Ocena brak

Dynamika ruchów społecznych

Autor /Ivan Dodano /29.07.2011

Ruchy społeczne rodzą się, rozwijają, odnoszą sukcesy lub porażki, ale w końcu rozpadają się i zanikają. Każdy ruch społeczny przechodzi, w krótszym lub dłuższym okresie, pewną „karierę". Można w niej wyróżnić charakterystyczne stadia. Amerykański socjolog Neil Smelser skupił uwagę na okresie wyłaniania się ruchu społecznego, wskazując na cztery warunki, które muszą kolejno, kumula-tywnie wystąpić, aby ruch mógł powstać. Przede wszystkim w społeczeństwie wytworzyć się musi „sprzyjający kontekst strukturalny". Pisaliśmy wcześniej o tych warunkach ogólnych, jakie stwarza dla ruchów społecznych społeczeństwo nowoczesne, ze swoją masowością, łatwością komunikacji, aktywistyczną ideologią, wolnościami demokratycznymi itp. Ale są także warunki szczególne, historycznie specyficzne dla konkretnych społeczeństw. Należy tu zakorzeniona w kulturze i mentalności zbiorowej, przekazywana przez wieki, tradycja kontestacji. Jeden z aspektów dziedzictwa Wielkiej Rewolucji Francuskiej to wyraźna w społeczeństwie francuskim tendencja do buntów zbiorowych, masowych wystąpień, organizowania się w celu obrony grupowych interesów.

A zupełnie inaczej np. w Rosji, gdzie zakorzeniła się mocno od czasów carskich tradycja oportunistycznego posłuszeństwa i pasywizmu. Są społeczeństwa, którym szczęśliwe losy historyczne wpoiły przekonanie o skuteczności podejmowanych wysiłków i wiarę w sukces. Ale są i takie, które odziedziczyły po zawikłanej historii „kulturę klęski", poczucie niemożności, beznadziejności wszelkich zrywów. Czynnikiem, który tworzy kontekst sprzyjający dla ruchów społecznych, a w różnych krajach i w różnych czasach występuje w różnym stopniu, jest także niepewność co do przyszłości społeczeństwa, nieprzejrzystość jego funkcjonowania, rozchwianie systemu norm i wartości (w terminologii Emile'a Durk-heima: anomia społeczna). Wiązać się to może z głębokimi zmianami społecznymi - organizacyjnymi, kulturowymi, obyczajowymi - niesionymi przez postęp techniki, produkcji, ale także z nagłymi kryzysami gospodarczymi czy politycznymi, przełomami ustrojowymi itp.

Sprzyjający kontekst strukturalny tworzy dopiero pewne ogólne tło, na którym ruchy społeczne mogą powstać, ale oczywiście nie przesądza o ich powstaniu. Stanowi warunki niezbędne, ale niewystarczające genezy ruchów społecznych. Kolejny warunek niezbędny, ale też sam w sobie niewystarczający to, według Smelsera, pojawienie się „strukturalnego napięcia". W społeczeństwie pojawić się muszą sprzeczności interesów i wartości pomiędzy jego różnymi segmentami oraz związane z tym antagonizmy i konflikty. W przypadku „starych" ruchów społecznych istotne były przede wszystkim rozbieżności interesów ekonomicznych, szans zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych, dzielące klasy upośledzone i uprzywilejowane, elity i masy, warstwy społeczne, kategorie zawodowe, grupy wiekowe, regiony czy formy osiedlenia (wieś-mia-sto). W przypadku „nowych" ruchów społecznych są to przede wszystkim rozbieżności wyznawanych wartości dzielące wspólnoty moralne, społeczności o podobnym stylu życia, wspólnoty gustów itp.

