Ocena brak

"Dusza tłumu" wg Gustawa Le Bona - spojrzenie po 110 latach

Autor /serhaha Dodano /09.02.2006

Spis treści:

1. Gustaw Le Bon i historia polskich przekładów jego dzieła 3
2. Dziedziczność „duszy rasy” 3
3. Le Bon, a społeczeństwo masowe 3
4. Czy nastąpiło odnowienie cywilizacji? 4
5. Upadek dogmatów, a postęp cywilizacyjny 4
6. Czy strach przed masami może ustąpić? 5
7. Komunizm pierwotny i „rzeczywisty” 5
8. Jak dzięki barbarzyńcom upadł Zachód 5
9. Jak powstają przywódcy... 6
10. Czy znajomość prawa jest potrzebna? 6
11. Gdy okoliczności łączą tłumy ... 7
12. „Idziemy razem, razem, razem...” 7
13. Czy przodkowie się nie obrażą? 7
14. Jak wznieść się ponad przeciętność 8
15. Czym można się w tłumie zarazić 8
16. Le Bon „ojcem reklamy”? 8
17. Bez „tłumu” nie da się żyć... 9
18. Tolerancja angielskiego kibica 9
19. Kiedy tłum staje się niebezpieczny 10
20. „Popatrz, ty jeszcze tego nie masz!” 10
21. Wątpliwy dowód z wątpliwych wrażeń 11
22. Le Bon jako szczery ateista? 11
23. Nie igra się z uczuciami (tłumu) 11
24. Powtarzanie własnych sądów popłaca... 12
25. Manipulacji tłumem ciąg dalszy 12
26. ...bo utwór czym dłuższy tym lepszy? 12
27. Krwawe ostrzeżenie sprzed lat 13
28. Coś się zmieniło Panie Le Bon... 13
29. ...i zmienia się bez przerwy 13
30. Niekonsekwencja czy asekuracja? 13
31. Pan Le Bon i „Ustawa 203” 14
32. Gdyby się spełniło, świat byłby piękny 14
33. „Aby konsument był zadowolony” 14
34. Wiara, elity i „reszta” 14
35. „Panie! Za moich czasów...” 15
36. Czy elita musi przegrać? 15
37. Inteligencja w odwrocie... 15
38. ...bo wszystko podlega manipulacji 16
39. Chrystus i Marks w jednym szeregu? 16
40. Wszystko jest na sprzedaż – śmierć też 16
41. Ja jestem z „Elity”, a masy są „be” 16
42. Sto dziesięć lat minęło... 17
Bibliografia 17

1. Gustaw Le Bon i historia polskich przekładów jego dzieła

Gustaw Le Bon, francuski lekarz, antropolog i socjolog urodził się w roku 1841, zmarł w roku 1931. Jednym z jego głównych dzieł jest, wydana po raz pierwszy w roku 1895, „Psychologia tłumu” (w oryginale „Psychologie des foules”). Wydana w 1994 przez Wydawnictwo Naukowe PWN w serii „Logos”, po raz czwarty w języku polskim, jest reedycją wydania lwowskiego z 1930 roku, opatrzonego przedmową Stanisława Grabskiego (1871-1949).

Wydanie poprzednie, z 1986 roku, wydane zostało w cyklu „Biblioteka Klasyków Psychologii”. Można zadać pytanie: na ile klasyczne tezy dzieła Le Bon’a są nadal aktualne? Żeby na nie odpowiedzieć postanowiłem posłużyć się wyłącznie cytatami z omawianej książki. Pozwoliłem sobie także na rozszerzenie podstawy rozważań i objęcie nimi, poza częścią pierwszą dzieła, również wstępu autora.

2. Dziedziczność „duszy rasy”

„Całokształt wspólnych cech jednostek danego narodu, wynikających z wpływów środowiska i z dziedziczności, stanowi duszę rasy. Cechy te są dziedziczne, a zatem niezwykle stałe.”
Le Bon pisze te słowa jako pięćdziesięciokilkuletni mężczyzna – członek narodu, w którym nadal żywe są wspomnienia zarówno Rewolucji Francuskiej (zwanej przez autora Terrorem) wojen napoleońskich, jak i Wiosny Ludów; jako ktoś, kto był świadkiem klęski Ojczyzny w 1870 i Komuny Paryskiej 1871. Jaką „duszę rasy” dziedziczy? Francja jest mocarstwem od wieków pozostającym w konflikcie z sąsiadami znad Tamizy i Łaby. Nic tak nie spaja narodu jak poczucie zagrożenia.
Mamy rok 2006. Jestem w podobnym wieku co piszący powyższe słowa Le Bon, z pokolenia wychowanego na Janku Kosie, Hansie Klosie i wspomnieniu o ojcu, którego Armia Czerwona przekazała „w darze” sojuszniczemu Werhrmachtowi, aby do końca wojny pracował, jako jeniec, w zakładach zbrojeniowych w Ludwigshafen. A co odziedziczyły moje dzieci i ich rówieśnicy? Wpływ środowiska Internetu i dziedziczne umiłowanie do pieniędzy, najlepiej do zielonych – te cechy będą chyba niezwykle stałe.

3. Le Bon, a społeczeństwo masowe

„Charakterystycznym rysem obecnego wieku jest górowanie nieświadomej działalności tłumu nad świadomą działalnością jednostek”
Recenzenci prac Le Bone’a zwracają uwagę na fakt, ze w pewnej mierze był on wizjonerem. Tytułowy tłum nie jest odzwierciedleniem tłumu istniejącego fizycznie, staje się raczej alegorią „społeczeństwa masowego”, z jednoczesnym oskarżeniem o spychanie na margines elity intelektualnej. Możliwe, że Le Bon ma pretensje do społeczeństwa, że nie podąża w kierunku wskazanym przez „świadome jednostki”.
Mamy rok 2006. Doczekaliśmy się nie tylko „społeczeństwa masowego”, ale wręcz „globalnej wioski”. Powstaje pytanie, czy przez fakt, że nie da się porównać zasobu przyswojonych wiadomości, metod postrzegania otaczającej rzeczywistości, a przede wszystkim szybkości techniki przekazu do członka tego „tłumu” dziś i w roku 1895, nasza działalność jest bardziej świadoma? I czy są dzisiaj „jednostki” które wyraźnie „górują” nad pozostałymi?

