Ocena brak

Efekty socjalizacji

Autor /Rick Dodano /29.07.2011

Proces socjalizacji pełni dwie ogromnie istotne społeczne funkcje. Po pierwsze stanowi mechanizm transmisji kultury. Pisaliśmy wcześniej o roli tradycji, czyli przeszłości, która jest obecna w teraźniejszości. Ale jak obecna? Przede wszystkim w ludzkich głowach. Kulturowa tradycja, dorobek kulturowy społeczeństwa przenosi się z pokolenia na pokolenie, może ulegać kumulacji i bogaceniu się tylko dzięki temu, że wcześniejsze pokolenia przekazują idee, reguły, symbole późniejszym pokoleniom, a te je przyswajają i stosują. Pradziadkowie uczyli naszych dziadków, dziadkowie rodziców, rodzice nas, my nasze dzieci, one będą uczyć nasze wnuki, wnuki - prawnuki itd., itd. Główny trzon kultury -do którego oczywiście każde pokolenie coś dodaje, coś ujmuje, coś modyfikuje -trwa mimo ciągłej wymiany tych, którzy kulturowe imperatywy internalizują i realizują. Gdyby nie proces socjalizacji, każde pokolenie musiałoby zaczynać wszystko od nowa. Wtedy bylibyśmy dziś zapewne ciągle jeszcze o krok od odkrycia ognia czy wynalezienia koła.

To, że dzisiejszy uczeń szkoły podstawowej wie więcej niż średniowieczny uczony, że dzisiejszy samochód jeździ szybciej od rydwanu, a jumbo jet lata lepiej niż Ikar, zawdzięczamy właśnie kumulacji wiedzy i technologii, zapewnionej przez toczący się nieustannie proces socjalizacji. To, że nie musimy wymyślać na nowo moralności, tylko możemy odwołać się do Dekalogu, że nie musimy formułować na nowo zasad prawnych, lecz wystarczy sięgnąć do prawa rzymskiego, że nie musimy zaczynać konstruować języka polskiego, tylko mamy go gotowy - jest efektem uczenia się tych wszystkich treści kulturowych kolejno przez dziesiątki i setki pokoleń. Już to nadaje procesowi socjalizacji zupełnie fundamentalne znaczenie w tej nigdy nie ustającej „fizjologii" życia społecznego.

Ale proces socjalizacji ma jeszcze drugą ważną funkcję. Chodzi o to, aby działania ludzi odpowiadały społecznym oczekiwaniom: wspólnie wyznawanym przez zbiorowość ideałom, wartościom, normom. Sam fakt, że kulturowe nakazy i zakazy są dla zbiorowości wspólne, niezależnie od tego, jaka byłaby ich treść, zapewnia już, że działania kulturowo wyznaczone będą wzajemnie skoordynowane, przewidywalne, że kontakty i interakcje będą przebiegać bez zakłóceń. Inaczej mówiąc, że wytworzy się pewien stopień ładu i porządku społecznego. Dla przykładu wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby nie było kodeksu drogowego i każdy kierowca decydował sam, czy jechać po prawej czy po lewej stronie drogi, jak wyprzedzać, gdzie parkować itp. Ale najlepszy kodeks drogowy nic nie da, jeśli nie zostanie kierowcom wpojony właśnie w drodze socjalizacji.

Idealna, najbardziej społecznie pożądana sytuacja polega więc na tym, aby ludzie w maksymalnym stopniu internalizowali wzory swojej kultury. Chodzi o to, aby ludzie sami chcieli postępować tak, jak wymaga od nich kultura. Aby z własnej woli i niejako automatycznie spełniali społeczne oczekiwania. Albo jeszcze inaczej: aby ich własne motywacje pokrywały się z normatywnymi powinnościami. Takie jednostki stają się doskonałymi nosicielami i realizatorami kultury, kultura jest ich „drugą naturą", kulturowe nakazy stają się - żeby użyć metafory francuskiego politologa z II połowy XIX wieku Alexisa de Tocqueville'a - odruchami serca. W tej optymalnej sytuacji ludzie postępują tak, jak społeczeństwo wymaga, bez potrzeby jakiejkolwiek refleksji, nie przychodzi im po prostu do głowy, że można by postąpić inaczej. Reguły kultury zostały tu całkowicie uczynione swoimi, wbudowane do własnej osobowości. Socjalizacja odniosła pełny sukces.

Ale jest to przypadek niezwykle rzadki. Traktowanie go jako typowego prowadzi do błędu, który amerykański socjolog Denis Wrong określał jako „przesocjalizowaną wizję człowieka". Taki automatyczny, całkowicie spontaniczny i bezrefleksyjny konformizm dotyczy co najwyżej wąskiej kategorii imperatywów kulturowych, na przykład podstawowych tabu moralnych. Wielu ludzi nie bierze w ogóle pod uwagę możliwości, by mogli zabić drugiego albo go torturować, albo zgwałcić kobietę, albo coś ukraść. Bezrefleksyjny automatyzm występuje też przy używaniu języka naturalnego. Dotyczyć może pewnych codziennych, zakorzenionych zwyczajów. Ale nie obejmuje wielu innych dziedzin kultury.

