Ocena brak

Dramaty Moliera jako komedie charakterów (Świętoszek, Skąpiec)

Autor /emilcia Dodano /07.03.2011

Molier, czyli Jean Baptiste Poquelin, był najwybitniejszym komediopisarzem drugiej połowy XVII w. Uznawany jest za twórcę nowożytnej komedii europejskiej. Wraz z P. Corneillem i J. Racinem stworzyli dramat klasycystyczny XVII w. (w Europie rozwijał się jeszcze w XVIII w.), oparty na wzorach antycznych.

Z motywów antycznych korzystał Molier często w budowie akcji, wyborze tematów czy postaci, ale stworzył własny, oryginalny typ dramatu, zwany komedią Molierowską, naśladowany przez wielu komediopisarzy (u nas aż do A. Fredry).

Wiele komedii Moliera ma tytuły wskazujące na to, że najważniejszy w nich jest portret jakiegoś człowieka : Świętoszek, Skąpiec, Mizantrop, Chory z urojenia, Don Juan. Pisarz konstruował te postacie w ten sposób, że miały one cechy indywidualne, a jednocześnie stawały się typem uosabiającym jakąś główną cechę. Jak to robił? Rozpatrzymy to na przykładzie Świętoszka i Skąpca.

Świętoszek to komedia świetnie napisana, zgrabnym wierszem, znakomicie rozpisanym na dowcipne kwestie. Jest tu, jak widzimy, i komizm słowny, który prezentuje głównie Doryna, służąca kierująca intrygą. Bo jest i w komedii intryga, nie bardzo rozbudowana, ale jest. Mamy więc w utworze wszystkie rodzaje komizmu, ale przeważa komizm postaci. Uwaga skupiona jest na Tartufie, ale i Orgon, i pani Pernelle i Doryna to zgrabne portrety. Jak prezentuje Molier Tartufa?

Dwa pierwsze akty to pogodne sceny i pogawędki na jego temat. Rodzina podzieliła się na dwa obozy : Orgon i pani Pernelle – jego matka, to wielbiciele Tartufa. Elmira – żona Orgona, jego dzieci : Damis i Marianna, Kleant – brat Elmiry, Walery – narzeczony Marianny i jej służąca Doryna to jego przeciwnicy. Cóż o nim mówią?

Pani Pernelle : „zacny człowiek godny czci prawdziwej”

„Do nieba chce was zawieść, odciąga od złego”

Doryna : „Do roli pana domu ciśnie się czym prędzej”,

„A jest mogłabym przysiąc, czystym hipokrytą”

Pani Pernelle : Grzech budzi w jego sercu nienawiść zawziętą”,

A celem jego kroczyć niebios droga świętą”

Damis : „...w tym człowieku wszystko gniewa mnie i drażni”

Doryna : „szczwana sztuka”

Najbardziej oczarowany jest Tartufem Orgon, który, jak mówi Doryna :

„Nazywa go swym bratem, miłuje go bardziej

Niż własną matkę, przy nim żoną, dziećmi gardzi

(...) słowem szaleje za nim, świat w nim widzi cały”.

Dobitnie świadczy o tym zabawna scena, gdy Doryna opowiada Orgonowi o przejściowej słabości jego żony. Orgon co chwilę przerywa pytaniem : „A Tartufe?”, a gdy Doryna składa sprawozdanie jak dobrze wygląda i jak dobrze jadł, Orgon mówi : Biedaczek!”. Sam Orgon mówi o Tartufie :

„Kto z nim żyje błogiego zażywa spokoju,

Na cały świat spogląda jak na kupkę gnoju.”

Temu człowiekowi Orgon powierza tajemnicę przyjaciela, zapisuje cały majątek, uprzednio wyrzuciwszy z domu syna, bo śmiał krytykować Tartufa i zamierza dać za żonę córkę, wbrew jej woli i słowu danemu Waleremu. Sam przedmiot sporu pojawia się dopiero w III akcie, ale co to za pojawienie się. Mistrzowski to naprawdę chwyt Moliera! Widząc Dorynę Tartufe mówi do służącego za sceną, by złożył jego dyscyplinę i włosiennicę, bo on idzie rozdawać jałmużnę między więźniów. Doryna nie dała się zwieść i kwituje to słowami :

„Ileż w tym komedianctwa i szpetnej obłudy!”.

Następnie Tartufe, zanim rozpocznie z nią rozmowę, każe jej przysłonić dekolt, zbyt duży jego zdaniem. Odsłania w ten sposób swoją słabość – zmysłowość i wrażliwość na uroki kobiet. Na tym zresztą oparta jest intryga, którą zaplanowała Doryna z rodziną, pragnącą pozbyć się intruza. Wyraźnie bowiem Tartufe zaleca się do Elmiry, żona Orgona. Damis jest tego świadkiem, opowiada o tym ojcu, ale Orgon wierzy Tartufowi. W scenie tej Tartufe wykazał mistrzostwo obłudy, a Orgon szczyty naiwności. Wobec tego żona namawia go, by skryty pod stołem był świadkiem jej rozmowy z Tartufem. W tej scenie wreszcie Tartufe odsłania swoje prawdziwe oblicze, niedwuznacznie żąda od Elmiry dowodów miłości, na jej skrupuły religijne odpowiada:

„Jeżeli tylko niebo nam na drodze stoi

Usunąć tę zawadę leży w mocy mojej (...)