4. Czy nastąpiło odnowienie cywilizacji?

„Decydujące bowiem zmiany, dzięki którym odnawiają się cywilizacje, zachodzą w ideach, pojęciach i wierzeniach.”
Le Bon jest w tym stwierdzeniu trochę niekonsekwentny. Z jednej strony, co będzie uwidocznione w dalszej części jego wywodu, nowe idee (w domyśle socjalizm) bardzo go niepokoją, z drugiej używa określenia „odnowienie” cywilizacji. Terminu, który nigdy nie miał znaczenia pejoratywnego. Gdyby natomiast mógł przewidzieć powstanie takich pojęć jak „holocaust”, „bomba wodorowa”, czy uderzenie „w imię wiary” z 11 września, to słowa o „odnawianiu się cywilizacji” nie spłynęłyby z jego pióra.

5. Upadek dogmatów, a postęp cywilizacyjny

„Doba obecna jest jednym z tych krytycznych momentów, w których przeobraża się myśl ludzka. Dwa są podstawowe czynniki tej przemiany. Pierwszym z nich jest zupełny upadek wszelkich dogmatów religijnych, społecznych i politycznych, na których wyrosła nasza dotychczasowa cywilizacja. Drugim zaś powstanie zupełnie nowych warunków bytu i myślenia, których podłożem są współczesne odkrycia w dziedzinie nauki i przemysłu.”
Jest w tych słowach dużo nostalgii, tęsknoty za czasami, gdy „nieprzeobrażona” myśl nie śmiała pomyśleć o zmianie zastanego porządku społecznego. Ale Le Bon, świadomie czy nie, zmienia kolejność przyczyn. To powstanie „nowych warunków bytu i myślenia” uświadamia ludziom jego epoki konieczność zmian, staje u podłoża kolejnych rewolucji. Może autor „Rewolucji francuskiej” jest zbyt dumny, aby poprzeć marksistów w twierdzeniu, że to „byt określa świadomość”?
Mamy rok 2006. Rozwój nauki i przemysłu, o którym nawet nie mogli marzyć współcześni Le Bon’owi fantaści nie spowodował upadku kapitalizmu, ani demokracji. Co do religii, to od upowszechnienia teorii darwinowskiej, bardziej skomplikowane zagadnienie – dogmaty religijne opierają się jednak na wierze, a im nauka jest w większej opozycji do religii, tym gorzej dla nauki...

6. Czy strach przed masami może ustąpić?

„Najbardziej charakterystycznym i najsilniej uderzającym rysem obecnego przejściowego okresu jest dojście do głosu warstw ludowych, a raczej stopniowe i powolne zamienianie się tych warstw w warstwy panujące.”
Nic tylko się bać. Do władzy dochodzi tłum, w którym „góruje nieświadoma działalność”, który nie uznaje „żadnych dogmatów”. Jeżeli będą panować to zapewne nastąpi upadek cywilizacji. Zapewne dlatego Le Bon się łudzi, że to „okres przejściowy”, że „świadome swej działalności jednostki” przetrwają i znów staną na czele..
Mamy rok 2006. Przeżyliśmy ten „okres przejściowy”, gdy do głosu doszły „warstwy ludowe”, ściślej biorąc za ich pomocą doszli do władzy nowi panujący. Na Wschodzie robotnik stawał się z dnia na dzień sekretarzem lub ministrem, na Zachodzie pucybut – milionerem. Warstwy panujące mają już inny „image”, natomiast ich obawa, że dojdą do władzy rządzeni, jest prawdopodobnie nadal w ich świadomości obecna...

7. Komunizm pierwotny i „rzeczywisty”

„W miejsce dotychczasowego ustroju tłum usiłuje zaprowadzić pierwotny komunizm, który jedynie u zarania cywilizacji był normalna formą wewnętrznego współżycia wszystkich grup ludzkich.”
Kwintesencja dogmatu społecznego – istnieją „grupy ludzkie”, a więc ludzie z natury nie są sobie równi, społeczeństwo musi być podzielone; jest „wewnętrzne współżycie” (czytaj rządzenie jednych przez drugich) i wszystko razem układa się w „dotychczasowy ustrój” – jedynie słuszny. To, że tłum dąży do zmiany tego stanu rzeczy jest „nienormalne” – i tak Le Bon przechodzi od psychologii do psychiatrii...
Mamy rok 2006. Od 1917 roku w jednym, a po 1945 jeszcze w paru krajach „tłum” (?) usiłował „zaprowadzić komunizm” (najpierw z pomocą „pepeszy”, potem „kałasznikowa”). W tym dążeniu najbardziej wytrwałymi okazały się Kuba i Korea Północna…

