Ocena brak

Dramat rodzinny i społeczny w "Nie - Boskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego

Autor /Krzys123 Dodano /18.05.2011

Dla zrozumienia poglądów Zygmunta Krasińskiego na sprawę walki narodowowyzwoleńczej niezbędne jest wniknięcie w atmosferę domu rodzinnego, bo w tej atmosferze wychował się poeta. Ród Krasińskich należał do najstarszych i najbardziej znaczących rodów wśród arystokracji polskiej. Ojciec poety - Wincenty Krasiński był generałem napoleońskim, ale potem pogodził się z losem ojczyzny i przeszedł na służbę carską - sprawował funkcję członka rosyjskiej Rady Państwa i zastępcy namiestnika Królestwa Polskiego. Matka Zygmunta pochodziła z rodu Radziwiłłów. Młodziutki arystokrata został wychowany w bezgranicznym posłuszeństwie ojcu, który stał się feudalnym patriotą uznającym cara za prawowitego władcę Polski. Feudalny układ społeczny wydawał się poecie czymś tak oczywistym, że zasad jego nie analizował nawet. Z drugiej strony bliski był mu patriotyzm romantyczny, nakazujący bezwzględną walkę z zaborcą.

Nie aprobował postaw ugodowych arystokratów, ale nie śmiał też opowiedzieć się po stronie idei patriotyczno - rewolucyjnej. Podobnie w życiu osobistym nie potrafił przeciwstawić się woli ojca i uznawanym przez niego zasadom. W czasie podróży i studiów w różnych krajach europejskich poznał w Anglii i pokochał uroczą mieszczankę. Cierpiał z powodu dzielących ich środowiska przepaści społecznych, użalał się na swój los w liście do przyjaciela, ale nawet nie próbował zburzyć tego muru nierówności społecznej. Nie prosił ojca o zgodę na małżeństwo z mieszczanką, bo sam rozumiał, że on - arystokrata nie może pojąć za żonę kobiety - mieszczanki. Uznawał niezłomność podziałów społecznych obowiązujących w feudalnym świecie. Cierpiał, płakał - ale uznawał! To takie romantyczne: kochać, cierpieć, przeżywać tragedię.

Gdy w Polsce wybuchło powstanie listopadowe, Zygmunt Krasiński - w towarzystwie przydzielonego mu przez ojca opiekuna - przebywał za granicą, w różnych krajach Europy. Pragnął czym prędzej znaleźć się w Polsce wśród walczących o wolność rodaków. Musiał jednak uzyskać zgodę ojca na powrót do ojczyzny, nie potrafił zrobić tego wbrew woli ojca. Tymczasem generał Krasiński kategorycznie zabronił synowi przyjazdu do kraju i zobowiązał się do informowania go listownie o rozwoju wydarzeń. Przyrzeczenia dotrzymał i przedstawił synowi powstanie listopadowe jako rewolucję społeczną wymierzoną przeciwko feudalnemu porządkowi świata.

Miał to być bunt warstw niższych przeciwko klasie arystokratycznej - ostoi systemu feudalnego. Car, jako prawowity władca Polaków, karał zbuntowany motłoch - oto spojrzenie Zygmunta Krasińskiego na ruch narodowowyzwoleńczy - powstanie listopadowe. Krasiński czuł się rozdarty wewnętrznie: z jednej strony popierał w duchu romantyczny program narodowowyzwoleńczy, z drugiej bał się tej rewolucji społecznej, którą zapowiadała poezja romantyczna i która miała spowodować zagładę tej klasy społecznej, do której należał sam poeta, jego ojciec i wielu bliskich im ludzi. Pisał więc, bo nie mógł brać udziału w toczących się wydarzeniach, ale pisał "bezimiennie", gdyż nie odważyłby się podpisać swoim nazwiskiem utworów skierowanych przeciwko warstwie, której był reprezentantem.

