur w odniesieniu do każdego z nich, a szczególnym wyzwaniem staje się sytuacja, gdy partnerzy należą do różnych kultur i obserwujemy dysonans w ich wzajem­nych oczekiwaniach i dążeniach, co może uniemożliwić im obu zrealizowanie swo­ich zamiarów (zob. ibid. 1970 : 199) . Zarówno ontologiczne przesłanki, jak i metodologiczne implikacje socjolo­gii Schiitza otwierają pole dla zastosowania fotografii. Ogromna część tego, co się dzieje w świecie życia codziennego, jest naocznie postrzegalna, a zatem przynaj­mniej potencjalnie dostępna dla rejestracji fotograficznej. Taka rejestracja wydaje się użyteczna dla utrwalenia sytuacji społecznych i poddania ich następnie wnikli­wej analizie w wyrafinowanych i subtelnych kategoriach wprowadzonych przez Schiitza. Podobny użytek można czynić z zastanych zdjęć fotograficznych, pod­dając je interpretacji ujawniającej ukryte na pierwszy rzut oka, drobiazgowe aspek­ty.

Zdjęcie fotograficzne może więc ukazać: (a) rodzaj działań podejmowanych przez osoby uczestniczące, a w szczególności różne strony pracy w szerokim rozu­mieniu Schiitza, tj. aktywności cielesnej ukierunkowanej na przedmioty, (b) „ru­chy cielesne - kinestetyczne, lokomocyjne, operacyjne", (c) materialne budulce świata życia, a więc rozmaite przedmioty używane przez ludzi, (d) okoliczności sy­tuacyjne otaczające działające jednostki i będące, co można założyć, przedmiotem ich percepcji i orientacji, (e) zasób wiedzy podręcznej, który można wyinferować ze stopnia komplikacji czy profesjonalizacji działań, (f) sygnały sensu przyjmowa­nego przez działające jednostki, w postaci obecnych na zdjęciu notatek, wskazó­wek, znaków i symboli, (g) akty komunikacji międzyludzkiej w toku interakcji: ekspresja ciała, gest, mina, wyraz twarzy itp., (h) kulturowe recepty i typologiza-cje, które można odtworzyć zwłaszcza za pomocą serii zdjęć ukazujących zunifor-mizowane zachowania w podobnych sytuacjach, (i) dysonans recept kulturowych pomiędzy uczestnikami kultury i outsiderami, co znajdzie wyraz w chaotyczności, niespójności, nielogiczności obserwowanej (czy fotografowanej) sceny.

Podobne prace

Do góry