Ocena brak

Eksploracja Afryki

Autor /motorola Dodano /27.04.2012

Otoczone naturalnymi barierami, wnętrze Afryki pozostawało niemal całkowicie nieznane do XIX wieku, kiedy to wiedzeni ciekawością badacze postanowili dołączyć Czarny Ląd do mapy świata.

Chociaż Afryka ma swoją bogatą i złożoną historię, dJa ludzi z zewnątrz zawsze była ona mrocznym, otoczonym tajemnicą kontynentem. Dzieje jej północnego wybrzeża stanowiły część historii obszarów basenu Morza Śródziemnego, jednak terenów leżących dalej na południe strzegło wiele naturalnych barier. Należały do nich: rozległe, pustynne obszary Sahary; niebezpieczne bagna (Sudd) położone na południe od Sudanu, gdzie swój początek bierze najdłuższa rzeka świata Nil; gorące, nawiedzane chorobami wybrzeże oraz równoległe do niego spadziste stoki, poprzecinane rwącymi, niemożliwymi do przebycia rzekami. Także zamieszkujący te tereny ludzie, którzy od początku stanowili cel łowców niewolników, nie byli przyjaźnie nastawieni do przybyszów z zewnątrz bezlitośnie wkraczających w ich życie. Niemniej jednak pierwsze wyprawy odsłaniające nieznane obszary Afryki miały miejsce dużo wcześniej zanim pojawili się tu pierwsi Europejczycy. Około 450 roku p. n. e., Kartagińczyk Hannon przekroczył Cieśninę Gibraltarską i pożeglował wzdłuż zachodniego wybrzeża kontynentu. Rzymianie docierali przez Saharę do jeziora Czad, prawdopodobnie utrzymując na tym terenie ożywione kontakty handlowe. Natomiast chińskie dżonki docierały przez Ocean Indyjski do wschodniego wybrzeża Czarnego Lądu.

Penetracja arabska była jeszcze głębsza i wywarła silniejsze piętno na kontynencie. Arabowie przebyli na wielbłądach i koniach Saharę, a potem nawrócili na islam mieszkańców wielu terenów zachodniej Afryki. Natomiast ich okręty docierały do wschodniego wybrzeża, gdzie wybudowali oni wspaniałe miasta. Timbuktu stało się znanym centrum naukowym, a geografowie arabscy odbywali liczne podróże po zislamizowanych obszarach kontynentu. Jeden z nich, El Idrisi, był autorem wspaniałej, wygrawerowanej w srebrze, mapy, która w sposób charakterystyczny dla swoich czasów mieszała fakty z wymysłami i błędnymi wskazaniami.

Wyprawy europejskie

Europejska eksploracja kontynentu zaczęła się w XV wieku, kiedy to ekspedycje portugalskie żeglowały wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki, opływając ostatecznie kontynent od południa i docierając do Indii. Portugalczycy założyli liczne forty, w nadziei, że pozwolą im one utrzymać monopol na handel takimi towarami, jak kość słoniowa, pieprz, miedź, złoto i niewolnicy. W 1514 roku Portugalczyk Antonio Fernandez doniósł o istnieniu wspaniałego królestwa Zimbabwe, jednak ani Portugalczycy, ani ich rywale nie wykazywali większego zainteresowania penetracją głębi lądu, utrzymując swoje stosunki handlowe z wnętrzem kontynentu za pośrednictwem afrykańskich kupców. W rezultacie upłynął cały wiek, zanim Gaspar Bocarro odkrył jezioro Malawi w 1616 roku. Jednym z nielicznych wypadów w głąb lądu była wyprawa angielskiego kapitana Georga Thompsona, który popłynął 600 kilometrów w górę rzeki Gambii. Jak to się często zdarzało afrykańskim odkrywcom, Thompson zaginął bez śladu w czasie swojej wędrówki.

Nawet w osiemnastym wieku bardzo niewielu Europejczyków żyło na Czarnym Lądzie i byli to raczej żołnierze i kupcy niż osadnicy. Do wyjątków należeli Holendrzy, którzy osiedlili się na Przylądku Dobrej Nadziei i uznawszy klimat południa Afryki za odpowiedni, zaczęli zakładać swoje osady również w głębi lądu.

