Ocena brak

Etiologia zaburzeń mowy - Uwarunkowania zaburzeń mowy występujące w rodzinie patologicznej i instytucjach opieki całkowitej

Autor /kuba123 Dodano /27.07.2011

Poważne zaburzenia mowy mogą mieć podłoże organiczne. Jednakże często zdarza się,  że przyczyną jest zaniedbanie  środowiskowe i pedagogiczne. „Stwierdzono,  że dzieci wychowywane w prymitywnych warunkach, w  źle prowadzonych zakładach opiekuńczych rozwijają się pod tym względem z opóźnieniem” (E. Spałek, C. Piechowicz – Kułakowska, 1996, s.23). 

Dom dziecka jest placówką powołaną w celu zastąpienia rodziny określonej grupie dzieci i młodzieży, dlatego też stoi przed nim „nie tylko przejęcie jej zadań, lecz także –  w stosunku do znacznego odsetka wychowanków – kompensowanie braków wynikłych  z zaniedbań i dysfunkcji rodzin, z których się oni wywodzą” (Z. Dąbrowski, 1985, s.220). Zasadniczą funkcją społeczną jest zapewnienie opieki całkowitej dzieciom pozbawionym  z rozmaitych przyczyn naturalnej opieki rodziny własnej, czyli zadaniem domu dziecka jest zastąpienie dziecku rodziny oraz kompensacja skutków, jakie powoduje oderwanie od rodziny lub jej brak. Chodzi tu głównie o zniwelowanie osamotnienia dziecka. 

Jest wiele przyczyn, w wyniku, których dziecko zostaje skierowane do placówki opieki całkowitej. Nie występuje jedna tylko przyczyna, lecz ich splot. Ponadto pewne wspomniane uwarunkowania łączą się w określone zespoły. I tak może współwystępować niewydolność wychowawcza rodziców, trudności sprawiane przez dziecko oraz niekorzystne warunki materialne. Inny kompleks współtworzy patologia społeczna rodziny, zaniedbywanie dziecka, a także trudne warunki ekonomiczne. Do przyczyn o charakterze dominującym zalicza się nadużywanie alkoholu przez rodziców, ich niewydolność wychowawczą,  śmierć rodziców lub długotrwałą ich chorobę, trudne warunki materialne rodziny, a także prostytucję lub pobyt w więzieniu (J. Zastempowski, 1990, s.91).

Owe uwarunkowania wzajemnie się implikują, „tworząc cały łańcuch zależności. I tak niewydolność wychowawcza rodziców wynika czasami z nadużywania alkoholu, ale może też być związana z długotrwałą chorobą czy pobytem w więzieniu” (J. Zastempowski, 1990, s.91). Badania wykazują, że środowisko rodzinne wychowanków „charakteryzuje (...) mała stabilność ekonomiczna oraz niski poziom wykształcenia rodziców” (H. Szpiczko, 1979, s.150). Rodziny podopiecznych placówki to głównie rodziny źle sytuowane, w których trudno o zaspokojenie podstawowych potrzeb materialnych. Przyczynę stanowi nie podejmowanie pracy przez rodziców i innych dorosłych członków rodziny, ich niskie kwalifikacje zawodowe, niskie zarobki i towarzyszące temu zjawiska alkoholizmu rodziców, demoralizacji oraz konflikty.

Pojawiają się zaburzenia w funkcjonowaniu rodziny, co zdecydowanie negatywnie wpływa na prawidłowość rozwoju i wychowania dzieci (H. Szpiczko, 1979, s.152). Brak wykształcenia i kwalifikacji zawodowych – jak wykazują badania – wywierają duży wpływ na atmosferę wychowawczą, bowiem determinują poziom kultury osobistej rodziców, a także stosunki wewnątrzrodzinne. Rodziny wychowanków charakteryzuje wiele objawów demoralizacji (alkoholizm, prostytucja, rozkład rodziny, karalność rodziców). Kontakty wewnątrzrodzinne nie opierają się na uczuciu, nie ma poczucia bezpieczeństwa, poszanowania potrzeb drugiego człowieka. Alkoholizm i demoralizacja przyspieszają proces rozbicia rodziny, co powoduje sieroctwo społeczne dzieci, ich trudną sytuację nie tylko  w domu rodzinnym. Ten brak stabilności warunków  życia wywołuje zanik poczucia bezpieczeństwa, prowadzi do zahamowań i zaburzeń w funkcjonowaniu oraz rozwoju dziecka (Cz. Czapów, 1976, s.168).

