Ocena brak

DYLEMATY MORALNE WYBRANYCH BOHATERÓW LITERACKICH

Autor /tadek Dodano /16.02.2011

DYLEMATY MORALNE WYBRANYCH BOHATERÓW LITERACKICH

Żyjemy w końcu XX wieku. Jesteśmy często niewolnikami mass mediów, które"zalewają" nas "tanią" kulturą. Jednak młody człowiek - wieczny wędrowiec, poszukującysiebie i swego miejsca w świecie - dąży zawsze do czegoś niezwykłego, oryginalnego. W tejodwiecznej pielgrzymce ku nieznanym regionom wszechświata pomocną zdaje się byćliteratura, która od zarania dziejów towarzyszyła człowiekowi w jego życiu codziennym , wjego wzlotach i upadkach, radościach i smutkach, upojeniach i tragediach.To ona także próbowała znaleźć odpowiedź na pytania : kim jest człowiek ? Jakie jestjego miejsce we wszechświecie? Czy jest jednostką bohaterską, dobrą, idealną, czy możeczasami odkrywa przed światem tę mroczną część swej duszy ?W galerii bohaterów literackich możemy odnaleźć jednych i drugich : nieskazitelnych izłych, ale też takich, których wnętrze jest dużo bardziej skomplikowane, którzy przeżywająwewnętrzne rozterki, tragedie.Już w starożytnym dziele Sofoklesa pt. "Antygona" odnajdujemy obraz dylematówmoralnych, które przezywa zarówno główna bohaterka- Antygona, jak i jej wuj Kreon.Kreon nakazał bowiem ze wszystkimi honorami pogrzebać Eteoklesa, który zginął wobronie miasta, natomiast ciało Polinejkesa porzucić na pożarcie psom i sępom. Niepodporządkowała się właśnie temu rozkazowi Antygona, siostra obu braci, namaściła ipogrzebała ciało zmarłego ,zgodnie z nakazami greckiej religii. Została skazana przez Kreonana śmierć głodową, zamurowana w skalnej jaskini .

ANTYGONA

Musiała dokonać wyboru między dwoma racjami, z których obie były równo ważne i zarazem sprzeczne ze sobą : jakokochająca siostra wierna prawu boskiemu, czuła się zobowiązana do pochówku zwłok brataPolinejkesa, albowiem : każdy zmarły musi być pochowany, niezależnie od tego, kim był i corobił za życiaPoza tym jeśliby nie pochowała brata, jego dusza nie zaznałaby spokoju, a żadnemuczłowiekowi nie wolno łamać praw boskich.Antygona była świadoma tego, że jeżeli pochowa brata, wejdzie w konflikt z prawempaństwowym, gdyż Kreon zabronił pod karą śmierci, pochować Polinejkesa, uznając go zazdrajcę, a jednak nie ugięła się pod presją tej groźby. Pozostała wierna swoim przekonaniom.

 KREON

Musiał wybierać między prawem rodzinnym, uczuciami, sumieniem a prawem państwowym i autorytetem władcy.Antygona była wszak członkiem rodziny, przedstawicielką rodu królewskiego,narzeczoną Hajmona. Kreon - mając na względzie dobro syna - mógł cofnąć rozkaz, aleobawiał się utraty autorytetu.Polinejkes był zdrajcą, więc powinien być ukarany. Jednakowy los pośmiertny obu bracioznaczał brak różnicy między wiernością ojczyźnie a zdradą.Antygona złamała prawo ustanowione przez najwyższą władzę, nie mógł tego Kreontolerować, bo krajowi mogłaby wówczas grozić anarchia. Żadnemu obywatelowi nie wolnonaruszać praw obowiązujących w państwie.Kreon wybierając dobro społeczne - utrzymanie silnej władzy - naraził się bogom, bozłamał prawa przez nich ustanowione, nakazujące pochować zwłoki zmarłego.Istota konfliktu sprowadza się do wyboru miedzy różnymi prawami :chwilowym,zmiennym, pisanym, które reprezentował Kreon i wiecznym, stałym, niepisanym, na któregostraży stała Antygona.