Na to, aby sprzeczności tego rodzaju stały się siłą motywującą do wspólnych działań, muszą wejść do obszaru świadomości zbiorowej. W terminologii Smelsera, pojawić się muszą „uogólnione przekonania". Rozbieżność interesów czy wartości musi zostać dostrzeżona, zdefiniowana, zinterpretowana, przeżyta emocjonalnie. W tle wielu ruchów społecznych odnajdziemy trzy charakterystyczne doznania: nierówności, niesprawiedliwości i deprywacji. Opierają się one zawsze na porównywaniu własnej sytuacji z sytuacją innych lub porównywaniu możliwości z aspiracjami. Dlaczego moje potrzeby są zaspokajane gorzej, a innych lepiej? Dlaczego moje wysiłki, nakład pracy, są wynagradzane gorzej, a mniejsze wysiłki i praca innych - lepiej? Kwestie nierówności i niesprawiedliwości są aspektem bardziej złożonego doznania deprywacji. Amerykańscy badacze ruchów społecznych Ted Gurr i James Davies mówią o poczuciu relatywnej deprywacji, jako najważniejszym czynniku psychologicznym generującym gotowość do masowych kontestacji i buntów.

Relatywna depry-wacja pojawia się wtedy, gdy „krzywa osiągnięć", a więc rzeczywistych warunków życiowych, rozchodzi się z „krzywą aspiracji", a więc wizją takich warunków, które powinny nam być dane, tak jak dane są innym, bo nam też (albo nawet bardziej niż innym) słusznie i sprawiedliwie się należą. Silne i rozpowszechnione poczucie relatywnej deprywacji pojawia się w trzech typowych sytuacjach. Po pierwsze wtedy, gdy warunki życiowe ulegają nagle gwałtownemu pogorszeniu, rozchodząc się w ten sposób ze standardem życiowym, do którego przyzwyczailiśmy się i którego kontynuację uważaliśmy za coś oczywistego. Tak dzieje się na przykład w sytuacji kryzysu gospodarczego, gdy spadają realne dochody, albo w przypadku fali bezrobocia, która odbiera zwolnionym pracownikom dotychczasową pewność i ciągłość zarobków. Odmienna forma relatywnej deprywacji to nagły wzrost aspiracji przy niezmiennym poziomie realnych warunków życiowych. Może to być efektem pojawienia się ideologii podnoszącej hasła egalitaryzmu czy sprawiedliwości społecznej, która uświadamia ludziom, że zasługują na więcej, niż mają. Może być też efektem zwiększenia się przejrzystości życia społecznego, lepszej widoczności dostat-niejszych, szczęśliwszych warunków, w jakich żyją inne społeczeństwa czy inne grupy w naszym społeczeństwie. Nazywamy to „efektem demonstracji".

Trzeci przypadek łączy pewne tendencje występujące w obu poprzednich. Zdefiniowany został wtedy, gdy historycy rewolucji zauważyli ze zdziwieniem, że rewolucje wybuchają zazwyczaj nie wtedy, kiedy ludziom jest najgorzej, ale wkrótce po okresach pewnej poprawy: czy to wzrostu gospodarczego, czy liberalizacji politycznej. James Davies tłumaczy to tym, że w okresach takich krzywa osiągnięć i krzywa aspiracji rosną równolegle do siebie. Poprawa sytuacji gospodarczej czy politycznej rodzi nadzieje i aspiracje dalszej, ciągłej poprawy. Kiedy w takiej sytuacji przychodzi jakieś załamanie - kryzys gospodarczy czy zaostrzenie represyjności reżimu - obie krzywe rozchodzą się, potęgując poczucie relatywnej deprywacji do poziomu, w którym motywuje ono do zbiorowej walki o utracone nadzieje. Badacze ruchów społecznych w krajach Ameryki Łacińskiej czy Afryki, wybuchających po okresach względnej prosperity opartej na wątłych podstawach zagranicznych kredytów, określają je - w duchu teorii Daviesa - jako „rewolucje wybujałych aspiracji"5.

Rozpowszechnienie się „uogólnionych przekonań", to stan bliski już pojawienia się ruchu społecznego. Oznacza pełną gotowość i strukturalną, i psychologiczną do podjęcia wspólnej akcji. Ale potrzebne jest na ogół jeszcze to ostatnie pchnięcie, które Smelser określa jako „zdarzenie inicjujące".