Istotne zmiany

Nic więc dziwnego, że w takich warunkach eksploracja kontynentu, nie była systematyczna. Jednak pod koniec XVIII wieku miały miejsce istotne zmiany. Na czoło europejskich potęg handlowych wysunęła się Wielka Brytania, która gorączkowo poszukiwała zamorskich kolonii. Rósł sprzeciw przeciwko niewolnictwu, nastąpiło również nasilenie chrześcijańskich ruchów misyjnych. Wszystko to pobudziło zainteresowanie Europy nieznanym kontynentem.

Innym zjawiskiem było usilne dążenie naukowców do kompletnego i dokładnego opisu świata. W przypadku Afryki, kamieniem milowym w tym względzie były pisma szkockiego badacza Jamesa Bruce'a. Chociaż nie dokonał on żadnych poważniejszych odkryć w czasie swojego pobytu w Etiopii, jego Travels to Discover the Source of the Nile, z 1790 roku, stanowiły wzór naukowego opisu ekspedycji badawczej i przyczyniły się do dalszych badań.

Jedną z oznak nowego podejścia do Czarnego Lądu było założenie w 1788 roku Brytyjskiego Towarzystwa Afrykańskiego. W 1795 roku Towarzystwo postanowiło wysłać do Afryki Zachodniej młodego szkockiego lekarza, Mungo Parka, w celu odnalezienia legendarnej rzeki Niger. Ekspedycja zakończyła się sukcesem, jednak podróżnikowi nie udało się dotrzeć do źródeł rzeki, ponieważ został on uwięziony przez arabskiego wodza. Szczęśliwie, po wielu mrożących krew w żyłach przygodach, udało mu się powrócić do Wielkiej Brytanii. Jak na ironię, po wyjściu cało z wyprawy, w której towarzyszyło mu zaledwie dwóch pomocników, Park zaginął w 1806 roku podczas swojej drugiej ekspedycji, o wiele lepiej wyposażonej i składającej się z 45 ludzi.

Ta część Afryki, nazywana niekiedy „Grobem Białego Człowieka", była miejscem śmierci wielu brytyjskich podróżników, wśród nich Hugh Clappertona, którego wyczyny uczyniły zeń popularnego bohatera. Jednak to nie jemu, a jego słudze, Richardowi Landerowi, przypadło w udziale odkrycie źródeł rzeki Niger (1830 r.). Brytyjczycy dokonali następnie penetracji wnętrza lądu, gdzie zahamowali proceder handlu niewolnikami i założyli kolonię o nazwie Nigeria.

Na początku dziewiętnastego wieku europejscy badacze - głównie Francuzi i Niemcy - byli aktywni w Afryce Północnej, terytorium zamieszkiwanym przez muzułmanów, wrogo nastawionych do chrześcijan. Jedna z bardziej śmiałych wypraw była dziełem Francuza Rene Caillie, który w 1827 r. przebrany za Egipcjanina wyruszył z Sierra Leone i w 1828 r. dotarł do Timbuktu, a następnie przez Saharę powrócił do Europy.

Odsłanianie tajemnic

Odkrycie Timbuktu przyniosło rozczarowanie, jako że okres, w którym miasto to stanowiło centrum polityczne i naukowe, należał do przeszłości. Od wieków okryte tajemnicą były również źródła Nilu. Źródła jednego z jego głównych dopływów, Nilu Błękitnego, które znajdują się w Etiopii, zostały zidentyfikowane przez Jamesa Bruce'a i innych. Jednak źródła Nilu Białego biły w jakimś nieznanym miejscu, a pierwszym rozpoznanym miejscem, gdzie pojawiała się rzeka, były bagna na południe od Chartumu. Pragnienie odkrycia początków Nilu stanowiło główną przyczynę wielu wypraw przeprowadzonych w latach pięćdziesiętych i sześćdziesiątych XIX wieku.

