Ocena brak

Egzystencjalizm na przykładzie Sorena Kirkegaarda i Jana Paula Sartrea

Autor /Olaf Dodano /06.07.2011

Egzystencjalizm - nurt myślowy zainicjowany w połowie XIX wieku przez S.Kirkegaarta. Szeroką popularność zdobył jednak dużo później – kulminacja jego rozkwitu przypadła na przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX stulecia. Jest to więc współczesny kierunek filozoficzny. Jego nazwa ściśle związana jest z egzystencję ludzką, gdyż jest ona dla egzystencjalistów jedynym bytem konkretnym, bytem świadomym, który ma pewien stosunek do swego istnienia. Kierunek ten stanowi refleksję o losie człowieka i sensie jego życia. Zrodził się w okresie międzywojennym jako reakcja na kapitalistyczną cywilizację Zachodu, następnie rozwinął się po drugiej wojnie światowej, kiedy to nastąpił kryzys kultury, humanizmu i człowieka. Również w Polsce egzystencjalizm cieszył się niezwykłą popularnością. Pesymistyczny nastrój tej filozofii harmonizował z przeżyciami pokolenia wojennego. Nurt ten – choć często dość powierzchownie rozumiany, wywarł duży wpływ na sztukę europejską. Występował również w literaturze pięknej - zajmując się rolą indywidualnej jednostki w świecie, głosząc, że ma ona wolny wybór i jest bezwzględnie odpowiedzialna za własne czyny, co stwarza poczucie lęku i beznadziejności, prowadzi do skrajnego pesymizmu.

Egzystencjalizm formowany był zarówno w wersji teistycznej (nurt chrześcijański - G. Marcel, K. Jaspers), jak i ateistycznej (nurt laicki - J. P.Sartre, A.Camus, S. de Beauvoir oraz M.Hidegger). Jego ideą jest przekonanie, że człowiek, jako jedyny z wszystkich bytów, sam ustawicznie się tworzy, zmuszany do dokonywania własnych, wewnętrznych wyborów, w których wyraża swoją wolność. Ludzie są wręcz na ta wolność skazani, jest ona ich ciężarem – negatywnym atrybutem człowieczeństwa. Istnienie ludzkie jest zawieszone między przyszłością, a przeszłością, dlatego człowiekowi towarzyszy poczucie przemijalności, braku, niespełnienia. Wolność wewnętrzna jest więc dodatkowo ciągle zagrożona urzeczowieniem i utratą autentyczności. Dlatego ludzie bywają wewnętrznie rozdarci i podatni na lęki egzystencjalne.

Według egzystencjalistów rzeczywistość rozdarta jest na sferę świadomości i sferę rzeczy, co nieuchronnie prowadzi człowieka do alienacji. Doktryna ta ukazuje mroczną perspektywę ludzkiego istnienia. Zdaniem Sartre’a: „Egzystencja wyprzedza esencję”. Nie ma stałej natury człowieka, musi ją stworzyć sam, każdy musi tworzyć siebie. „Człowiek jest skazany na to, by być wolnym (...) kiedy już raz zostanie rzucony w świat, jest odpowiedzialny za wszystko, co robi”. Losy jednostki podlegają jedynie społecznemu i historycznemu zdeterminowaniu. Istnienie ogranicza skończoność, bo egzystencja zmierza ku nieuchronnej śmierci, a poza nią jest nicość. Wolność jest przekleństwem, a życie jest absurdem. Nic nie jest dla człowieka oparciem. Nieustanne dokonywanie wyborów rodzi lęk, trwogę, poczucie zagubienia, beznadziejności, pesymizmu. Idee to fikcje, a nigdy nic nie wiadomo, czy dokonany wybór okaże się słuszny. Los ludzki jest tragiczny, absurdalny, pełen udręki, bez nagrody, bez pocieszenia. Człowiek może jednak stanąć ponad losem, zdystansować się wobec niego i wzgardzić udręką. Drogą do człowieczeństwa jest bunt przeciwko losowi, aby być czymś więcej, niż się jest: „Nie ma takiego losu, którego nie przezwycięży pogarda” – twierdzi Albert Camus. Ten sam autor, parafrazując słowa Kartezjusza, mówi: „Buntuję się, więc jestem”. W eseju „Mit Syzyfa” pisze: „Bogowie skazali człowieka na bezustanne poszukiwanie Ziemi Obiecanej i oddalają go od Niej, ilekroć widzi ją wreszcie na horyzoncie, ale samo wdzieranie się na szczyt starszy, by wypełnić serce człowieka”. Bunt rodzi solidarność, tworzy więzi z innymi ludźmi, a w rezultacie prowadzi do przezwyciężenia samotności i złagodzenia rozpaczy: „Szczęście i absurd są dziećmi tej samej ziemi” – głosi Albert Camus.