Jest to jakieś zdarzenie indywidualne, partykularne, ale o takim wydźwięku symbolicznym czy emocjonalnym, że stanowi wstrząs dla zbiorowości i, mówiąc skrótowo, wyprowadza ludzi na ulicę. Czarna kobieta Rosa Parks, która siada w przeznaczonej tylko dla białych części autobusu w mieście Montgomery w stanie Alabama, przechodzi do historii, bo ten incydent wyzwala falę ruchu praw obywatelskich, który doprowadza do pełnego równouprawnienia murzyńskiej ludności Ameryki. Zwolnienie z pracy działaczki związkowej Anny Walenty-nowicz jest momentem zawiązania się wielomilionowego ruchu społecznego Solidarność, który w ostatecznym efekcie doprowadza do obalenia ustroju komunistycznego w Polsce, a pośrednio i w całej Europie. Awaria elektrowni atomowej w Three Miles Island to początek potężnego ruchu przeciwników energii jądrowej, a skażenie chemiczne w Chopal w Indiach stanowi istotne wydarzenie w historii ruchu ekologicznego. Takie zdarzenia są oczywiście najpierw postrzegane i przeżywane indywidualnie.

Myślę sobie: „dość tego", „tak dalej być nie może", „nie mogę się temu biernie przyglądać", „dłużej tego nie wytrzymam", „coś z tym trzeba zrobić". Zaczynam o tym rozmawiać z innymi, dzielę się swoim wzburzeniem, incydent podchwytuje prasa, telewizja, staje się przedmiotem dyskusji publicznej. W tym momencie ludzie zdają sobie sprawę, że nie są w swych odczuciach i chęci działania odosobnieni. Na co dzień nie wiemy, co naprawdę myślą masy innych obywateli: jakie są ich wartości, opinie, przekonania. Żyjemy w stanie, który amerykański psycholog Gordon All-port nazywał „pluralistyczną ignorancją". Niepewność czy, być może, nie jesteśmy sami w naszym niezadowoleniu, proteście, oburzeniu, stanowi czynnik paraliżujący, powstrzymujący od działania. Zdarzenie inicjujące doprowadza do przełamania „pluralistycznej ignorancji". Nagle okazuje się, że tak jak ja, myślą i czują inni. Możemy więc działać razem.

Zdarzenie inicjujące zamyka genezę ruchu społecznego. Zaczyna się właściwa „kariera" ruchu. Jej pierwszym etapem jest rekrutacja członków. Już w tym momencie ruchy społeczne zaczynają się różnicować. Są takie, w których rekrutacja następuje spontanicznie, żywiołowo, oddolnie. Odpowiada wówczas tej tradycji interpretowania ruchów społecznych, którą określa się jako „model wulkaniczny". Ruch „wybucha" pod presją gromadzących się, masowych, oddolnych napięć. Ludzie przyłączają się lawinowo, spontanicznie. Często występuje to w ruchach motywowanych rasowo, klasowo, religijnie, narodowościowo. Natomiast w innych ruchach społecznych decydującą rolę odgrywają animatorzy ruchu, zachęcający do przystąpienia. W tradycji teoretycznej związanej z tzw. „modelem mobilizacji zasobów" mówi się nawet o profesjonalnych „przedsiębiorcach ruchów społecznych". Zjawisko takiej inspirowanej czy organizowanej rekrutacji występuje w niektórych „nowych" ruchach społecznych, gdzie masowe uczestnictwo jest poprzedzane przez powstanie zwartej, ąuasi-profesjo-nalnej grupy działaczy podejmujących następnie akcje rekrutacyjne.

Podstawowy problem przy rekrutacji to przełożenie celów ruchu na własne, prywatne interesy potencjalnych członków. Inaczej, uruchomienie racjonalnych motywacji do przyłączenia się, czyli takie ukształtowanie rachunku prywatnych korzyści, strat i ryzyka, aby niezależnie od emocji skłaniał do udziału. Jest to szczególnie trudne wtedy, gdy cele, do których ruch zmierza, mają charakter tzw. „dóbr czy wartości publicznych".

