Ocena brak

DZIADY – cz. II i IV

Autor /Amelia Dodano /11.03.2011

Okoliczności powstania Dziadów

 

Dziady to tytuł cyklu dramatycznego, na który składają się części zwane Dziadami kowieńsko-wileńskimi (II i IV) oraz drezdeńskimi (III). Określenia te wskazują miejsce powstania poszczególnych tekstbw.

II i IV część powstały w Kownie i Wilnie w latach 1820-1823 (pierwodruk w t. 2. Poezji, Wilno 1823). W tym okresie Mickiewicz rozpoczął pisanie części I, która nie została ukończona (Pisma, t. 3, Paryż 1860) i nie ukazała się drukiem za życia autora. III część powstała wiosną 1832 r w Dreźnie (opublikowana w t. 4 Pism w tymże roku w Paryżu; osobne wydanie tamże, w 1833 r.). Części II, IV i III noszą podtytuł Poema, zaś napisane fragmenty cz. I – Widowisko.1

Każda z wymienionych części jest odmienna, chociaż wszystkie mieszczą się w ramach dramatu. Cz. II łączy cechy dramatu klasycznego (trzy jedności: czasu, miejsca i akcji) z elementami nowoczesnymi (mieszanie konwencji realistycznej z odrealnionymi wizjami, operowanie tłumem, wykorzystanie inspiracji ludowych). Cz. IV również miesza cechy różnych gatunków: dramatu i poematu romantycznego. III część jest wzorem dramatu romantycznego charakteryzującego się luźną kompozycją, zestawieniem fragmentów lirycznych z dużymi partiami epickimi (monologi, opisy). Określenie cz. I pod względem gatunkowym nie jest łatwe ze względu na jej niepełną strukturę.

Tytuł cyklu, wiążący odmienne w swym charakterze części w jedną całość, jest nazwą białoruskiego obrzędu ludowego ku czci przodków (por. chrześcijańskie Święto Zaduszek obchodzone 2 listopada, zaraz po dniu Wszystkich Świętych). Elementy tego obrzędu pojawiają się we wszystkich ogniwach cyklu. Pochodzący z czasów pogańskich zwyczaj wywoływania duchów zmarłych związany jest z potrzebą dopełnienia obowiązków wobec przodków potrzebujących wsparcia (jadła, napoju, przebaczenia win). Ludowy obrzęd dziadów łączy w utworze dwa światy: ludzi żyjących i umarłych, hierarchizuje tych drugich według popełnionych za życia win i pozwala przestrzec pierwszych o dotkliwych konsekwencjach niemoralnego postępowania wobec innych.

Elementem spajającym wszystkie części jest główna postać – młodzieńca, który (różnie nazywany) tragicznym bohaterem romantycznym, nieszczęśliwym kochankiem uwikłanym później w działania narodowo-wyzwoleńcze (cz. III).

Losy bohatera Dziadów są nawiązaniem do pewnych etapów biografii autora utworu. Gustaw – nieszczęśliwy kochanek – ma wiele cech Mickiewicza odrzuconego przez Marylę Wereszczakównę, wielką miłość wieszcza. Konradkontynuacja biografii Gustawa – swoją uczuciowość realizuje w wersji patriotycznej, postanawia poświęcić się dla ocalenia ojczyzny i narodu (III cz., powstała po upadku powstania listopadowego, w którym autor dzieła nie brał udziału i czynił sobie z tego powodu wyrzuty, miała być formą osobistego zaangażowania w sprawy wyzwoleńcze).

Cykl dramatyczny pt. Dziady jest więc wynikiem osobistych przeżyć twórcy i powinien być analizowany także w aspekcie biografii Adama Mickiewicza.

 

 

 

 

Streszczente

 

Upiór

 

Przed „tekstem właściwym” Dziadów autor zamieścił wiersz zatytułowany Upiór. Składa się on z 24 czterowersowych zwrotek o układzie rymów abab. Tytułowa postać to młodzieniec, który popełnił samobójstwo prawdopodobnie z powodu nieszczęśliwej miłości (nie zostało to powiedziane w tekście wprost, ale świadczą o tym ostatnie zwrotki mówiące o tęsknocie Upiora do „lubej”). Co roku, w Dzień Zaduszny, pojawia się wśród ludzi ze skrwawioną piersią, by odnowić swoje cierpienie i znowu wrócić do grobu. Kontynuacją postaci Upiora jest w II części Dziadów Widmo kroczące za duchem dziewczyny, która wzgardziła miłością, zaś w części IV – Pustelnik (Gustaw) jednoznacznie określony jako oszalały z miłości nieszczęśliwy kochanek.

 

Część II

 

Akcja rozgrywa się w kaplicy na cmentarzu (Litwa, I połowa XIX w.) w wigilię Dnia Zadusznego. Odbywa się tu obrzęd dziadów związany z kultem zmarłych przodków. Jego pochodzenie wyjaśnia autor w krótkim wstępie. Otóż ów zwyczaj czczenia pamięci tych, którzy odeszli, wywodzi się z wierzeń pogańskich przemieszanych z wyobrażeniami religii chrześcijańskiej.2 Żywi starają się przyjść z pomocą zmarłym, przynosząc im jadło i napoje, okazując tym samym przebaczenie i wolę ulżenia ich doli. Wszystko to odbywa się przy śpiewach, w tajemniczej scenerii cmentarza w nocnej porze. Cel tak pobożny święta, miejsca samotne, czas nocny, obrzędy fantastyczne przemawiały – pisze autor – niegdyś silnie do mojej imaginacji; słuchałem bajek, powieści i pieśni o nieboszczykach powracających z prośbami lub przestrogami; a we wszystkich zmyśleniach poczwarnych można było dostrzec pewne dążenie moralne i pewne nauki, gminnym sposobem zmysłowie przedstawiane (s. 11-12).

W pokazanym tu obrzędzie bierze udział lud pod przewodnictwem Guślarza (kapłana, poety), który kolejno wywołuje duchy przodków, cierpiące czyśćcowe katusze, nie mogące zaznać spokoju z powodu win popełnionych za życia. Rola Guślarza i zgromadzonych wieśniaków polega na nawiązaniu kontaktu z duszami potrzebującymi pomocy i odpowiedzi na ich prośby.

Wśród przybywających na spotkanie z żywymi są duchy lekkie, ciężkie i średnie. Ta klasyfikacja związana jest z jakością win, które obciążają ich sumienie. Pomoc, jakiej oczekują (a także czas trwania pokuty), jest uzależniona od rodzaju grzechów, które muszą zmazać.

Najpierw pojawiają się duchy dzieci. Nie są one obciążone winami, ale nie mogą uzyskać szczęścia wiecznego z powodu zbyt beztroskiego, przyjemnego życia. Brak doświadczenia cierpienia, które jak wynika z wierzeń ludowych – jest zasługą, „kluczem” do bram niebios, sprawia, że przybywają, by poprosić o dwa ziarnka gorczycy.

Kontakt żywych ze zmarłymi odbywa się w pewnym rytualnym porządku. Guślarz za każdym razem zwraca się do duchów, wymawiając obowiązującą formułkę:

 

 

 

Czego potrzebujesz, duszeczko,

Żeby się dostać do nieba?

