Ocena brak

Działanie wspólne, czyli kontakt społeczny

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Dotychczas patrzyliśmy na aktywność ludzką i jej różne formy od strony jednostki. Co prawda, jednostkę postrzegaliśmy w otoczeniu społecznym, wśród innych ludzi, ale ci inni pojawiali się co najwyżej albo jako bierni adresaci czynności społecznych, albo jako „wirtualni", wyobrażeni tylko, potencjalni partnerzy działań społecznych. Czyniąc kolejny krok w naszej analizie, musimy ten obraz poszerzyć. Zauważmy mianowicie, że ci inni, których reakcje antycypujemy, podejmując działanie, sami też, reagując, podejmują działanie wobec nas. I jest to też działanie społeczne, zawierające te wszystkie elementy co poprzednio. A więc reagując, identyfikujemy najpierw, „wskazujemy sobie" tego, kto do nas się zwrócił. Nie wybieramy go, bo to on nas wybrał, ale skierowujemy ku niemu swoją uwagę. Staramy się następnie rozszyfrować znaczenie - motywacyjne i kulturowe - jego działania: o co mu chodzi, do czego zmierza, oraz czego możemy oczekiwać po kimś takim, biorąc pod uwagę domniemane reguły kulturowe, które go wiążą. Przypisujemy mu więc pewne intencje i pewne wzorce realizowania tych intencji. Następnie pytamy samych siebie, jak chcemy zareagować i jak powinniśmy zareagować, zgodnie z uznawanymi przez nas zasadami postępowania, a więc definiujemy znaczenie motywacyjne i kulturowe naszej potencjalnej reakcji. I dopiero uwzględniwszy te wszystkie okoliczności, działamy w określony sposób. Nie znaczy to, że każdą reakcję poprzedza taka złożona, mozolna deliberacja. W rzeczywistości może się to dokonywać błyskawicznie, na poziomie zakodowanych, nawykowych repertuarów postępowania w danych sytuacjach, może włączać te utrwalone w podświadomości zapisy doświadczeń wcześniejszych, które nazywamy intuicją, może sprowadzać się do odruchów lub instynktów, może też obejmować szybko przebiegające procesy myślowe.

Zobaczmy przykład: siedzę w hotelowej kawiarni. Podchodzi ostro wymalowana i dość ostentacyjnie ubrana kobieta: „Czy mogę się przysiąść?". Myślę: „kim ona jest?". Sądząc po wyglądzie, chyba dama lekkich obyczajów. A o co jej chodzi? Chyba szuka klienta, kierując się regułami kulturowymi półświatka. Bo przecież porządna kobieta nie przysiada się normalnie do stolika obcego mężczyzny. Tak więc zdefiniowałem w wyobraźni znaczenia - motywacyjne i kulturowe - przejawiające się w jej działaniu. A teraz kolej na znaczenia mojej możliwej reakcji. Czy mam ochotę na taką znajomość i czy w myśl moich zasad wolno mi ją zawrzeć. Nie bardzo się palę, a poza tym wstyd by mi było, gdyby zobaczył mnie ktoś znajomy. Więc powiadam: „bardzo mi przykro, ale czekam na kogoś". I zamykam ten epizod. A teraz inny przykład, gdzie wystąpię w roli przeciwnej: jadę pociągiem i chcę nawiązać znajomość z sąsiadką w przedziale. Liczę, że ona też będzie mieć na to ochotę. Zadaję więc jakieś zdawkowe pytanie o godzinę i możliwe spóźnienie pociągu. Przeliczyłem się. Ona patrzy na zegarek, rzuca bardzo oficjalnie, że jest piąta szesnaście i pogrąża się demonstracyjnie w lekturze „Twojego Stylu". Milczę jak zmyty, rezygnuję i zamykam ten epizod, sam wyciągając „Politykę".

Działanie inicjujące i działanie reagujące ma więc taką samą anatomię. Wiążą się w parę działań społecznych wzajemnie zorientowanych ku sobie. Taką parę działań nazwiemy kontaktem społecznym. Ta dama, kimkolwiek była, nawiązała ze mną przelotny kontakt społeczny. Ja też wymieniłem jedno zdanie z sąsiadką z pociągu. W obu przypadkach sprawa zakończyła się na jednej rundzie wzajemnie zorientowanych działań. Dla kontaktów społecznych charakterystyczna jest właśnie ta przelotność czy jednorazowość. Pytam przechodnia: „która godzina?". On odpowiada: „piętnaście po trzeciej" i idziemy każdy swoją drogą. „Poproszę bilet", mówi konduktor w pociągu. „Proszę bardzo", odpowiada pasażer i na tym się kończy (o ile bilet jest w porządku). Zderzam się z kimś w przejściu, mówię „przepraszam", słyszę „drobiazg", i tyle. „Niech Pani siądzie", mówię do staruszki w tramwaju. Ona siada. Taka wymiana nie musi więc być werbalna. Obywa się w ogóle bez dialogu, gdy uśmiecham się do ładnej dziewczyny w dyskotece, ona uśmiecha się i idzie tańczyć ze swoim chłopcem. A jeszcze subtelniej, w innej wersji wcześniej opisanego epizodu -rzucam okiem, niby przypadkiem, na sąsiadkę w przedziale kolejowym, na moment spotykam jej spojrzenie, nawiązujemy „kontakt wzrokowy", ale zaraz potem odwracamy głowy i oboje zanurzamy się w lekturze. Tutaj w naszym działaniu znalazła wyraz reguła kulturowa, którą w socjologii określa się jako wymóg „grzecznej nieuwagi" (polite inattention), a która żąda, aby nachalnie nie przyglądać się nieznajomym.

Przytoczone przykłady dotyczą kontaktów bezpośrednich, które następują przy współobecności inicjującego i reagującego w tej samej przestrzeni i czasie. Ale oczywiście, tak jak w przypadku działań pojedynczych, tak i tu mogą występować kontakty pośrednie, poprzez media komunikacyjne. Po pierwsze -między osobami znajdującymi się w różnych miejscach, gdy np. dzwoni telefon, odpowiadam „pomyłka" i odkładam słuchawkę. Po drugie - między osobami podejmującymi działania w różnym czasie, gdy np. biznesmen otrzymuje listem ofertę handlową i odpisuje, że nie jest zainteresowany.

Podobne prace

Do góry