Są to takie dobra czy wartości, których osiągnięcie oznacza korzyść dla wszystkich, które z samej swojej natury nie mogą być zarezerwowane tylko dla niektórych. Przykłady to wolność, niepodległość, demokracja, nieskażona przyroda, pokój i bezpieczeństwo. W każdym społeczeństwie, w którym zostaną zrealizowane, są dobrodziejstwem dla wszystkich. Otóż, jeśli ruch społeczny walczy o realizację takich właśnie dóbr czy wartości, pojawia się istotny hamulec rekrutacji, który określa się jako „syndrom pasażera na gapę" (free rider syndrom). Każdy może sobie bowiem myśleć tak: jeśli ruch wygra, odniosę i tak korzyści - będę żył w wolnym kraju, uczestniczył w demokracji, pił czystą wodę, oddychał przejrzystym powietrzem itp. Jeśli natomiast ruch przegra, nie poniosę żadnych konsekwencji, nie dotkną mnie represje, a najwyżej nic się nie zmieni. Dla wielu więc ludzi motywacja, którą Weber - jak pamiętamy - nazywał racjonalnością instrumentalną, nakazuje powstrzymać się od uczestnictwa i przyjąć postawę „poczekamy, zobaczymy".

Pozostają biernymi pasażerami na gapę, w nadziei „załapania się" na wszelkie korzyści bez żadnych kosztów. Zjawisko to występuje tym mocniej, im większe jest ryzyko, nakłady czasu i energii czy inne koszty związane z uczestnictwem w ruchu. Jest to jeden z klasycznych przykładów, kiedy krótkowzroczna racjonalność indywidualna staje w sprzeczności z racjonalnością zbiorową. Jeżeli bowiem wszyscy ludzie myślą w ten sposób - z egoistycznego punktu widzenia racjonalnie - to nikt nie podejmie żadnej akcji, żaden ruch społeczny nie powstanie, a jego cele nie zrealizują się. Kolektywnie społeczeństwo poniesie straty, a to oczywiście obróci się także przeciwko każdemu z „pasażerów na gapę". Będą dalej żyć w represyjnym systemie, podlegać autokratycznej władzy, truć się zanieczyszczonym powietrzem i wodą, bać widma wojny itp. Ale kiedy przychodzi do przeciwdziałania, każdy pyta: „a czemu ja, niech to zrobi sąsiad".

Dlatego ruchy społeczne próbują neutralizować takie motywacje. Uwolnienie się od syndromu motywacyjnego „poczekamy, zobaczymy" jest możliwe w dwojaki sposób. Po pierwsze wtedy, gdy nie kierujemy się racjonalnością instrumentalną (Zweckrationalitat), a raczej tą, którą Weber nazywał racjonalnością z uwagi na wartości (Wertrationalitat). A więc gdy wartość celu, do którego zmierzamy, przeważa nad jakimikolwiek, nawet największymi, kosztami działania. Mówimy o tej sytuacji potocznie: „cel uświęca środki". Otóż, taka motywacja towarzyszy na ogół inicjatorom, ideologom, przywódcom ruchu, którzy stanowią później jego trwały trzon. Druga możliwość zmobilizowania „pasażerów na gapę" to zmodyfikowanie rachunku ich instrumentalnej racjonalności przez dodanie do korzyści płynących z uczestnictwa, obok przypadających wszystkim dóbr czy wartości publicznych, również pewnych dóbr czy wartości prywatnych, które stają się udziałem wyłącznie członków ruchu.