W 1857 roku Królewskie Towarzystwo Geograficzne zorganizowało ekspedycję, na czele której stanęli dwaj oficerowie, Richard Burton i John Speke. Po opuszczeniu Zanzibaru przez siedem miesięcy przedzierali się oni na zachód. W trakcie tej podróży zmarło wielu ich tragarzy, a sami podróżnicy ciężko zachorowali. Wyruszając z odległego arabskiego posterunku handlowego w Taborze, w 1858 roku jako pierwsi Europejczycy dotarli oni do jeziora Tanganika. Burton uznał je za źródło Nilu mimo, że wiele faktów przeczyło tej tezie. W drodze powrotnej, podróżni raz jeszcze zatrzymali się w Taborze, gdzie Burton powracał do sił i sporządzał notatki. Speke natomiast - chociaż na pół-ślepy z powodu oftalmoplegii (stan zapalny oczu) - wyruszył na poszukiwanie wielkiego jeziora, leżącego podobno na północy. Dotarł on w końcu do olbrzymiego akwenu wodnego, który nazwał Jeziorem Wiktorii. Powrócił przeświadczony o tym, że udało mu się odkryć rzeczywiste źródło Nilu.

Spór o źródło Nilu

Chociaż Speke nie dysponował żadnymi dowodami, po powrocie do Anglii twardo obstawał przy swojej teorii, podważając tym samym twierdzenia swojego byłego towarzysza. Burton ostro oponował przeciwko roszczeniom Speke'a, a ich wzajemna wrogość miała zakończyć się tragicznie. W 1860 roku wyruszyła druga wyprawa zorganizowana przez Królewskie Towarzystwo Geograficzne, tym razem pod przywództwem Speke'a i kapitana Jamesa Granta jako jego zastępcy. Obchodząc dokoła Jezioro Wiktorii, Speke zauważył wodospady, które wypływały z niego na północ i zadecydował, że to jest rzeczywiste źródło Nilu. Tak jak za pierwszym razem zgadywał, jednak tym razem trafnie. Powrócił do Wielkiej Brytanii po 2 latach wyprawy i pomimo wycieńczenia fizycznego postanowił stawić czoła Burtonowi w publicznej debacie. Jednak tuż przed nią znaleziono Speke'a martwego od kuli z własnego pistoletu. Nie wiadomo czy był to wypadek, czy też zamierzony akt samobójstwa, spowodowany napięciem i depresją.

Dalszych informacji na temat zagadkowego biegu Nilu dostarczyła para niezwykłych podróżników, Samuel Baker i jego węgierska żona Florence, których Speke i Grant spotkali w czasie swojej drogi powrotnej do Gondakoro. Z pomocą informacji udzielonych im przez Speke'a i Granta, małżeństwo udało się na południe, gdzie odkryli kolejne nieznane jezioro, które zostało przez nich nazwane Jeziorem Alberta, na cześć przedwcześnie zmarłego męża królowej Wiktorii. Żeglując wokół jeziora, udowodnili oni, że Nil najpierw wpływa do niego, a następnie wypływa przez Wodospady Murchisona.

Misjonarze-odkrywcy

Florenece Baker, towarzysząc swojemu mężowi w trakcie trudnych i niebezpiecznych wypraw, należała do nielicznych kobiet eksplorujących terytorium Afryki. Natomiast protestanccy misjonarze nie tylko zabierali ze sobą swoje żony, lecz również małe dzieci, kiedy wyruszali z misją ewangelizacji Czarnego Lądu. W ten sposób w wyprawach wzięła udział Mary Livingstone, której mąż był bez wątpienia najsłynniejszym misjonarzem-odkrywcą.

Podobnie jak wielu jego poprzedników, David Livingstone był Szkotem. W młodości ciężko pracował w przędzalni, wytrwale ucząc się wieczorami, aż do momentu, kiedy uzyskał kwalifikacje lekarskie i został misjonarzem. Wysłany do Afryki Południowej w 1841 r., wiele lat spędził na misji na skraju pustyni Kalahari, zanim nie ogarnęła go pasja poszukiwacza. Kulminacyjnym momentem jego wczesnych sukcesów było dotarcie do górnego biegu rzeki Zambezi, co stanowiło dla niego zachętę do kolejnych wypraw. Po odesłaniu rodziny do Wielkiej Brytanii, rozpoczął podróż od Atlantyku do Oceanu Indyjskiego, od pewnego momentu płynąc rzeką Zambezi i przebywając w sumie około pięciu tysięcy kilometrów. Na swojej drodze odkrył potężny wodospad, który nazwał imieniem królowej Wiktorii.

