Ocena brak

Egzystencja, Życie człowieka, rozważania o jego sensie i celowości.

Autor /tadek Dodano /16.02.2011

Egzystecja, Życie człowieka,rozważania o jego sensie i celowości.

 

„Na szczycie góry jesteśmy bliżej nieba niż na równinie. Ale nie jesteśmy bliżsi temu, żebylatać”. Te słowa Simone Weil, francuskiej myślicielki, filozofa i etyka mówią o ograniczonościludzkiego poznania. W jakikolwiek sposób dążyć by do prawdy, zawsze dojdzie się do jakiejśgranicy, poza którą kończy się doświadczenie, a zaczyna wiara. Wiara i oczekiwanie spełnieniapragnień, oczekiwanie perspektywy i nadziei w sensie duchowym. Jest rzeczącharakterystyczną, że im bardziej wikłamy się w ludzką codzienność, tym natarczywiej jawiąsię pytania o ideały życia : czy żyję godnie i uczciwie ? I dalej : co to właściwie jest życie, jakijest jego sens i cel ? Wreszcie : jakie są ideały ludzkiej egzystencji ?Na przestrzeni wieków w różny sposób próbowano odpowiedzieć na te pytania. AlbertCamus w „Micie Syzyfa” napisał : „Bogowie skazali człowieka na bezustanne poszukiwanieZiemi Obiecanej i oddalając go od niej, ilekroć widać ją wreszcie na horyzoncie, (ale) samowdzieranie się na szczyt starczy, by wypełnić serce człowieka”.

Mitologiczny Syzyf wyrażawięc los istoty ludzkiej , rzuconej w otchłań świata. Gdy cel jest już prawie osiągnięty, widzion, jak podjęty z takim trudem wysiłek idzie na marne, kamień spada w dół. Schodzi więc, bygo na powrót podźwignąć. Świadomy absurdal;ności sytuacji : wysiłku i niepowodzenia, któreczeka na końcu drogi, stawia się ponad swoim losem, staje się silniejszy niż kamień, który musiwtoczyć, Syzyf ma świadomość potrzeby nieustannego działania, pięcia się „ku szczytom”,walki. Może przecież zdarzyć się, że wbrew fatum kiedyś przypadek zadrwi z przeznaczenia.

Ajeśli nawet tak nie będzie, to warto przecież zmierzać „ku szczytom” dla samego heroicznegoprotestu, dla dążenia do pomyślnego finału. Tak więc może nie ostateczny cel, lecz zmierzanieku niemu jest właśnie ową Ziemią Obiecaną.Jest także inna samotność - samotność Hioba poszukującego ukojenia w Stwórcy. Wbrewlosowi ówe biblijny patriarcha z pokorą znosi największy ból - utratę wszystkiego, co posiadał iwłasną udrękę. Rozumie, że jest to wola Boża, trwa w wierze, uznając mistycyzm za NajwyższeObjawienie.Nieco odmienne spojrzenie na wartość i sens ludzkiej egzystencji odnajdujemy w„Księdze Koheleta”. Autor dochodzi do wniosku, że wszystko co otacza człowieka na ziemijest niczym, bowiem wszystko to „marność i gonienie za wiatrem”.

Nasuwa się tu oczywiściepytanie : dlaczego ? Dzieje się tak dlatego, że w obliczu Boga wszystkie doczesne wartościstają się nic nie znaczącymi drobiazgami, za którymi nie warto się nawet oglądać. Bowiem to, oco ludzie zabiegają przez całe życie : bogactwo, uroda, siła, sława, władza -wszystko to okazujesię w ogólnym rozrachunku niczym. Echa poglądów Koheleta przeniknęły i do literaturypolskiej.Daniel Naborowski - twórca barokowy - w swojej twórczości poszukuje uzasadnieniafaktu istnienia człowieka w świecie. Jego wnioski nie są zbyt optymistyczne. Utwory :„Marność” i „Krótkość żywota” dają temu niezbite świadectwo.W Wiersz „Marność” Naborowski nawiązuje do przesłania Koheleta, prezentującjednocześnie swój własny sposób rozumienia świata. Dostrzega, że świat hołduje marności, alenie wyciąga z tego skrajnych wniosków. Nie nawołuje do odrzucenia wszystkiego, co ziemskiei doczesne, nie wzywa do ascetycznego umartwiania ciała. Radzi natomiast umiar, znalezieniezłotego środka w życiu, prowadzenia uporządkowanego, spokojnego życia w zgodzie zBogiem. Bóg jest bowiem celem człowieka, należy więc żyć tak, jak każą przykazania,pamiętając o karze za grzechy, ale nie wpadając przez to w jakieś skrajności.

