Ocena brak

Do Apollina

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Wiersz Do Apollina, opublikowany w debiutanckim tomie Struna światła (1956), przywołuje znaną z mitologii postać boga o wspaniałej urodzie, pana słońca, patrona wieszczów, śpiewaków i poetów, udzielającego daru jasnowidzenia, bezwzględnego w utrwalaniu opinii o własnej doskonałości (muzyczny pojedynek z Marsjaszem). Podmiot liryczny daleki jest jednak od uznania wielkości Apollina. Nie składa hołdów, nie ulega wdziękom ani talentom bożka. Podejmuje krytyczną refleksję nad tym, co pozostało po dawnej wizji Apollina, utrwalonej w szkolnych stereotypowych opiniach. Kultura współczesna daleka jest od doskonałości, nie ma w niej spójności, harmonii, zasady porządkującej, która wynikałaby z poczucia ładu świata. Rzeczywistość przeczy ideałom. Literatura nie potrafi odzwierciedlić znaków swojego czasu, nie formułuje wskazówek na przyszłość.

Wiersz ma nieregularną budowę (zróżnicowana wielkość poszczególnych cząstek, wiersz wolny, biały – czyli bezrymowy). Składa się z dwu części, w których można wyróżnić fragmenty o różnej liczbie wersów (od 2 do 5). W pierwszej zawarty jest opis ka­miennego posągu boga. Ożywiony Apollo ukazany jest z wyraźnej perspektywy czasowej – świadczą o tym formy czasu przeszłego: szedł, oddychał, lirę podnosił. Szum jego szat, laurowy cień, zasłuchanie we własną pieśń, zapatrzenie w siebie a przy tym jego „kamienność” – konstruują postać wyniosłą, dumną, wyjątkową a zarazem egoistycznie zamkniętą, niedostępną. Podmiot ujawnia swój odbiór Apollina: zmyślałem twoje palce / wierzyłem twoim oczom. Relacja utrzymana jest w czasie przeszłym – a więc teraz już nie wierzy. Zmienił swój pogląd. Kategoryczny ton żądania: oddaj mi / młody krzyk / wyciągnięte ręce / i głowę moją / w ogromnym pióro­puszu zachwytu / oddaj moją nadzieję, nie wywołuje oczekiwanej reakcji – zastygły w kamiennej pozie bóg milczy.

Drugą część wiersza rozpoczynają uwagi w czasie przyszłym i te­raźniejszym – o wyławianiu z pamięci faktów przeczących doskonałości. Apollo przyjmuje we śnie twarz poległego Persa. Poezja rozminęła się z rzeczywistością. Pomyślne wróżby nie spełniły się (Apollo – bóg wyroczni i wróżb). Podmiot wraca do przeszłości: przy­wołuje obraz pożaru miasta, poległych bohaterów, ocalenie niegod­nych. Nie ma miejsca na nadzieję, optymizm, doskonałość. Posąg Apollina – bez dłoni, kaleki – teraz zupełnie się gdzieś rozpłynął: pozostał tylko pusty cokół – / ślad dłoni szukającej kształtu.

Biel źrenic Apollina sugeruje ich kamienną matowość, brak życia i światła, które rozjaśniałoby mroki ludzkiej egzystencji doskonałością sztuki, pięknem. Bóg słońca stał się zimnym, poobijanym posągiem i niczym więcej. Kojarzona z nim idea doskonałości i harmonii jest dla podmiotu już tylko znakiem młodości – pełnej nadziei i marzeń, ale bezpowrotnie utraconej. Obraz wojennej pożogi i pamięć poległych (doświadczenia będące udziałem poety) bezwzględnie weryfikują dawne szkolne prawdy. Ich znakiem w wierszu jest martwota posągu (ożywionego niegdyś, w odległej przeszłości). Postawa Apollina nie imponuje, nie zachwyca, nie budzi respektu ani nadziei. Jest zupełnie sprzeczna z życiowym doświadczeniem człowieka, który widział pot­worne efekty wojny. Jakże odnaleźć tu piękno, harmonię czy choćby równowagę między złem a dobrem?

Niepokojący ton utworu wspiera nieregularna struktura i zachwia­nie rytmu wprowadzone przez wiersz wolny. Na poziomie graficznego i językowego ukształtowania tekstu również nie ma gładkości, melodyjności i spokoju. Próba łączenia czasów, jaką podjął podmiot, nie powiodła się – współczesnego świata nie można przymierzać do symboliki antycznej, kojarzonej z postacią boga słońca. Czy w tej sytuacji antyk może nadal uchodzić za źródło uniwersalnych prawd i postaw? Czy stanowi jakikolwiek punkt odniesienia dla tych, którzy rozniecili i oglądali pożary miast?

 

Podobne prace

Do góry