8. Jak dzięki barbarzyńcom upadł Zachód

„Historia uczy nas, że zawsze wtedy, kiedy siły moralne, na których opiera się dane społeczeństwo, traciły swą życiodajną moc, tłumy nieświadome i brutalne, słusznie nazywane barbarzyńcami, przyspieszały dogorywanie wyczerpanej cywilizacji.”
Można by zapytać, czyja historia? Jeżeli Cesarstwa Rzymskiego, to wynikało to raczej z ewolucji „sił moralnych”. Faktu, że, w miarę rozszerzania terytorium, następowało naturalne łączenie obywateli rzymskich z ludnością obszarów podbitych pod względem demograficznym i kulturowym. „Tłumy nieświadome” – tu Le Bon jest wyraźnym apologetą europocentryzmu – napadły na „świadomy” Zachód – i zapomina, że cywilizacje Egiptu, czy Mezopotamii rozkwitały w czasach, gdy w borach Europy rządził dziki zwierz. Dodanie przymiotnika „brutalny” jest także nadużyciem, wszak, czy ktoś widział wojnę prowadzoną metodami pokojowymi? A co „do przyspieszenia” to walki z barbarzyńcami nie trwały rok, czy 10 lat…

9. Jak powstają przywódcy...

„Niemal wszyscy władcy świata, wielcy twórcy religii i państw, apostołowie wszelkich wyznań, wielcy mężowie stanu, a w mniejszej skali i przywódcy małych społeczności, posiadali zawsze instynktowna znajomość duszy tłumów, byli intuicyjnymi psychologami tłumów. Dzięki temu panowali nad tłumami.”
Świadomie czy nie, Le Bon myśli tu o Napoleonie. Czy „mały kapral” był „intuicyjnym psychologiem tłumu”? Posiadam zbyt mało danych, aby odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Le Bon nie przewidział natomiast, bo przewidzieć nie mógł, że przywódców stworzyć może propaganda, przy użyciu właściwych środków technicznych. Gdyby nie ćwiczenia aktorskie, czy Adolf Schicklgruber znany byłby poza piwiarniami w Monachium? Gdyby nie ogólnoświatowa transmisja z wydarzeń 11 września ktoś, poza specjalistami od terroryzmu, znałby nazwisko Bin (a właściwie Ibn – tylko, ze to źle się wymawia w telewizorze) Laden?

10. Czy znajomość prawa jest potrzebna?

„Wnikając w psychologie tłumów przekonujemy się, że ustawy i instytucje wywierają zbyt mały na nie wpływ i że tłum nie posiada zdolności do wytworzenia sobie własnych poglądów, lecz przyjmuje za swoje te, które zostały mu narzucone.”
Mamy rok 2006. Czy ustawy i instytucje wywierają zbyt mały wpływ na „społeczeństwo masowe”? Prawdopodobnie wiąże się to ze zbyt małą do nich dostępnością; biorąc za przykład naszą rodzimą rzeczywistość, tylko konstytucja (i to w projekcie) została rozesłana do wszystkich gospodarstw domowych, reszta dostępna jest wyłącznie w Internecie (do którego dostęp nie jest jeszcze powszechny) lub w opracowaniach książkowych (na pewno nie najtańszych), a co do instytucji, te skutecznie bronią się, przed „tłumem”, gąszczem przepisów (aby dać zarobić firmom konsultingowym) i Biurami Obsługi Klientów (aby „tłum” nie był świadomy, jak ciężką pracę w danym urzędzie się wykonuje). A co do braku „zdolności do wytworzenia sobie własnych poglądów”, to taka zdolność wymaga tradycji, tradycji komunikacji wewnątrz społeczeństwa. Jak taką tradycję wytworzyć, skoro o niepodległości możemy mówić od bez mała 90-ciu lat, w ciągu których faktyczna suwerenność była znacznie krótsza, a jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku ludzie stojący na czele przemian komunikowali się ze sobą za pomocą podsłuchu…

11. Gdy okoliczności łączą tłumy ...

„Przy zbiegu pewnych okoliczności, i tylko w tych okolicznościach, zbiorowość ludzi nabiera zupełnie nowych właściwości, różnych od tych, jakie posiadają poszczególne jednostki, składające się w danym wypadku na tłum.”
Natura ludzka przez sto lat się nie zmieniła. 30 sierpnia 1997 r. w paryskim tunelu ulega wypadkowi samochodowemu Diana Spencer. Świat najpierw zamarł w oczekiwaniu na wieści ze szpitala, a po jej śmierci układał dywany z kwiatów. Przed 30 sierpnia część opinii mogła Dianę krytykować za zdrady małżeńskie, za rozwód z księciem Karolem, za pozostawanie, po rozwodzie, w nieformalnym związku z Arabem. W tych dniach była, dla wszystkich, „księżniczką ludzkich serc”. Gdy opadły emocje, wróciły wątpliwości… „Przy zbiegu pewnych okoliczności, i tylko w tych okolicznościach”

12. „Idziemy razem, razem, razem...”

„Tylko w tej najbardziej zaawansowanej fazie organizacji, tylko na niezmiennym i decydującym gruncie rasy powstają nowe i specyficzne właściwości, a wszystkie uczucia i myśli poddają się pod jeden i ten sam kierunek. Wtedy dopiero powstaje to, co nazwałem psychologicznym prawem jedności umysłowej tłumów.”
„Na niezmiennym i decydującym gruncie rasy - wszystkie uczucia i myśli poddają się pod jeden i ten sam kierunek”. Gdyby odnośnik nie wskazywał, że jest to cytat z Le Bon’a, autora można by poszukiwać w duecie Alfred Rosenberg – Joseph Goebels. „Ein Volk, ein Reich, ein Fhrer” i „Drang nach Osten”, albo w przeciwnym kierunku: „Za rodzinu, za Stalinu, Ura!”. I tylko potem coraz więcej jednostek „przyznawało się” do faktu, że, w zasadzie, byli przeciw…

13. Czy przodkowie się nie obrażą?

„Każdy nasz czyn świadomy rodzi się na gruncie nieświadomości, ukształtowanej zwłaszcza pod wpływem dziedziczności. Tam można znaleźć niezliczone pozostałości po naszych przodkach, które w sumie tworzą duszę rasy.”
Gdyby prześledzić tok rozumowania Le Bon’a, początkiem jest „nieświadomość”– jeżeli „tłum” jest „nieświadomy”, to staje się „brutalny” i przekształca się w „barbarzyńcę”. Jeżeli jest to dziedziczne, to perspektywy ludzkości są niewesołe. Jeżeli przejmujemy coś po naszych przodkach, to będzie to raczej dziedzictwo, tradycja i dość dziwne wydaje się mieszanie do tego tak transcendentnego zjawiska jak „dusza” – nawet gdyby to nie była dusza ludzka, a „dusza tłumu”.

