Ocena brak

Dyrektoriat i ucisk Kościoła

Autor /Nunilona Dodano /25.04.2013

Konwent, widząc rosnące niezadowolenie ludzi, zamierzał odejść od wytępienia chrześcijaństwa, leczkierowany bardziej okolicznościami niż filozoficznymi: przesłankami, zdążał do rozdziału Kościoła odpaństwa.

Na razie jednak wznowiono pensje dla kleru konstytucyjnego i ustalono budżet na kult publiczny. W pertraktacjachz Hiszpanią i Toskanią zobowiązano się do uszanowania religii katolickiej. Ośmieliło to wsamej Francji do wysunięcia żądania wolności kultu. W imieniu kleru konstytucyjnego uczynił tak biskupGrégoire, a powstańcy w Wandei stawiali to jako konieczny warunek przywrócenia spokoju i uzyskaliprzyjęcie go w układzie z La Jaunaye (12.02.1795). Dekret Konwentu z 21 lutego 1795 roku ogłaszałwolność kultów religijnych, ale też rozdział Kościoła od państwa. Nie przywracał jednak katolikomprawa do ich świątyń. Skoro jednak od stracenia Robespierre’a spontanicznie otwierano kościoły, a duchownibez przysięgi konstytucyjnej obejmowali funkcje duszpasterskie, Konwent nie chciał stawiania goprzed faktami dokonanymi, wydał więc liberalizujący dekret (30.05.1795), lecz domagał się od duchownychdeklaracji, że podporządkują się prawom Republiki i będą im posłuszni.

Jedni duchowni nie mieli problemu ze złożeniem żądanej deklaracji, inni go widzieli, bo prawa Republikiobejmowały także zasady niezgodne z nauką Kościoła. Wśród kleru zrodził się spór, szczególnie co dowarunków pojednania z Kościołem duchownych konstytucyjnych i wyrażających skruchę kapłanów żonatych.Zwolennicy łagodniejszego kierunku (tzw. paryskiej metody), idąc za zdaniem J. Emery’ego i 11biskupów pozostających we Francji, którzy przeżyli straszne represje, usprawiedliwiali jedno i drugiezaistnieniem nadzwyczajnych warunków. Protagoniści surowszego kierunku (tzw. lyońskiej metody),będący pod znacznym wpływem biskupów emigrantów, domagali się od upadłych (lapsi) odwołania dotychczasowegopostępowania i długiej pokuty.

Spór utrudniał zgodne działanie, lecz postępowała naprzód reorganizacja Kościoła, zwłaszcza że wielukapłanów emigrantów powróciło do Francji, choć było im trudno przystosować się do zmienionych warunkówduszpasterskich.

Duchowieństwo konstytucyjne, uznające się teraz za Kościół gallikański, podjęło starania o jego odnowę.Głównym promotorem odnowy był Grégoire, który z kilku innymi biskupami utworzył Comité des évequesréunis. Odbyli oni synod krajowy w Paryżu (15.08.1797), z udziałem 31 biskupów oraz 70 wybranychkapłanów i 6 teologów. Podtrzymano zasadę wyboru biskupów. W 1798 wybrano 13 biskupów,a w 1799 pięciu, ale pozostało jeszcze ponad trzydzieści wakujących stolic biskupich.

Sytuacja stała się niekorzystna przy końcu 1797 roku, wskutek kolejnego kryzysu politycznego w kraju(zamach z 4 września). Władzę objął Dyrektoriat w nowym składzie i w dniu zamachu przywróciłwszystkie prawa przeciw emigrantom i opornym księżom.

Dyrektoriat zarzucał duchownym, że popierali wzrastającą na prowincji opozycję rojalistyczną. Jegoczłonek, Louis Marie de la Révellière-Lépeaux, żywiąc nienawiść do księży katolickich, propagował teofilantropię jako nową religię rewolucji, dla której jednak konkurencją był wprowadzony przez Philippe’aAntoine’a Merlina (zwanego Merlin de Douai) kult dekadowy.

Wznowiono dekret o banicji kapłanów, którzy nie złożyli przysięgi. Żądano teraz (5.09.1797) przysięginienawiści do monarchii. Kler znów się podzielił, choć tylko mniejszość ją złożyła. Większość duchownychnie uznała za możliwe wzywanie w przysiędze Boga na świadka, że żywi się do kogoś nienawiść.Odmawiających przysięgi zamykano w więzieniach, najczęściej w wysłużonych statkach wojennych(pontons de Rochefort), lub deportowano do Gujany. Represje były jednak mniej krwawe niż w latach1792-1794, ale trwały nadal ujemne skutki rewolucji: istnienie schizmatyckiego Kościoła konstytucyjnego,wakujące stolice biskupie, osłabiony autorytet władzy kościelnej, mała liczba duchowieństwa. Nadtow Rzymie istniała rewolucyjna republika, a uwięziony papież Pius VI zmarł (29.08.1799) w cytadeli Walencji.

Podobne prace

Do góry