Natomiast "Krótkość żywota" - jest rozważaniem istoty życia ludzkiego wperspektywie uniwersalnej, w wymiarze boskim. Człowiek jest tylko przechodniem w świecie,który trwa wiecznie, czas życia ludzkiego jest jedynie : dźwiękiem ,dymem, błyskiem,punktem, cieniem, wiatrem, głosemNie trwa wiecznie, nic się nie powtarza, wszystko przemija. Dla wielu ludzi życie zaczyna ikończy się już w kołyscePodobny nastrój pojawia się w utworach Mikołaja Sępa - Szarzyńskiego. Całe jego życieto zastanawianie się nad zmiennością świata doczesnego. W rezultacie doszedł do przekonaniao wewnętrznym rozdarciu człowieka, którego nadrzędnym celem powinno być dążenie doświętości. Odczuwał osamotnienie w kosmosie i słabość ludzką, która wiąże się z grzechem iśmiercią. Od rozpaczy uwolnić może tylko szczególne zrządzenie łaski i opieka Opatrzności.Do wyrażenia swego stanowiska posłużył się formą sonetu.Sonet IV cyklu „Rytmy abo wiersze polskie”, opisuje walkę człowieka z szatanem. Jest toogromnie ważna walka, bo stawką jest życie wieczne. Po stronie szatana opowiadają sięwszystkie dobra ziemskie.

Poeta prosi Boga o pomoc, bo czuje, że sam człowiek nie jest w stanie zwalczyć szatana,bo jest słaby, lecz wierzy, że pomoc i opieka Boga zapewni mu zwycięstwo.Zaś w sonecie V - poeta stwierdza, że miłość jest właściwością życia ludzkiego, lecz kieruje sięono ku rzeczom doczesnym : władzy, sławie, bogactwu, kobiecie. Ale człowiek powinienprzeciwstawić się tym pokusom, dążeniom własnego, niedoskonałego ciała i obrać za celmiłość Boga. Poeta rozróżnia więc 2 rodzaje miłości : trwała - celem jest Bóg i nietrwałą - jejcelem są rzeczy doczesne.Widzimy więc, że w swoich utworach poeta przedstawił niezwykle dramatycznywizerunek życia człowieka : jest on ze swej natury rozdarty miedzy wartościami ducha i ciała.Dobra świata są nietrwałe i oddalające człowieka od właściwego celu ziemskiego bytowania :zmierzaniu ku Bogu.Świat jest dynamiczny czyli prowadzona jest ciągła walka ze złem i pełen dysharmonii -sprzeczności : ciało i dusza.Głęboko pesymistyczne refleksje na temat ludzkiego życia przyniosła także XIX -wieczna filozofia - Artura Schopenhauera. W myśl jej założeń życie ludzkie było pasmemcierpień , niemocy, apatii i znużenia. Poglądy te stały się doskonałą „pożywką” dladekadentów, do grona których przez pewien czas należał Kazimierz Przerwa - Tetmajer.

Słynnym antymanifestem pokoleniowym stał się wiersz pt. „Koniec wieku XIX”.Po jego przeczytaniu odnosi się wrażenie, że bohaterem jest człowiek smutny,przygnębiony, złamany przez życie, który prowadzi dialog wewnętrzny z samym sobą,próbując w ten sposób znaleźć jakąś ideę, cel swego istnienia, coś, co mogłoby go wyzwolić zestanu odrętwienia i niemocy. Jednak okazuje się , że cały kulturowy i ideowy dorobekludzkości już się w mniemaniu podmiotu lirycznego przeżył i nie ma mowy o powrocie doprzeszłości, do postaw i idei, które już były, bo żadna z nich nie stanowi lekarstwa na „bólistnienia” : wiara nie daje ukojenia, walka jednostki jest czymś absurdalnym, rezygnacja niezmniejsza bólu, a nadmierne użycie nie zaspakaja ciągłego nienasycenia.