Chodzi tu po pierwsze o satysfakcje autoteliczne, jakie płyną z samego uczestnictwa. Niektóre ruchy społeczne podejmują wysiłki, aby zwiększyć atrakcyjność tego rodzaju; organizują spotkania towarzyskie, kluby, festyny, imprezy teatralne. Członkowie ruchu rotariańskiego spotykają się na uroczystych kolacjach, ruchy ekologiczne propagują wspólne wyprawy czy wycieczki. Swoje codzienne działania niektóre ruchy otaczają rytuałem i symboliką nadającą im ąuasi-sakralny charakter, a także apelują do snobizmu przez stwarzanie wrażenia ekskluzywności i sekretności. Celował w tym ruch masoński, a dzisiaj podobny charakter przybierają ruchy satanistyczne. Ale obok atrakcyjności uczestnictwa w rachunek racjonalności instrumentalnej mogą być włączane bardziej wymierne, materialne zachęty do uczestnictwa. Na przykład ruch polityczny może nieść obietnicę posad czy stanowisk, rozdzielać nagrody albo dawać dostęp do funduszy jedynie swoim zaufanym członkom.

W toku rekrutacji wyróżniają się na ogół dwie kolejne fale. Pierwsza, którą określa się jako rekrutację pierwotną, obejmuje tych, którzy przyłączają się do ruchu z pobudek ideologicznych czy moralnych. Ważne są dla nich cele, jakie ruch obiecuje osiągnąć. Takie traktowanie ruchu oznacza wysoki stopień zaangażowania, gotowość do wyrzeczeń, ryzyka, ponoszenia kosztów działalności w imię wyższej sprawy, którą ruch realizuje. Druga fala rekrutacji, rekrutacja wtórna, opiera się na zupełnie innej motywacji.

Gdy ruch już istnieje i gdy, co więcej, odnosi jakieś widoczne sukcesy, sama przynależność staje się atrakcyjna „autotelicznie", niezależnie od instrumentalnych celów ruchu. Ruch dostarcza okazji do kontaktów społecznych, ciekawej, wspólnej aktywności, odzyskania poczucia wspólnoty i sensu życia, tak często nadwątlonych w masowym, zatomizowanym, anonimowym społeczeństwie współczesnym. Zawsze przynosi też satysfakcję udział w „drużynie" zwycięskiej, skorzystanie z cząstki sukcesu, prestiżu, sławy. Oczywiście członkostwo oparte na takiej podstawie ma jnny charakter niż zaangażowanie ideologiczne. Jest w pewnym sensie warunkowe, dopóty dopóki wszystko idzie dobrze. Natomiast pierwsze niepowodzenie, czy tym bardziej klęska ruchu, prowadzi do masowej ucieczki tych, którzy w ruchu szukali tylko satysfakcji towarzysko-prestiżowych.

W rezultacie wielofalowej rekrutacji skład członkowski ruchu tworzy koncentryczne kręgi rzeczywistego zaangażowania. Od trzonu ideologicznego tych, którzy traktują ruch jako powołanie i wiążą z nim znaczną część swojej życiowej aktywności, aż po obrzeża tych kibiców czy „towarzyszy podróży", którzy mało przejmują się celami ruchu, a pragną jedynie przyłączyć się do jakiegoś ciekawego i ważnego przedsięwzięcia.

To zróżnicowanie widoczne jest wyraźnie, kiedy ruch podejmuje jakąś akcję zbiorową. Wówczas ujawnia się trzon najbardziej aktywnych i zdeterminowanych, którzy działają najbardziej gwałtownie, ponosząc największe ryzyko, podlegając aresztowaniom itp. To ich pokazuje w razie zamieszek czy demonstracji telewizja. I są znacznie liczniejsze masy daleko bardziej biernych uczestników, którzy wspierają ruch, ale nie są gotowi do spektakularnych, heroicznych działań. Podczas manifestacji anty-globalizacyjnych w Quebecu korespondent BBC przyznawał, że ci, którzy walczą z policją i których pokazuje na ekranie, to jakieś sto osób, a zebrane w tle tłumy bardziej biernych, co najwyżej skandujących zwolenników, liczą tysiące. Warstwy uczestnictwa ujawniają się także w przypadku klęski ruchu. Kiedy dochodzi do demobilizacji ruchu, odbywa się to tak jak w cebuli, z której odpadają kolejne warstwy, poczynając od zewnętrznej łupiny.

