Ocena brak

DUCH A MATERIA

Autor /Billy Dodano /08.07.2011

Z róŜnych znaczeń słowa „duch" wybieramy to, przy którym byt duchowy to byt wewnętrznie, istotowo niezaleŜny od materii. W pełni duchem jest - jak juŜ widzieliśmy - Bóg, niezaleŜny w swym bycie zarówno od materii pierwszej, jak i wszelkiej cielesności. Duchowość moŜemy teŜ przypisać duszy ludzkiej ze względu na to, Ŝe w niektórych przynajmniej swych czynnościach i własnościach przejawia wewnętrzną, istotową niezaleŜność od tego, co cielesne, od organów zmysłowych czy fizycznej przyczy-nowości. JeŜeli przez materię rozumiemy ciało lub zbiór ciał, a więc coś przestrzennie rozciągłego, fizykalnie jakiegoś, to moŜemy postawić tezę: (T) Materia nie stanowi dostatecznej racji istnienia i działania duszy ludzkiej.

Przypuśćmy dla dowodu, że prawdziwa jest negacja (T), a więc jest tak,  Ŝe kombinacja własności aktualnie istniejących ciał w wyniku ich działania (w od-powiednich okolicznościach i przez odpowiednio długi czas) spowoduje zaist-nienie przynajmniej jednej własności niecielesnej. Uznanie jednak tego twier-dzenia w konsekwencji prowadzi do uznania dwóch innych: (a) przyczyna moŜe wywołać skutek, którego aktualnie nie posiada (gdyŜ materia - przyczyna włas-ności niecielesnej - nie jest aktualnie niecielesna),  (b) przyczyna moŜe (przy-najmniej) współwywołać skutek, którego potencjalnie nie posiada (gdyŜ materia - przyczyna własności niecielesnej - nie moŜe mieć potencjalnej dyspozycji do stania się czymś lub do wywołania czegoś, co jest istotnie niecielesne). Tym-czasem oba te twierdzenia nie są do utrzymania. Przyczyna (tzn. byt będący przyczyną) nie moŜe wywołać skutku, którego aktualnie nie posiada. To istnieje realnie, co istnieje aktualnie lub jest wyzna-czone przez to, co istnieje aktualnie. Wszystko, co nie istnieje aktualnie, jest w takim stosunku do istnienia aktualnego, jak niebyt do bytu. Nie jest tym samym moŜność nauczenia się języka chińskiego i operowanie tym językiem. przypominamy tu zasady niesprzeczności i racji dostatecznej.

Jeżeli niebyt mógłby sam z siebie przejść w byt, to nie byłoby zadnych warunków czy racji odróŜniających nicość od czegoś i nie byłoby potrzeby istnienia czegoś, co efektywnie odróŜniałoby coś (byt) od nicości, od niebytu. Stąd materia nie moŜe być całkowitą, adekwatną przyczyną zaistnienia (i działania) duszy ludzkiej. Czy moŜe jednak materia jest częściową przyczyną duszy ludzkiej ze względu na to, Ŝe przynajmniej potencjalnie posiada ów skutek? Tak jak np. kaŜdy z nas moŜe stać się częściową współprzyczyną nauczenia się języka chińskiego dzięki posiadaniu zasadniczej moŜności nauczenia się tego języka? JeŜeli, zgodnie z przyjętym określeniem, istotą ciała (materii) jest przestrzen-na rozciągłość, fizykalna wymierność lub zmysłowość, to niematerialność naszej psychiki okazuje się czymś istotnie różnym, radykalnie odmiennym, pozostają-cym w stosunku sprzeczności do tego, co cielesne (albowiem niematerialność ta - jak wiemy - polega na braku rozciągłości przestrzennej, braku jakości zmysłowych oraz niewymierności w jednostkach fizykalnych).

Nie możemy przecieŜ przyjąć,  Ŝe materia (jako częściowa współprzyczyną) jest w potencji czymś istotnie róŜnym i istotnie sprzecznym z samą materią. Gdyby materia była w moŜności do tego, co jest z nią istotnie sprzeczne, trzeba by teŜ przyjąć,  Ŝe wszystko ma w potencji wszystko, Ŝe wszystko moŜe stać się wszystkim. I znów negowalibyśmy zasadę racji dostatecznej. Nie byłoby wtedy warunków koniecznych bycia tym lub owym, zróŜnicowania między jednym bytem a in-nym. To, co istotnie materialne, nie moŜe być racją (nawet w sensie współprzy-czyny, jako podłoŜe moŜnościowe) czegoś istotnie niematerialnego. MoŜna zauwaŜyć, Ŝe w ten sposób neguje się ewolucjonizm. Owszem, ale nie ewolucjonizm przyrodniczy, tylko filozoficzny. MoŜna nawet argumentować (zresztą dodatkowo, bo hipotetycznie) ewolucjonizmem przyrodniczym przeciw-ko filozoficznemu.