Dlatego też wielokrotnie niezbędnym ze względu na stan zagrożenia dobra dziecka okazuje się izolowanie go od rodziny, gdy na proces demoralizacji  i dezorganizacji w danej rodzinie nie istnieją już żadne środki zaradcze, gdy nie ma względnej stabilizacji życia dziecka (stałości obowiązujących norm i wzorów, ról społecznych, struktur oraz więzi emocjonalnych łączących dziecko z innymi członkami rodziny). W tej sytuacji dom dziecka powinien przejąć obowiązki i funkcje rodziny, by umożliwić wychowankowi warunki wszechstronnego rozwoju. Pomimo wielu dodatnich stron życia zakładowego zauważa się pewne niedogodności, które utrudniają pełną kompensację braku domu rodzinnego. Mimo wypełniania wszystkich zadań owa placówka nie jest w stanie zastąpić dziecku rodziny – z jej niepowtarzalną atmosferą, ze swoistymi mechanizmami wprowadzania dziecka w  życie społeczne  (Z. Dąbrowski, 1985, s.294).

Ponadto dom dziecka jest mało stabilnym  środowiskiem wychowawczym, gdyż ma miejsce duża fluktuacja kadry i ciągły przepływ przez placówkę wychowanków (J. Raczkowska, 1983, s.123). Z tym wiąże się również poczucie tymczasowości, czyli uznawanie pobytu w domu dziecka za stan tymczasowy. Wychowanków cechuje tak zwany głód uczuciowy, który jest wynikiem niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych, a brak lub niedostatek kontaktów uczuciowych utrudnia lub nawet uniemożliwia dziecku identyfikacje z określoną grupą społeczną i najbliższym otoczeniem. Poza tym nie ma tu miejsca na indywidualizm. Owe niepożądane efekty są wynikiem koszarowości, wychowania werbalnego. Podopieczni przejawiają kompleks sierocińca oraz lęk przed  życiem, preferują oni postawę konsumpcyjną, którą uwarunkowała głównie nieracjonalna, nadmierna opiekuńczość hamująca aktywność dziecka, uniemożliwiająca jego usamodzielnienie się.  Z powyższych rozważań wynika, iż kompensacja wychowania zakładowego – mimo wielu stron pozytywnych – nie może w pełni zlikwidować niepożądanych skutków oderwania od domu rodzinnego.

Mało tego – bardzo często owe nieprawidłowości pogłębia, w tym także zaburzenia mowy. Podobnie jak w rodzinie macierzystej, w placówkach opieki całkowitej zwykle brakuje miejsca i czasu na częsty kontakt słowny i pozytywny emocjonalny stosunek opiekunów do dziecka, co jest niezbędnym warunkiem rozwoju mowy. Jest to o tyle ważne, gdyż właśnie w przypadku wychowanków domu dziecka ma miejsce niekorzystny splot negatywnych czynników endogennych i egzogennych w znacznym stopniu determinujących poziom ich rozwoju fizycznego i psychicznego, warunkujących powstawanie rozmaitych wad wymowy. Okazuje się,  że dom dziecka nie jest korzystnym  środowiskiem zapobiegającym lub eliminującym zaburzenia artykulacji. I jeśli nie przyczynia się do ich powstania, to na pewno warunkuje ich pogłębienie i utrwalenie.

Procent dzieci z wadami wymowy znacznie przewyższa odsetek dyslalików z rodzin pełnych, prawidłowo funkcjonujących. Wynika  z tego,  że wychowanie poza rodziną jest jeszcze jednym niekorzystnym egzogennym czynnikiem rozwoju mowy.

Podobne prace

Do góry