Czy prosisz o chwałę Boga?

Czyli o przysmaczek słodki?

Są tu pączki, ciasta, mleczko

I owoce, i jagodki.

Czego potrzebujesz, duszeczko,

Żeby się dostać do nieba?

 

(s. 83-90).

 

 

 

Duchy wyjaśniają, dlaczego są skazane na tułaczkę i jak można ulżyć ich cierpieniom. Aniołki opowiadają o swoim szczęśliwym dzieciństwie i proszą o owoce gorczycy, które mają im symbolicznie wyrównać brak goryczy w ziemskim życiu. Wypowiedzi duchów kończą się czterowersowymi przestrogami moralnymi. Dzieci wypowiadają taką:

 

 

 

Bo słuchajcie i zważcie u siebie,

Że według bożego rozkazu:

Kto nie doznał goryczy ni razu,

Ten nie dozna słodyczy w niebie.

 

(s. 109-112).

 

 

 

Te zdania, sformułowane w 2. osobie liczby mnogiej, powtarza Chór (tak dzieje się za każdym razem po wygłoszeniu nauki moralnej przez ducha).

Współpraca” obu światów (ludzi żywych i umarłych) polega więc na ofiarowaniu wsparcia potrzebującym duszom, które rewanżują się radami, jak żyć, by osiągnąć szczęście wieczne.

Po „nakarmieniu” duchów Guślarz każe im odejść. W takim wypadku także posługuje się stałą formułą, rodzajem zaklęcia:

 

 

 

A kto prośby nie posłucha,

W imię Ojca, Syna, Ducha.

Widzicie Pański krzyż?

Nie chcecie jadła, napoju,

Zostawcież nas w pokoju;

A kysz, a kysz!

 

(s. 127-132).

 

 

 

Te słowa powtarza Chór i zjawa znika. Po odejściu dzieci-aniołków odbywa się tajemny rytuał: pod dyktando guślarza Starzec zapala wódkę w kotle. Atmosferę grozy i niesamowitości (buchający ogień, północ) wzmacnia refrenicznie powracający dwuwiersz Chóru:

 

 

 

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,

Co to będzie, co to będzie?

 

(s. 143-144).

 

 

 

Kolejne spotkanie – z duchem „najcięższym” – sprowadza także duchy osób związanych z nim za życia. Są to ukazani pod postaciami drapieżnych ptaków poddani chłopi i słudzy złego pana, którzy nie potrafią mu wybaczyć doznanych od niego krzywd. Kruk i Sowa przypominają mu, jak był nieczuły na głód ubogich, jak niemiłosiernie ich karał, gdy próbowali zdobyć choć odrobinę pożywienia. Chór ptaków nocnych wypowiada słowa świadczące o potępieniu okrutnego dziedzica:

 

 

 

Nie znałeś litości, Panie!

Hej, sowy, puchacze, kruki,

I my nie znajmy litości:

Szarpajmy jadło na sztuki,

Niechaj nagie świecą kości

 

(s. 252-258).

 

 

 

Duch dziedzica sam stwierdza swoją wielką winę i nawet nie marzy o niebie, ale choćby o piekielnych mękach, byle tylko nie błąkać się po ziemi z innymi duchami. Ptaki nie dopuszczają go do pożywienia, zabierają mu szansę złagodzenia cierpień. Chór potwierdza słowa złego pana – przestrogę dla żyjących:

 

 

 

Tak, musisz dręczyć się wiek wiekiem, Sprawiedliwe zrządzenia boże!

Bo kto nie był ni razu człowiekiem,

Temu człowiek nic nie pomoże

 

(s. 328-331).

 

 

 

Guślarz wywołuje „duchy pośrednie”. Przybywa Dziewczyna, pasterka o imieniu Zosia, która nie potrafiła kochać i gardziła uczuciami starających się o jej względy adoratorów. Guślarz przedstawia ją jak na łagodnym, kiczowatym, sielskim obrazku:

 

 

 

Na głowie ma kraśny wianek,

W ręku zielony badylek,

A przed nią bieży baranek,

A nad nią leci motylek

 

(s. 386-389).

 

 

 

Duch Dziewczyny zawieszony jest pomiędzy niebem a ziemią. Nie „stąpała o ziemi”, nie zaznała szczęścia ziemskiej miłości (teraz odczuwa jej brak, marzy o niej), a – jak stwierdza ona sama i Chór –

 

 

 

Kto nie dotknął ziemi ni razu.

Ten nigdy nie może być w niebie

 

(s. 480-481).

 

 

 

Guślarz informuje Dziewczynę, że jeszcze przez dwa lata jej dusza będzie trwała między niebem a ziemią zanim osiągnie szczęśliwą wieczność. Ujawnia się w tych słowach szczególna wiedza Guślarza – znajomość tajemnic niedostępnych zwykłym śmiertelnikom.

Przed odejściem pasterki pojawia się milczące Widmo, podobne do Upiora z wiersza poprzedzającego tekst utworu (wygląd, zwłaszcza krwawa „pręga” na piersi). Widmo me reaguje na wezwania Guślarza, nie odpowiada, a tylko „pokazuje ręką na serce” na znak, że cierpi z powodu nieodwzajemnionego uczucia (Dziewczyna odrzuciła zaloty zakochanego młodzieńca). Widmo nie daje się też przepędzić. Rytualne formułki zaklęć nań nie działają. Podąża za wyprowadzoną z kaplicy Dziewczyną. Zgromadzeni pozostają w przestrachu i zdumieniu, zaś Chór zamyka utwór dwuwierszem nawiązującym do pierwszych słów wypowiedzianych na początku II części Dziadów (kompozycja klamrowa):

 

 

 

Gdzie my z nią, on za nią wszędzie.

Co to będzie, co to będzie ?

 

(s. 623-624).

 

 

 

Część IV

 

Akcja toczy się w domu Księdza późnym wieczorem w Zaduszki. Ksiądz (prawosławny) zachęca swoje dzieci do modlitwy za dusze czyśćcowe. Rozlega się pukanie. Na progu staje budzący przerażenie Pustelnik wyglądający jak upiór (por. Upiór i Widmo z cz. II). Przybyły sprawia wrażenie obłąkanego, wzbudza politowanie i śmiech dzieci (jest obdarty jak strach na wróble). Nie chce wyjawić, kim jest. Charakteryzuje go w pewnym stopniu fragment ludowej piosenki, którą śpiewa:

 

 

 

Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,

I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy

 

(s. 48-49).

