Ocena brak

Europejczycy w Azji a Japonia

Autor /vvv Dodano /14.03.2011

Trudno uwierzyć, aby tę mapę Afryki, namalowaną w kolorach europejskich ludzi, uznawała większość za trwałe rozstrzygnięcie spraw świata, lecz obowiązkiem historyka jest zaznaczyć, że istniało takie przekonanie. Umysł europejski w XIX w. miał bardzo niedaleką perspektywę historyczną i nie przywykł do krytycznego ujmowania zjawisk. Zupełnie chwilową przewagę, jaką Europejczykom nad  światem dała rewolucja techniczna, uważano za coś stałego, zabezpieczającego Europie wieczyste panowanie nad ludzkością; ci, którzy tak sądzili, nie znali takich faktów, jak wielkie podboje mongolskie, i nie zdawali sobie sprawy, że nauka i jej owoce są przenośne,  że Chińczycy i Hindusi są równie zdolni do badań, jak Francuzi i Anglicy.

Wierzyli bowiem,  że Zachód ma jakiś wrodzony polot, a Wschód równie wrodzone niedołęstwo i konserwatyzm, co wszystko razem stanowi gwarancję wieczystej przewagi Europejczyków. Następstwem tego złudzenia było to,  że rozmaite rządy europejskie nie tylko naśladowały Anglików w poszukiwaniu dzikich i zaniedbanych krajów, lecz także z ludnymi i cywilizowanymi państwami azjatyckimi obchodziły się w taki sposób, jakby one były jedynie polem eksploatacji.

Świetny na zewnątrz, lecz w istocie kruchy imperializm angielskiej warstwy rządzącej w Indiach, rozległe i bogate posiadłości holenderskie w Indiach Wschodnich, podsuwały współzawodniczącym mocarstwom marzenia o podobnych sukcesach w Persji, w rozpadającym się cesarstwie ottomańskim, w dalszych Indiach, Chinach i Japonii. W 1898 Niemcy zajęli Kiau Czau w Chinach. Anglia odpowiedziała zajęciem Wei-hai-wei, a w roku następnym Rosjanie obsadzili Port Artur. Chiny ogarnął płomień nienawiści do Europejczyków. Mordowano Europejczyków i chrześcijan, a w 1900 dokonano napadu na poselstwa europejskie w Pekinie. Połączone siły europejskie wysłały ekspedycję karną do Pekinu, uwolniły oblężone poselstwa i nakradły mnóstwo wartościowych przedmiotów.

Po czym Rosjanie zajęli Mandżurię, a w 1904 Anglicy weszli do Tybetu... Ale teraz pojawiło się nowe mocarstwoJaponia. Dotychczas Japonia odgrywała małą rolę w historii; jej zamknięta cywilizacja nieznacznie wpłynęła na ogólne ukształtowanie się losów ludzkich; brała wiele, lecz dawała bardzo mało. Właściwi Japończycy są pochodzenia mongolskiego. Cywilizację, pismo, literackie i artystyczne tradycje przejęli od Chińczyków. Dzieje ich są ciekawe, romantyczne; w pierwszych wiekach naszej ery mieli własny system feudalny i własne rycerstwo; napadali na Koreę i Chiny, podobnie jak Anglicy na Francję.

Po raz pierwszy nawiązała Japonia kontakt z Europą w XVI wieku; w 1542 kilku Portugalczyków dostało się do Japonii na chińskiej dżonce, a w 1549 misjonarz jezuicki, Franciszek Ksawery, począł tam głosić religię chrześcijańską. Przez jakiś czas chętnie przyjmowano Europejczyków w Japonii, i misjonarze chrześcijańscy zyskiwali coraz więcej wyznawców. Niejaki William Adams stał się zaufanym doradcą Japończyków i uczył ich budowy wielkich okrętów. W tych okrętach, zbudowanych przez Japończyków, podejmowano podróż do Indii i Peru. Po czym wybuchły skomplikowane spory między hiszpańskimi dominikanami, portugalskimi jezuitami a protestantami angielskimi i holenderskimi, z których każdy ostrzegał Japończyków przed zamiarami politycznymi swych przeciwników.

Jezuici, uzyskawszy na czas jakiś przewagę, prześladowali i znieważali buddystów z niebywałą zaciekłością. Japończycy doszli w końcu do przekonania,  że Europejczycy są nieznośną bandą i  że w szczególności katolicyzm jest jedynie płaszczykiem politycznych uroszczeń papieża i monarchii hiszpańskiej, w której posiadaniu były już Wyspy Filipińskie; zaczęło się wielkie prześladowanie chrześcijan i od roku 1638 na całe dwa stulecia Japonia stała się niedostępna dla Europejczyków. W tym okresie Japonia była tak odcięta od reszty świata, jak gdyby leżała na innej planecie. Nie wolno było budować większych okrętów, jak tylko  łodzie do  żeglugi przybrzeżnej. Nie wolno było Japończykowi opuszczać kraju ani Europejczykowi stanąć na ziemi japońskiej.

Przez dwa stulecia Japonia leżała z dala od głównego biegu historii. Miała ona malowniczy ustrój feudalny, w którym 5% ludności, samurajowie, tj. wojownicy, oraz szlachta i jej rodziny, uciskali bezprzykładnie cały naród.Tymczasem na szerokim świecie działy się niesłychane rzeczy. Dziwne okręty przepływały coraz częściej koło brzegów Japonii; czasem doznawały rozbicia i marynarze dopływali do lądu.