Człowiek jest więccałkowicie bezradny wobec życia, nie znajduje w nim nic trwałego i przynoszącego szczęście.Wpływy filozofii Artura Schopenhauera widoczne są też w utworze „Któż nam powróci...”, w którym podmiot liryczny wyraża rozczarowanie i ból swego pokolenia, które straciło najlepsze lata swej młodości na bezowocne poszukiwania idei i wartości. Ich pragnienianigdy nie zostały zaspokojone, są przepełnieni smutkiem i bólem.W wierszu pt. „Wszystko umiera ze smutkiem i żałobą” widzimy skrajny pesymizmpodmiotu lirycznego, który nie wierzy w nic, neguje wszystko, nawet nieśmiertelność ludzkiejduszy. Poczucie tragizmu sytuacji potęguje się poprzez taką refleksję - nie ma życia po śmierci,a więc życie ziemskie jest bezcelowe. Każdy byt musi przeistoczyć się w niebyt. Nic niezmartwychwstanie takie jakie było niegdyś, człowiek jako materia będzie trwać do końcaziemi, ale nigdy nie zmartwychwstanie w swej dawnej postaci. Istota ludzka ginie jak zwierzęczy roślina.

Ludzkie starania, walki, złorzeczenia, bunty nie mają sensu, gdyż kresem każdegojest nieuchronna śmierć, której nie można się sprzeciwić. Człowiek nie rodzi się do zwycięstwana lose, ale musi się mu poddać.Wyraźne wpływy dekadentyzmu możemy też odnaleźć w utworze „Fałsz, zawiść ...”.Świat zostaje w nim przyrównane do płynącej wody, a życie człowieka to samotna łódkaunosząca się biernie i bezwolnie na falach rzeki. Człowiek nie jest w stanie płynąc błot,mielizn, jego łódź wciąż zatrzymuje się na rafach : falszu, obłudy, zakłamania, chciwości,małości, podłości. Pozostaje więc tylko całkowita rezygnacja, odrzucenie wioseł i dryfowaniebez celu i sensu.

Rodzi się tylko niezmierzony ból i żal, że człowiek zrodzony do piękna iszczęścia musi ”pływać” w brudach życia.Podobne nastroje odnajdujemy w wierszu L. StaffaDeszcz jesienny”. Sytuajcę lirycznątworzy padający i stukający o szyby deszcz. W szarym , sennym, poźnojesiennym dniupowoduje on przygnębiający i pesymistyczny nastrój. Podmiot liryczny doświadcza uczuć :smutku, przygnębienia, żalu, lęku popadajacw coraz większy pesymizm i depresję. Doświadczaróżnych przygnębiających wizji : przez pustynię wędruja mary uosabiające ludzką duszę napróżno poszukującą ukojenia.

Ten motyw wędrówki w bezkresną dal jest charakterystyczny dlanurtu dekadenckiego Młodej Polski. Poeta używa także charakterystycznych dla epokirekwizytów : grób, pustynia, żałoba, smutek, rozpacz, łzy - co zwiększa dramatyzm sytuacji iekspresję utworu. Odpowiednia kolorystyka : czerń ,szarość zwiększa wrażenie smutku iprzygnębienia.W takiej przygnębiającej atmosferze refleksje podmiotu lirycznego dotyczą najbardziejprzerażających wydarzeń : śmierci, pogrzebu, odejścia bliskiej osoby, utraty miłości, pożaru,podczas, którego spaliły się dzieci.

Wizja smutnego szatana może symbolizować zło, któreniszczy w człowieku to, co najpiękniejsze i budzi lęk.Życie człowieka to ciągła wędrówka, której towarzyszy lęk, niepokój, smutek iprzerażenie, a kresem wszystkiego będzie zawsze tylko grób. Ta świadomość nie pozwala naradość i spokój ducha. W powyższych utworach ukazane zostało życie bez marzeń, bezperspektyw. Jednak mimo tego ludzie końca XIX znaleźli sposoby na wyrwanie się z tegoabsurdalnego świata.