 

 

 

Pustelnik wyjawia Księdzu, że w jego sercu ogień płonie! – chodzi oczywiście o żar uczuć. Mówi o swoich lekturach (Goethe, Rousseau), które stały się przyczyną jego emocjonalnego podejścia do życia. Opowiada o nieszczęśliwej miłości; która sprawiła, że jest umarły dla świata, że utracił spokój ducha i nie może sobie poradzić z tą sytuacją. Ksiądz stara się pocieszyć Pustelnika. Przywołuje swoją tragedię życiową (po śmierci ukochanej żony pozostał sam z dziećmi a Jednak – mimo bólu – przetrwał te trudne chwile). Próbuje racjonalnie tłumaczyć młodzieńcowi, że nie wolno się poddawać. Obaj rozmówcy nie mogą się porozumieć. Każdy z nich reprezentuje inne przekonania i odmienny stosunek do uczuć. Obserwatorzy Pustelnika – Ksiądz i dzieci – widzą w nim jedynie obłąkanego nieszczęśnika, który bredzi i nienormalnie się zachowuje (m. in. przynosi gałązkę jodły, którą przedstawia jako swojego przyjaciela).

Pustelnik opowiada o rozstaniu z ukochaną, traktuje ją jak umarłą (dla świata). Pada imię Maryli. Monolog ten prowadzi do refleksji na temat śmierci. Nieszczęśliwy kochanek wymienia trzy rodzaje: śmierć ciała, rozdzielenie kochanków i śmierć wieczną – potępienie duszy. On stał się ofiarą rozłączenia zakochanych.

Kiedy wybija godzina dziesiąta, gaśnie jedna z świec. Pustelnik zaczyna jakby przytomniej myśleć, przedstawia się jako dawny uczeń Księdza, Gustaw. Nieco bardziej składnie przytacza pewne fakty ze swojej biografii: odwiedziny w domu rodzinnym w Nowogródku już po śmierci matki, przyjacielskie związki z filomatami, nieszczęśliwą miłość, która po rozłące z ukochaną stała się przyczyną jego osobistej tragedii, wesele wymarzonej dziewczyny z innym i obłąkanie.

W nagłym przypływie goryczy wygłasza słynny monolog, który zaczyna się oskarżeniem ukochanej:

 

 

 

Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!

Postaci twojej zazdroszczą anieli,

A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!

Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!

 

(s. 960-961).

 

 

 

Monolog Gustawa pełen jest zarzutów wobec tej, która odrzuciła jego miłość. Stan emocji mówiącego wzmaga się i prowadzi do gwałtownego, desperackiego czynu: bohater przebija się sztyletem. Gustaw jednak nie umiera. Przerażony Ksiądz nie rozumie tego, co się wydarzyło. Gustaw wygłasza refleksje natury filozoficznej i upomina się o przywrócenie obrzędu dziadów (Ksiądz zakazał wiernym praktykowania tego rytuału). Teraz staje się jasne, że Gustaw jest upiorem. Bohater obserwuje latające owady, motyle i ćmy, i traktuje je jak dusze zmarłych. Swoją sytuację podsumowuje przestrogą nawiązującą swoim charakterem do znanych z II części Dziadów:

 

 

 

Bo słuchajcie i zważcie u siebie, Że według bożego rozkazu:

Kto za życia choć raz był w niebie,

Ten po śmierci nie trafi od razu

 

(s. 1278-1281).

 

 

 

Zanim Chór powtórzy ten wypowiadany podczas bicia zegara czterowiersz i zamknie nim omawianą część utworu, atmosfera tajemniczości zostanie pogłębiona nieoczekiwanym zgaśnięciem lampy przez obrazem Najświętszej Maryi Panny i zniknięciem Gustawa.

Formułka wypowiadana przez szukające pomocy duchy zmarłych dookreśla Gustawa jako osobę z innego wymiaru. Być może odnosi się to tylko do pojęcia śmierci „dla świata”, którego sam używał. Wypowiedziana przez bohatera przestroga, wzięta jakby z obrzędu dziadów, jest elementem formalnym łączącym obydwie przedstawione części utworu. Nieszczęśliwy kochanek z części IV (kontynuacja postaci Upiora i Widma z cz. II) spełnia tu podobną funkcję.

 

Ludowość II części Dziadów

 

Pochodzenie obrzędu ku czci zmarłych

 

Rozwinięty w II części Dziadów obraz ludowego obrzędu praktykowanego w Dzień Zaduszny jest także wpisany w pozostałe części dramatu. Mickiewicz wielokrotnie wypowiadał się na temat ludowej proweniencji wielu motywów wyzyskiwanych twórczo przez romantyków. Czerpanie ze skarbnicy wierzeń i zwyczajów ludowych stało się powszechnym zwyczajem poetów niedługo po publikacji tomu Ballady i romanse A. Mickiewicza. Ta data (1822 r.) – przyjmowana umownie jako początek nowej epoki – stanowiła zwrot do tego, czym żyje lud. Wyrażało się to w podejmowaniu tematów legend i podań, wprowadzaniu bohaterów ze świata pozaziemskiego oraz w ocenie prezentowanych zdarzeń i czynów w kategoriach moralności ludowej.

II część Dziadów przypomina i rozwija literacko obrzęd ku czci zmarłych, który przechował się w religijnych praktykach ludu na Litwie. Ze względu na pogańskie pochodzenie dziadów duchowieństwo prawosławne odrzucało je i zakazywało wiernym uczestnictwa w tym obrządku, o czym można wnioskować z rozmowy Pustelnika z Księdzem w części IV i wprowadzenia poprzedzającego tekst II części.

Sam Mickiewicz wielokrotnie wypowiadał się na temat ludowości przy pomocy zaklęć, formułek magicznych zdolnych sprowadzić je i poezji romantycznej i wyjaśniał funkcje postaci fantastycznych oraz zjaw i duchów, które raczej są tu grupą oddzielną, wyodrębnioną na podstawie wiary w ich realne istnienie. We wstępie do II części Mickiewicz wyjaśnia pochodzenie i charakter obrzędu. Jest to nazwisko uroczystości obchodzonej dotąd między pospólstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandii, na pamiątkę dziadów, czyli w ogólności zmarłych przodków Uroczystość ta początkiem swoim zasięga czasów pogańskich i zwała się niegdyś ucztą kozła, na której przewodniczył Koźlarz, Huslar, Guślarz, razem kapłan i poeta (gęślarz).

W teraźniejszych czasach, ponieważ światłe duchowieństwo i właściciele usiłowali wykorzenić zwyczaj połączony z zabobonnymi praktykami i zbytkiem częstokroć nagannym, pospólstwo więc święci D z i a d y tajemnie w kaplicach lub pustych domach niedaleko cmentarza (s. 11).

Mickiewicz wyjaśnia krótko na czym polegał obrzęd dziadów i przypomina, że zwyczaj częstowania zmarłych jadłem i napojami charakterystyczny jest dla różnych epok i kultur: w dawnej Grecji za czasów homerycznych, w Skandynawii, na Wschodzie i dotąd po wyspach Nowego Świata (s. 11).

 

Klasyfikacja duchów – zagadnienie moralności ludowej

 

Wywoływanie duchów i prowadzenie z nimi rozmowy odbywa się przy pomocy zaklęć, formułek magicznych zdolnych sprowadzić je i przepędzić. Przybywające na spotkanie z żywymi dusze błąkają się po ziemi lub są „zawieszone” między niebem a ziemią, ponieważ popełnione grzechy uniemożliwiają im wejście do nieba. Ich losy są uzależnione od tego, czy uzyskają pomoc żyjących. Pożywienie oferowane duchom jest znakiem przebaczenia ze strony reprezentantów tych, którym wyrządzona została krzywda. Ma ono zaspokoić głód szczęścia wiecznego. Nie zawsze – tak sądził lud – wystarczał jednorazowy powrót na ziemię. Wielcy grzesznicy musieli te próby ponawiać aż do zupełnego zrzucenia ciężaru win.