Poza tym kwestia tragicznego wyboru sprowadziła się też do konfliktu29między interesami państwa i jednostki ludzkiej. Według Kreona najwyższą wartościąbył ład życia społecznego w państwie, a władca wstępował na tron po to, aby tego prawa strzec.Interesy jednostki musiały więc zostać podporządkowane interesom państwa.Dla córki Edypa zaś najwyższą wartością była jednostka ludzka , jej wnętrze,pragnienia, możliwości, upodobania, jej interesy, a podstawą życia społecznego mogło byćtylko umiłowanie drugiego człowieka, a nie rozumowa kalkulacja .Racje, którymi kierowali się Antygona i Kreon są obiektywnie słuszne i tylko sympatiadla Antygony nie pozwoliła autorowi na zachowanie równowagi między nimi.Dylematy moralne nieobce też były innemu bohaterowi antycznemu- mitologicznemuPrometeuszowi. Musiał on bowiem dokonać wyboru między wiecznym szczęściem wśródbogów na Olimpie, a poświęceniem się istotom delikatnym i słabym, jakimi byli ludzie. Wybrałto drugie .

Dla ludzi wykradł ogień, aby nie byli już tak samotni, słabi, wystawieni na pożarcieprzez drapieżne zwierzęta. Za ten czyn został jednak okrutnie ukarany: przybity do górKaukazu, a codziennie zgłodniały orzeł wyjadał mu wątrobę, która ciągle odrastała.Postawa tego tytana była bardzo humanitarna, pełna miłości do człowieka i gotowościpoświęcenia się za niego.Przed trudnym wyborem stanął także Makbet , bohater tragedii W. Szekspira. Musiałwybrać miedzy dojściem do władzy drogą prawą, czy drogą skalaną przestępstwem,nienawiścią i podstępem.Po przepowiedni czarownic, które oznajmiły mu, że zostanie tanem Kawdoru i Glamis,zło zaczyna w nim kiełkować - staje się żądnym władzy człowiekiem. Nie wystarczał mu tytułtana Kawdoru i Glamis - pragnął czegoś więcej -absolutnej władzy.

Był jednocześnie pewnytego, że aby ją szybko zdobyć musi usunąć prawowitego władcę - Dunkana Jednak nie był toprosta decyzja. Makbet wahał się, dręczyły go wewnętrzne rozterki, a siły dobra i zła toczyłyzażartą walkę. Bał się popełnić zbrodnię, a myśl o morderstwie napawała go zgrozą iprzerażeniem. Rozwiała jedna te nastroje Lady Makbet, która zaapelowała do honoru imęskości Makbeta. Wódz zdecydował się, będąc w pełni świadomym, na zamordowanie królaDunkana.Zabił go i od razu przeraził się tym, co uczynił. Jednocześnie zrodził się w nim strach iobawa przed zdemaskowaniem. Musiał więc zabijać dalej, by uniknąć groźby odkrycia jegoponurej tajemnicy.Kolejne ofiary - to dwaj strażnicy, którzy strzegli komnaty króla - ich też zamordował, poczym całą winę za zabójstwo króla Dunkana zrzucił na nich. Ogłosił, że zginęli, bo podnieślizdradziecką rękę na swego pana.Makbet został królem, ale nie czuł się ani bezpieczny, ani szczęśliwy Uważał, że Bankozorientował się kto zamordował króla Dunkana, wszak on był obecny przy Makbecie wmomencie, gdy czarownice przepowiedziały jemu to, że zostanie królem. Obawiał się tego, żeBanko może przeczuwać , iż to on zgładził króla, dlatego wysłał zbójców, aby ci zamordowali Banka i jego syna. Zbrodnia udała się połowicznie - Banko zginął, ale jego syn zdołał uciec.