Ale czy je odnaleźli?Artur Schopenhauer jedną z dróg wyjścia z kręgu cierpienia upatrywał się w wyzbyciu„woli życia”, rezygnacji ze ślepych popędów, wyizolowaniu się ze społeczeństwa. Jedynieosiągnąwszy taki stan - stan nirwany, czyli niebytu, nieistnienia - można wyzbyć się bólu.Wiersz „Hymn do Nirwany” jest stylizacją modlitwy pańskiej „Ojcze nasz”, zamienionąna modlitwę do Nirwany, która jest w stanie zapewnić człowiekowi spokój i ukojenie. Podłość izłość ludzka, nikczemność i brud świata przepełniają duszę człowieka, który pragnie oderwaćsię od tego wszystkiego, zapomnieć nawet i o tym, że żył.Świat jest „otchłanią klęski i cierpień”, człowiek zmęczony takim życiem, nie znajdującyw nim żadnej wartości ani ukojenia podąża tylko do nicości.

Podobnie w utworze „Nie wierzę w nic ...” podmiot liryczny podobnie czyni swewyznanie niewiary. Stracił sens w wartość życia, wszystko okazało się ułudą i bezsensem,wszystko napawa go wstrętem i pogardą. Wola ludzka jest niczym, pozostało tylko jednopragnienie - Nirwany. Życie traci sens do tego stopnia, że silniejsze jest pragnienie niebytu niżwola istnienia.Pokolenie końca XIX wieku, owładnięte nastrojem pesymizmu i rezygnacji, zwątpieniawe wszystkie wartości, próbowało szukać także innych dróg wyjścia z kręgu cierpienia. Iznowu z pomocą przyszła filozofia ura Schopenhauera. Jedną z wartości zmniejszających bólistnienia - jego zdaniem - okazała się być sztuka.

Sztuka i artysta w epoce Młodej Polski zyskały szczególne miejsce i znaczenie. StanisławPrzybyszewski w „Confiteorze” stwierdził, że sztuka powinna być postawione na piedestale,artysta zaś będzie jej kapłanem. Sztuka nie powinna mieć żadnego celu, nie może byćnośniczką żadnych idei, gdyż w przeciwnym razie staje się uboga i płytka. Kaziemierz Przerwa- Tetmajer, wzorem Artura Schopenhauera, również widział możliwość wyciszenia bóluistnienia dzięki uprawianiu i kontemplowaniu sztuki.

Odzwierciedleniem tych poglądów jestwiersz „Evviva l’arte” („Niech żyje sztuka”).Zdaniem podmiotu lirycznego ludzie dzielą się na filistrów czyli społeczeństwodrobnomieszczańskie, które nie ma w życiu żadnych większych aspiracji i ambicji oraz naartystów, którzy są ludźmi wybitnymi, a przez to odrzucanymi przez większość, żyjącymiczęsto w skrajnej nędzy. Artysta jednak jest mimo tego bogatszą osobowością od pozostałych -jego talent ma boski wymiar, a tym samy artysta występuje niejako w roli pośrednika międzytym co nieskończone, potężne, idealne - Bogiem a tym co ziemskie.

W obliczu dewaluacji wszelkich wartości, ogarniającego człowieka pesymizmu, miłośćrozumiana w sensie hedonistycznym stała się jedną z dróg ucieczki ze stanu zwątpienia,„środkiem” przynoszącym ulgę i chwilowe choćby ukojenie.W wierszu K. Przerwy - Tetmajera „Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę ...” miłośćrozumiana jest w specyficzny sposób. Jest przede wszystkim odurzeniem przynoszącymchwilowe zapomnienie, jest rozkoszą, która daje ulgę w cierpieniu. Nie jest jednak owa rozkoszstanem trwałym, lecz bardzo ulotnym , kruchym. Rzeczywistość oglądana po „Burzy zmysłów”wydaje się być bardziej złą. Przynoszącą ogromny ból. Ludzkie pragnienia nie mogą byćbowiem nigdy zaspokojone, stale pojawiają się nowe, którym nie ma końca. To jest więc istotąludzkiego cierpienia - wieczny niedosyt i rozczarowanie.Lekarstwem na zagubienie i samotność człowieka miał się stać też powrót do natury. Wpoezji końca XIX wieku nastąpił więc zwrot ku przyrodzie, zainteresowanie wsią i trybemżycia jej mieszkańców (ludomania).

