Ocena brak

Dobra generujące nierówności społeczne

Autor /John Dodano /29.07.2011

Cóż to są cenione społecznie dobra? Ano takie, których ludzie pragną, które zaspokajają jakieś ich ważne potrzeby czy aspiracje, przynoszą im satysfakcje.

A poza tym, których zdobycie nie jest całkowicie bezproblemowe, nie ma ich bowiem dość dla wszystkich chętnych. Inaczej mówiąc, są to dobra powszechnie upragnione, których zasób jest ograniczony. Trzy rodzaje takich dóbr są najważniejsze: bogactwo, władza i prestiż.

Posiadanie dóbr materialnych (bogactwa) jest upragnione po pierwsze dlatego, że są one niezbędne do zaspokojenia elementarnych i uniwersalnych wymogów życiowych - pożywienia, ubrania, schronienia itp., czyli mają wartość naturalną, a po drugie dlatego, że wymaga ich posiadania kultura, definiując pewne obiekty jako pożądane, a więc nadając im wartość kulturową. Kultura może także zdefiniować samo posiadanie jako wartość autonomiczną, bez względu na użytek czyniony z posiadanych przedmiotów. To, że trzeba się ubrać, stanowi potrzebę naturalną, to, że trzeba się ubrać u Giorgio Armanie-go, stanowi potrzebę kulturową, a to, że trzeba mieć w szafie kilkanaście garniturów, których się w ogóle nie nosi, stanowi kulturową fetyszyzację samego posiadania. Społeczeństwa współczesne, przeniknięte ideologią konsumpcjo-nizmu, ilustrują dobrze tę kulturowo wytworzoną presję posiadania. Wartość dóbr materialnych polega także na tym, że pomagają one zdobyć inne cenione przez ludzi wartości - także panowanie nad innymi czy sławę. Jak powiadają cynicy, kupić można wszystko, jest tylko kwestia ceny.

Dobra materialne są ograniczone w swoim zasobie albo, jak powiadają ekonomiści, stanowią „dobra rzadkie" nie tylko dlatego, że nigdy nie ma ich dość dla wszystkich, ale przede wszystkim dlatego, że w miarę zaspokajania potrzeb kultura dyktuje ludziom coraz to wyższe aspiracje, aż po ową nigdy nie nasyconą autonomiczną aspirację posiadania. Dobra materialne są nie tylko ograniczone w sensie absolutnym, bo jest ich skończona ilość, ale przede wszystkim w sensie relatywnym, w stosunku do stale rosnącego na nie zapotrzebowania. Zasób tego, co ludziom dostępne, nigdy nie nadąża za tym, czego by chcieli. Gdy ludzie zaspokoją nawet swoje elementarne potrzeby materialne, to na to miejsce zaraz pojawiają się inne aspiracje, wyższe dążenia. To jest zapewne jakaś cecha samej natury ludzkiej, że ludzie nigdy nie są do końca zaspokojeni, że zawsze dążą do posiadania więcej niż mają. Niektórzy sądzą, że w tym właśnie kryje się tajemnica nieustannej dynamiki i ekspansji gatunku ludzkiego, inni krzywią się na ludzką obsesję posiadania.

Drugim dobrem powszechnie cenionym jest władza, panowanie, wpływ na innych ludzi. Po co to jest ludziom potrzebne? Częściowo z przyczyn autote-licznych: posiadanie władzy daje poczucie siły, przewagi, potęgi, znaczenia. Daje także poczucie bezpieczeństwa. Ale co ważniejsze, z przyczyn instrumentalnych: władza jest wymienialna na inne dobra, przede wszystkim ekonomiczne, przynosi lepsze szansę dostępu do tych rzadkich dóbr materialnych, tak przez ludzi cenionych - przez wyższe zarobki, łatwiejsze możliwości manipulacji, lepsze informacje, kontakty osobiste, a także możliwości szantażu czy korupcji.

Władza po prostu na ogół przynosi korzyści. Im bardziej absolutna, im mniej kontrolowalna, tym łatwiej jest wymienialna na pieniądze. Skrajnym i najbardziej widowiskowym dowodem są losy różnych dyktatorów, których konta bankowe w Szwajcarii, odkrywane na ogół dopiero wtedy, gdy tracą władzę, sięgają miliardów dolarów i rzadko już wracają do ograbionych społeczeństw. Niedawno okazało się, że prezydent Filipin Estrada w ciągu zaledwie dwóch lat, zanim został obalony, zdołał odłożyć osiemdziesiąt milionów dolarów. Władcy dożywotni, spotykani jeszcze tu i ówdzie w świecie, mają możliwości znacznie większe.

