Ocena brak

Dylematy współczesnego konsumenta - Dylemat drugi – wolny czy niewolny?

Autor /ludwi123 Dodano /04.08.2011

Wolność rynkowa to element, który konsumenci traktują jako definicję współczesnej konsumpcji. Lata socjalizmu i dyktatury komunistycznej spowodowały,  że konsumpcja realizowana w społeczeństwach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej jawiła się jako niemożliwy do osiągnięcia ideał. Niemożliwe z czasem stało się możliwe i obecnie polscy konsumenci cieszą się wolnością konsumpcyjną podobną do zachodniego systemu, która oferuje zarówno wolność dostępu, jak i wolność wyboru.  

Autonomiczne wybory oraz nieograniczony dostęp do dóbr, okazały się przełomem dla polskiego konsumenta, przełomem, który nie tylko nagle zaczął bardzo ułatwiać życie, ale pozwolił konsumentowi na realizację wybranego stylu  życia i kształtowanie go zgodnie ze swoją osobowością. Wolność wyboru przekłada się zatem na wolność wyrażania swoich przekonań, demonstrowania indywidualności oraz na okazywaniu  tolerancji i akceptacji wyborów dokonywanych przez innych członków konsumpcyjnego społeczeństwa.   

Ten pogodny obraz konsumenta jako pana sytuacji coraz częściej jest poddawany próbie. Coraz głośniej pojawiają się zapytania, czy może być mowa o wolności w przypadku, gdy „wolni” w swych wyborach konsumenci w rzeczywistości są ofiarami mody, reklam  i powszechnie silnie propagowanemu stylowi  życia podlegającemu we wszystkich jego przejawach konsumpcji.    

„Podczas gdy kultura konsumpcyjna wydaje się być uniwersalna, ponieważ przedstawia się jako kraina wolności, w której każdy może być konsumentem, może być również traktowana jako uniwersalna, ponieważ każdy musi być konsumentem: ta szczególna wolność jest obowiązkowa”.   

Naturalnie, przymus konsumpcji nie obowiązuje każdego w równym stopniu; jest zależny od miejsca, które dany konsument zajmuje w strukturze społecznej. Inne „zadania” do realizacji ma osoba biedniejsza, inne człowiek majętny. Ten, który dysponuje skromniejszym budżetem ma posiadać inne dobra, niż ten, który ma więcej i musi  żyć zgodnie z tym, co dyktuje mu suma zgromadzona na koncie bankowym.   

Czy może być zatem mowa o wolności wyboru w przypadku, gdy konsumpcja traktowana jest jako swoisty „obowiązek społeczny”, któremu podlegają wszyscy? W jaki sposób połączyć indywidualny wybór, skoro wybór w istocie jest jeden (uczestniczenie  w cywilizacji konsumpcyjnej), a każda próba zmiany społecznego porządku wywołuje powszechny sprzeciw i zdziwienie. Kwestię tą doskonale przedstawiają słowa: „czyż dobrowolnie przyjęte ubóstwo nie doprowadziłoby nas również do  życia silnego, bez potrzeby  łamania ludzi słabszych? […]

Pogardzamy człowiekiem, który wybierze sobie ubóstwo po to, aby uprościć i ratować swe  życie wewnętrzne. Jeśli nie przyłącza się do ogólnego tłoku i rozpychania na ulicy , goniącej za pieniędzmi, uważamy go za człowieka ograniczonego i pozbawionego ambicji”.

Do góry