Gdy ruch społeczny rozpoczyna działalność, otwiera się ważna rola mobilizująca, koordynująca, organizująca dla przywódcy ruchu. W znacznej liczbie ruchów społecznych bardzo wcześnie pojawia się jakaś postać centralna: przywódca charyzmatyczny. Pojęcie charyzmy oznacza tutaj jakieś szczególne, wyjątkowe talenty, umiejętności, wiedzę, konsekwencję, siłę moralną itp., które dostrzeżone zostają i zdefiniowane przez zwolenników jako niemal ponad-ludzkie. Postrzegając w ten sposób postać przywódcy, ludzie gotowi są obdarzać go pełnym posłuszeństwem, zaufaniem, lojalnością. Trzeba podkreślić, że jak w wielu innych sprawach społecznych, najbardziej istotne jest tu przypisanie jednostce charyzmy przez zbiorowość. Parafrazując słynny „teoremat W. I. Thomasa", można powiedzieć, że jeśli ludzie traktują kogoś jako wielkość, to jest on tym samym wielki.

Charyzma jest więc pewną relacją między jednostką a jej zwolennikami, fanami, poplecznikami. Oznacza takie cechy jednostkowe, na które istnieje jakby zapotrzebowanie społeczne, które spełniają oczekiwania, współgrają z nastrojami. Zdobyć charyzmę to znaczy trafić w te społeczne oczekiwania. Jak sformułował to w postaci paradoksu pewien polityk: jestem ich przywódcą, a więc idę za nimi. Konstruowanie charyzmy na zamówienie przez speców od public relations polega właśnie na takim modelowaniu wizerunku, sposobu mówienia, zachowania, a także treści wypowiedzi kandydata w wyborach, aby trafić w mozolnie wykrywane przez sondaże opinii nastroje elektoratu. Od strony zwolenników postaci charyzmatycznej pojawiają się szczególne emocje, entuzjazm, kult. Ludzie współuczestniczą w charyzmie, odnajdując satysfakcję w poddaniu się, uległości, bezrefleksyjnym poparciu. Jak gwałtowne formy może to przybierać, niech świadczą sceny z koncertów idoli popkultury, meczów bokserskich, wieców dyktatorów.

W ruchu społecznym charyzma przywódcy ma potężną siłę mobilizującą. Ale jedną z cech charyzmy jest jej stosunkowa efemeryczność. Stan entuzjazmu ze strony członków ruchu nie trwa zazwyczaj długo, a sam przywódca traci znamiona nadzwyczajności i niecodzienności, gdy przechodzi do zwyczajnych, a niezbędnych funkcji kierowania ruchem.

Zupełnie inaczej wygląda na barykadzie, a inaczej za biurkiem. Za Weberem nazwiemy ten proces rutyni/acją charyzmy. Jest to sygnał kolejnej fazy, jaką przechodzą zazwyczaj ruchy społeczne, a mianowicie krystalizowania się ideologii, wyłaniania organizacji i powstawania swoistego etosu. Luźne ideały ruchu powoli przekształcają się w spoisty system. Jego typowy element to wizje przyszłości, w której idee ruchu zostaną wprowadzone w życie. Często przybierają one charakter utopii. W ideologii swoje miejsce znajduje także diagnoza, często skrajna i katastroficzna, tych problemów i zagrożeń, które ruch pragnie rozwiązać, a także wskazanie przyczyn, źródeł, a zwłaszcza osób czy grup winnych temu stanowi rzeczy. Ruchy społeczne często ulegają tej formie myślenia, którą Karl Popper nazywał „konspiracyjną teorią społeczeństwa". Równolegle z tym następuje różnicowanie się i niekiedy biurokratyzowanie struktur organizacyjnych, pojawiają różne szczeble władzy, wyspecjalizowane funkcjonalnie komórki.