Szczególnym miejscem dla artystów młodopolskich stałysię Tatry i Zakopane - „Mekka” pokolenia końca XIX wieku .Jednym z najpiękniejszych utworów, w którym widać te upodobania młodopolskie jestutwór K. Przerwy - Tetmajera „Widok ze Świnicy do Doliny Wierchcichej”, obrazujący pejzażwidziany oczami podmiotu lirycznego znajdującego się na szczycie góry i spoglądającego wprzepiękną dolinę. Krajobraz emanuje przede wszystkim niezwykłym spokojem i ciszą.Wszystko wydaje się byc uśpione, krajobraz jest lekko zamglony, jakby nierealny.

Taki sposóbobrazowania stal się typowym dla techniki impresjonistycznej. b.W omawianym wierszu Tetmajera pejzaż wykreowany przez poetę ma charakterimpresjonistyczny. Kontury przedmiotów są zatarte, mgliste :„ na gór zboczaŚwiatła się zlewa mgła przeźrocza”46- w zieleni traw błyska oświetlony słońcem, głaz, cisza ma barwę srebrzystoturkusową.Pejzaż utrzymany w tonacji ciemnozielinej, rozbłyskuje iskrzącym się słońcem, które nadajewszystkiemu niezwykłej kolorystyki i piękna. Jednak ukojenie dzięki obcowaniu z przyrodą niedaje całkowitego zaspokojenie umęczonej duszy.

Nirwana, sztuka, przyroda i miłość - przyniosły tylko połowiczne rozwiązanie, zawszepozostawało uczucie niedosytu i niespełnienia, w zakamarkach ludzkiej duszy czaił się lęk iobawa przed życiem oraz cierpienie wynikające z poczucia niedoskonałości i niemocy.Na szczęście jednak w dziejach ludzkości byli i tacy ludzie, którzy zupełnie inaczejwidzieli i oceniali ludzką egzystencję. Potrafili się cieszyć swoim życiem, egzystować tu naziemi z radością, sławiąc jednocześnie tę radość.Jednym z nich był święty Franciszek z Asyżu.

Praktykujący ubóstwo jako naczelnącnotę, głosił konieczność pogodzenia się z losem, którego istotę stanowi koegzystencja dobra izła, radości i cierpienia. Optymistyczny program eliminował frustrację, każąc aprobować życie,w którym zawsze radość przeplata się ze smutkiem, w którym każdy, jeśli umiejętnie popatrzyna swoją egzystencję, doszuka się w niej sensu i uzasadnienia. Franciszkanizm kładł szczególnynacisk na zespolenie człowieka z naturą, która dawała poczucie spokoju i harmonii. Echa tejkoncepcji harmonijności życia ludzkiego i otaczającej rzeczywistości widać w utworze JanaKochanowskiego „Czego chcesz od nas Panie..."

Bóg jawił się tu jako doskonały artysta -Deus artifex, na którego twórczości można się wzorować. Bóg był Absolutem, a człowiekwobec Niego był na pozycji stworzenia wobec Stwórcy. Jednak ta zależność nie poniża, alepodnosi godność człowieka.- artysta bowiem i swemu dziełu przydaje pewną rangę.Świat jest piękny, harmonijny, zbudowany wg reguł architektonicznych ; przypominawielką budowlę, której niebo jest jakby sklepieniem wielkiej katedry, a ziemia jejfundamentem. W katedrze tej mieszka Bóg, w świecie panuje powszechna harmonia,wynikająca z proporcji.Zdaniem Jana z Czarnolasu najwyższym dobrem i szczęściem człowieka byłokorzystanie z radości tego świata jakimi mogły być : zabawa, muzyka, śpiew biesiady.