Mickiewicz wiernie oddaje charakter obrzędu. Zwraca uwagę na hierarchizację duchów ze względu na ich postępowanie za życia. Tu dochodzi do głosu tzw. ludowa moralność. Ujawnia się ona przede wszystkim w tym prostym stwierdzeniu ciążącym nad tekstem II części, że winy domagają się kary i jest ona nieuchronna. Nie wybawia z niej nawet śmierć. Jest to być może także daleki pogłos pojęcia winy i zadośćuczynienia zapisany w mitach i tragediach greckich.

W utworze polskiego romantyka na spotkanie z odbywającymi obrzęd wieśniakami przybywa duch złego pana, który wsławił się okrutnym postępowaniem ze sługami i poddanymi chłopami. Sprawiedliwość wymierzają mu inne duchy, ukazane pod postaciami drapieżnych ptaków. Wyrywają mu jadło i nie dopuszczają do tego, by mógł się pożywić. Są to owi udręczeni poddani, którzy ludowym prawem zemsty odbierają niemiłosiernemu możliwość skorzystania z ludzkiej pomocy. Jako najcięższy grzesznik okrutny dziedzic musi nadal cierpieć czyśćcowe męki – tak straszne, że marzy chociażby o piekle, byle tylko uniknąć dalszej tułaczki i ścigających go ptaków wyrzutów sumienia.

Niesprawiedliwość społeczna, hierarchia prowadząca do nadużyć wynikających z zatracenia człowieczeństwa – to problemy nurtujące poniżany i wyzyskiwany lud. Charakterystyczne jest, że w II części Dziadów dziedzic został przedstawiony jako najcięższy grzesznik, dla którego – co gorsza – nie ma przebaczenia.

Przedstawiony na końcu duch Dziewczyny, która nie umiała kochać i wzgardziła miłością, jaką ją obdarzono, również może być oceniany w kategoriach moralności ludowej. Otóż odrzucenie uczuć i chłód serca – to postawa nie do zaakceptowania, zwłaszcza, że wynikająca tu z poczucia wyższości wobec odtrąconych.

Duchy lekkie – dzieci – w wyobrażeniach ludowych są aniołkami, które bez kłopotów i opóźnienia powinny trafić do nieba. Jednak, jak się okazuje, wstępem do krainy wiecznego szczęścia jest ziemskie doświadczenie cierpienia. Wierzono, jest to już zapewne wpływ chrześcijaństwa, że na wiekuisty spokój trzeba sobie zasłużyć. Cierpienie fizyczne albo duchowe pozwala osiągnąć pełnię człowieczeństwa, które jest podstawą przyszłej nagrody.

Z wierzeń ludowych wywodzi się też przekonanie o możliwości kontaktu żywych z umarłymi, o wzajemnym przenikaniu się obu światów i wpływie jednego na losy drugiego.

 

Nastrój grozy i niesamowitości

 

Oprócz postaci duchów i samego obrzędu dziadów z ludowych opowieści wzięła źródło szczególna atmosfera utworu. Nastrój grozy, tajemniczości, niesamowitości towarzyszy całej II części. Spotkanie żywych ze zmarłymi odbywa się nocą. Chór już na początku każe spodziewać się rzeczy niezwykłych, a może nawet niebezpiecznych:

 

 

 

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,

Co to będzie, co to będzie!

 

(s. 1-2).

 

 

 

Ten dwuwiersz wraca jak refren i jest jednym ze stałych elementów służących budowaniu napięcia i nastroju grozy. Takiemu efektowi służą też elementy obrzędu, to znaczy palenie kądzieli (pęk lnu, konopi), kotła z wódką i wianka. W ogóle ogień jest żywiołem groźnym, ale oczyszczającym a przy tym widowiskowym, co w sytuacji wywoływania duchów wzmacnia atmosferę lęku i tajemniczości. Guślarz rozkazuje:

 

 

 

Już straszna północ przybywa,

Zamykajcie drzwi na kłódki;

Weźcie smolny pęk łuczywa,

Stawcie w środku kocioł wódki.

A gdy laską skinę z dala,

Niechaj się wódka zapala

 

(s. 132-138).

 

 

 

Nocna pora, północ – „godzina duchów” – i sceneria, w jakiej odbywają się dziady (kaplica cmentarna), to również elementy charakterystyczne dla ludowych wyobrażeń o miejscu i czasie, które duchy wybierają sobie na spotkanie z żywymi.

 

Przestrogi moralne

 

Kontakt ze światem pozaziemskim służy tu przedstawieniu zasad, które normują życie ludu. Wypowiadane przez cierpiące dusze moralne przestrogi mają o wiele większą wartość, niż gdyby pochodziły od największych autorytetów spośród żyjących. Przybyli z innego świata znają tajemnice niedostępne żywym, wiedzą, co może spotkać człowieka po śmierci. Za otrzymane pożywienie i gest przebaczenia rewanżują się dobrymi radami, przestrzegają przed błędami, które uniemożliwiają wstęp do nieba (np. brak cierpienia, przeciwieństwo postawy miłosierdzia wobec bliźnich, brak umiejętności dostosowania się do sytuacji i odpowiedzi na uczucia).

Widmo ze skrawioną piersią, które podąża za Dziewczyną nie bierze udziału w spotkaniu dwu światów, nie odpowiada na pytania, nie reaguje na zaklęcia Guślarza. Takie zachowanie wynika stąd, że tajemniczy młodzieniec nie jest duchem, a wśród zmarłych zabłąkał się, ponieważ odrzucenie jego uczuć odczuł jako cios śmiertelny jest umarły dla świata – jak mówi Gustaw – bohater IV części Dziadów.

 

Folklor czy stylizacja ?

 

Ludowość II części cyklu dramatycznego Mickiewicza to zagadnienie, które zdominowało większość refleksji badawczych związanych z tym fragmentem. Zastanawiano się, czy autor wiernie przedstawia obrzęd dziadów, czy też jest to stylizacja literacka oparta na opisach tego zwyczaju. Maria Wantowska rozstrzyga kwestię ludowości tej części jednoznacznie:

[...] stosunkowo najmniej obciążona literacko jest część II Dziadów. Jej związki z literaturą są marginesowe i problematyczne. Odnoszą się one przede wszystkim do ostatniej wizji, o której wiemy, że została dodana w redakcji późniejszej. Część główna, obrzędowa, jest zasadniczo oryginalna.