W ujęciu amerykańskiego specjalisty od zagadnień ruchów społecznych Meyera Zalda ruch w tym momencie przekształca się już w coś więcej, a mianowicie w „organizację typu ruchu społecznego", a nawet w swoisty „przemysł ruchów społecznych". Niektóre ruchy społeczne przekształcają się w partie polityczne, tracąc charakter spontanicznych przedsięwzięć zbiorowych i wchodząc do zinstytucjonalizowanych struktur politycznych. Wreszcie w ruchu społecznym wykształca się swoisty zespół reguł postępowania, etos normatywny. Ważną rolę zajmuje w nim kodyfikacja dopuszczalnych i zalecanych, ale także niedozwolonych, metod działania, używając terminologii Char-lesa Tilly'ego, „repertuarów kontestacji". Niektóre ruchy wymagają powstrzymania się od przemocy, inne akceptują terroryzm. Inny istotny składnik etosu to reguły postępowania wewnątrz ruchu, w stosunku do współtowarzyszy, a także reguły traktowania przeciwników czy wrogów. Te pierwsze tworzą swoisty etos solidarności, te drugie - etos walki.

Każdy ruch społeczny w jakimś momencie się kończy. Jego kres może w naturalny sposób przynieść zwycięstwo, osiągnięcie tych zmian społecznych, reform czy rewolucyjnych przekształceń, o które ruch walczył. „Kryzys wikto-rii" oznacza demobilizację ruchu, rozproszenie jego członków, rozpad struktur organizacyjnych, dezaktualizację ideologii. Próby podtrzymywania ruchu ze strony ąuasi-profesjonalnych działaczy, dla których stanowi podstawowy teren aktywności, z którym wiążą osobiste interesy, prowadzi co najwyżej do wytworzenia jakichś form szczątkowych, często karykaturalnych. Odwrotna sytuacja występuje wtedy, gdy ruch ponosi klęskę, gdy nie udaje mu się zrealizować celów.

„Kryzys przegranej" wyraża się narastającym rozczarowaniem członków stopniową demobilizacją, zamieraniem aktywności, odpływem zwolenników. Podobny kres ruchu może też być efektem silnych represji, jakie ruch reformatorski czy rewolucyjny napotyka ze strony władzy państwowej, albo przeciwdziałania ze strony kontrruchów mobilizujących się w celu obrony status quo. Zmienia to zasadniczo rachunek kosztów i ryzyka dalszego pozostawania w ruchu, co prowadzi do odejścia słabiej motywowanych mas zwolenników. Na ogół pozostają tylko najbardziej zdeterminowani ideolodzy, którzy w jakichś nowych, bardziej sprzyjających okolicznościach politycznych i przy zmodyfikowanej strategii działania mogą stać się zalążkiem odrodzenia ruchu. Zamykając analizę różnych form aktywności zbiorowej, możemy jej rezultaty podsumować w postaci diagramu.

Ruchy społeczne to najbardziej skomplikowany przejaw aktywności zbiorowej. Stanowią kategorię graniczną pomiędzy domeną płynnych działań indywidualnych i zbiorowych, a bardziej skrystalizowanymi obiektami społecznymi. Ale równocześnie widzieliśmy, jak w obrębie ruchu wyłania się coraz bardziej złożona i utrwalona organizacja, a także jak ruch wbudowuje się w trwałe, szersze struktury państwowe, przekształcając się w stowarzyszenia, frakcje, kluby czy partie polityczne. Analiza ruchów społecznych jest więc naturalnym ukoronowaniem tego działu naszych rozważań, który koncentrował się na dynamicznym „życiu społecznym", na świecie ludzkich zachowań, działań, kontaktów, interakcji, stosunków społecznych, działań masowych, zachowań kolektywnych, działań wspólnych.

Aktywność indywidualna i zbiorowa wytwarza pewne bardziej stabilne obiekty społeczne, które uzyskują pewien stopień autonomii i trwałości, wykraczający poza sferę działań. Co więcej, wpływają one zwrotnie na działania, stając się zastanymi ramami, w których toczy się wszelka aktywność ludzka. Przechodzimy obecnie do analizy całości społecznych, które składają się na to, co twórca socjologii August Comte nazywał metaforycznie anatomią społeczeństwa.

Podobne prace

Do góry