Zdobywszy sławę, Livingstone rozpoczął kolejną wyprawę, mającą na celu zbadanie Zambezi, która okazała się mniej spławna, niż oczekiwał tego. Wszedł w konflikt z Portugalczykami w związku z handlem niewolnikami, a po powrocie do Wielkiej Brytanii w 1864 roku, użył wszelkich swoich wpływów by wzmocniona została kontrola tych terenów, a także zintensyfikowana działalność misyjna. Szybko, bo już w 1865 roku, powrócił do Afryki, gdzie na prośbę Królewskiego Towarzystwa Geograficznego miał zbadać tereny na południe i zachód od jeziora Tanganika i, jeśli to możliwe, rozstrzygnąć spór o źródła Nilu. Tym razem jego głównym odkryciem była wielka rzeka Lualaba, płynąca na zachód od jeziora Tanganika, która zdaniem Livingstone'a musiała wpadać do Nilu.

Livingstone i Stanley

Livingstone zachorował jednak na malarię i został przetransportowany do Ujiji nad jeziorem Tanganika. Od tak długiego czasu nie kontaktował się z Europejczykami, że zaczęto obawiać się o jego życie, a gazeta New York Herald zorganizowała wyprawę, mającą na celu odnalezienie podróżnika. Kiedy szef ekspedycji, Henry Morton Stanley, dotarł wreszcie do Ujiji, białego człowieka, jakiego tam spotkał, powitał słynnymi słowami: „Dr Livingstone, jak mniemam?"

Stanley przywiózł z sobą lekarstwa, które pomogły Liyingstone'a dojść do zdrowia. Dwaj podróżnicy zostali bliskimi przyjaciółmi i później razem ustalili, że jezioro Tanganika nie może być źródłem Nilu. Jeszcze bardziej zdeterminowany do tego, by zbadać rzekę Lualaba, Liyingstone odmówił powrotu do Londynu ze Stanleyem. Niestety zmarł w maju 1873 roku, zanim udało mu się dotrzeć do rzeki.

Wysiłki Liyingstone'a zostały podjęte i kontynuowane przez Stanleya. Ten wychowany w szkockim przytułku człowiek cechował się bogatą osobowością i twardym charakterem. Kierowana przez niego wyprawa, która wyruszyła w 1874 roku, była małą armią, a jej ofiary w ludziach w ciągu kolejnych trzech lat były bardzo wysokie. Niemniej jednak wyprawy Stanleya przez jeziora Tanganika i Wiktorii ostatecznie potwierdziły teorię Speke'a. W trakcie podróży w dół rzeki Lualaba, Stanley zdał sobie sprawę z tego, że nie jest ona częścią Nilu, lecz górnym biegiem rzeki Kongo. Podróżnik dopłynął tą rzeką do Oceanu Atlantyckiego.

Chociaż nie wszystko zostało zbadane do końca, na mapie Afryki nie było już całkowicie białych plam. Jednak po okresie wielkich odkryć niemal natychmiast nastąpił czas niszczącej, zgubnej dla kontynentu kolonizacji i dominacji państw europejskich.

Eksploracja Afryki - WAŻNIEJSZE DATY

1616

Gaspar Bocarro odkrywa jezioro Malawi

1768-73

James Bruce podróżuje po Etiopii

1788

Założenie Brytyjskiego Towarzystwa Afrykańskiego

1795-96, 1804-06

Mungo Park bada rzekę Niger

1827-28

Caillie dociera do Timbuktu i przeprawia się przez zachodnią Saharę

1830

Lander odkrywa źródło rzeki Niger

1854-56

Pierwsza ważna wyprawa Livingstone'a

1859-64

Druga ważna wyprawa Livingstone'a

1860-63

Wyprawa Speke'a i Granta

1864

Bakerowie odkrywają Jezioro Alberta

1865-73

Ostatnia ekspedycja Livngstone'a

1871

Stanley odnajduje Livingstone'a

1874-77

Podróż Stanleya w dół rzeki Kongo

Podobne prace

Do góry