Ocena brak

DEMOKRYT I ATOMIŚCI

Autor /Mati123 Dodano /30.05.2011

Ostatnim i najdojrzalszym tworem, jaki w swym nieustannym rozwoju wydała wczesna grecka filozofia przyrody, był atomizm. Był on główną w starożytności postacią materialistycznego poglądu na świat. Zapoczątkowany został przez Leucypa w połowie V wieku; natomiast rozwinięcie i wykończenie otrzymał dopiero w następnym pokoleniu po Demokrycie, już na progu IV w.

TWÓRCY ATOMIZMU. System atomizmu powstał dzięki dwom ludziom. Rozgra­niczenie ich udziału jest trudne: Demokryt był uczniem Leucypa - ale potężna postać ucznia przysłoniła nauczyciela i pierwotnego twórcę systemu. Zasadniczy zrąb atomistycznej teorii, jej główne pojęcia i tezy były stworzone, jak się zdaje, przez Leucypa; Demokryt natomiast rozbudował teorię i powiązał z doświadczeniem. Leucyp żył współ­cześnie z Empedoklesem i Anaksagorasem; pierwotny atomizm stanowił zjawisko równo­ległe z ich teoriami. Musiał być daleko bardziej archaiczny od teorii sformułowanej przez Demokryta. Działalność Demokryta przypadała już na okres sofistyki i humanizmu ateń­skiego. Mógł tedy uwzględniać nowe zainteresowania i korzystać z nowych poglądów; system jego mógł już mierzyć się z klasycznymi systemami Grecji. Nauka atomistów przekazana została prawie wyłącznie w jego sformułowaniu.

DEMOKRYT Z ABDERY żył w granicach między 460 a 360 r. W Abderze uczył się od Leucypa; poza tym kształcił się w długich podróżach. Ciche i nauce oddane życie spędził w rodzinnym mieście, z dala od publicznego i ruchliwego życia, jakie wiedli współcześni mu filozofowie-sofiści w Atenach. Zresztą zawitał jakoby do Aten, ale nie znalazł tam uznania. O jego charakterze chodziły w starożytności sprzeczne wieści: dla pogodne­go zapewne usposobienia otrzymał przezwisko „śmiejącego się filozofa". Był wybitnym uczonym o olbrzymim zakresie wiedzy. Sześćdziesiąt jego dzieł Trasyllos ułożył za pano­wania Tyberiusza w piętnaście tetralogii. Wszystkie te dzieła zaginęły. Były między nimi pisma etyczne, była teoria wszechświata, traktaty o planetach, o przyrodzie, o naturze człowieka, o duszy, o kształtach, o barwach, o obrazach, traktat logiczny, czyli kanon, rozprawa o dźwiękach, o ogniu, o zarodkach, o kamieniach, traktaty geometryczne i aryt­metyczne, astronomia, uranografia, geografia, pisma o rytmach i harmonii, o poezji, o piękności wyrazów, o dźwięcznych i niedźwięcznych wyrazach, pisma gramatyczne, m.in. o czasownikach, pisma techniczne, medyczne, agronomiczne, hodowlane, strate­giczne. Niektóre z tych tematów były zapewne opracowane przez Demokryta po raz pierwszy. Był człowiekiem o wyjątkowej wszechstronności naukowej; w następnych gene­racjach dokonała się już specjalizacja naukowa, a szczególniej oddzielenie pracy filozo­ficznej od pracy na polu nauk specjalnych. Filozoficznie najważniejsze z jego pism były, jak się zdaje. Z dzieła przezeń dokonanego widać, iż był umysłem myślącym konkretnie i plastycznie, wybierającym zawsze teorię możliwie najprostszą i najnaturalniejszą.

POPRZEDNICY DEMOKRYTA. Dojrzały Demokrytejski system atomizmu miał poprzednika przede wszystkim w Leucypie. O jego życiu i dziełach brak pewnych wiadomości; brakło ich już nawet w starożytności, i to tak dalece, że wówczas pojawiły się - niewątpliwie niesłuszne - podejrzenia, iż był postacią mityczną. Skąd pochodził, nie wiadomo, natomiast jest prawdopodobne, iż mieszkał w Abderze i kierował tam szkołą. Poglądy jego wywodziły się, jak u Empedoklesa i Anaksagorasa, z połączenia starojońskiej filozofii przyrody z nauką eleatów. Jest prawdopodobne, że to on wystąpił pierwszy i pociągnął za sobą Empedoklesa i Anaksagorasa.