Makbeta dręczyły wyrzuty sumienia, a jego strach się potęgował - na uczcie w zamkuzaczął majaczyć, zdawało mu się, że zobaczył widmo zamordowanego Banka, ale wybierającdrogę zbrodni i kłamstwa zdecydował się na życie pełne niepokoju, bólu, strachu, bo kiedy jużktoś raz wybierze zło, nie jest w stanie tak łatwo wyzwolić się z jego okowów.Kolejna ofiarą krwiożerczego tyrana miał być Makduf, dlatego i do niego posłałzabójców. Ci jednak nie odnaleźli pana domu, zamordowali więc jego żonę i dziecko.30Jednak i ten fakt nie uspokoił Makbeta. Ciągle dręczyły go wewnętrzne niepokoje.Życie jego upłynęło na ciągłej obawie o własne życie .Zginął z ręki Makdufa.Makbet był postacią złożoną : o podwójnej biografii - na początku - mężny i oddanykrólowi, po pierwszym morderstwie - zdrajca, okrutnik i morderca niewinnych ludzi. Jedentragiczny w skutkach wybór zadecydował o całym jego życiu.Także w romantyzmie możemy odnaleźć bohaterów, którzy stoją w obliczu trudnychwyborów. Niewątpliwie do takich należał Konrad Wallenrod, bohater powieści poetyckie A.Mickiewicza.Jako młody chłopiec został porwany przez Krzyżaków.

Z tego czasu zapamiętał jedyniekrzyk matki. Jego nowi opiekunowie nadali mu imię - Walter Alf. Wychowywał go mistrzkrzyżacki Winrych, opiekował się nim jak rodzony ojciec. Chłopiec powoli zapominał wśródobcych o koszmarze porwania. Dopiero spotkanie z jeńcem litewskim - Halbanem, zmieniłożycie Waltera. Podjudzony przez wajdelotę pragnął zemścić się za zbrodnie, jakich dokonaliKrzyżacy na mieszkańcach Litwy. Chciał od razu wystąpić przeciwko nim, ale wajdelota gopowstrzymał. Zwrócił mu uwagę na to, że nie ma tyle siły, aby bić się z Krzyżakami.

To wajdelota podsunął Walterowi pomysł walki podstępem uprzedzając, że nie jest to sprawąłatwą. Daje mu rady jak ma postępować i według nich Walter żyje. Podczas jednej z bitew Alfprzechodzi na stronę Litwinów. Od tej pory chce służyć swej ojczyźnie. Żeni się z córkąKiejstuta - Aldoną. Całkowicie zżywa się z Litwą, jest szczęśliwy, ale jest to tylko szczęściepozorne. Nie odnajduje spokoju, widząc jak potęga krzyżacka rujnuje coraz bardziej udręczonykraj. Ramię w ramię z Kiejstutem próbuje go bronić. Siły nie są jednak porównywalne. Walka zwrogiem w otwartym polu nie daje rezultatów.

Walter postanawia opuścić Litwę, domrodzinny, żonę i udać się do Krzyżaków, aby tam podstępem walczyć o wolność ojczyzny. Aleta decyzja nie jest łatwa, wiąże się ona z tragicznym wyborem między :szczęściem ojczyzny a szczęściem własnym, lojalnością wobec tych, wśród których sięwychowywał, a powinnością wobec ojczyzny, walką honorową, zgodną z rycerskim kodeksem,a walką podstępną, zdradliwą, byciem chrześcijaninem a popełnieniem grzechu.Musi dokonać wyboru - wybiera ojczyznę. Przegra jako człowiek, zwycięży jakobojownik.Podejmuje decyzję samotnej walki. Jedynym wyjściem jest całkowite rozgromienienieprzyjaciela.

Można to zrobić tylko podstępem. Postanawia poświęcić się tej sprawie.Przedostaje się do szeregów wroga i tam jako giermek Konrada Wallenroda bierze udziałw wielu wyprawach rycerskich. W nieznanych okolicznościach ginie Konrad Wallenrod, a Walter Alf zajmuje jego miejsce. Wsławia się bohaterstwem i odwagą. Dlatego też Krzyżacypostanawiają , że zostanie wielkim mistrzem Zakonu. Teraz nadarza się okazja na to, abyzniszczyć wroga od środka, doszczętnie. Jednak Konrad Wallenrod długo zwleka z podjęciemostatecznej decyzji. W końcu siły Zakonu zostają rozgromione przez Litwinów.