14. Jak wznieść się ponad przeciętność

„Ludzie różniący się stopniem rozwoju umysłowego mają podobne instynkty, namiętności i uczucia. W życiu uczuciowym: w wierze, polityce, moralności, uczuciach, antypatiach, upodobaniach itd. najwybitniejsze jednostki rzadko kiedy wznoszą się ponad poziom, na którym stoją jednostki przeciętne.”
Mamy rok 2006. I znów prorocze słowa Le Bon’a. Gdyby się nie sprawdzały żylibyśmy w idealnym społeczeństwie rządzonym przez uczciwych przywódców, przepojeni głęboką, nie fasadową wiara, bylibyśmy członkami pełnych cnót rodzin, pozbawiono by nas wszystkich fobii itd. Tylko czy wtedy potrafilibyśmy docenić jednostki naprawdę wybitne…

15. Czym można się w tłumie zarazić

„Rozmaite przyczyny wpływają na powstawanie specyficznych cech tłumu. Pierwsza przyczyna jest to, że każda jednostka w tłumie, już choćby pod wpływem samej jego liczebności, nabywa pewnego poczucia niezwyciężonej potęgi, dzięki czemu pozwala sobie na upust tych namiętności, które będąc sama z pewnością by stłumiła.”
„Druga przyczyna, dzięki której w tłumie manifestują się cechy specyficzne i nadają mu pewien kierunek, jest zaraźliwość(…) Zaraźliwość uczuć i czynów w tłumie do tego stopnia potrafi opanować jednostkę, że poświęci ona osobiste cele dla celów wspólnych.”
„Trzecią i najważniejszą przyczyną jest to, że jednostka w tłumie nabywa cech wręcz przeciwnych do tych, jakie posiada każdy z nas z osobna. Mam tu na myśli podatność na sugestię, której wynikiem jest wyżej wspomniana zaraźliwość”
Znów słowa, pod którymi można się podpisać obydwoma rękami. Przyczyna pierwsza – historia wojskowości wskazuje, że nawet tam, gdzie dysproporcja w środkach technicznych była kolosalna, liczebność miała swoje znaczenie – inaczej Indianie nigdy nie pokonaliby Amerykanów, a Zulusi – Anglików. To, że technika, z czasem musiała przeważyć szalę, to osobna sprawa. Przyczyna druga, a może i trzecia – czy w załodze, która podejmuje strajk w obronie swych interesów łatwo będzie powiedzieć „ja jestem przeciw”, czy każdy z osobna nie ma wpojonego szacunku do pracy, a jednak tą pracę porzuci. Czy w tłumie kibiców, rozpędzanych przez policję, agresywni będą tylko „kibole”, czy również ci, którzy zostaną uderzeni pałką, chociażby na co dzień „nie skrzywdziliby muchy”. Czy na zdjęciach z Niemiec z lat trzydziestych ubiegłego wieku widać osoby, które nie podnosiłyby rąk w charakterystycznym pozdrowieniu, a na zdjęciach z Polski z lat osiemdziesiątych osoby, które nie tworzyłyby z palców wskazującego i serdecznego litery „V”.

16. Le Bon „ojcem reklamy”?

„Zatem każdą jednostkę w tłumie cechuje: zanik świadomości swego „ja”, przewaga czynników nieświadomych, kierowanie myślami i uczuciami poprzez sugestie i zaraźliwość, a nadto dążność do jak najszybszego urzeczywistnienia sugerowanych idei.”
To też słowa prorocze. Prorocze, bo przewidujące… atak reklamy. Czy współczesny konsument nie zatracił świadomości własnego „ja”, czy jego „myślami i uczuciami” nie sterują umiejętnie specjaliści od marketingu, czy bodźcem do zakupu konkretnych dóbr nie jest, w wielu wypadkach fakt, że inni już to mają, czy chęć do jak najszybszego posiadania nowości nie jest motorem zadłużania się w bankach. Nie trzeba wychodzić na ulice, żeby napotkać tłum, wystarczy w okresie przedświątecznym udać się do któregoś z hipermarketów.

17. Bez „tłumu” nie da się żyć...

„Jednostka będąca poza tłumem może również poddawać się tym samym podnietom, które oddziaływają na jednostkę w tłumie, ale na ostrzeżenie rozumu, że nie powinna im ulec, unicestwia ich wpływ.”
Poza tłumem można się znaleźć, poza „społeczeństwem masowym”, szczególnie w krajach rozwiniętych, egzystować nie można. Można nie korzystać z Internetu, nie chodzić do kina, teatru, na koncerty, nie oglądać telewizji, nie słuchać radia, nie czytać gazet, czasopism i książek, ale czy można kupić mleko i bułkę nie spotykając się z reklamą zewnętrzną?

