Ocena brak

DRAMAT OJCA, POETY, FILOZOFA W „TREANACH” J.KOCHANOWSKIEGO

Autor /Bastek125 Dodano /05.05.2011

Treny są ostatnim z wielkich dzieł Jana Kochanowskiego. Powstały później niż fraszki, pieśni, psałterz. Dość powszechna jest opinia, że to najwybitniejsze dzieło w dorobku poety, uko­ronowanie twórczości. Uważa się także, że jest to jej podsumowanie, a zarazem wszech­stron­na polemika, a ściślej autopolemika z podstawowymi założeniami własnej filozofii. Treny są pamiętnikiem cierpienia oraz zrodzonych z tego cierpienia przemyśleń i przewartościowań, są więc ważnym świadectwem przygód człowieka myślącego epoki renesansu. Stosunkowo nie­dawno zauważono, że treny są dziełem złożonym, wielowarstwowym, do niedawna od­czy­ty­wa­nym jako poezja ojcowskiej miłości i bólu. W interpretacji dominował wątek osobisto-ro­dzin­ny, natomiast w nowszych badaniach kierunek zainteresowań krytyki przesunął się w stronę pro­blematyki filozoficznej i ogólnoludzkich refleksji wpisanych w to dzieło.

Treny są świa­dec­twem załamania się poglądu. renesansowego i kryzysu filozoficznego. Treny przynoszą odwołanie daw­nego „wyznania wiary” zawartego w pieśniach, zaprzeczenie filozoficznych i religijnych as­pe­któw światopoglądowych człowieka renesansu. Z bolesną ironią traktuje poeta mądrość naj­wyż­szą obok cnoty wartości humanistycznych koncepcji człowieka, który pisał swoje wcze­śnie­jsze dzieła ( „Cnota skarb wieczny, cnota klejnot drogi” ). W trenie IX poddaje w wątpliwość war­tości mądrości, która, jak głosił wcześniej, ma uzbroić człowieka przeciw wszystkim prze­ciw­nością losu. Jest to przede wszystkim polemika z tezami stoików, a głównie z ich po­pu­la­ry­za­torem „Alpinem wymownym” (tren XVI), czyli Cyceronem.

W trenie IX przywołuje poglądy Cy­ce­rona po to, by pokazać ich nieskuteczność. Mądrość, która zdaniem Cycerona wykorzenić wszy­stkie smutki, jak ironizuje poeta „nieledwie może uczynić człowieka aniołem”, okazuje się zda­niem Kochanowskiego nieprzydatna i złudna w obliczu nieszczęścia. Tak więc polemika ze Sto­ikami jest zarazem polemiką z własną recepcją stoicyzmu. Kochanowski zdaje się mówić, że w obliczu śmierci i cierpienia wszystkie poglądy i ideały okazują się złudne, chociaż wydają się być oparte na najbardziej niewzruszonych postawach: na ładzie moralnym i religijnych dog­ma­tach. W kontekście trenów zarówno ład okazuje się złudzeniem, jak również religijne dog­ma­ty tracą wartość pewników, zostają opatrzone znakami zapytania.

W trenie X ukazane są wątpliwości i pytania dotyczące ważnych dla Kochanowskiego po­glądów religijnych, tj. życia pozagrobowego. Można powiedzieć, że dla tego trenu fun­da­men­tal­ne staje się pytanie: „Dokąd duch idzie z ciała?” Zrozpaczony ojciec poszukuje córki w róż­nych regionach wszechświata, w różnych sferach metafizycznych. Nurtuje go pytanie doty­czą­ce ludzkiego istnienia nieśmiertelnej duszy, istnienia ludzkiego cierpienia. Pada pytanie: „Gdziekolwiek jesteś, jeśliś jest?”

Tren XI zawiera gorzkie stwierdzenie „fraszka-cnota”, rzecz bez wartości znaczenia. Zo­sta­je więc tu zakwestionowane określenie cnoty jako nieprzemijającej, niezniszczalnej. Łączy się to z poddaniem w wątpliwość podstawowej zasady ładu moralnego, tj. Bożej spra­wied­li­wości. Poeta pyta: „Kogo kiedy pobożność jego ratowała, Kogo dobroć przypadku złego ucho­wa­ła?”. Pojawia się nieznajomy wróg, który „miesza ludzkie sprawy”, przez wielu krytyków inter­pre­towany jako szatan, synonim złej mocy. Krytycy dostrzegają także podobieństwo z Wielką Im­pro­wizacją. W obu przypadkach występują gorzkie doświadczenia życiowe, ojciec poz­ba­wio­ny córki, aresztowany człowiek, przedmiot refleksji o losie człowieka, ludzkiej egzystencji, o pra­wach nimi kierujących. Łączy oba utwory bunt przeciwko niebu i Bogu, Konrad prawie na­zy­wa go carem. W obu przypadkach cierpienie prowadzi do bluźnierstwa. Wyraża też poeta zwąt­pie­nie w możliwości poznawcze rozumu ludzkiego ( „Sny ludzkie, sny płoche nas bawią” ).