Ten ostatni sprowadza się do twierdzenia,  Ŝe to, co nie jest aktem (co jest niebytem), moŜe samo przejść w byt,  Ŝe - mówiąc bardziej potocznie - moŜna sobie i innym dać to, czego się samemu nie posiada. Ewo-lucjonizm przyrodniczy głosi,  Ŝe  Ŝycie ciągle się rozwija, wyłaniając coraz to nowe formy, w nowy sposób zorganizowane byty. ZauwaŜyć jednak trzeba,  Ŝe Ŝaden - zwłaszcza istotowo - nowy byt nie znajduje dostatecznej racji swego istnienia (a ostatecznie i własnych kwalifikacji) w swoim otoczeniu bytowym oraz u swoich bezpośrednich poprzedników. Przeciwnicy tezy (T) - materialiści - wysuwają często następującą argumen-tację. Nauki szczegółowe wykazują, iŜ był czas, kiedy nie istniały byty oŜywio-ne, byty świadome, byty myślące.

Psychika ludzka wystąpiła dopiero na pewnym etapie rozwoju materii i jest od niej wielorako uzaleŜniona. Materia ewoluująć przybiera najrozmaitsze własności, a w pewnych wypadkach moŜe nawet myśleć. Myślenie powstało jako pewien sposób reagowania ciał  Ŝywych na rzeczywistość je otaczającą, sposób ukształtowany w procesie pracy i współpra-cy, która doprowadziła do wytworzenia więzi społecznej, pierwotnie ugruntowa-nej juŜ w ustroju biologicznym człowieka. Wiadomo, Ŝe nie zawsze to, co wyprzedza czasowo coś innego, bywa przy-czyną tego, co jest wyprzedzane. Wprawdzie istnienie stałego związku czasowe-go między A i B (takiego, Ŝe ilekroć występuje A, to po nim następuje B) moŜe z pewnym prawdopodobieństwem nasunąć przypuszczenie o zachodzeniu związku przyczynowego między A i B, lecz tylko wtedy, gdy sama natura A i B dopuszcza taki związek.

Tymczasem, jak widzieliśmy, w naszym wypadku natura materii oraz natura duszy ludzkiej wykluczają zachodzenie tego rodzaju związku. Twierdzenie, Ŝe zmiany ilościowe materii wywołują skok jakościowy, wywołują zaistnienie niematerialnej własności lub czynności materii, jest wyraźnie sprzeczne z zasadą racji dostatecznej. Poza tym jest co najwyŜej ogólnikowym (i hipotetycznym) opisem faktu, a nie wyjaśnieniem. Twierdzenie to mówi o tym, jak się coś (przypuszczalnie!) dokonało, a nie mówi, dlaczego. Wydaje się przy tym,  Ŝe praca nie moŜe być przyczyną zaistnienia myślenia. JeŜeli praca jest czynnością kierowaną myśleniem, to wtedy myślenie poprzedza pracę, nie moŜe więc być jej skutkiem. Jeśli praca nie jest czynnością kierowaną myśleniem, to argument polegałby na dowolnym przecieŜ twierdzeniu,  Ŝe odpowiednio długotrwałe wykonywanie czynności niemyślowych wywołuje zaistnienie czynności myślowych.

Trzeciej moŜliwości nie ma. Wysuwa się jeszcze inny argument, którego istotnej treści moŜna nadać taką postać: zanik  Ŝycia psychicznego określonego osobnika w chwili  śmierci jego organizmu świadczy o zaleŜności psychiki od ciała. Dwustronna zaleŜność duszy ludzkiej i ciała ludzkiego jest czymś dobrze nam znanym. Jest to jednak (częściowa zresztą) zaleŜność w działaniu, która wobec wskazanej zasadniczej, istotowej róŜnicy duszy i ciała nie pozwala na uznanie tezy o zaleŜności duszy od ciała w powstawaniu i istnieniu. W chwili  śmierci organizmu człowieka nie tylko zanika empirycznie (dla zewnętrznego obserwatora!)  Ŝycie psychiczne, ale następuje też rozkład ciała. Rozkłada się bodaj cały człowiek jako jedność psychofizyczna. I nie ma tu podstaw do twier-dzenia, Ŝe to właśnie ciało jest zasadą organizującą byt człowieka. Zwłaszcza Ŝe - jak stwierdza psychofizjologia - nie tylko zmiany w ciele powodują zmiany w ujawniającym się nam działaniu duszy, ale i dusza ludzka na drodze  samego oddziaływania psychicznego moŜe narzucić swemu ciału stan doprowadzający nawet do  śmierci. Z czym mamy niewątpliwie do czynienia, to z odmiennością kwalifikacji i struktury oraz z współzaleŜnością działania duszy i ciała.

Stanowiska głoszącego genetyczną i istotową zaleŜność psychiki ludzkiej od materii nie uratuje ani przyjmowanie np. dwu rodzajów materii (mianowicie myślącej i niemyślącej), ani tzw. fizjologiczna czy neurologiczna interpretacja czynności psychicznych. Nie moŜna odrzucić bezpośrednich danych na korzyść hipotetycznych konstrukcji.

Podobne prace

Do góry