W l i t e r a t u r z e n a s z e j p o r a z p i e r w s z y o b r z ę d l u d o w y D z i a d ó w, s i ę g a j ą c y k o r z e n i a m i z a m i e r z c h ł y c h c z a s ó w p o g a ń s k i c h, w s z e d ł d o d z i e ł a l i t e r a c k i e g o. S t a ł s i ę j e g o t e m a t e m. Po Mickiewiczu zdobędzie on także swoje prawo w literaturze i swoją tradycję. Przed nim najstarszych tradycyjnych powiązań trzeba szukać w kulturze antycznej. Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że w Dziadach, w tak dużym stopniu dziedziczących kulturę książkową dzieł i arcydzieł świata, a zwłaszcza w ich drugiej części, opartej na elemencie przeniesionego wprost z życia obrzędu, zwyciężyła tradycję literacką – tradycja ludowa. Ona stała się tu Zasadniczym tonem i nastrojem utworu.3

 

Miłość romantyczna nieszczęśliwy kochanek (cz. IV)

 

Gustaw – wzorcowy kochanek romantyczny

 

Upiór, a zarazem Widmo z II części Dziadów, pojawia się w części IV jako Pustelnik (Gustaw). Zasygnalizowana podczas obrzędu dziadów odmienność Widma w stosunku do pozostałych duchów zostaje tu wyjaśniona. Otóż jest to umarły dla świata nieszczęśliwy kochanek, samobójca – jak sam mówi o sobie.

Gustaw jest wzorcowym kochankiem romantycznym, zakochanym bez pamięci, do szaleństwa, bez względu na wszystkie okoliczności. Właściwie nawet trudno mieć pewność co do tego, czy jest to zwykły, żywy człowiek, czy też upiór – pojawiający się po śmierci wśród żyjących, ponieważ nie może osiągnąć szczęścia wiecznego. Od chwili przybycia do domu Księdza zaskakuje swoją niezwykłością zachowuje się jak człowiek chory, szaleniec, który żyje jakby w innej, wyimaginowanej rzeczywistości. Szybko się wyjaśnia, że przyczyną niepokoju bohatera jest nieszczęśliwa, nieodwzajemniona miłość do dziewczyny, która wyszła za innego. Ten fakt sprawia, że Gustaw stoi na przegranej pozycji, nie będzie już miał możliwości połączenia się z ukochaną, nie może nawet starać się być blisko niej.

Gdybyśmy podjęli charakterystykę Pustelnika-Gustawa, to na plan pierwszy wysunęłyby się cechy związane ze stanem jego duszy po odrzuceniu przez ukochaną. Tragiczny kochanek z IV części Dziadów jest pełen niepokoju i nieufności wobec otoczenia, nie może uwolnić się od wspomnień przywołujących na myśl chwile z utraconą dziewczyną, czuje się samotny i odrzucony. Stan jego uczuć i myśli powoduje, że nie znajduje porozumienia z Księdzem, jest wyśmiewany przez dzieci. Powodem tej alienacji społecznej jest jego indywidualizm. Gustaw skupia się wyłącznie na własnych osobistych przeżyciach. Za swoją szczególną wrażliwość i wynikającą z niej żarliwość uczuć czyni odpowiedzialnymi książki zbójeckie najbardziej poczytne wśród romantyków dzieła J. J. Rousseau i J. W. Goethego.

 

 

 

Księże, a znasz ty żywot Heloisy?

Znasz ogień i łzy Wertera?

 

(s. 130-131).

 

 

 

Naśladując nieszczęśliwego w miłości Wertera, Gustaw postanawia pójść w jego ślady i stwierdza, że tylko samobójstwo może wybawić go z trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł. Ksiądz stara się go powstrzymać, ale jego rady trafiają w próżnię. Gustaw jakby delektuje się zadawaniem sobie bólu (wspomnienia o ukochanej) i z uporem wraca do samobójczych planów.

Taka postawa bohatera wobec osobistego nieszczęścia jest kontynuacją i rozwinięciem propozycji Goethego. Werter również cierpi z powodu odrzucenia jego uczuć (świadczy o tym chociażby tytuł utworu: Cierpienia młodego Wertera), zaś rozpamiętywanie własnej sytuacji doprowadza go do desperackiego, samobójczego kroku.

Nieszczęście Gustawa budzi współczucie Księdza, ale – z drugiej strony – także zniecierpliwienie. Trudno Księdzu-racjonaliście zrozumieć, że zakochany młodzieniec nie odpycha od siebie smutnych myli, nie szuka ukojenia bólu ani pociechy. Z kolei Gustaw w ogóle nie wyobraża sobie, by kiedykolwiek mógł zapomnieć o miłości jego życia, tylko związek z ukochaną nadawałby sens jego myślom i czynom, tylko dzięki niej mógłby odnaleźć szczęście i radość. Obaj bohaterowie nie potrafią się nawzajem zrozumieć – reprezentują zupełnie odmienne podejście do uczuć i przeżyć.

Osamotniony, oszalały z rozpaczy Gustaw skłania się do samobójstwa. Bezsens życia bez ukochanej jest dla niego nie do zniesienia. Ten pogłos Cierpień młodego Wertera jest charakterystyczny dla romantycznego spojrzenia na miłość – nieszczęśliwą, niespełnioną rozdzierającą zakochanemu serce i odbierającą wszelką nadzieję na odmianę tego losu. Publikacja dzieła Goethego wywołała falę samobójstw kochanków, którzy utożsamiali się z Werterem. Była to szczególna postawa – „umrzeć z miłości” – wzruszająca i porywająca wrażliwych na takie treści zakochanych czytelników dzieł romantycznych. Adam Mickiewicz potwierdził fascynację tą postawą i nadał jej większą siłę wyrazu, wspomaganą osobistymi przeżyciami. Ukazany w IV części Dziadów nieszczęśliwy kochanek jest więc typem bohatera już znanym w literaturze, i ma wyraźny związek z biografią autora.

Na drugim biegunie rozważań o kochanku romantycznym sytuuje się wybranka jego serca, obiekt westchnień i pożądania, a także krytyki czy wręcz niechęci. Gustaw buntuje się przeciwko postawie Maryli, która uległa presji rodziny, wyszła za mąż za innego i na zawsze unieszczęśliwiła tego, który kochał ją bezinteresowną, szczerą miłością. W przypływie goryczy i rozdrażnienia bohater wypowiada słynne słowa oceniające kobietę.

 

 

 

Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!

Postaci twojej zazdroszczą anieli,

A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!...

Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!

I honorów świecąca bańka, wewnątrz pusta! [...]

 

(s. 960-964).

 

 

A ty sercem oziębłym, objętną twarzą,

Wyrzekłaś słowo mej zguby

I zapaliłaś niecne ogniska,

Którymi łańcuch wiążący nas pryska,

Które się wiecznym piekłem między nami żarzą,

Na moje wieczne męczarnie! Zabiłaś mię, zwodnico! Nieba cię ukarzą,

[...]

 

(s. 988-994).

 

 

 

Kochanek romantyczny bywa – jak widzimy – zdolny do oskarżeń i gniewu. Potrafi targnąć się na własne życie, ale też umie w szale przekuć miłość w wyrzuty, a nawet nienawiść.