Egzystencjaliści głosili tragizm istnienia, ale też mówili o zaangażowaniu i odpowiedzialności, uczestniczyli w ruchu oporu, kształtowali lewicę społeczną, często byli ludźmi czynu. Etykę egzystencjalizmu nazywa się często etyka heroizmu, ponieważ wymaga od człowieka odwagi, trudu w przezwyciężaniu tragicznego losu.

Jean Paul Sartre, urodzony w Paryżu 21 czerwca 1905 roku. Ukończył Ecole Normale Superieure i uzyskał dyplom z filozofii. Podczas pobytu w Berlinie w latach 1933-34 zainteresował się pracami Husserla i Heideggera. Swoją pierwszą powieść pt. 'Mdłości' wydał w roku 1938, a w 1943 ukazał się jego sławny dramat 'Muchy'. Podstawowym dziełem filozoficznym Sartre'a była rozprawa: 'Byt i nicość' napisana w 1943 roku. W latach pięćdziesiątych filozof zasłynął przede wszystkim jako dramaturg, autor takich sztuk, jak: 'Przy drzwiach zamkniętych', 'Umarli bez pogrzebu', 'Diabeł i Pan Bóg', 'Brudne ręce'. Napisał też wiele esejów dotyczących literatury i filozofii współczesnej.

W 1964 roku odmówił przyjęcia literackiej Nagrody Nobla – tłumaczył to chęcią zachowania niezależności - uważał, iż 'pisarz nie powinien dać się przekształcić w instytucję'. W ostatnich latach życia Sartre mocno ograniczył aktywność twórczą. Jednym z powodów była postępująca ślepota i związana z nią niemożność czytania i pisania. Zmarł w Paryżu 15 kwietnia 1980 roku, powszechnie uznany za współtwórcę egzystencjalizmu wyrastającego z fenomenologii.

Największy wpływ na filozofię Sartre'a wywarli Kirkegaard i Heidegger. Tak jak Kirkegaard filozof wiązał z egzystencją autentyczną niepokój – trwogę i osamotnienie. Przyswoił też Heidegger'owskie pojęcie 'bytu w świecie' (świat współwystępuje z człowiekiem w sposób ontologicznie nierozłączny). Sartre twierdził, że „egzystencjalizm jest humanizmem”. Rozumiał przez to, że egzystencjaliści za punkt wyjścia przyjmują samego człowieka. Człowiek sam musi tworzyć siebie. Jednak gdy ludzie przeżywają swoje istnienie, a także zdają sobie sprawę ze zbliżającej się śmierci oraz braku sensu, którego można by się uchwycić - to zdaniem Sartre’a pojawia się trwoga. Filozof twierdzi również, że człowiek czuje się obco w świecie, który jest pozbawiony głębszego (bądź zrozumiałego) sensu. Poczucie, że człowiek jest obcy w świecie, pociąga za sobą uczucie rozpaczy, znudzenia, absurdu i obrzydzenia, o których filozof często pisał w swych dziełach.

Sartre pozostawił po sobie liczne traktaty filozoficzne, jak (Egzystencjalizm jest humanizmem) czy (Krytyka rozumu dialektycznego).

