Ocena brak

Dzieci z układu ryzyka - Podwójna rola dorosłego w życiu dziecka

Autor /Micky Dodano /01.07.2011

Dzieci z układu ryzyka żyją w obiektywnie trudnej sytuacji i bardzo często niewiele można zrobić, by zmniejszyć obciążenia, którym podlegają. Ich możliwości radzenia sobie też bywają znacznie ograniczone lub nawet upośledzone lub po prostu słabo rozwinięte. Zatem jedyna droga pomocy to udzielanie im wsparcia. Warto jednak pamiętać o pewnej – złotej – zasadzie: aby pomoc nie stała się kolejnym obciążeniem powinna być (1) dostosowana do obciążeń i możliwości dziecka i (2) powinna być „wycofująca się” i to jak najszybciej. Ma ona jedynie wzmacniać dziecko w jego działaniach, a nie zastępować.

Najogólniej role te dają się sprowadzić do dwóch: jednej związanej ze stawianiem i egzekwowaniem wymagań, drugiej – związanej z pomaganiem w ich wypełnianiu.

Brak wymagań, ich niestabilność, niespójność czy sprzeczność tworzą sytuację mało dla dziecka czytelną, „mglistą”, nazbyt otwartą, co w efekcie powoduje, iż dziecko porusza się w rzeczywistości mało dla niego przewidywalnej i przez to nie dającej mu podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Tylko z pozoru sytuacja braku czy niskich wymagań, wymagań zmieniających się w rytm nastroju i potrzeb dorosłego czy zmienianych „na życzenie” dziecka jest sytuacją przyjemną, pożądaną czy oczekiwaną przez dziecko. W rzeczywistości jest to sytuacja bardzo trudna, bo wymagająca od dziecka samodzielnego podejmowania decyzji, co do tego, co (cel działania) i jak (środki osiągania celu) chce robić. Im młodsze dziecko, im niższy poziom jego wiedzy i różnych jego umiejętności tym trudniej jest mu efektywnie funkcjonować w takich „łatwych”, bo niewiele wymagających sytuacjach. Skoro nie ma wymagań, to dorośli czują się zwolnieni z obowiązku pomagania, bo po co pomagać, skoro nie ma takiej potrzeby? A skoro nie trzeba pomagać, to i nie trzeba się z dzieckiem często kontaktować, bo i tak samo sobie poradzi. Ta sytuacja doprowadza do tego, iż dzieci stopniowo zostają pozbawione nie tylko pomocy, ale i obecności dorosłego, a to oznacza, iż znika z pola ich aktywności najważniejszy „czynnik rozwoju”, jakim jest różnica kompetencji między nimi i dorosłym.

Jeżeli jednak dorosły stawia dziecku wymagania i oczekiwania i są to wymagania w danym okresie jego życia przekraczające jego możliwości (a tylko takie mogą ten rozwój stymulować, popychać do przodu) to musi on wystąpić względem dziecka w swej drugiej roli – roli osoby pomagającej czerpać z już posiadanych przez dziecko zasobów wewnętrznych i pomagać szukać mu pomocy w jego bliższym i dalszym otoczeniu (czyli czerpać z zasobów zewnętrznych). Mówiąc inaczej, dorosły albo sam bezpośrednio pomaga dziecku, albo występuje w roli pośrednika – kierując uwagę dziecka na innych ludzi, odsyłając je do odpowiednich podręczników, poradników, ułatwiając mu dostęp do różnych środków, z których mogłoby już dalej samodzielnie korzystać.

Te dwie role powinny być ze sobą powiązane: im więcej od dziecka wymagamy tym bardziej powinniśmy mu pomagać i bezpośrednio i pośrednio. Aby takie korzystne dla rozwoju dziecka powiązanie mogło powstać i istnieć konieczne jest podjęcie przez dorosłego jeszcze jednej roli – roli uważnego obserwatora i diagnosty. Aby wiedzieć, czego można wymagać, z czym dziecko sobie nie poradzi, gdy zostanie pozostawione samo sobie, a z czym zacznie sobie radzić, gdy zaczniemy mu aktywnie pomagać, albo włączymy je np. do odpowiedniej grupy dzieci – musimy mieć wiedzę o tym, jakie są aktualne właściwości czy kompetencje dziecka (jakie jest teraz, co teraz wie, co teraz potrafi), jak i wiedzę o tym, jakie są jego możliwości w różnych obszarach (na co byłoby je w przyszłości stać, gdyby ...; co mogłoby w przyszłości osiągnąć, gdyby ...).

A zatem, im wyżej oceniamy aktualne kompetencje dziecka i im wyżej oceniamy jego możliwości tym wyższe powinniśmy mu stawiać wymagania, ale z kolei im wyższe stawiamy mu wymagania tym bardziej powinniśmy pomagać w ich spełnianiu. Im bowiem większa równowaga między tymi trzema obszarami: (1) możliwości dziecka, (2) wymagania dorosłego i (3) wsparcie ze strony dorosłego tym większe (szersze) pole do podejmowania wspólnych działań (por. Rys. 6.), tym więcej okazji do kontaktu, do wręcz konieczności bycia razem ze sobą.

Podobne prace

Do góry