18. Tolerancja angielskiego kibica

„Drażliwość, impulsywność i zmienność tłumu, jak i wszystkie inne jego pospolite uczucia, którymi zajmiemy się poniżej, rodzą się zawsze na podłożu cech rasowych, będących ową gleba, z której czerpią soki żywotne wszystkie nasze uczucia.” „Autorytaryzm i nietolerancyjność rozwinięte są w bardzo wysokim stopniu u tłumów pochodzenia romańskiego; rozwój ten doszedł do takiego stopnia, że zabił w nich wszelkie poczucie osobistej niezależności, owego zasadniczego rysu duszy anglosaskiej.”
Stereotyp Anglika – stateczny dżentelmen, który nie traci zimnej krwi w każdej sytuacji, powściągliwy w uczuciach i działaniach, sojusznicy mogą się zmieniać – interesy Imperium są niezmienne. Gdyby udało się wskrzesić Le Bon’a i wysłać 29 maja 1985 roku na stadion Heysel, gdzie angielscy kibice wykazali „poczucie osobistej niezależności” w stosunku do „romańskiego pochodzenia” kibiców włoskich, co skończyło się śmiercią 37 tych ostatnich, zdziwienie jego nie miałoby granic. A „podłoże cech rasowych” znów nieodwołalnie prowadzi do teorii rasowych nazistów i podziału na „nad-„ i „podludzi”.

19. Kiedy tłum staje się niebezpieczny

„Tłum na ogół zajmuje pozycje wyczekującej uwagi, co w nadzwyczajny sposób ułatwia sugestię. Jak zaraza rozchodzi się pierwsza lepsza ujęta w słowa sugestia, opanowuje wszystkie umysły, nadaje im pewien kierunek, każe im dążyć do jak najszybszego urzeczywistnienia panujących w danym momencie idei.”
„Musi się nadto uwzględnić nadzwyczajną zdolność do przekręcania faktów przez rozgorączkowaną wyobraźnię tłumu.”
„Jak przekształci dany fakt pierwsza jednostka, tak szerzy się on w tłumie.”
Mamy rok 2006. Sama esencja „czarnego public relations”. Wystarczy, że obrzuci się kogoś, dla nas nieprzyjaznego, błotem, a zawsze się do niego coś przyklei. W polskiej rzeczywistości politycznej było, aż nadto przykładów, że jest to metoda sprawdzona. Od Ałganowa, po spółkę „Telegraf”, od podejrzeń o żydowskie pochodzenie, po dziadka ochoczo wstępującego do Wehrmachtu. Im fakty bardziej nie pasują do naszych wyobrażeń, oczekiwań, tym gorzej dla faktów. A potem i tak wszystkiemu winni są komuniści i cykliści...
Z innego punktu widzenia, tego bardziej tragicznego. Na moście w Bagdadzie, w tłumie pielgrzymów, ktoś głośno krzyczy „jest tu terrorysta z bombą, zaraz się wysadzi w powietrze” – jedne z bardziej przejmujących ujęć w historii telewizji – setki, małych i dużych, butów stratowanych ludzi...

20. „Popatrz, ty jeszcze tego nie masz!”

„We wszystkich podobnych przypadkach źródłem sugestii jest złudzenie powstałe w umyśle jednego osobnika dzięki jakiemuś bardziej lub mniej określonemu skojarzeniu.”
„Zdolność poprawnego spostrzegania zanika w każdym tłumie, bez względu na jego liczebność, a fakty są zastępowane halucynacjami, które nie pozostają w żadnym z nimi związku.”
„Stwierdzić należy, że błędne rozpoznanie cechuje przede wszystkim kobiety i dzieci, jako istoty najbardziej wrażliwe.”
„Powracamy do reklamy”. Wystarczy wywołać skojarzenie w umyśle każdego osobnika i zasugerować mu niezbędność jakiegoś działania. Jeżeli sprzeda mu się strawną papkę, to zaniknie u niego zdolność poprawnego postrzegania. Kupi rzecz mu zbędną, weźmie kredyt na niekorzystnych warunkach, w promocji nie zauważy, że kupił przedmiot, któremu skończył się termin przydatności do spożycia. A że kobiety i dzieci są istotami najbardziej wrażliwymi, to do nich skierowanych jest najwięcej reklam.


21. Wątpliwy dowód z wątpliwych wrażeń

„Podręczniki logiki zaliczają zeznania obserwatorów do najpewniejszych dowodów istnienia danego faktu. Ale to, co wiemy o psychologii tłumu, wskazuje, że należy podręczniki te poddać gruntownej rewizji, albowiem każdy fakt zaobserwowany przez większą liczbę ludzi należy właśnie do najbardziej wątpliwych co do istoty swej treści.”
Bardzo możliwe, że autor „Psychologii socjalizmu” opierał się na właściwych, w czasie sobie współczesnym, podręcznikach logiki. Nie oparł się natomiast na żadnym podręczniku prawa. Już Rzymianie twierdzili, że „dowód ze świadka, to żaden dowód”. Jako psycholog powinien sobie także zdawać sprawę z faktu, że każde przebywanie w większym skupisku ludzi jest stresujące. A im bardziej pobudzony emocjonalnie jest człowiek, tym jego zdolność racjonalnego pojmowania faktów jest bardziej ograniczona. Nie odkrywa zatem Ameryki twierdząc, że „każdy fakt zaobserwowany przez większą liczbę ludzi należy (...) do najbardziej wątpliwych co do istoty swej treści”.

22. Le Bon jako szczery ateista?

„Bardzo możliwe, że wiadomości nasze o życiu i roli wielkich ludzi jak Herakles, Budda, Jezus, Mahomet, którzy tak wpłynęli na dalszy rozwój dziejów, nie zawierają ani odrobiny prawdy.”
Wiadomo, kto, w naszych czasach, wnikliwie przeczytał powyższy fragment. Niejaki pan Dan Brown. Przeczytał, pomyślał i napisał „Kod Leonarda da Vinci” – ożenił Jezusa, w „Ostatniej wieczerzy”, zamiast św. Jana, odkrył Marię Magdalenę, a spadkobiercami Proroka uczynił Marowingów. Słowa Le Bon’a są zastanawiające. W jednym zdaniu łączy bohatera greckiego mitu z symbolami trzech wielkich religii, religii mu współczesnych. Czyżby zatem był on ateistą, a lamenty nad upadkiem religijnych dogmatów były nieszczere?