Z takich to przeżyć i przemyśleń Zygmunta Krasińskiego powstał dramat "Nie - Boska komedia". Utwór rozpada się na dwie części, które poświęcone są dwóm sprawom: poezji romantycznej i rewolucji społecznej. Miejsce akcji nie jest w dramacie określone, brak realiów historycznych, bo "Nie - Boska komedia" posiada cechy utworu wizyjnego i wieszczego, odnoszącego się do wszystkich narodów.

W I części utworu ukazuje Krasiński człowieka - poetę romantycznego, który przyjmuje na siebie obowiązki rodzinne. Przy okazji autor daje wykład swoich poglądów na poezję i poetę. Poezja to piękno i prawda, zaś poeta to człowiek wyróżniający się spośród innych ludzi, rozumiejący przeszłość i przyszłość, docierający do prawdy. Jakie jest miejsce poezji w świecie realnie istniejącym, jak poeta powinien reagować na ten świat? - oto pytania, na które Krasiński stara się znaleźć odpowiedź. Rozmyślania na ten temat autor rozwija na przykładzie losów Męża i Żony. Mąż jest poetą, ślubował wierność ideałowi poezji, czyli Dziewicy. Pojął za żonę kobietę z krwi i kości, pozbawioną talentu poetyckiego, lecz czułą, troskliwą i kochającą. Mąż ma świadomość, że musiał zejść z wyżyn ideałów, sam mówi o tym z niesmakiem: "zstąpiłem do ziemskich ślubów". Przyziemne życie mierzi Męża, czuje się jak fabrykant, który troszczy się o zapewnienie bytu rodzinie. Nie potrafi tych codziennych, prozaicznych spraw pogodzić z wymarzonym światem poezji.

Poeta męczy się, dusi w tej atmosferze życia rodzinnego, tęskni za wzniosłością. Pewnej bezsennej nocy przychodzi do niego Dziewica - wyidealizowana złuda poezji i robiąc mu wyrzuty z powodu zdrady, namawia do porzucenia domu, rodziny. Mąż - poeta, omamiony wyśnionym obrazem romantycznej kochanki oraz sławy i raju - natury, podąża za swoją złudą. Tymczasem Żona rodzi ich syna i prosi Boga, aby obdarzył dziecko talentem poetyckim. Wie, że Mąż opuścił ją, bo nie potrafiła wspiąć się na wyżyny poezji, więc pragnie, aby chociaż syn dorównał ojcu, wtedy będą mogli zrozumieć siebie wzajemnie. Bóg spełnia prośbę Żony i Orcio staje się poetą, ona sama poprzez cierpienie i nieszczęśliwą miłość także nabywa zdolności poetyckich.

Mąż nie słucha upomnień anioła - nie wraca na łono rodziny, ciągle wierzy, że uda mu się posiąść ideał poezji. Dziewica powoli traci swój złudny urok i poeta przekonuje się, że jest nicością, pod zewnętrznym pięknem jest tylko pustka. Rozumie swój błąd i powraca do Żony, ale jest już za późno. Żona kona w jego ramionach (przebywała w szpitalu wariatów), żegna Męża słowami poezji. Pogoń za poezją zabiła ją, zaś Orcio jest nieuleczalnie chory. Usiłowanie Męża, Żony i Orcia zrealizowania ideału poezji w życiu ziemskim, materialnym kończy się tragicznie. Zygmunt Krasiński skrytykował pogoń za poezją romantyczną, wykazał, że uleganie tym złudnym ideałom czyni człowieka niezdolnym do podjęcia zwykłych, codziennych obowiązków ludzkich. Mąż w chwili samobójstwa przeklina poezję jako źródło nieszczęść swoich najbliższych i przyczynę własnej klęski.