Horacjańską maksymę - „Carpe diem” odnajdujemy w pieśni "Chcemy sobie być radzi" JanKochanowski głosił pochwałę wesołej zabawy, przy dobrym winie i muzyce. Zabawie trzebaoddać się całkowicie. nie troszczyć się o dzień jutrzejszy, gdyż o przyszłych wypadkachdecyduje Fortuna, która, jak wiadomo, kołem się toczy.Afirmację życia, pochwałę człowieka mocnego, aktywnego, walczącego ze wszystkim cosłabe i niedosknałe odnajdujemy również w XIX - wiecznej filozofii - Fryderyka Nietzschego.Leopolda Staffa zainspirowały właśnie elementy jego filozofii W wierszu„Kowal” podmiot liryczny pracuje nad samodoskonaleniem. Wykuwa twardym stalowymkowadłem silne i mężne serce.

Ten olbrzymi wysiłek służy wytworzeniu w człowiekunajwyższych najwspanialszych wartości, mocnego charakteru. Wewnętrzne doskonaleniewymaga jednak usilnej pracy i hartu, opanowania słabości i niemocy. Poddawanie się im jestgorsze nawet od śmierci. Dlatego, jeśli serce okaże się „ nieodporne ciosom stali”, należy jeraczej zniszczyć, niż żyć dalej ze świadomością słabości.Poeta zdecydowanie potępił więc dekadenckie nastroje, młodopolski pesymizm,wewnętrzną niemoc. Człowiek, aby mógł godnie żyć ma obowiązek tworzenia samego siebie,doskonalenia duchowego. Dzięki swej sile jest w stanie wykreować siebie jako człowiekadoskonałego. W tym sensie rozumiana Nietzscheańska idea „nadczłowieka” była więcwartościowa, szczególnie dla pokolenia owładniętego i „skażonego” własną niemocą.

Zgodę na życie odnajdujemy w innym utworze L. Staffa- pt. „Przedśpiew”.Terencjuszowska myśl : „Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce”, stała sięzasadą, którą Staff kierował się w swym życiu. Wyraźna jest w utworze afirmacja życia imądrości, która pozwala w pełni rozkoszować się życiem. Choć życie nie szczędziłopodmiotowi lirycznemu goryczy i smutku, ale poprzez cierpienie pozwoliło dokładnie wniknąćw istotę bytu i odnaleźć jego sens. Istnienie zła w życiu nie przekreśliło istnienia dobra, wręczprzeciwnie, dobro tym mocniej zostaje zaakcentowane i docenione.

Pochwała życia dotyczywszelkich jego przejawów.Klasyczna postawa poety przejawia się też w gloryfikacji wartości uniwersalnych,ponadczasowych, harmonii z przyrodą, prostoty życia, docenianiu piękna.Wiek XX przyniósł zaś największe w dziejach ludzkości kataklizmy i pożogi wojenne.Nastąpiły zniszczenia na niewyobrażalną dotychczas skalę, zginęły miliony ludzi. Ale w tymwieku miał również miejsce wielki postęp techniki i technologii. Człowiek stał się sprawcąogromnego skoku cywilizacyjnego, przewartościowania pojęć o świecie. Na tym tle wyrosła nanowo potrzeba zdefiniowania człowieka jako istoty myślącej, ponownego określenia prawdy onaturze ludzkiej, jej atrybutach. Towarzyszył temu odwieczny bunt przeciwko istniejącemuświatu, nihilizm, związany z końcem pewnej epoki historycznej. Świat Arkadii odszedł wprzeszłość.

Narodził się świat człowieka - najwyższego autorytetu, twórcy i egzekutora norm.Stawiając na nowo pytanie o istotę wszechrzeczy i upatrując tylko w sobie siłę i mocsprawczą, człowiek uczynił się kimś „ponad”, jedyną miarą wartości. Był wolny. To jednakstało się niespodziewanie główną przyczyną jego upadku. Zwątpienie w transcendentalną siłędało w konsekwencji brak oparcia w życiu, zagubienie, przerażającą samotność, przyniosłopoczucie wyobcowania i absurdalności życia, zmierzającego ku nicości.