Władza z samej swojej definicji jest dobrem rzadkim, może istnieć jedynie wtedy, gdy mają ją tylko niektórzy wobec tych, którzy władzy są pozbawieni. Muszą być ci, którzy rządzą, i ci, którzy są rządzeni, ci, którzy wydają rozkazy, i ci, którzy słuchają rozkazów, ci, którzy mają wpływ, i ci, którzy ulegają wpływom innych. Cały sens, cała wartość tego dobra bierze się stąd, że nie mają do niego dostępu wszyscy. Władzę ma się nad kimś, w stosunku do kogoś innego. Gdyby wszyscy mieli władzę, władza z samej definicji nie istniałaby.

Trzecie dobro, które ludzie również powszechnie sobie cenią i które jest także dobrem rzadkim, to prestiż - szacunek, uznanie społeczne, akceptacja, aplauz, sława. Ludzie przywiązują do tego wagę z dwóch powodów. Pierwszy wiąże się z przedstawioną wcześniej koncepcją jaźni odzwierciedlonej. Ludzie wyrabiają sobie mniemanie o sobie, patrząc na to, jak cenią ich inni. Podwyższanie samooceny daje satysfakcje autoteliczne. Dlatego ludziom sprawia przyjemność, gdy inni ich chwalą, oklaskują, wiwatują, rzucają kwiaty, mdleją z zachwytu.

Ale prestiż ma też walor instrumentalny, jest dobrem wymienialnym na inne. Reputacja przekłada się na szansę znalezienia dobrej pracy i wyższe zarobki. Sława pozwala wybitnym sportowcom lub aktorom dyktować wysokość gaży czy zawierać intratne kontrakty reklamowe, wybitnym pisarzom -uzyskiwać wielkie honoraria, noblistom negocjować pensję w uniwersytetach, w których pracują. Prestiż jest też wymienialny na władzę. Dlatego tak bardzo dbają o prestiż, akceptację czy zaufanie społeczne politycy, zwłaszcza w systemie demokratycznym, gdzie muszą od czasu do czasu wygrać wybory, czyli przejrzeć się w owym zwierciadle społecznego uznania.

Prestiż to także dobro rzadkie, ponieważ sama idea prestiżu opiera się na tym, że niektórzy są postrzegani jako lepsi, wyżej oceniani od innych. Gdyby wszyscy byli sławni, to nie byłby sławny nikt. Prestiż ma dla ludzi wartość dlatego, że są idole i są przeciętni, są wielcy słynni muzycy, śpiewacy, zespoły rockowe i takie, które grają w remizach strażackich i w gospodach, są znani uczeni o światowej renomie i wykładowcy prowincjonalnych szkół, wybitni politycy i mierni biurokraci.

Te trzy dobra - bogactwo, władza i prestiż - dzielą ludzi najbardziej, są najważniejsze przy generowaniu nierówności społecznych. Ale ludzie cenią sobie jeszcze inne wartości, które są w społeczeństwie nierówno rozdzielone. Jednym z nich jest wykształcenie. Wartość wykształcenia też wynika z podwójnych okoliczności. Po pierwsze, z satysfakcji autotelicznych, jakie daje wiedza zaspokajająca typowy dla ludzi impuls ciekawości. Ale po drugie, wykształcenie ma istotną wartość instrumentalną, pomocniczą w stosunku do wszystkich trzech wartości podstawowych. Wykształcenie jest w nowoczesnym społeczeństwie jednym z najważniejszych i uznanych społecznie mechanizmów awansu majątkowego: uzyskania lepszej pracy, lepszych zarobków, wyższego standardu życiowego.

Wykształcenie istotnie pomaga w uzyskaniu władzy (choć oczywiście nie jest warunkiem ani jedynym, ani niezbędnym). W teorii przywództwa wskazuje się na jego ważną odmianę - „władzę eksperta" (expert power). Posiadanie specjalistycznej wiedzy, pełniejszej od innych informacji, lepszej orientacji w sprawach istotnych dla zbiorowości, stanowi jedno z kryteriów przy wyłanianiu przywódców, a także istotny czynnik legitymizujący władzę uzyskaną. Pozwala zdobywać i utrzymywać wpływy, manipulować podległymi władzy, prowadzić efektywną politykę. Wśród znanych postaci w polityce były takie, które wyróżniały się wyjątkowo wysokim wykształceniem ekonomicznym, politologicznym czy prawniczym: niemiecki kanclerz Erhard, brytyjski premier Wilson, francuski prezydent Giscard d'Estaing, prezydent Clinton. Jeszcze częściej wybitnych ekspertów spotkać można na niższych, operacyjnych szczeblach władzy.