 

Studium miłości

 

O IV części Dziadów często mówi się: studium miłości romantycznej. Postać tragicznego, nieszczęśliwego kochanka i jego refleksje o nim samym, o ukochanej i wspólnie przeżytych chwilach – to elementy składające się na obraz miłości. Jak była ona pojmowana przez romantyków? Dlaczego fascynowano się przede wszystkim tą niespełnioną, prowadzącą do cierpienia? Skąd wziął się dramat miłosny Adama-Gustawa?

Istotnie, romantyzm preferuje miłość trudną, nie mającą szans na spełnienie, prowadzącą do rozstania kochanków i związanych z nim rozterek. Bohater IV części wypowiada swoje nieszczęście w długich monologowych partiach. Opisuje przeżycia – dawne (z ukochaną) i teraźniejsze (po jej utracie). Podejmuje próbę analizy swojej sytuacji, zastanawia się nad jej przyczynami, wygłasza ogólne wnioski oparte na własnych doświadczeniach.

Powody, dla których wybranka jego serca związała się z innym, są dla niego co najmniej dziwne, świadczą o słabości jej charakteru a może także o tym, że tak naprawdę go nie kochała – być może była to po prostu miłość nieodwzajemniona. Takie wątpliwości dręczą bohatera i wpędzają w poczucie krzywdy. Głównym powodem rozstania kochanków jest niesprawiedliwość społeczna i wynikający z niej podział na bogatych i ubogich, wysoko urodzonych i prostych. Obowiązująca norma nakazywała zawieranie związków małżeńskich pomiędzy osobami tego samego stanu i uposażenia. Na straży tej zasady stali zwykle rodzice młodych, którzy uzurpowali sobie prawo do narzucania swojej woli w sprawie ożenku dzieci. Jak się okazuje, nie siła uczuć, ale właśnie owe przesądy stanowe decydowały o przyszłości młodych ludzi. Gustaw, który padł ofiarą takiego sposobu myślenia o małżeństwie, buntuje się więc przeciwko konwenansom i obowiązującym obyczajom. Najbardziej żarliwa miłość może zostać przekreślona z powodu różnic społecznych dzielących zakochanych.

Niepopularne wśród romantyków dążenie do bogactwa, zdobywania dóbr materialnych, jest tu skrytykowane poprzez negację „kupowania” uczuć. Zdroworozsądkowe małżeństwo dla interesu, w ogóle kojarzenie pieniędzy z uczuciami – to przeciwieństwa prawdziwego szczęścia. Miłość nie ma więc nic wspólnego z kierowaniem się zasadą zabezpieczania majątkowego przyszłego stadła.

Miłość to uczucie wszechogarniające. Szczęśliwa – może uskrzydlać, pobudzać do działania, nieszczęśliwa – odbierać ochotę do życia. Uczucie Gustawa jest przyczyną jego cierpienia i rozpaczy, nie pozostawia w jego myślach miejsca na cokolwiek innego. Bohater całkowicie poddaje się sile porywu serca. Miłość ma w IV części Dziadów oblicze niszczącego żywiołu. Potwierdzeniem takiej interpretacji są samobójcze plany Gustawa.

Miłość jako cierpienie jest także częstym motywem ludowych pieśni. Fragment jednej z nich przywołuje Pustelnik na początku części IV:

 

 

 

Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,

I noc ma spokojną i dzień nietęskliwy

 

(s. 48-49).

 

 

 

Uczucie zawsze – według ludowych przekonań – jest przyczyną burz w sercu kochającego, niesie niepokój i tęsknotę.

Gustaw przedstawia miłość w różnych wariantach. Jego spostrzeżenia wynikają z osobistych doświadczeń. Czułość i pragnienie bliskości ukochanej zamienia się w żar zmysłów. Intensywność przeżyć odrzuconego bohatera prowadzi do obłędu i rozpaczy. Stąd już tylko mały krok do krytyki, nienawiści, pogardy i do refleksji bardziej ogólnej natury o kobiecie, uczuciu, sensie – czy raczej bezsensie życia bez ukochanej.

Gustaw traktuje miłość jako boski dar, zaś jej zabicie, odtrącenie uważa za pewnego rodzaju świętokradztwo, skalanie tego, co święte, co pochodzi od Boga.

 

 

 

[...] nas Bóg urządził ku wspólnemu życiu,

Jednakowa nam gwiazda świeciła w powiciu,

[...]

 

(s. 952-953).

 

 

 

Gustaw ma poczucie, że przeznaczone sobie dusze kochanków stanowią jedność, czuje się związany z Marylą, chociaż nie może się z nią połączyć.

Przedstawione w IV części Dziadów studium miłości romantycznej można by streścić w kilku zdaniach. Jest to uczucie ogarniające całą duszę zakochanego, prowadzące odrzuconego kochanka do rozpaczy, obłąkania i śmierci. Miłość nie potrafi się oprzeć tradycyjnym obyczajom, przesądy stanowe leżą u podstaw tragedii zakochanych. Samobójcza śmierć z powodu nieszczęśliwej miłości jest niemalże oczywista i w kontekście obrazów cierpienia i tęsknoty zupełnie uzasadniona. Rozdzieleni kochankowie są pozbawieni życiodajnej siły uczucia, są skazani na osobistą klęskę.

 

Elementy autobiograficzne

 

Cykl dramatyczny Dziady, a zwłaszcza jego IV i III część odczytuje się zwykle w kontekście przeżyć Adama Mickiewicza. Taką interpretację usprawiedliwiają sugestie zawarte w tekście utworu. IV część – poemat o miłości – powstała, gdy ukochana Mickiewicza, Maryla Wereszczakówna, była już żoną bogatego hrabiego W. Puttkamera. Biografowie sugerują, że uczucie poety było odwzajemnione, jednak presja rodziny dążącej do tego, by Maryla miała dostatnie i wygodne życie, sprawiła, że związek z poetą został przekreślony. W tekście IV części pojawia się imię, które wskazuje na powiązania losów bohatera z przeżyciami autora dzieła.

 

 

 

Nie wierz, choćby ci szyderce

Po tysiąc razy mówili:

Słuchaj, co mówi to serce:

Nie masz, nie masz Maryli!

 

(s. 461-464).

 

 

 

Maryla Wereszczakówna, wielka miłość Adama Mickiewicza, stała się jego muzą, natchnieniem i obiektem westchnień, a także liryczną bohaterką, często adresatką jego utworów poetyckich. Mickiewicz poznał Marylę dość wcześnie – zanim jeszcze ujawnił w pełni swój talent literacki. Odwiedzał ją w rodzinnym majątku jej rodziców, w Tuhanowiczach. Wspólne spacery, wzajemne wyznania, bliskość serc i myśli, jaką oboje odczuwali, to zapowiedzi przyszłych losów dwojga młodych. Jak wskazują źródła, oboje byli uczuciowo zaangażowani.

Młodzieńcze plany zakochanych przekreślił ślub Maryli z hrabią Wawrzyńcem Puttkamerem, który odbył się w 1821 roku. Był to trudny okres dla poety – w 1820 roku zmarła jego matka, zaś związek ukochanej z innym mężczyzną dopełnił nieszczęścia.