Grzech biorę na siebie”.

Jak typowy obłudnik poucza ją, że najważniejsze to, by nikt się nie dowiedział:

„I wcale ten nie grzeszy, kto grzeszy w sekrecie”.

O swoim dobroczyńcy, Orgonie, któremu właśnie zamierza uwieść żonę, mówi:

„Wszak to człowiek stworzony, by go za nos wodzić”.

Wreszcie Orgon dowiedział się, jaki jest Tartufe i chce go wyrzucić z domu, ale to Tartufe go wyrzuca i donosi na niego na policję. Bez skrupułów, bez litości pozbawia Orgona majątku i honoru. Owieczka zmieniła się w wilka i tylko interwencja księcia uratowała Orgona i pozwoliła zakończyć dramat jak komedię.

Zupełnie inaczej prezentowany jest Skąpiec. Harpagon właściwie cały czas jest na scenie, charakteryzuje się sam tym, co robi i mówi. Komedia to dość ponura, charakter Harpagona żałosny bardziej niż śmieszny. Wszyscy uczestnicy dramatu to podejrzane figury owiane zimnym tchnieniem pieniądza. To właściwy bohater utworu – stale się o nim mówi. Jest w komedii jednak wiele komicznych sytuacji, prezentujących różne stadia skąpstwa, jak objawy choroby, na którą cierpi Harpagon. Wszystkich podejrzewa, że chcą go okraść, w tym dzieci, rewiduje służącego. Gdy dowiaduje się, że syn gra w karty, ma mu za złe tylko to, że nie odkłada wygranej na procent. Z przyjemnością ofiarowuje tylko „dużą szklankę czystej wody”. Zamierza się ożenić z młodą dziewczyną, bo go ona nic nie będzie kosztować. Jest bezwzględnym lichwiarzem, bierze 25% od kredytu, który wręcza tylko częściowo w gotówce, resztę daje w postaci różnych przedmiotów. Gdy okazuje się, że kredytobiorcą, obiecującym jako gwarancję rychłą śmierć ojca, jest jego syn, dialog między nimi jest krótki:

Harpagon: „Jak to obwiesiu! To ty się puszczasz na takie niecne sposoby?”

Kleant: „Jak to, ojcze! To ty się plugawisz tak haniebnym rzemiosłem?”

Śmieszna jest naiwność Harpagona, gdy Frozyna opowiada mu o jego urokach zalotnika. Czujność zachowuje tylko w momencie, gdy trzeba wymigać się od zapłacenia swatce. Komiczny jest, gdy przestrzega, by nie ścierać kurzu zbyt mocno, bo meble się niszczą, gdy służbie każe obracać się do ściany podartą częścią odzieży i na przyjęcie dla 10 osób każe przygotować po osiem porcji, bo i tak 10 osób się naje. Mniej śmieszne jest to jak traktuje swoje konie, które prawie nic nie jedzą, bo ich nie używa, zresztą nie lepiej traktuje dzieci. O córce mówi „złe zielsko zawsze prędko rośnie”, o obojgu do Marianny „Uważam, że pani się dziwi widząc mnie ojcem tak dorosłych dzieci, ale wkrótce zbędę się obojga”. Nie tylko mówi, ale i robi – dla Elizy wybrał za męża Anzelma, dla Kleanta znalazł wdowę, by się ich pozbyć.

Tragikomiczny jest gdy stracił szkatułkę. Autentycznie cierpi, podejrzewa wszystkich, nawet samego siebie. Gdy ją odzyskał, nic go nie obchodzi, godzi się na małżeństwa dzieci, byle go to nic nie kosztowało. Nawet wyłudził od pana Anzelma, że ten poniesie koszty wesela, sprawi Harpagonowi nowy garnitur i zapłaci komisarzowi, prowadzącemu śledztwo w sprawie szkatułki. Komedia jak to komedia, kończy się dobrze:

Anzelm: „A teraz pójdźmy, podzielić się tym niespodziewanym szczęściem z waszą matką.”

Harpagon: „A ja pójdę uściskać kochana szkatułkę.”

Wszystko to jednak jest mało zabawne.

Widzimy więc, że w obu komediach Molier zupełnie innymi środkami osiąga podobny efekt. Tworzy typy nieprzemijające, piętnujące ludzkie wady. W Świętoszku: świętoszkowatość, obłudę, hipokryzję, dwulicowość, osiąganie materialnych korzyści poprzez wykorzystywanie uczuć religijnych i wiary. W ten sposób religia staje się narzędziem władzy, manipulowania ludźmi. W Skąpcu przedmiotem ataku staje się chciwość i miłość pieniądza, która zabija wszelkie ludzkie uczucia, nawet odruchy. Władza pieniądza niszczy wszystkich bohaterów dramatu, nie tylko Skąpca. Jak była to groźna siła pokazał dwa wieki później Honoriusz Balzak w swojej Komedii ludzkiej.

 

 

Podobne prace

Do góry