Druga część dramatu poświęcona jest sprawie rewolucji społecznej. Poeta posiadał głęboką wiedzę o konfliktach społecznych, opartą na lekturach omawiających procesy historyczne oraz wypływającą z wnikliwych obserwacji wydarzeń sobie współczesnych. Przemyślał też dokładnie przebieg i rezultat Wielkiej Rewolucji Francuskiej oraz konflikty typowe dla stosunków feudalnych, które znał doskonale z własnej ojczyzny. Całą tę wiedzę wzbogacił jeszcze informacjami ojca, który powstanie listopadowe przedstawił jako starcie klas nieposiadających z posiadającymi. Tak więc w rewolucji społecznej, której obraz dał w "Nie - Boskiej komedii", walka toczy się między obozem rewolucji i obozem arystokracji. W obozie rewolucyjnym znajdują się chłopi, rzemieślnicy, robotnicy fabryczni, lokaje, pomywaczki. Walczą oni przeciwko wszystkim klasom posiadającym (bo we wrogim obozie są już bankierzy - nowa warstwa posiadająca), chcą zniszczyć wszystkie dotychczasowe wartości: religię, filozofię i sztukę. Motorem ich działania są głód i żądza krwi.

Po drugiej stronie barykady stoją arystokraci, którzy bronią się w okopach Św. Trójcy - ostatniej twierdzy feudalizmu. W obozie tym skupili się hrabiowie, baronowie, książęta i bankierzy - wszyscy posiadacze dóbr materialnych. Oba obozy są zepsute moralnie. Rewolucyjny motłoch nie potrafi zdefiniować swoich celów, są tam ludzie traktujący rewolucję jedynie jako doskonałe narzędzie do realizacji własnych celów - na przykład Przechszta dąży do obalenia chrześcijaństwa. W obozie Św. Trójcy nie brak ludzi pozbawionych honoru, szukających ratunku nawet za cenę własnego poniżenia. Pozytywną jednostką w tym obozie jest hrabia Henryk, który zdaje sobie sprawę z nieuchronności zagłady własnej klasy, ale postanawia objąć dowództwo kierując się względami osobistymi (poczuciem własnej godności, ambicją, pragnieniem sławy) oraz przeświadczeniem o konieczności obrony wartości cywilizacyjnych, praw własnej klasy, religii.

Również obóz rewolucyjny ma swego przywódcę - Pankracego. On też jest jednostką pozytywną, on jeden rozumie cel walki rewolucjonistów. Krasiński - arystokrata rozumiał, że arystokracja odchodzi już w przeszłość, ale na koniec musi ponieść karę za swoje zbrodnie. Nie wyobrażał sobie jednak, aby rewolucjoniści potrafili stworzyć nowy, sprawiedliwszy system społeczny. Uważał, że po osiągnięciu zwycięstwa nad arystokratami, na miejsce dawnej niesprawiedliwości i nierówności wprowadzą nową. Oni będą warstwą posiadającą i uciskającą, zaś obecni posiadacze staną się warstwą uciskaną. Czy ma sens rewolucja, skoro warstwy zamienią się tylko miejscami? Nic dziwnego, że Krasiński, choć rozumiał nieuchronność rewolucji, odnosił się do niej z dezaprobatą. Walka obozów ma się ku końcowi.

Arystokraci w obliczu śmierci zatracają resztki godności, hrabia Henryk ratuje swój honor śmiercią samobójczą. Rewolucjoniści odnoszą zwycięstwo - czy tak mógł zakończyć swój dramat arystokrata? Oczywiście: nie! Tak więc Pankracy przygląda się dziełu zniszczenia, na gruzach starego systemu trzeba zbudować nowy. Wódz nie udźwignie tego zadania - pada porażony mocą Chrystusa. Jedynie Bóg nie traci kontroli nad światem, w odpowiednim momencie ingeruje. I tylko w Bogu nadzieja - zdaje się mówić Zygmunt Krasiński w ostatnich słowach swego dramatu "Nie - Boska komedia".

Podobne prace

Do góry