Dzięki utworom poetyckim większość czytelników odczuwa ten fakt (ślub Maryli) jako krzywdę wyrządzoną przez los zapatrzonym w siebie kochankom. Osoba męża Maryli wypada tu wyjątkowo niekorzystnie. Jest odbierany jako intruz, który „kupił” sobie żonę, nie zważając na okoliczności, to znaczy miłość jego wybranki i młodego poety. Wydawać by się mogło, że nietaktowny i grubiański Wawrzyniec Puttkamer był pozbawiony wrażliwości. Tymczasem rzeczywistość była inna. Mówią o tym biografie poświęcone Mickiewiczowi. Mąż Maryli pochodził z rodziny zaangażowanej w sprawy narodowe i walkę niepodległościową. Jego żołnierska przeszłość i pozycja społeczna świadczą wyłącznie na jego korzyść.4 Był także człowiekiem o imponującej postawie i urodzie. O jego wielkości duchowej świadczy również zachowanie wobec ciągle wzdychającej do innego żony. Wawrzyniec Puttkamer pozwalał Maryli korespondować z Adamem, a także zapraszać go do majątku w Bolciennikach, gdzie małżonkowie zamieszkali po ślubie. Z niezwykłą cierpliwością czekał, aż Maryla właściwie oceni obu kochających ją mężczyzn, choć zapewne wiązało się to z przykrymi przeżyciami. Takt i wyrozumiałość męża nie odmieniły serca Maryli. Z czasem ich małżeństwo stało się związkiem formalnym.5

Maryla Wereszczakówna była jedyną kobietą, która miała wpływ na twórczość Mickiewicza. Była natchnieniem i źródłem wzruszeń, a także – co można dostrzec w IV części Dziadów – powodem jego cierpienia. Chociaż poeta poznał jeszcze wiele kobiet, które go zachwycały i zwracały jego uwagę, to jednak nigdy żadna z nich nie potrafiła zawładnąć jego sercem tak jak Maryla. Nie udało się to nawet jego żonie, poznanej w Moskwie Celinie Szymanowskiej, z którą ożenił się w 1834 roku i miał sześcioro dzieci.

Uwieczniony w IV części Dziadów stan ducha bohatera ma niewątpliwie związek z osobistą sytuacją autora utworu. Przeżycia Mickiewicza uzyskały tu interpretację podpowiedzianą przez owe zbójeckie książki, o których wspomina Gustaw w rozmowie z Księdzem (Cierpienia młodego Wertera J. W. Goethego i Nowa Heloiza J. J. Rousseau).

Mimo więc takich wystąpień poety ani Puttkamer, ani rodzina Maryli, ani ona sama nie czuli się dotknięci nawet w najmniejszym stopniu opublikowaniem IV części Dziadów z tyloma osobistymi aluzjami. Donosi nam o tym A. E. Odyniec, który w roku 1823, po odwiedzeniu Mickiewicza w Kownie, przybył w gościnę do Bolciennik i tak w swoich Wspomnieniach z przeszłości maluje ówczesne pożycie Puttkamera z Marylą:

Najbardziej mnie to zdziwiło, że zaraz w pierwszych rozmowach, które były o poezji, imię Mickiewicza tak często, tak swobodnie i naturalnie było wspominane przez oboje, jak gdyby Dziadów nie było na świecie... Zrozumiałem, że Adam nie przestał interesować w myśli samej pani, ale że się to działo z wiedzą i zgodą małżonka, który sam o nim ze szczerym uwielbieniem jako o poecie, a z szacunkiem i życzliwością jako o człowieku, wspominał”.6

IV część Dziadów bywa traktowana jako rodzaj listu autora do ukochanej. W takiej formie mógł pokazać pełnię przeżyć, bez konieczności ubierania ich w maskę spokoju i obojętności. Maryla miała okazję przekonać się o sile jego uczuć, tak wielkiej, że popychającej nawet do oskarżeń i pełnych goryczy, pogłębionych poetycką wyobraźnią wspomnień.

Motywy autobiograficzne w IV części nie ograniczają się do przekreślonego uczucia poety. Kiedy Gustaw wyjaśnia Księdzu, kim jest i jakie były koleje jego losu, przywołuje obrazy stron rodzinnych, wspomina matkę i przyjaciół.

 

 

 

Niedawno odwiedzałem dom nieboszczki matki.

Ledwie go poznać mogłem! już Ledwie ostatki!

Kędy spojrzysz, rudera, pustka i zniszczenie!

Z płotów koły, z posadzek wyjęto kamienie,

Dziedziniec mech zarasta, piołun, ostu zioła,

Jak na smętarzu w północ, milczenie dokoła!

O, inny dawniej bywał przyjazd mój w te bramy;

Po krótkim oddaleniu gdym wracał do mamy,

Już mię dobre życzenia spotkały z daleka,

Życzliwa domu czeladź aż za miastem czeka,

[...]

 

(s. 772-781).

 

 

Wrzask spółuczniów, przyjaciół Ledwo nie zagłuszy....

Teraz pustka, noc, cichość, ani żywej duszy!

 

(s. 787-788).

 

 

 

Wpływ biografii Adama Mickiewicza na cykl dramatyczny Dziady dotyczy wszystkich części utworu. W II i IV, a także we fragmentach rozpoczętej części I jest to historia nieszczęśliwej miłości, zaś w III jej efekt; przemiana bohatera i poświęcenie się (Konrada) dla narodowej sprawy wespół z przyjaciółmi, których sylwetki są odbiciem osób realnych – rzeczywistych współtowarzyszy Mickiewicza z grona filomatów. Liczne interpretacje dzieła w kontekście zdarzeń z życia autora są więc w przypadku tego utworu jak najbardziej uzasadnione.

 

 

Polemika klasyków z romantykami (Ksiądz – Pustelnik)

 

Nowe tendencje w literaturze szybko stały się przyczyną sporu pomiędzy zwolennikami dawnych form i sposobu myślenia, a nowatorami, lekceważącymi tradycyjne widzenie świata, zaś preferującymi literaturę opartą na podłożu emocjonalnym, pełną postaci fantastycznych, pozaziemskich, lubujących się w westchnieniach i porywach serca. Owa dyskusja dotyczyła przede wszystkim odwoływania się do treści i wyobrażeń ludowych, a także stosunku do spraw narodowych.

W spór (w wielu opracowaniach nazywany mocnym słowem: walka) klasyków z romantykami angażowali się znawcy literatury i myśliciele uznawani za poważne autorytety. Byli wśród nich: Kazimierz Brodziński, Maurycy Mochnacki, Jan Śniadecki, których wypowiedzi zostały zaprezentowane we fragmentach w podręczniku literatury dla uczniów szkół średnich.7

Odbiciem dyskusji prowadzonej na płaszczyźnie teoretycznej jest w IV części Dziadów konfrontacja poglądów Księdza i Pustelnika-Gustawa. Ponieważ obaj reprezentują zupełnie odmienne stanowiska, nie mogą się porozumieć i nawiązać prawdziwego kontaktu.

