Ocena brak

Dzieci z układu ryzyka - Związek jednostka - otoczenie

Autor /Micky Dodano /01.07.2011

Jako wyjściowe i podstawowe przyjmuję tutaj założenie, iż człowiek w toku całego swego życia pozostaje w „żywym”, zmiennym, rozwijającym się związku ze swym otoczeniem. Z jednej strony stale podlega wpływom otoczenia i zgodnie z doświadczanymi naciskami w postaci oczekiwań, wymagań czy żądań innych ludzi modyfikuje swoje zachowania czyli adaptuje się do swego otoczenia, a z drugiej strony w różny sposób wyrażając swe potrzeby i podejmując różne działania aktywnie na to otoczenie wpływa, zmienia je, modyfikuje stosownie do swych potrzeb czyli przynajmniej próbuje dostosować otoczenie do siebie. I w pierwszym i w drugim przypadku korzysta z tego, czego nauczył się w całym swym dotychczasowym życiu – ze swej wiedzy i umiejętności (por. Brzezińska, 2000).

Dopiero, gdy doświadczy tego, iż to, co posiada jest niewystarczające do poradzenia sobie z zadaniem, bo albo pomimo podejmowanych prób nie może dopasować się do wymagań otoczenia (pierwsza sytuacja), albo nie udaje mu się tego otoczenia podporządkować sobie (sytuacja druga) pojawi się w nim motyw dążenia ku zmianie, ku zdobyciu czegoś nowego, motyw nauczenia się czegoś. W tym momencie można by powiedzieć, iż „dzieci ryzyka” to dzieci, których zasób doświadczeń jest tak ubogi i tak mało zróżnicowany, że nie pozwala im ani na aktywne i efektywne dopasowywanie otoczenia do siebie, ani na efektywne spełnianie wymagań tego otoczenia. Próby podejmowane przez takie „ubogo wyposażone” dziecko będą szybko kończyły się niepowodzeniem, szczególnie w sytuacjach złożonych, gdy doświadcza ono wielu, czasami sprzecznych względem siebie wymagań jednocześnie.

Przyjęcie takie interakcyjnego punktu widzenia oznacza, iż w procesie diagnozowania problemu musimy naszą uwagą objąć jednocześnie aż trzy elementy składowe układu jednostka-otoczenie, a mianowicie: (a) zasoby dziecka – jego możliwości działania w różnych sytuacjach, (b) właściwości otoczenia, w którym dziecko żyje i działa, a więc wymagania, jakie to otoczenie mu stawia i (c) jakość relacji dziecko – otoczenie, np. jakość związku dziecko – matka, dziecko – brat, dziecko – kolega ze szkoły oraz jakość relacji między osobami znaczącymi dla dziecka, np. matka – ojciec, rodzicenauczyciel. Rys.1. prezentuje trzy różne stanowiska odnośnie do relacji osoba – otoczenie i ukazuje ich konsekwencje dla problemu pomagania „dzieciom ryzyka”.

Sytuacja pierwsza – dziecko ryzyka to dziecko pochodzące z „trudnego” środowiska - pojawi się wtedy, gdy przyjmujemy założenie, iż rozwój człowieka determinowany jest przede wszystkim właściwościami kontekstu, w jakim człowiek żyje, zatem „dzieci ryzyka” to dzieci żyjące w szeroko rozumianych trudnych warunkach. Byłyby to więc „dzieci z marginesu” (coraz szerszego, niestety) – ze środowisk o niskim statusie ekonomicznym, niskim poziomie wykształcenia rodziców, o dużym nasileniu bezrobocia i/lub zjawisk takich, jak alkoholizm, prostytucja, stosowanie przemocy, także seksualnej, ale także że środowisk znacznie niewydolnych wychowawczo, zaniedbujących dziecko, nie wywiązujących się ze swych podstawowych funkcji opiekuńczych i wychowawczych. Pomoc będzie więc przede wszystkim polegała na „poprawianiu” różnymi sposobami środowiska, do wykluczenia dziecka włącznie w sytuacjach ekstremalnych (poprzez np. umieszczenie go w rodzinie zastępczej, ulokowanie w czasie pozalekcyjnym w świetlicy, wysyłanie na „kolonie terapeutyczne” czy „zielone szkoły”).

