Ocena brak

Determinacja strukturalna a morfogeneza

Autor /Rick Dodano /29.07.2011

Badania, w których struktury społeczne traktowane były jako dane (zmienne niezależne, wyjaśniające), a tym, co problematyczne, były ludzkie działania (traktowane jako zmienne zależne, wyjaśniane) - stanowiły przez długi czas standardowy sposób uprawiania socjologii. Starano się wyjaśnić, zinterpretować, zrozumieć ludzką aktywność przez odwołanie się do ram strukturalnych, kontekstu organizacyjnego, sytuacji, w których ludzie się znaleźli. Prekursorem takiego podejścia był francuski socjolog Emile Durkheim; znajdował tu wyraz jego antypsychologizm i akcent na nieredukowalne do poziomu jednostek fakty społeczne sui generis. Stąd można taką orientację badawczą określić jako perspektywę durkheimowską.

Na przykład na pytanie, dlaczego niektórzy ludzie popełniają przestępstwa, odpowiadano: bo pochodzą ze środowisk nędzy i bezrobocia (a więc odwoływano się do struktury interesów). Na pytanie, dlaczego w wielkich miastach ludzie częściej pozwalają sobie na różne dewiacje (odstępstwa od zwyczajów i obyczajów), odpowiadano: bo są anonimowi, bardziej izolowani od innych, mniej poddani obserwacji i naciskom sąsiadów (a więc odwoływano się do struktury interakcyjnej, odróżniającej miasto od wsi). Na pytanie, skąd ciągle w Polsce bierze się antysemityzm, odpowiadano: ze złych tradycji dwudziestolecia międzywojennego (a więc odwoływano się do utrwalonej, inercyjnej struktury idealnej, stereotypów etnicznych). Na pytanie, czemu w Polsce ludzie pracują mniej zdyscyplinowanie i wydajnie niż gdzie indziej, wskazywano brak rozwiniętego etosu pracy (a więc odwoływano się do struktury normatywnej i jej patologii).

Dopiero stosunkowo niedawno zwrócono uwagę na fakt, że same struktury, w ramach których ludzie działają, nie wzięły się znikąd, lecz są utrwalonym efektem ludzkich działań podejmowanych wcześniej (przez innych ludzi), reprodukowanym nieustannie i modyfikowanym przez ludzi działających obecnie. Żeby nawiązać do tych samych przykładów, nierówność społeczna i bieda nie powstały same, lecz jakoś się wytworzyły w wielopokoleniowym procesie bogacenia jednych i ubożenia drugich; wielkie metropolie miejskie z ich anonimowością i izolacją społeczną nie są zrządzeniem losu, lecz zostały zaprojektowane, zbudowane i zasiedlone przez ludzi; tradycja antysemityzmu nie jest odwieczna, lecz została przez kogoś kiedyś wymyślona, sformułowana, wylan-sowana i utrwalona; zanik etosu pracy to nie dopust Boży, lecz rezultat pewnych skumulowanych praktyk społecznych, w których praca była marnie opłacaną, źle zorganizowaną i pozbawioną wartościowych efektów codzienną udręką. Przykłady można by mnożyć. Prekursorem takiego odwrotnego podejścia, w którym nie pytamy już, jak ludzie są kształtowani przez struktury, lecz raczę') - jak ludzkie działania struktury wytwarzają, był Max Weber, który w swoim klasycznym dziele Etyka protestancka i duch kapitalizmu pokazywał, w jaki sposób rozproszone działania tysięcy przedsiębiorców stworzyły ten ogromnie złożony system organizacyjny z niezmiernie rozbudowaną strukturą, który nazywamy kapitalizmem. Stąd można mówić o perspektywie weberowskiej.

Dziś socjologowie określają pytanie o sposób wytwarzania się, wyłaniania się struktur jako problem morfogenezy. To, co dotąd było traktowane jako dane, stało się problematyczne; zapytano o to, skąd się bierze, jak powstało, jak się zrodziło. Szukając wyjaśnienia rozmaitych struktur, odwołano się do działań ludzkich, czyniąc z nich z kolei zmienne niezależne, wyjaśniające. Sprawą kluczową stało się poszukiwanie procesów i mechanizmów pośredniczących niejako w drugą stronę, nie od struktur do działań (jak dzieje się w przypadku determinacji strukturalnej), lecz od działań do struktur (jak dzieje się w przypadku determinacji morfogenetycznej).

Podobne prace

Do góry