Demokryt oparł się zasadniczo na Leucypie, ale poza tym uwzględniał wszystkie do­nioślejsze doktryny, jakie wypłynęły w filozofii jego czasów. Widać w jego poglądach reakcję na relatywizm sofisty Protagorasa, z którym spotykał się w Abderze. W matema­tycznym traktowaniu przyrody musiała dokonywać się wymiana wpływów między nim a pitagorejczykami. Są nawet poszlaki, iż korzystał z mądrości Wschodu, z którą za­poznał się w podróżach.

POGLĄDY. 1. atomistyczna teoria materii. Atomiści nawiązali do teorii Parmenidesa o niezmienności bytu, ale doszli do innych niż on wyników. Nie uważali bowiem za możliwe, by teoria bytu mogła być niezgodna ze zjawiskami. Do eleackiego postulatu bez sprzeczność i dodali drugi zasadniczy dla nauki postulat: zgodności z doświad­czeniem. Przez to dopiero, jak mówi Arystoteles, umożliwili fizykę; stworzyli podstawę do nauki, pojętej jako teoria wyjaśniana przez zasady, a sprawdzana przez doświadcze­nie.

Takie stanowisko metodyczne doprowadziło ich do poglądu, że materia składa się z atomów (arofia). Te stanowiły w ich systemie odpowiednik żywiołów Empedoklesa i zarodków Anaksagorasa. Są to - jak sam grecki termin mówi - cząstki niepodzielne, które, w myśl uwag eleatów, są niezmienne, ale które poruszając się w przestrzeni wytwa­rzają zmienny, coraz to nowy układ świata. Legenda powiada, że widok pyłków, drgających w kolumnie światła, podsunął Leucypowi pomysł atomistycznego ustroju materii.

Starożytna teoria atomów miała cztery zasadnicze tezy:

a) Cała przyroda składa się jedynie z mnogości atomów, czyli niepodzielnych cząsteczek. Z nich złożone są wszystkie znajdujące się w przyrodzie ciała.

b) Atomy posiadają wyłącznie ilościowe własności, a nie posiadają jakościowych. Własności odróżniające jedne atomy od drugich są tylko trojakie: kształt, położenie i porządek; Arystoteles ilustrował je przez zestawienie liter. Te nieliczne, a wyłącznie geometryczne własności atomów tłumaczą wszelkie włas­ności ciał złożonych.

c) Ponadto powszechną własnością atomów jest ruch. Jest równie odwieczny jak same atomy, nie potrzebował im być nadawany przez jakiś czynnik zewnętrzny. Polega on je­dynie na zmianie miejsca w przestrzeni. Stanowi jedyną postać przemiany, jakiej podlegają atomy.

d) Atomy znajdują się i poruszają w próżni. Próżnia istnieje wbrew dawniejszym filo­zofom, a zwłaszcza eleatom, którzy odrzucali ją jako niebyt. Istnieje, bo jest niezbędna dla wytłumaczenia zjawisk, mianowicie ruchu; jakże bowiem mogłyby się poruszać atomy, jeśliby nie było pustego miejsca, gdzie by mogły się usunąć; tłumaczy ona również wzrasta­nie i zmniejszanie się przedmiotów, a także różny stopień oporu, jaki przedmioty stawiają. Z tych względów istnienie próżni było dla atomistów równie pewne jak istnienie atomów. „Naprawdę istnieją tylko atomy i próżnia", wedle słów Demokryta. Nazywając atomy bytem, a próżnię niebytem, Demokryt mógł wypowiadać paradoksalną tezę: „Byt nie bardziej istnieje od niebytu". Był to punkt ważny w teorii atomistów; uznając bowiem próżnię, pojmowali materię jako nieciągłą.