Za pośrednictwem osady holenderskiej na wyspie Deszima, która stanowiła jedyny węzeł łączący Japonię z resztą świata, przyszły wieści, że Japonia stoi daleko w tyle za potęgą Zachodu. W 1837 do zatoki Yedo wjechał okręt pod dziwną flagą, całą w paski i gwiazdy, a na pokładzie miał kilku  żeglarzy japońskich, których wyłowił spośród fal Oceanu Spokojnego. Odpędzano go strzałami armatnimi. Ta sama flaga ukazała się niezadługo i na innych okrętach. Jeden z nich przybył w r, 1849 z  żądaniem uwolnienia osiemnastu marynarzy amerykańskich, ocalonych z zatopionego okrętu.

W 1853 zjawiły się cztery amerykańskie okręty wojenne, pod dowództwem komandora Perry, i nie chciały się ustąpić. Spuściły kotwice w zabronionych wodach i wysłały poselstwa do dwu władców, którzy wówczas panowali nad Japonią. W 1854 Perry wrócił z dziesięciu okrętami, wspaniałymi parowcami zaopatrzonymi w wielkie armaty, i zaproponował nawiązanie stosunków handlowych; Japończycy nie mieli siły oprzeć się tej propozycji. Wylądował z 500 żołnierzami, celem podpisania traktatu. Z niepokojem patrzyły tłumy na tych obcych przybyszy, maszerujących przez ulice. Rosja, Holandia, Anglia poszły śladem Ameryki. Pewien magnat japoński, którego posiadłości strzegły cieśniny Szimonoseki, dał ognia do statków cudzoziemskich, na co flota angielsko-francusko-holendersko-amerykańska odpowiedziała bombardowaniem.

Ostatecznie połączona eskadra (1865) stanęła w Kioto i zmusiła Japonię do ratyfikowania traktatów znoszących zakaz wjazdu do portów japońskich. Wypadki te odczuli Japończycy jako głębokie upokorzenie. Ze zdumiewającą energią i wielkim zasobem inteligencji wzięli się do pracy: celem ich było podniesienie kultury i urządzeń japońskich do poziomu europejskiego. Nigdy, w ciągu całej historii ludzkości,  żaden naród nie dokonał tak szybkiego postępu. W 1866 był to jeszcze lud  średniowieczny, fantastyczna karykatura skrajnie romantycznego feudalizmu; w 1899 był to naród stojący na poziomie najbardziej postępowych mocarstw europejskich.

Japończycy zadali kłam przekonaniu,  że Azja nie może nigdy dorównać Europie. Cały postęp europejski w porównaniu z japońskim był ślamazarny i opieszały. W wojnie z Chinami (1894—95) okazała Japonia, jak dalece jest krajem o zachodniej cywilizacji. Miała dzielną, po europejsku wyćwiczoną armię i małą, lecz tęgą flotę. Anglia i Stany Zjednoczone oceniły należycie znaczenie tego ruchu i Ameryka odnosiła się do Japonii tak, jakby ona byłą państwem europejskim; natomiast inne mocarstwa, poszukujące w Azji nowych Indii, były innego mniemania. Rosja przez Mandżurię posuwała się ku Korei. Francja osiadła już dawniej w Tonkinie i Annamie, Niemcy pożądliwie czyhały na jakąś nową kolonię. Te trzy mocarstwa nie pozwoliły Japonii wyzyskać zwycięskiej wojny z Chinami.

Japonia była wyczerpana, one zaś groziły jej wojną. Japonia uległa, lecz zbierała nowe siły. Za lat dziesięć była gotowa do walki z Rosją. Walka ta stanowi epokę w historii Azji, jako zamknięcie okresu europejskiej arogancji. Naród rosyjski, oczywiście, nie ponosi w tym  żadnej winy; co rozsądniejsi politycy rosyjscy sprzeciwiali się tej bezsensownej awanturze; ale car był otoczony bandą finansistów, wielkich książąt, kuzynów, z których każdy chciał się obłowić. Wszyscy oni zbyt liczyli na możność łupienia Chin i Mandżurii, aby mogli się zdecydować na odwrót. Wielkie armie japońskie wyprawiano do Portu Artura i do Korei, a jednocześnie z przeciwnej strony kolej syberyjska wiozła niezliczone watahy chłopów rosyjskich, którzy mieli ginąć na tych dalekich pobojowiskach.

Rosjanie, haniebnie zaopatrzeni i mający fatalne dowództwo, ponieśli klęskę na lądzie i na morzu. Rosyjska flota bałtycka opłynęła dookoła Afrykę i została doszczętnie rozbita pod Czuszimą. Wśród ludu rosyjskiego, którego do wściekłości doprowadziła ta daleka i bezmyślna rzeź, wszczął się ruch rewolucyjny: car musiał zakończyć wojnę (1905); Rosja oddała południową część Sachalinu, zabraną w r. 1875, ewakuowała Mandżurię, zrzekła się Korei. Inwazja europejska w Azji dobiegła kresu; Europa zaczęła cofać swe macki.

Podobne prace

Do góry