Tak więc treny są przyznanie się poety myśliciela do porażki, bezskuteczności własnych rad zna­nych z wcześniejszych utworów, świadectwem rozczarowania się do filozofii. Treny są pełne du­cha polemiki i konfrontacji. Polski poeta zarzuca Cyceronowi w trenie XVI rozbieżność mię­dzy słowem a czynem: „Wywiodłeś wszystkim, nie wywiodłeś sobie, / Łacniej rzec widzę, ni li czy­nić tobie.”. Kochanowski twierdzi, że pisać o smutku i cierpieniu łatwo pisać, gdy świat ma­my „po wolnej”. Z tych przesłanek wywodzi się w trenach przyznanie ludzkiego prawa do łez i roz­paczy. W jednym z trenów dowodzi, że:” Jemu w smutku żałowanie jest prawem człowieka”, któ­remu „mocowanie się z przyrodzeniem nie może przynieść ulgi”. Jest to zarazem polemika z za­sadą: „Prózno płakać” i poglądem Cycerona, że smutek i łzy nie przystoją mężczyźnie.

Po­e­ta odpowiada w trenie XVII Cyceronowi „Próżne są ludzkie wywody, żeby szkodą nie zwać szk­ody /(...)/bo mając zranioną duszę, rad i nie rad płakać muszę”. Głosi więc poeta obronę ludz­kiego prawa do płaczu i boleści, a także formułuje nową tezę, że „Człowiek nie kamień”. Wyraża on przekonanie, że człowiek jest uzależniony nie tylko od kaprysów fortuny, ale także od własnej świadomości. „Człowiek nie kamień, / I jako się stanie fortuna, / Takich myśli nas na­bawi”. Przedstawia tezę, że psychika ludzka nie jest raz na zawsze ukształtowana, reakcje czło­wieka są zmienne, zmieniają się też okoliczności życia.

Cykl trenów opowiada nie tylko o kryzysie światopoglądu, ale o poszukiwaniu nowego ła­du i odbudowie nowego światopoglądu. Istotnym elementem jest tren XVII. Rozpoczyna się od zda­nia: „Pańska ręka mnie dotknęła”, a kończy się stwierdzeniem, że skoro złudna okazała się nadzieja na pomoc rozumu, to cierpienie Bóg tylko może hamować. Stąd tren XVII jest mod­litew­nym psalmem, prośbą do Boga o litość. Zaczyna się pełne strachu wyznanie: „ My nie­po­słu­szne Panie dzieci twoje”, oraz uznaniem swoich grzechów: „ Wielkie przed tobą są występy moje”, a kończy błaganiem o litość: „Użyj dziś panie nade mną litości”.

Kochanowski odwołuje swo­je bluźnierstwa, odżegnując się od sporu z Bogiem. Tren XIX albo Sen jest próbą uzdrowienia się, pocieszenia, odbudowania dążenia do uspokojenia . Pojawia się tu wiele pocieszeń zgodnie z antyczną konwencją, a więc po pierwsze refleksja o zbawczym działaniu czasu, które daje uwolnienie od cier­pie­nia, przywrócona wiara w życie pozagrobowe (śpiącemu poecie ukazuje się matka z Urszulką). Trzecia refleksja, której źródłem jest stwierdzenie: „wspólnej doli człowieczej”, pewnej powszechności praw ludzkiej egzystencji. Tren XIX przywraca znaczenie rozumowi , Potwierdza wartość zdo­by­tej mądrości, wartość cnoty.

Tren zamyka bardzo istotne dla nowej filozofii stwierdzenie o konie­czności przygotowania się na „ oboje fortunę” i zarazem zawarta jest tutaj praktyczna wska­zówka jak w świecie podległym Fortunie postępować. Udziela nauki: „ Tego się synu trzy­maj, a ludzkie przygody ludzkie noś. / Jeden jest pan smutku i nagrody.” Tak więc w tej nauce za­warty jest nakaz znoszenia ludzkiej doli po ludzku, z godnością, ze zrozumieniem, że ludzką rze­czą jest i radość i cierpienie. Nakaz ten jest zarazem odwrotnością formuły wyrażonej w pieś­niach: „Na szczęście wszelakie, serce ma być jednakie”. Kochanowski wbrew Cyceronowi przy­znaje prawo do płaczu i rozpaczy. W trenach rozwinął się nurt człowieka, wyjątkowo obe­cny w twórczości Jana Kochanowskiego.

Zostaje zdegradowany przez cierpienie i staje się jed­nym z wielu. A zarazem degradacja człowieka wyjątkowego prowadzi poetę do odzyskania przez niego pełni człowieczeństwa.

Do góry