23. Nie igra się z uczuciami (tłumu)

„Charakterystycznymi cechami uczuć tłumu, bez względu na to, czy uczucia te są dobre czy złe, są następujące: wielka prostota i wielka przesada.(…)Tłum z jednej krańcowości zbyt szybko przerzuca się w drugą. Każde podejrzenie staje się dlań natychmiast pewnikiem nie do odparcia; najmniejszy uśmiech czy pogardliwe spojrzenie wywołuje u niego wściekła nienawiść, podczas gdy u jednostki nie będącej częścią tłumu pozostałoby to bez jakiegokolwiek wpływu.”
Gdyby chodziło o tłum fizyczny, nie trzeba by lepszego przykładu na poparcie powyższej tezy niż wskazanie na kibiców sportowych, szczególnie piłkarskich. Jednego dnia noszą ulubieńców na rękach, innego bezlitośnie wygwizdują i obrzucają czym popadnie. Co do „społeczeństwa masowego” sytuacja jest bardziej złożona. „Czwarta władza” daje nam możliwość obserwacji nawet tych wydarzeń, które są dla ich „bohaterów” wstydliwe. Mieliśmy zatem marszałka, który, zapomniawszy wyłączyć mikrofonu, użył słowa niecenzuralnego – na jednostki to jednak nie wpłynęło, bo używają one tego języka na co dzień; prezydencki minister, po wyjściu ze śmigłowca, papieskim gestem ucałował ziemię - na jednostki to jednak nie wpłynęło, bo w bardziej cywilizowanych krajach żartuje się mocniej z autorytetów; prezydent stolicy, na zaczepki menela, odpowiedział „spieprzaj dziadu” - na jednostki to jednak także nie wpłynęło, bo wybrały jego na wyższe stanowisko. Co w takim razie może wywołać nienawiść? Świadomość, że niektórzy mogą nas okradać w majestacie prawa i mimo wszystkich zwyczajnych i nadzwyczajnych komisji nadal się bogacą. Nie uśmiech, ni spojrzenie na nas działa, ale widok własnego portfela...

24. Powtarzanie własnych sądów popłaca...

„Pewność bezkarności, wzrastająca w miarę wzrostu liczebności tłumu, oraz świadomość chwilowej potęgi, którą czerpie on właśnie ze swej liczebności, tworzą warunki do powstawania w tłumie takich uczuć i czynów, na które nigdy by się nie zdobyła jednostka.”
Widać, niestety, że w miarę pisania dzieła autor myślał raczej o zapłacie za tzw. „wierszówkę” i zapomniał, że stwierdzenie to jest powtórzeniem tezy ze strony 22 użytej tam jako jednej z przyczyn powstawania specyficznych cech tłumu...

25. Manipulacji tłumem ciąg dalszy

„Przesada, bezwarunkowe twierdzenie, powtarzanie tego samego po kilka razy, nie zagłębianie się w logiczne dowody – oto sposoby zdobycia i opanowania duszy tłumu, znane ludziom występującym na zgromadzeniach ludowych.”
Mamy rok 2006. I doskonały przykład na poparcie wskazówek Le Bon’a z krajowego podwórka – nie na zgromadzeniu, ale przed kamerami telewizyjnymi, pewien trybun ludowy, na jakikolwiek temat zabierał głos stwierdzał, że „Balcerowicz musi odejść” – by ostatnio udowadniać, że punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia...

26. ...bo utwór czym dłuższy tym lepszy?

„Tłum, będąc zdolnym do uczuć tylko prostych i przesadnych, przyjmuje lub odrzuca sugerowane mu poglądy, wierzenia i idee albo jako absolutna prawdę, albo jako absolutna nieprawdę.”
Panu Le Bon’owi naprawdę zaczyna brakować świeżości stwierdzeń – wszak słowa „Charakterystycznymi cechami uczuć tłum (...), są następujące: wielka prostota i wielka przesada.(…)Tłum z jednej krańcowości zbyt szybko przerzuca się w drugą” umieścił na stronie poprzedniej – wyrazy inne, znaczenie tożsame...


27. Krwawe ostrzeżenie sprzed lat

„To tyczy się przede wszystkim wierzeń, które nie powstają droga rozumowania, lecz są narzucone za pomocą sugestii. Każdy wie dobrze, jak nietolerancyjne są wierzenia religijne i jak przemożny wpływ wywierają na duszę tłumu.”
Ponownie proroctwo, choć zapewne je pisząc Le Bon nie wiedział, bo i skąd miał wiedzieć, że „dżihad” to słowo niosące śmierć, że można zostawić rodzinę, obwiesić się materiałem wybuchowym i w imię Allacha detonować go, że powstaną specjalne szkoły, w których nauczać się będzie gdzie należy się wysadzić, aby wróg odczuł to najboleśniej, że zamachowcami – samobójcami będą również nastoletnie dzieci...

28. Coś się zmieniło Panie Le Bon...

„Wobec siły tłum staje się potulny, a na uczucie dobroci jest zupełnie niewrażliwy, gdyż dobroć uważa za objaw słabości.”
„Tłum jest zawsze gotów powstać przeciw słabej władzy, a niewolniczo gnie swe kolana przed władzą silną”.
Wydawać by się mogło, że są to tezy nie podlegające dyskusji. Tyle, że przez te z górą sto lat zmieniła się polityczna rzeczywistość. Żadna władza nie działa już w próżni i musi się liczyć z konsekwencjami użycia siły, z drugiej strony „tłum” zdobył na tyle doświadczenia, iż nie łatwo go sprowokować do wyjścia na ulicę, gdy ewolucją można zmienić więcej niż rewolucją.