Częstszy, choć mniej doskonały efekt socjalizacji to sytuacja, w której ludzie wprawdzie nie mają żadnej ochoty stosować się do wymagań normatywnych, ale mimo to działają zgodnie z nimi. Mało kto lubi płacić podatki, ale jednak sporo obywateli je płaci. Mało który kierowca lubi jechać wolno, ale jednak niektórzy zwalniają w terenie zabudowanym. Mało który student lubi wstawać rano, żeby zdążyć na wykład, a jednak sale wykładowe są pełne. Tutaj socjalizacja nie dała pełnej internalizacji norm, ale doprowadziła do wpojenia jednostce poczucia obowiązku. Podatnik myśli tak: to nonsens płacić państwu za nic, te pieniądze tak by mi się przydały, ale trudno, to jest mój obywatelski obowiązek. Kierowca myśli tak: droga zupełnie pusta, okropnie się śpieszę, ale trudno, mam obowiązek zwolnić. Student myśli tak: strasznie mi się nie chce iść na ten nudny wykład, wolałbym pójść na spacer albo do kina, ale trudno, skoro już zdecydowałem się na studia, to jest mój obowiązek.

Działa tu jakaś wewnętrzna kontrola, która sprawia, że jeśli obowiązku nie spełnię, doznam przykrych odczuć. Będę miał takie nieokreślone, ale męczące poczucie winy. Albo bardziej sprecyzowane poczucie wstydu, któremu towarzyszy wyobrażenie, co by powiedzieli ważni dla mnie inni, gdyby dowiedzieli się, że nie spełniłem obowiązku. Co na przykład by powiedzieli rodzice, którzy dają mi pieniądze na studia, gdyby dowiedzieli się, że zamiast na wykład, poszedłem na dyskotekę. Natomiast gdy ze swoich obowiązków się wywiążę, mam wyraźną satysfakcję, jestem z siebie dumny itp. Taki efekt socjalizacji jest jeszcze całkiem zadowalający, bo koniec końców doprowadza do pożądanych kulturowo działań, choć nie towarzyszy temu pełne, wewnętrzne przekonanie.

Mniej korzystna społecznie jest sytuacja trzecia, gdy ludzie ani nie chcą działać tak, jak powinni, ani nie traktują tego jako swojego obowiązku, a mimo to realizują nakazy i zakazy kulturowe, bo obawiają się sankcji. Wielu podatników płaci tylko z tego powodu, że obawia się kontroli skarbowej i grzywny czy konfiskaty majątku. Wielu kierowców zwalnia w miasteczku, bo widzi w wyobraźni policjanta z radarem. Wielu studentów chodzi tylko na te wykłady, na których profesor sprawdza obecność. Na pierwszy rzut oka to też jest efekt zadowalający, bo w końcu wszyscy stosują się do wymagań. Jednakże gwarancja konformizmu jest tu daleko słabsza niż w przypadkach poprzednich. Cóż bowiem wpoiła tu ludziom socjalizacja? Nie wpoiła akceptacji reguł, nie wpoiła poczucia obowiązku wobec reguł nie akceptowanych, a wytworzyła jedynie ogólną świadomość, że działamy w otoczeniu innych i ci inni mogą nas ukarać, jeśli nie spełnimy ich oczekiwań. Obawa przed sankcjami jest jednak warunkowa i zrelatywizowana.

Może łatwo zniknąć w dwóch przypadkach. Po pierwsze, gdy mam wystarczające zasoby chroniące mnie przed sankcjami albo zmniejszające ich dolegliwość. Bogaty biznesmen nie płaci podatków, bo ewentualna grzywna to maleńki ułamek jego zysków. Przekracza też bez wahania dozwoloną prędkość, bo wlicza już z góry ewentualne mandaty w koszt podróży. Poseł czyni tak samo, bo w razie czego powoła się na immunitet. Szef mafii wie, że gdy powinie mu się noga, uratują go kontakty w policji i w rządzie. Niektórzy nie liczą się więc w ogóle z sankcjami. A po drugie, obawa przed sankcjami występuje tylko dopóty, dopóki są one realistyczne, skutecznie egzekwowane.

Gdy szansa spotkania patrolu drogowego jest minimalna, gdy kontrola skarbowa jest wyrywkowa, gdy policja odmawia ścigania przestępstw, prokuratura wypuszcza bandytów z powodu „nikłej szkodliwości społecznej czynu", a sądy ferują za ciężkie zbrodnie wyroki w zawieszeniu - pojawia się powszechne poczucie bezkarności, które niweczy ten i tak już ograniczony rezultat socjalizacji. Kompletna klęska socjalizacji pojawia się więc wtedy, gdy ludzie nie tylko nie chcą postępować w kulturowo oczekiwany sposób, nie tylko nie traktują tego jako obowiązku, ale przestają bać się społecznych sankcji. W każdym społeczeństwie istnieje kategoria tych, którzy wymknęli się wpływowi socjalizacji, dla których dewiacja czy jej forma skrajna - przestępczość - staje się normalnym sposobem życia. Gdzie szukać można źródeł takiego niepowodzenia socjalizacji?

Podobne prace

Do góry