Soren Kirkeggart:

Filozof i teolog duński, prekursor egzystencjalizmu. Kształcił się i pracował w Kopenhadze. Przeciwnik filozofii systemowej (uważał że pomija ona jednostki), zwłaszcza racjonalistycznego systemu Hegla, i romantycznego panteizmu (utożsamianie Boga z przyrodą, z rzeczywistością, negowanie go jako osoby). Zwolennik subiektywizmu (kierowanie się w działaniu i ocenie faktów i zjawisk wyłącznie osobistymi względami, upodobnieniami, uprzedzeniami; jednostronna i nieobiektywna ocena rzeczywistości) – stał na stanowisku, że refleksja filozoficzna nie może operować abstrakcyjnymi pojęciami ogólnymi, ale powinna brać za podstawę konkretne, jednostkowe doświadczenia ludzkie. Jego twórczość ma kilka źródeł. Z jednej strony stanowi reakcję na filozofię Hegla, z drugiej - jest wynikiem głębokiego i osobistego doświadczenia religijnego. W swych najważniejszych dziełach ("Stadia na drodze życia", "Albo - albo") Kierkegaard przedstawia trzy modele osobowości ludzkich, a tym samym trzy sposoby prowadzenia życia.

Są to: życie estetyczne, życie etyczne i wiara. Życiu estetycznemu, w ramach którego można odróżnić postawę bezpośrednią i postawę refleksyjną, odpowiada postać Don Juana, ale także filozofa. Życie etyczne to życie wspólnoty chrześcijańskiej, uregulowane i spokojne, wkomponowane w rytm obywatelskiego posłuszeństwa i kultury mieszczańskiej. Wreszcie wiara - to życie w ciągłym napięciu, życie prowadzone bez żadnej recepty, w myśl zasady "wobec Boga nigdy nie mamy racji". Postawie takiej odpowiada np. biblijny Hiob. Kierkegaardowi udaje się stworzyć obraz uświadamiający ogromny wysiłek, który musi towarzyszyć prawdziwej wierze - a ta polega właśnie na zupełnym braku oparcia, jest właściwie skokiem w nieznane. Można powiedzieć, że wiara urzeczywistnia się przez absurd. Co więcej, wiara Kierkegaarda zdecydowanie odcina się od zinstytucjonalizowanej religii.

Innym ważnym wątkiem pojawiającym się w wielu dziełach Kierkegaarda jest niemożliwość przewidywania ocen moralnych. To właśnie sprawia, że upatruje się w nim inspiratora filozofii egzystencjalnej. Zdaniem Kierkegaarda ludzka wiedza dotyczy esencji - tego, co istotowe, pojęciowe, skończone. Natomiast domeną egzystencji - istnienia - jest wiara. Żyjemy w nieustannym niepokoju, niepewności, jesteśmy poddawani wielu próbom - i jak długo żyjemy, wszelkie oceny i reguły są niepewne. Świadomość odpowiedzialności za nasze postępowanie nie znajduje żadnego oparcia, gdyż odpowiedzi ulokowane są w sferze, której nie znamy - poza doczesnością. Na tym właśnie polega ciężar Kierkegaardowskiej wiary.

W dziele z noszącym tytuł "Bojaźń i drżenie" Kierkegaard analizuje postawę Abrahama, gotowego złożyć Bogu w ofierze swego syna. Kierkegaard każe nam wyobrazić sobie ludzi, którzy na niedzielnym kazaniu słyszą taką opowieść. Wracają do domów, wieczorem idą spać, podobnie jak ksiądz - zadowolony, że kazanie mu się udało. Kierkegaard jednak pisze dla "bezsennych" - dla tych, którzy zastanawiają się nad Abrahamem. Kogoś, kto po powrocie z takiego kazania zabiłby własnego syna, nazwalibyśmy mordercą. Jaki więc problem zostaje wyeksponowany w osobie Abrahama? Kierkegaard stawia pytanie o możliwość teologicznego zawieszenia etyki.

Czy możemy sobie wyobrazić jakiś wyższy cel i wyższe racje, ze względu na które i w imię których dokonamy czynu uznawanego powszechnie za zły? Abraham w swym bezgranicznym oddaniu Bogu takie racje znajduje, ale czy oznacza to, że podobna sytuacja może się powtórzyć i ktoś z nas zostanie poddany analogicznej próbie? Zdaniem Kierkegaarda nigdy nie możemy tego wiedzieć - Abraham też tego nie wiedział, on właśnie wierzył. Wiara polega na życiu ze świadomością, że możemy zostać poddani próbie, albo że jesteśmy jej poddawani nieustannie. Sfera oczywistości naszych poczynań nigdy nie jest stabilna.

Do góry