29. ...i zmienia się bez przerwy

„Tłum z nadzwyczajnym uwielbieniem czci tradycje i czuje głęboki, podświadomy wstręt do wszelkiego nowatorstwa, gdyż drży przed jakąkolwiek zmianą warunków swego materialnego bytu. (…) Szczęście postępu i cywilizacji polega na tym, że tłum stojący u władzy nie miesza się w wielkie odkrycia na polu nauk i przemysłu.”
Mamy rok 2006. Le Bon byłby zdziwiony spostrzegłszy, że to właśnie w nowatorstwie szuka się możliwości poprawy warunków swego materialnego bytu, a „tłum” stojący u władzy nie żałuje pieniędzy na badania naukowe dające obietnice wielkich odkryć. Choć podobno jeżdżą już prototypy samochodów spalające 1,5 l paliwa na 100 kilometrów, ale są siły wstrzymujące szczęście postępu i cywilizacji...

30. Niekonsekwencja czy asekuracja?

„Tłum, będąc zdolny do mordu, podpalenia i każdej innej zbrodni, równocześnie jest w stanie wytężyć swe siły dla dokonania czynów wzniosłych i bezinteresownych, o wiele wspanialszych od tych, na jakie może zdobyć się jednostka”
I znów niekonsekwencja. Jeżeli na stronie 14 „tłum” składa się z nieświadomych, brutalnych barbarzyńców, to jakim sposobem po 25 stronach może dokonać „czynów wzniosłych i bezinteresownych”. Czy ta metamorfoza nie jest próbą asekuracji Le Bon’a, czy nie zaczyna się on obawiać, że jego poglądy wywołają „wściekłą nienawiść”?

31. Pan Le Bon i „Ustawa 203”

„Tłum strajkujący czyni to raczej z posłuszeństwa wydanemu hasłu niż dla uzyskania podwyżki zarobków.”
Związek Zawodowy Pielęgniarek RP całkowicie nie zgadza się z Pana poglądami!

32. Gdyby się spełniło, świat byłby piękny

„Nawet największy nicpoń, gdy stanie się cząstką tłumu, staje się na ten czas zwolennikiem bardzo surowych zasad moralnych.”
Marzenie? Życzenie? Modlitwa? Czy autor nie był świadkiem żadnej wojny?! To właśnie w tłumie, anonimowa jednostka może zrzucić gorset wszystkich zasad moralnych. Tu „nicpoń” może się nie obawiać skutków swoich działań, bo w tłumie są jemu podobni. A gdy jego brak zasad moralnych przekroczy granice człowieczeństwa, zawsze będzie mógł powiedzieć, że wykonywał rozkazy...

33. „Aby konsument był zadowolony”

„Każda idea, aby zawładnęła tłumami, musi im być podana w formie bardzo obrazowej i nadzwyczaj prostej.”
Synteza reklamy wizualnej – bierz konsumenta na cel i uderz w niego: obrazem, dźwiękiem, kolorami, śmiałością, skojarzeniem, żartem, niedopowiedzeniem, urodą, nagością, wizją, zderzeniem przeciwieństw, wzruszeniem, litością – on sam musi tego chcieć...

34. Wiara, elity i „reszta”

,„Dlatego z punktu widzenia społecznego nie istnieje w rzeczywistości żadna hierarchia idei, tzn. nie ma idei wyższych lub niższych. Już sam fakt przedostania się idei do tłumu dowodzi, że pozbawiona została ona tego wszystkiego, co stanowiło jej podniosłość i wielkość.”
Bardzo gorzkie słowa dla każdej religii. To tak, jakby Le Bon uznawał, że wiara jest ideą szczególną, przewyższającą inne, ale tylko wtedy jeżeli jest ideą samą w sobie – gdy zetknie się ze społeczeństwem i zostanie przez to społeczeństwo przyjęta stanie się przeciętna, płytka, pozbawiona wielkości – na wzór i podobieństwo tego społeczeństwa. Można się domyślać podtekstu tej wypowiedzi – gdyby istniała idea – religia przeznaczona wyłącznie dla elit, to po przyswojeniu przez te elity pozostałaby nadal wielka i podniosła.
Mamy rok 2006. W wielu wypowiedziach świeckich i duchownych wyczuwa się zawód, że podczas dziewięciu pielgrzymek Jana Pawła II do Ojczyzny miliony przyszły, pomodliły się, wysłuchały homilii, przyjęły Komunię, a z papieskiego nauczania, zarówno w pamięci, jak i w praktyce zostało mniej, niżby można oczekiwać. To może Le Bon miał rację?

35. „Panie! Za moich czasów...”

„Przyznać trzeba, że idee bardzo powoli i wielkim trudem wrastają w duszę tłumu; ale też nie szybciej i nie łatwiej uwalniają jego duszę ze swej władzy.”
Droga nostalgia za Polską Rzeczypospolita Ludową, gdzie wszystkim pracowało się dobrze, a ludzie żyli dostatniej...

36. Czy elita musi przegrać?

„Mówca znający duszę tłumu potrafi za pomocą kilku zdań opanować silniej tłum aniżeli olbrzymie tomy napisanych mów, których argumentacja nie popada w zatarg z prawami logiki.”
Przygnębiające jest to, że tłum wyraża na to zgodę. Zgadza się na hasła, obietnice, chociażby już po pobieżnej analizie okazywały się niemożliwą do realizacji mrzonką. Osoba udowadniająca swe racje z pomocą żelaznych argumentów nie jest przez tłum akceptowana, wybija się niebezpiecznie ponad przeciętność tego tłumu, tłum zaczyna się bać, że siła argumentów będzie większa od argumentu siły. A to jest przecież największa broń tłumu. W starciu z demagogiem szanse intelektualisty są niewielkie...