Gustaw-Pustelnik to wprawny i zajadły polemista – pisze Alina Witkowskakontynuujący linię sporu filozoficznego z Romantyczności. Ksiądz, w pojęciu Gustawa, uosabia filozoficzne grzechy wszystkich mędrców-racjonalistów, zdroworozsądkowców i konformistów, uczących godzenia się z życiem i wyrokami losu. Wypowiedzi Gustawa mają więc podwójną dynamikę: Iiryczno-emocjonalną i filozoficzno-polemiczną, Ów cierpiący kochanek jest bowiem zarazem obrońcą romantycznego spirytualizmu, dziwów natury nie znanych filozofom, praw oka duszy, którym przeniknąć można do tajemnic bytu.8

Ksiądz analizuje przeżycia Gustawa w kategoriach racjonalizmu, próbuje go uspokoić i poleca receptę, którą w skrócie można by określić: „czas leczy rany”. Odtrącony kochanek w ogóle nie rozumie, o czym jest mowa. Cierpienie pochłania całe jego jestestwo i nic nie jest w stanie tego zmienić. Obaj rozmówcy nie mogą dojść do porozumienia – Gustaw przemawia językiem uczuć, zaś Ksiądz rozumu. Z punktu widzenia romantyków (zresztą racjonalistów także) są to sfery zupełnie się wykluczające.

Zakochany młodzieniec sprawia wrażenie obłąkanego lub przybysza z innego wymiaru. Jego zachowanie i wygląd budzi zastrzeżenia Księdza i rozśmiesza jego dzieci. Samobójcze myśli potwierdzają opinię duchownego – Gustaw jest człowiekiem chorym i trzeba mu pomóc dobrą radą, perswazją, przeszkodzić w zadaniu sobie śmierci. Tak wielka rozpacz z miłości nie mieści się w zdolnościach pojmowania Księdza. Tymczasem tragiczny kochanek nie potrafi, a nawet nie próbuje i nie chce się z tego stanu uwolnić. Gdyby nawet chciał, nie mogłoby mu się to udać. Romantyczna miłość jest bowiem wszechogarniająca i nie można z nią walczyć.

Kiedy Gustaw przybywa do Księdza, odbywa jak gdyby spowiedź. Wyjaśnia przyczyny swojego stanu i daje wyraz cierpieniu, które go pochłania bez reszty. Na nowo rozpamiętuje przeszłe zdarzenia, zwłaszcza odejście ukochanej do innego. Można by powiedzieć, że bohater ma potrzebę zwerbalizowania swoich nieszczęść i rozterek, że oczekuje nie tyle rady, co zrozumienia. Czy Ksiądz jest w stanie pojąć to, o czym chce mu powiedzieć Gustaw? Czy może sprostać jego oczekiwaniom? Ksiądz od początku nie rozumie, jak można tak pogrążyć się w nieszczęściu. Siła uczuć Gustawa jest dla niego oznaką choroby. Jako chrześcijanin stara się go jednak pocieszyć i sprowadzić jego przeżycia do wymiarów rzeczywistych – skoro nie można zmienić sytuacji, trzeba się z nią pogodzić. Jest to jedyne wyjście, jakie może podyktować rozum.

 

 

 

Płacz; lecz niestety, boleść przypomnienia

Nas samych trawi, a nic wkoło nas nie zmienia!

 

(s. 850-851).

 

 

I na cóż ból rozdrażniać w przygojonej ranie?

Synu mój, jest to dawna, lecz słuszna przestroga,

Że kiedy co się stało i już nie odstanie,

Potrzeba w tym uznawać wolą Pana Boga

 

(s. 948-951).

 

 

 

Gustaw odrzuca rady Księdza, czuje się osamotniony. Sam musi dźwigać brzemię swoich nieszczęść. Odrzucony przez ukochaną cierpi dodatkowo z powodu braku zrozumienia u osoby duchownej, powołanej przecież do tego, by pomagać w sprawach duszy. Gustaw niejako zaprzedał ją nadludzkiej dziewicy, jak nazywa Marylę, i sam nie stanowi już o sobie.

 

 

 

Kamienni ludzie! wy nie wiecie,

Jak ciężka śmierć pustelnika!

Konający patrzy na świat sam jeden na świecie!

Dłoń mu przychylna powiek nie zamyka!

 

(s. 1077-1081).

 

 

 

Owo samotne miotanie się Gustawa nie zmienia postawy Księdza. Dopiero desperacki gest samobójczy (przebicie się sztyletem) zaskakuje go i zastanawia. Gustaw nie umiera. Ta szczególna sytuacja zwraca uwagę Księdza na to, że są sprawy nie dające się ogarnąć rozumem.

Kto ostatecznie zwycięża w tym pojedynku postaw i racji? Jako polemista Gustaw odnosi zwycięstwo nad Księdzem. Demonstracją niezwykłych zjawisk (cios sztyletem, który nie powoduje rany, głos z kantorka, potraktowany jako głos pokutującej duszy) łamie się zdroworozsądkowe zasady porządkowania świata. Wszakże Gustaw nie jest bohaterem triumfującym. Jak sam mówi, dla nauki życie swe ścisnął w krótkie trzy godziny” – w miłości, rozpaczy, przestrogi (przedzielone kolejnym gaśnięciem świec) i sumuje je moralistyczną sentencją na wzór tych, które padają w Dziadów części II.9

Owa przywoływana tu sentencja uogólnia sytuację egzystencjalną Gustawa w formie ostrzeżenia dla innych:

 

 

 

Kto za życia choć raz był w niebie,

Ten po śmierci nie trafi od razu

 

(s. 1280-1281).

 

 

 

Mimo tragizmu i osobistej klęski Gustawa racje Księdza wydają się bezwartościowe. Jego teorie nie potrafią zmienić losu ani uczuć cierpiącego kochanka. Obrona dawnych przekonań brzmi wręcz sztucznie. Przy pomocy rozumu trudno dotknąć tego, co w człowieku ludzkie, nie można uchwycić najważniejszej sfery życia – uczuć i przeżyć, którym podlega każdy wrażliwy indywidualista.

IV część Dziadów rozstrzyga spór ideowy między Gustawem a Księdzem (czytaj: między romantykami a klasykami) na korzyść tego pierwszego.

 

 

 

Kompozycja i walory artystyczne Dziadów kowieńsko-wileńskich

 

Cykl dramatyczny A. Mickiewicza nie podlega rygorom formalnym. Każda z części utworu tworzy odmienną strukturę pod względem ideowym i gatunkowym. W ramach poszczególnych części dzieła także nie można mówić o jednorodności, wręcz przeciwnie Dziady charakteryzują się luźnym zestawieniem fragmentów przynależnych do trzech rodzajów literackich, połączonych osobą głównego bohatera i elementami obrzędu.

Zjawisko mieszania cech rodzajowych nazywamy s y n k r e t y z m e m r o d z a j o w y m i jest ono efektem zmiany stosunku podmiotu literackiego do świata przedstawionego, czyli jego jakby wewnętrznych przeobrażeń, wskutek czego zanika jednorodność zasad konstrukcyjnych utworu i dochodzi do jego silnego zróżnicowania stylistycznego.10

Do Dziadów można też zastosować pojęcie synkretyzmu gatunkowego. W tekście utworu pojawiają się el

Do góry