KonradWallenrod uratował ojczyznę, ale zapłacił za to najwyższą cenę.Po pokonaniu wroga nie ma już żadnego zadania do spełnienia. Osiągnięty cel jestkresem jego życia. Choć fizycznie nie umiera, nie ma powrotu do poprzedniego życia. Dawnojuż zrozumiała to Aldona, która za mężem przybyła do Maryjenburga i mieszkała w wieży. Toona uświadamia Konradowi fakt, żenie ma już powrotu do poprzedniego życia, kiedy on jeszcze w to wierzy. Jedyną dla niegopociechą jest szczęście Litwinów, wolność kraju i ruina Zakonu.

O jego życiu nie decyduje samobójstwo, które popełnia, decyzję o życiu Konradapodejmują inni, wydając na niego wyrok śmierci. Ona jest jedynym rozwiązaniem, chociaż31rozwiązaniem bardzo bolesnym, ponieważ pociąga za sobą i inne ofiary - wraz z mężemumiera Aldona, bo jej życie jest nierozerwalnie związane z żywotem Konrada.Konrad Wallenrod w chwili tak dramatycznej mógł jednak zachować dla siebie coścennego - honor człowieka, który do końca nie poddał się wrogowi, który nie czekał ani na jegołaskę, ani na jego wyrok.

Tym, co ocaliło jego honor bojownika było samobójstwo.Stanisław Wokulski - bohater "Lalki" B. Prusa myśli natomiast przede wszystkim o sobiei własnym szczęściu. Wobec społeczeństwa pragnie spełniać obowiązki niemal na zasadzie"Wymiany usług", obliczanej z kupiecką rzetelnością :"Spełniony obowiązek powinien coś przynosić człowiekowi, gdyż inaczej byłby ofiarą, którejnikt od nikogo nie ma prawa wymagać".Wypowiedział te słowa Wokulski złamany nieszczęściem , rozjątrzony plotkami ipodejrzeniami. Czy takim był również w latach swej młodości "subiekt, który spędzał czas nadksiążką, student, który przez nędzę szedł do wiedzy, żołnierz pod deszczem kul, wygnaniec,który w zasypanej śniegiem lepiance pracował nad nauką ?" Sam wspominał, że "chciał służyćspołeczeństwu, choćby ofiarą własnego życia. "Jednak już wówczas przecież wątpił, czy warto"oddawać życie za tych gości, którzy mu wymyślają jak psu".

Co stanowiło sedno jego życia ?Uczucie do panny Izabeli Łęckiej. Coraz bardziej wszak odsuwał się od środowiska, z któregowyszedł, a zbliżał się do arystokracji, przyjmując jej obyczaje i styl życia. Wszystko to czynił,by zdobyć Izabelę, a nie dla zaspokojenia swych ambicji. Wręcz przeciwnie, czasem odczuwałnawet niechęć i pogardę dla samego siebie, czyniąc sobie wyrzuty sumienia za zdradę ideałówmłodości. Dlatego też pewną "rekompensatę" miało stanowić dla udręczonego sumieniapoświęcenie się najuboższym. Nie należąc do tego świata w sensie klasowym, należał do niegow sensie narodowym, ponieważ ludzie z Powiśla byli dla niego cząstką organizmu, do któregosam należał i za który był też odpowiedzialny. Nie odczuwał odrazy nawet dla parykochanków, którą dostrzegł na śmietniku, tak jak nie odczuł podziwu i zachwytu dla przepychui piękna, w którym dane mu było obcować. Nie przeżył bynajmniej upokorzenia, gdyprzypomniał sobie nędzną młodość spędzoną w komórce za sklepem i porównał te ciężkie lataz obecnym luksusem.