W sytuacji drugiej – dziecko ryzyka to dziecko „trudne” - gdy przyjmujemy założenie, iż za jakość funkcjonowania człowieka odpowiedzialna jest przede wszystkim jego osobowość i jej „zaplecze” w postaci nagromadzonego w toku życia doświadczenia uwaga nasza skierowana jest i w procesie diagnozy i w procesie pomagania na dziecko. Po dokonaniu rozpoznania, iż zasoby dziecka są albo ubogie, albo mało zróżnicowane, albo z jakiegoś punktu widzenia nieprawidłowe uruchamiamy pomoc w postaci „pracy nad dzieckiem” – poszerzamy jego wiedzę, kształtujemy różne nowe lub modyfikujemy stare umiejętności, wyposażamy je „na wszelki wypadek” i na różne życiowe okazje w różnorodne kompetencje, przy czym zakładamy (jakże często mylnie!), iż tak wzbogacone dziecko da sobie radę w trudnych sytuacjach, na jakie napotyka i napotka w swym życiu.

Z kolei w sytuacji trzeciej za punkt wyjścia przyjmujemy założenie, iż jakość funkcjonowania osoby zależy od jakości dopasowania wymagań otoczenia do jej możliwości. Zatem o dziecku ryzyka będziemy mówili w dwóch sytuacjach: (1) gdy wymagania otoczenia przerastają możliwości poradzenia sobie z nimi przez dziecko - wymagania te są niejasne, wieloznaczne, rozmyte, niekonsekwentne lub sztywne, zbyt złożone, wiążące się z presją czasu na ich spełnienie, wymagające użycia kompetencji, których dziecko jeszcze nie posiada i (2) gdy wymagania te są znacznie poniżej jego możliwości czyli gdy otoczenie nie pełni swej roli stymulującej rozwój poprzez stawianie wyzwań przed dzieckiem – wymagania otoczenia nie mobilizują do wysiłku, do poszukiwania, eksplorowania, współpracy z innymi.

  Co oznacza tutaj pojęcie równowagi, skoro pojawia się trzeci element w postaci wsparcia ze strony otoczenia? Sytuacja sprzyjająca rozwojowi to taka, w której dziecko doświadcza rozbieżności pomiędzy tym, co już wie i umie, a tym, czego od niego oczekuje otoczenie i jakie stawia mu zadania. Ta rozbieżność jest podstawowym czynnikiem uruchamiającym proces rozwoju, kończący się zdobyciem nowej kompetencji. Jednak musi to być rozbieżność tzw. optymalna. Zbyt duża traci swą pociągającą do działania moc (sytuacja przerasta możliwości dziecka), a z kolei zbyt mała nie ma żadnej siły pociągającej do działania. Zatem i sytuacja braku dopasowania „wymagania – możliwości” i sytuacja bardzo dobrego dopasowania „wymagania – możliwości” będą sytuacjami nie sprzyjającymi rozwojowi. Czynnikiem stymulującym rozwój będzie pewien stopień niedopasowania wymagań otoczenia do aktualnych możliwości dziecka równoważony owym trzecim czynnikiem – wsparciem społecznym, przy czym im owo niedopasowanie będzie większe tym silniejsze powinno być wsparcie. Otwiera to przed osobami dorosłymi nowe pole działania, szczególnie w stosunku do dzieci ryzyka – zamiast zmniejszać wymagania (co bardzo często jest niemożliwe), gdy przerastają one znacznie możliwości dziecka można zwiększyć udzielane mu wsparcie czyli pomagać w spełnianiu tych wymagań.

  1. może zmniejszać wymagania czyli regulować obciążenia, jakim podlega dziecko,

  2. może wzbogacać jego zasoby, poszerzać jego możliwości działania poprzez edukację lub terapię,

  3. może regulować wielkość i jakość wsparcia udzielanego dziecku czyli pomagać mu wykorzystywać wszystkie posiadane zasoby (aktualizować stare doświadczenia i wspierać w pierwszych próbach korzystania z doświadczenia nowo nabytego) w radzeniu sobie z wymaganiami, jakie przed nim stawiają inni ludzie.

W zależności od sytuacji może korzystać tylko z jednej drogi lub ze wszystkich trzech jednocześnie, może też swe działania kierować jednocześnie na dziecko (bezpośrednie działanie) i na jego środowisko życia (oddziaływania pośrednie).

Podobne prace

Do góry