37. Inteligencja w odwrocie...

„Ta niezdolność do poprawnego rozumowania łączy się u tłumu z brakiem wszelkiego krytycyzmu, tj. brakiem umiejętności wyczuwania , co jest prawda, a co fałszem, i z niezdolnością do wydawania trafnego sądu o jakimkolwiek czynie czy przedmiocie. Tylko sąd narzucony tłumowi znajdzie u niego uznanie, nigdy zaś sąd będący wynikiem skrupulatnych badań i roztrząsań. Pewne opinie jedynie dlatego zbyt szybko się rozpowszechniają, że większość ludzi woli bez dowodu przyjąć gotowy już sąd od drugich, aniżeli zastanawiać się i formułować własny sąd.”
Przepis na propagandę: wziąć najtańsze składniki, pomieszać tak, aby nikt się nie domyślił, co jest w cieście, upiec zakalec, bogato ozdobić lukrem i bakaliami, rozpuścić pogłoskę, że w środku jest klucz do własnego apartamentu.


38. ...bo wszystko podlega manipulacji

„Tłum umie myśleć wyłącznie obrazami i jest bardzo wrażliwy na obrazowe przedstawienie danego faktu lub rzeczy. Tylko za pomocą takiego przedstawienia można tłum porwać i pobudzić go do działania.”
Brzmi jak pierwsze przykazanie marketingu politycznego. Na ekranie telewizora pojawia się obraz – na kontrastowym tle pokazują się słupki wskazujące poparcie dla poszczególnych kandydatów. Różnica między pierwszym, a drugim jest niewielka, w granicach błędu pomiaru. Ale nie na ekranie! Tu drugi słupek to 2/3 pierwszego, albo bliżej połowy – „Tłum (...) jest bardzo wrażliwy na obrazowe przedstawienie danego faktu lub rzeczy”.

39. Chrystus i Marks w jednym szeregu?

„Wielkie wydarzenia historyczne, np. powstanie buddyzmu, chrześcijaństwa, islamu, reformacja, Rewolucja Francuska, a obecnie groźny zalew socjalizmu – oto bezpośrednie skutki potężnych wrażeń, jakie wywołano w wyobraźni tłumu.”
Pan Le Bon chyba się zagalopował. Jeżeli przyczyną tak wielkich wydarzeń miały by być tylko zmiany wyobraźni, bez jednoczesnych zmian politycznych, kulturowych, demograficznych, gospodarczych, społecznych, to wywołanie następnych tak znaczących wydarzeń nie stanowiłoby problemu dla zdolnego psychologa...

40. Wszystko jest na sprzedaż – śmierć też

„nie od charakteru faktów, lecz od sposobu, w jaki dochodzą do wiadomości ogółu, zależy ich wpływ na wyobraźnię tłumów. Oddziałują one na nią silnie, gdy przez swe nagromadzenie wywołują jaskrawe, opanowujące umysły ludzkie, obrazy. Kto umie działać na wyobraźnię tłumów – umie nimi rządzić.”
Zwykle ogranicza się to do zapowiedzi prezentera: „Za chwile obejrzycie państwo szczególnie drastyczne sceny” Śmierć stała się towarem do sprzedania. Im więcej szczegółów jest widocznych, tym lepiej dla przekazu. Jeżeli do tego jest to przekaz „live” – oglądalność rośnie proporcjonalnie do wpływów.

41. Ja jestem z „Elity”, a masy są „be”

„(…)Cechy charakterystyczne (przekonań tłumu – przyp. własny) są nadzwyczaj proste: uwielbienie dla najwyższej istoty, obawa przed potęgą jej przyznawaną, bezwzględne posłuszeństwo jej nakazom, niemożność dyskutowania dogmatów, pragnienie ich upowszechnienia, uważanie za wroga każdego, kto tych prawd nie uznaje. Każde uczucie, bez względu na to, czy odnosi się do Boga niewidzialnego czy kamiennego lub drewnianego bożka, do bohatera lub jakiejś idei, jeżeli ma tylko wyżej podane cechy, należy zaliczyć do uczuć religijnych, gdyż w swej istocie pozostaje ono zawsze religijne i zawiera również pierwiastki nadprzyrodzoności i niezwykłości.”
Tak zgrabnym określeniem można usprawiedliwić każde poświęcenie, nawet ofiarę z życia: za Allacha, za ideały „Solidarności”, za „Stars and Stripes”.... Tylko, że w podtekście, jest to przewrotność Le Bon’a – to masy są w swej wierze, czy wyznawaniu idei bezkrytyczne, to masy nie znoszą krytyki swych poglądów, to masy dążą do „rozlania komunistycznej zarazy” i drzewa posłużą za szubienice dla ich wrogów... Biedna Francji, czeka cię palenie starych samochodów...

42. Sto dziesięć lat minęło...

„Chociaż władcy dusz ostatnich wieków nie posiadają świątyń, to jednak mają swe posągi i obrazy, a część z nich bardzo mało różni się od czci z wieków ubiegłych. Kto chce zrozumieć filozofię historii, musi uchwycić ten rys psychologii tłumu: trzeba dlań być bóstwem albo niczym.”
Znów Le Bon jest prorokiem. Gdyby wiedział ile popiersi i portretów wodzów powstało w XX wieku... I tak w dalszej części „Psychologii tłumu” raz tezy autora wydają się być zwietrzałe, raz nabierają niespodziewanej ostrości, gdzie indziej, umieszczone we współczesnych realiach, uzyskują niespodziewane znaczenia. Mimo paru mankamentów, fakt, że praca ta została wydana, w 1986 roku, w serii „Biblioteka Klasyków Psychologii” ma swe uzasadnienie.










Bibliografia:
[1.] Gustaw Le Bon, „Psychologia tłumu”, w tłumaczeniu B. Kaprockiego, Warszawa 1994 [Państwowe Wydawnictwo Naukowe]


Do góry