Przeciwnie, poczuł się lepszy i wewnętrznie bogatszy niż ludzie, którzynie mają podobnych doświadczeń. Widziany jego oczami wielki świat- wyścigi, kwesty,składane i oddawane wizyty, przejażdżki i przechadzki-to jedno , wielkie odstręczające bagno.Z dokładnością kupca i rozpaczą kochanka, wychowanego na Mickiewiczowskich erotykach,zdolny był przeliczyć na ruble wygląd swojej ukochanej. Widzimy więc, że B. Prus naszkicował w swojej powieści nie tylko obraz pozytywisty,który usiłował przezwyciężyć w sobie romantyka, realizując hasło pracy organicznej, robiącegomajątek na dostawach wojennych i handlu perkalikami, ale przede wszystkim pokazałczłowieka, który stawiał sobie pytania egzystencjalne, zastanawiając się nad celem i sensemistnienia, który pytał, czy jednostka ma prawo cieszyć się urodą życia, jakże szybkoprzemijającego, czy też ma nieustannie rezygnować ze szczęścia osobistego, poświęcając siędla dobra ogółu. Ów reprezentant programu "organicznikowskiego" miał poważne wątpliwości,czy był on skuteczny i czy taka działalność mogła mieć jakieś inne znaczenie niż okazaniepomocy pojedynczemu biedakowi (Wysoccy, Węgiełek, "Magdalenka").Z tej świadomościzrodziło się właśnie poczucie bezsiły, daremności podejmowanych wysiłków.Wątpliwości moralne również ani na chwilę nie opuściły doktora Judyma, bohatera"Ludzi bezdomnych" S. Żeromskiego.

Jego z kolei dręczyły pytania : czy człowiek związanypochodzeniem z klasą społecznie i ekonomicznie uciemiężoną, posiadający pełną świadomość32zła i odczuwający w sobie nieustępliwy nakaz buntu, zachowuje prawo do szczęściaosobistego, czy też winien wyrzec się go w imię ideiSyn szewca z ulicy Ciepłej w Warszawie, wychowywany przez ciotkę - "damę" zpółświatka, zdobywszy wyższe wykształcenie, nie zerwał więzi z klasą, z której wyszedł.Odczuwał wobec niej jakby nakaz zadośćuczynienia, dlatego zapragnął być lekarzem ludziubogich. Zarzewiem wewnętrznego konfliktu stała się miłość Tomasza do młodej nauczycielki-Joanny Podborskiej.Z jednej strony dręczyły go straszliwe widma, wołające ku niemu z wilgotnych nor, zponurych, zatęchłych lochów. Z drugiej przyciągały i nęciły powaby życia, szczęścia i miłości,uosobione w Joasi.

"Każda istota ma swe ognisko, swój dach".

A on ? Czy nie miał prawa dowłasnego, skromnego szczęścia, które przecież nikomu nie szkodziło ? Ale czy ten jego własnydom nie stanie się początkiem sromotnej klęski i kapitulacji ? Cóż będzie, jeśli w jego czystychi jasnych ścianach zakiełkuje i rozpleni się egoizm dorobkiewiczów ? Judym poznał już toohydne uczucie, miał taka chwilę, której wstydził się potem w strasznej samotności swegosumienia, kiedy po awanturze w Cisach, aby ratować siebie, Joasię, swoje szczęście, zawahałsię na moment. Wypełzła wtedy z pokładów egoizmu, zalegającego w człowieku, myśl ozgodzie na wszystko, byle tylko tu zostać. Pamięć tej chwili paliła go niczym rozpalone żelazo.Rozstrzygnął więc sprawę z okrutną bezwzględnością na rzecz idei :

"Nie mogę mieć ani ojca,ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki zoblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia. Muszę być samjeden(...)".Bohaterowie w każdej epoce literackiej stają w obliczu trudnych wyborów. Związane onebyły z kwestiami religijnymi, patriotycznymi, uczuciowymi, społecznymi, ale zawsze dająodbiorcy wiele do myślenia i podsuwają wyobraźni pytania : czy my żyjący w zupełnie innychrealiach bylibyśmy zdolni do podejmowania takich decyzji, takich wyborów ? Jednocześnie uświadamiają, że każdy człowiek może kiedyś stanąć przed takim wyborem i co wtedy...

Do góry