Ocena brak

Dominikana

Autor /Cyprian Dodano /23.09.2011

Wystarczy jedna wizyta w Dominikanie, by bez trudu stwierdzić, że Kolumb i jego towarzysze odkrywając wyspę stanęli u wrót raju. Tym bardziej, że przybyli tu w grudniu, a więc już po porze deszczowej, w okresie, który dziś nazwalibyśmy "pełnia sezonu turystycznego". Piaszczyste plaże z gajami kokosowymi, rosnące wzdłuż wybrzeża zielone mangowce, drzewa korkowe i cynamonowe, tropikalne krzewy, kwiaty - a wokół tego dostatku lazurowe morze.

W dodatku wspaniałe okno na Jamajkę, Kubę. Wyspy Bahama. Ot, uczta dla oka i szansa dla turystyki. Szansa ta zresztą została w pełni wykorzystana. Bavaro, Costa del Coco, Punta Cana Boca Chica. Juan Dolio, Wybrzeże Bursztynowe wypełnione są po brzegi hotelami i centrami turystycznymi. Usługi tu świadczone utrzymane są na najwyższym, światowym poziomie. Właściciele kurortów zadbali o ten największy komfort, jakim jest kontakt z dobrodziejstwami natury. Architektura kompleksów hotelowych nawiązuje do stylu kolonialnego, przypomina hiszpańskie hacjendy, budowane w tropikalnych ogrodach, tuż przy plaży Hotelowi goście mogą bez przeszkód korzystać z rozmaitych przywilejów i z dodatkowych usług. Niebanalnym przywilejem jest możliwość korzystania z doskonałej kuchni, oczywiście dostosowanej do klasycznych i oryginalnych gustów smakoszy.

Dodatkowo, jeśli komuś zamarzy się romantyczny wieczór z dala od zgiełku barów, może zarezerwować za pośrednictwem hotelowej recepcji stolik w restauracji (np. włoskiej) i bez dodatkowych opłat zjeść kolację a la carte. Wszędobylskie bary oferują nieskończona listę wybornych trunków i napojów ze słynnym, miejscowym rumem. Nie dość na tym. Po przedpołudniowej rozpuście na plaży każdy może udać się na sjestę lub skorzystać z propozycji przygotowanych przez hotelowych animatorów. Dotyczą one głównie aktywnego, sportowego wypoczynku oraz zabawy. Najpierw więc trzeba się zmęczyć wodnym aerobikiem, by wieczorem odkupić to zmęczenie nauką tańca marenge. Wieczorne spotkania folklorystyczne przeciągają się do białego rana. Sama radość - to kwintesencja karaibskiego stylu życia.

Jedynym sposobem, aby uciec choć na chwilę od tych wszystkich uciech, jest wycieczka po wyspie. Położona na i niej Dominikana obejmuje 1560 km wybrzeża, z czego prawie 1/3 udostępniono turystom. W drodze ze stolicy - Santo Domingo - na pomoc rozciąga się wschodnia część malowniczych gór - Cordillera Central. których najwyższy szczyt, Duarte, wznosi się na 3175 m n.p.m. Jadac ze stolicy na zachód nie można ominąć parku narodowego z wielkim rezerwatem krokodyli, flamingów i gatunków iguany Ponad 30 m n. p. m. położone jest słone jezioro Enriquillo. Natomiast unikalne rysunki Arawaków można obejrzeć w jaskiniach w pomocnym parku Los Haitises.

Stolica Dominikany to pierwsze miasto Ameryki. Jej powstanie datuje się na 1496 r., dlatego też obfituje w bezcenne zabytki. W dzielnicy kolonialnej Żona Colonial stoi najstarsza katedra obu Ameryk - Santa Maria la Menor (Primada de America). Stare miasto rozciąga się wzdłuż rzeki Rio Ozama. Znajdują się tu mury obronne, fort, szpital i centrum handlowe La Atarozana. W XVI w. Santo Domingo słynęło nie tylko jako ośrodek handlu, ale również jako wielki salon towarzyski. Tutaj bowiem przyjeżdżali młodzi poszukiwacze złota, stawy i przygody. Stąd wyruszył słynny Cortez, by podbić Meksyk, Pizarro do Peru, Balboa, by odkryć Pacyfik i Heredia, by założyć Kartagenę. Po tych czasach turystom pozostały klejnoty, kolekcje obrazów, mebli, sprzętów codziennego użytku. W 500 lat po odkryciu Ameryki zbudowano w Santo Domingo Muzeum Kolumba - budowlę z betonu i białego marmuru, w kształcie krzyża o długości 244 m. Jest to swoista "latarnia morska" dla wszystkich podróżników przybywających do miasta. Na jej dachu zamontowano 146 reflektorów błyszczących każdej nocy.

Będąc w Dominikanie, nie można więc nie zobaczyć tego jedynego w swoim rodzaju miasta. A potem znowu wrócić na wybrzeże do zabawy, rumu i tańca marenge.

Podobne prace

Do góry