Człowiek stał sięigraszką w rękach ślepego losu, który tak bardzo z niego zakpił, dając mu świadomość nicości,pesymizm i lęk.Problem doli człowieka, jego samotność w obcym, rozdartym sprzecznościami świecie,wyborów moralnych, których musi dokonać bez przyjętego systemu wartości, stał się tematemdla wielu literatów. Centralną postacią jest Albert Camus.

W głównym dziele - „Dżuma”prezentuje pogląd na życie ludzkie. Jego zdaniem jest ono obce i absurdalne, pozbawioneprzyczyny i celu, może się zrealizować tylko przez wspólne cierpienie i działanie, będącebuntem przeciwko temu cierpieniu, by „ być człowiekiem, by dżuma nie była nie kończącą sięklęską”. Walka z chorobą to także walka ze złem. Stawką w niej jest godność życia.Dżuma staje się pretekstem do obserwacji postaw ludzkich wobec śmiertelnegozagrożenia. W takich sytuacjach może zapłonąć chęć niesienia pomocy, chęć stania się altruistą.Młody człowiek - Rambert - pragnie za wszelką cenę wydostać się z Oranu. Gdy jednaknadarza się taka okazja pozostaje, aby współnie z innymi walczyć z epidemią. Rambert stał sięrzeczywiście człowiekiem - „Człowiekiem nie można być, człowiekiem trzeba się stawać”.

Niewątpliwie słowa te zawierają pewne przesłanie. Co to znaczy stać się człowiekiem?Narodzić się, żyć, być ? Pewnie nie, bo byłoby to za proste. Nie słowa, ale czyny mająpotwierdzać nasze człowieczeństwo. Trzeba umieć być człowiekiem, traktować innych jakbraci, a nie jak wrogów. A. Camus zawarł w powieści szereg pytań o charakterzeegzystencjalnym po to, aby każdy czytelnik mógł określić się kim jest, jaki jest i przedewszystkim, jak i jest cel i sens jego życia.Od dzieciństwa wzrastamy w pewien zastany przez nas świat myśli ludzkiej.

Nim tenświat zaczniemy przetwarzać i dorzucać do niego nowe wytwory, on nas otacza i wpływa na48nas, kształtując nasze myśli, uczucia i pragnienia. Sprawia, że jesteśmy dziedzicamiminionych pokoleń.Dzisiaj trudno wyobrazić sobie egzystencję bez wszystkich techniczno-cywilizacyjnychzdobyczy. Większości społeczeństw nastawiona jest na dobrobyt, na konsumpcję.

Jednakprzesadne dążenie do posiadania dóbr doczesnych, życie wg zasady „coraz więcej mieć i corazwięcej użyć „ na dłuższą metę również nie przynosi zadowolenia i satysfakcji. Zamiastgłębszych radości, rodzi apatię, bierność i zniechęcenie, a nawet sprzeciw wobec wszelkichwartości.We współczesnym świecie ginie odpowiedzialność za zbiorowe życie, uczciwa praca,wzajemny szacunek, przyjaźń, a głównie miłość do drugiego człowieka, która powinna łączyćcałą ludzkość.

Wzrasta lęk i niepewność, wzrasta poczucie zagrożęnia i wyobcowania. Stądnieuchronne frustracje, załamania i bunt, albo agresja będąca próbą rozładowania gniewu lubteż ucieczka w alkoholizm i narkomanię.

Niepokojące jest też narastanie tendencjisamobójczych zwłaszcza u dzieci i młodzieży, co jest niewątpliwie próbą wyrwania zosaczającego swym egoizmem świata. Nasuwa się pytanie : czy ten postęp cywilizacyjny jesttego warty ?W przebłysku refleksji , w chwilach szczególnie jaskrawo unaoczniających człowiekowijego bezsilność, każdy powinien zadać sobie pytanie : dokąd doszedłeś, gdzie jesteś i ku czemuzmierzasz ?

„Całe życie człowieka nie jest niczym innym, jak procesem narodzin samego siebie.Będziemy naprawdę całkowicie urodzeni w momencie śmierci.” ( Edgar Faure )

Podobne prace

Do góry