Ocena brak

Dylematy współczesnego konsumenta - Dylemat czwarty – konsumpcyjna utopia czy dystopia?

Autor /ludwi123 Dodano /04.08.2011

Pojęcie utopii (dosłownie „nigdzie”) ukryte zostało przez Tomasza Morusa  w traktacie pod takim właśnie tytułem, opublikowanym w 1516 roku. Znaczenie tego terminu uległo z czasem istotnym zmianom, a dzisiaj stosowane jest najczęściej do określenia miejsca niezwykle dobrego, wyrażającego spełnienie wszystkich, wyrażanych przez zamieszkujące go ludy, marzeń. Czy dawniejsze „nigdzie” obecnie zostało znalezione i umieszczone  w konsumpcyjnym  świecie;  świecie dla wszystkich,  świecie bez podziałów, w  świecie jasnych praw i stosunków społecznych?  Nauki społeczne dostarczają różnego rodzaju opisów, wizji i projektów dobrego społeczeństwa. Futurystyczna myśl utopijna przewiduje zazwyczaj radykalną zmianę porządku produkcji i konsumpcji.

W ślad za nią pojawiają się wizje utopijnego konsumpcyjnego  świata, w którym to wszyscy obywatele wyposażeni zostaną w karty kredytowe z równą częścią rocznego produktu krajowego, objęci obowiązkiem działania na rzecz pracy produkcyjnej, aby po ukończeniu 45 roku życia przejść na emeryturę i móc się cieszyć korzystaniem z konsumpcyjnego raju. Wizja innego utopisty zakłada istnienie społeczeństwa, w którym towary nie są sprzedawane, lecz rozdawane za darmo.   Żadna z tych wizji nie została wprawdzie wcieloną w  życie utopią, pojawiają się jednak twierdzenia, iż za takową można uznać wolny rynek i jego przedstawicieli: supermarkety. Czy bowiem nie są one miejscami, w których wydaje się zanikać podział konsumentów na tych prawdziwych i niepełnych? W wielkich centrach handlowych styka się cały przekrój społeczny, do sklepów przecież chodzą wszyscy, nawet ci, którzy przemierzając olbrzymie tereny sklepowych przestrzeni, są tylko obserwatorami, a więc biernymi uczestnikami procesu konsumowania.   

Trudno zgodzić się z tak pojmowaną wizją utopii. Pewne elementy wolnego rynku, które mogłyby świadczyć o jej idealnym charakterze, jak wolność, wybór, heterogeniczność, obalone zostały już wcześniej. Ostatni do podważenia argument znajduje się w pojmowaniu świata konsumpcji, jako krainy obfitości: przestrzeni bogactwa, radości i przyjemności. Niestety, rzeczywistość daleka jest od wyobrażeń Bellamy’ego. Nie wszyscy wyposażeni są przecież w jednakowo zasobne karty kredytowe; aby korzystać z uroków konsumpcji, trzeba pracować i to pracować tyle, by móc osiągać zarobki umożliwiające swobodne poruszanie się w konsumpcyjnej sferze.   

Konsumpcyjna utopia nie wniosła zatem  żadnych rewolucyjnych zmian do podstawowych zachowań ludzkich. Nie dokonała zatem takich przeobrażeń  świata, które pozwoliłyby pod tym terminem utopii funkcjonować. Co więcej, nic nie wskazuje na to, by ta sytuacja mogła się w niedalekiej (a nawet dalekiej) przyszłości zmienić. Kraina obfitości nie może się stać zrealizowanym projektem, gdyż przemieniłaby się ona w autodestrukcyjną orgię niezaspokojonego pożądania.   

Zawarte w utopijnej wizji wolnego rynku społeczeństwo konsumpcyjne prowadzi wprost do dystopii, gdzie na plan pierwszy wysuwa się nierówność społeczna, konsumpcja na pokaz, fetyszyzm i życie według masowo produkowanych konsumpcyjnych reguł.  

Bycie konsumentem współczesnej cywilizacji wymaga ciągłego poszukiwania odpowiedzi na liczne pytania. Jak pozostać sobą będąc konsumentem, jak być wolnym  w zniewolonym przez konsumpcję świecie, jak sterować sterującą nami konsumpcją, jak żyć w konsumpcyjnej utopii, skoro faktycznie jest ona dystopią? Konsumpcja stwarza człowiekowi szansę na realizowanie swoich zamierzeń, jednocześnie jednak, zastawia na niego pułapkę, z której, jeśli się już wpadnie, ciężko się będzie wydostać.  Chaos i brak gotowych modeli poruszania się w konsumpcyjnym gąszczu z jednej strony wabi, z drugiej przeraża, zwłaszcza wtedy, jeśli uświadamiamy sobie, w jakiej grze rynkowej bierzemy udział.

Prawdziwy dylemat współczesnego konsumenta nie polega na tym, iż nie może on znaleźć właściwych odpowiedzi do pytań, które sobie stawia, lecz na tym, iż odpowiedzi te przekreślają jego wizję człowieka oraz konsumpcji i dlatego tak niechętnie chce się im poddać.

Do góry