Nie przypadkiem spora liczba ministrów we współczesnych rządach nosi tytuły profesorskie. Wykształcenie - zwłaszcza jeśli rozumiemy je szeroko, nie tylko jako formalną edukację „książkową", ale trening umiejętności praktycznych - jest kluczowym warunkiem zdobycia prestiżu i sławy. Bardzo rzadko pojawiają się talenty całkowicie samorodne, genialność wrodzona. Ale nawet wtedy, aby zdobyć widoczność i uznanie społeczne za wybitne osiągnięcia, potrzebne jest na ogół mozolne kultywowanie zdolności: wiele lat uczenia się w przypadku uczonego, długie studia i jeszcze dłuższa praktyka w przypadku uznanego lekarza czy adwokata, lata terminowania w przypadku sławnego pianisty czy śpiewaka operowego, niekończący się trening wybitnego sportowca itp.

Co jest w tym przypadku ograniczone i rzadkie? Urządzenia, organizacje, instytucje kształceniowe, dające dostęp do wiedzy i umiejętności. Szkoły i uniwersytety, biblioteki i księgarnie, laboratoria i aplikacje adwokackie, ośrodki treningowe i siłownie, baseny i bieżnie. Ograniczenia dotyczą także indywidualnych możliwości psychicznych i fizycznych, zasobów motywacji i energii, które pozwalają jednostce przyswoić czy wykorzystać tylko minimalny fragment z tej puli wiedzy i umiejętności, jaka jest potencjalnie obecna w danym społeczeństwie, w danej epoce. Motywacje i mobilizacja do zdobywania wykształcenia to jednak nie tylko sprawa indywidualna; są one też przedmiotem regulacji kulturowej.

Różne społeczności różnią się akcentem kładzionym na wykształcenie jako wartość, naciskiem na uczenie się, czytanie, kontakt z książką, chodzenie do teatru, zwiedzanie muzeów itp. Jest to istotny aspekt fenomenu, który francuski socjolog Pierre Bourdieu określa jako „kapitał kulturowy"1, i który w różnym stopniu nabywają członkowie różnych grup. Porównajmy pod tym względem zamieszkałą w niewielkiej wiosce rodzinę rolnika i zamieszkałą w wielkim mieście rodzinę lekarską, adwokacką czy profesorską.

Dobrem powszechnie pożądanym jest także zdrowie i sprawność fizyczna. W oczywistym sensie jest to wartość autoteliczna: dobre samopoczucie jest źródłem bardzo silnej samoistnej satysfakcji. Ale jest to także warunek sine qua non wszystkich pozostałych wartości: bogactwa, władzy, prestiżu i wykształcenia. Na ogół choroba lub niesprawność uniemożliwiają osiągnięcie tych dóbr, a w każdym razie ich skonsumowanie czy wykorzystanie. Podobnie jak w przypadku wykształcenia, tym, co tutaj ograniczone i rzadkie, są urządzenia, organizacje czy instytucje służące ochronie i pielęgnowaniu zdrowia: szpitale i przychodnie, apteki i ośrodki rehabilitacyjne, centra profilaktyki, masowego sportu i rekreacji. Istotnie zróżnicowana jest zdrowotność warunków pracy czy zamieszkania.

A wreszcie społeczności i grupy kładą różny kulturowy nacisk na podtrzymywanie sprawności i zdrowia: ćwiczenia fizyczne, prawidłowe odżywianie, badania okresowe, zdrowy tryb życia, higienę i czystość, warunki środowiska itp. Jest to jeden z sensów tego, co nazywamy poziomem kultury fizycznej danej zbiorowości. Na przykład, bardzo wyróżnia się pod tym względem kultura amerykańska, a w stopniu skrajnym społeczność Kalifornii. Podobny akcent napotkamy w krajach skandynawskich. Parafrazując Bourdieu, można by mówić o kapitale kultury fizycznej w danej grupie.

Podobne prace

Do góry