Atomiści odbiegali tedy od eleatów, dla których przyroda była a) jednorodna, b) nieruchoma i c) ciągła. Dla nich zaś była różnorodna, ruchoma i nieciągłą. Ale także różnili się od bliższego im Empedoklesa i od Anaksagorasa. Istotna różnica polegała na tym, że dla tych składniki przyrody były między sobą jakościowo różne, dla atomistów zaś ilościowo. Dla atomistów bowiem samymi tylko matematycznymi, geometrycznymi własnościami atom różnił się od atomu. Podjęli się oni sprowadzenia stosunków jakoś­ciowych obserwowanych w przyrodzie do ilościowych. Te zalecają się przez to, iż zdają się być prostsze i zrozumialsze; a gdyby nawet nie były prostsze, to w każdym razie są dokładnie obliczalne i to stanowi ich niewątpliwą wyższość ze stanowiska teorii nau­kowej.

Inna ważna różnica dzieląca atomistów od Anaksagorasa tkwiła w tym, że on uwa­żał materię za podzielną w nieskończoność, oni zaś mniemali, że tak dzielić można tylko próżnię, a materia ma składniki niepodzielne.

Natomiast teoria atomistyczna Demokryta niewiele różni się od nowoczesnej teorii noszącej to samo miano. Różnice polegają na tym jedynie, że a) Demokryt przyjmował, iż rodzaje atomów są w ilości nieograniczonej, podczas gdy nowoczesna teoria sprowadza je do kilkudziesięciu; b) Demokryt nie znał grupy atomów, tj. drobiny (acz mówił już o „atomach podwójnych"), i jego atom spełniał te funkcje, które w nowoczesnej teorii przypadły drobinie; c) Demokryt nie znając prawa ciążenia musiał mechanicznie pojmo­wać łączenie się atomów; jego atomy trzymały się wzajemnie przez różne haki, dziurki, odnogi; d) dla Demokryta atomy były bytem najrealniejszym i przedmiotem najpewniej­szej wiedzy, podczas gdy późniejsza teoria ma je na ogół tylko za hipotezę.

2. subiektywistyczna teoria POSTRZEŻEŃ. Teorię atomów Demokryt uzupełnił przez teorię natury negatywnej: oto atomy posiadają tylko własności matematyczne, nie posiadają natomiast jakości zmysłowych. „Naprawdę istnieją tylko atomy i próżnia, a słodycz i gorycz, ciepło i barwy są subiektywne; mniema się i wyobraża, że istnieją postrzegane własności, tymczasem nie istnieją, a istnieją tylko atomy i próżnia". Demokryt nie posiadał jeszcze wyrazu „subiektywny", a chcąc podkreślić, że jakaś wła­sność nie leży w samej naturze rzeczy, nazywał ją „umowną". Własności zmysłowe były dlań subiektywne, miały jednakże pewną podstawę w układzie atomów: np. białe przedmioty są złożone z gładkich atomów, czarne z szorstkich i nierównych.

Teoria subiektywności jakości zmysłowych była przygotowana przez wcześniejszych filozofów greckich, gdy odróżniali byt od zjawisk i wątpili o pewności postrzeżeń, w szcze­gólności zaś przez młodszych eleatów, którzy stwierdzali względność danych zmysłowych. Wszakże nikt przed Demokrytem nie powziął myśli, że postrzeżenia mogłyby być subiek­tywne. Przeciwnie, wszyscy wcześni myśliciele stali na realistycznym stanowisku, że niepo­dobna myśleć ani postrzegać tego, co nie istnieje. Konsekwencją takiego stanowiska musiał być relatywizm: boć ludzie postrzegają rzeczywistość w różnorodny sposób, postrzeżenia są względne, a skoro postrzega się tylko to, co istnieje, to i sam byt jest względny. Kon­sekwencję tę wyciągnął istotnie sofista Protagoras. Demokryt zaś, nie chcąc godzić się na nią, szukał innego wyjścia. Jedynym wyjściem było: nie przyznawać wszystkim postrzeżeniom obiektywności. Demokryt poszedł tą drogą. Postrzeżenia przestały dlań być obrazem rzeczywistości, zostały tylko stanami umysłu. Był to doniosły moment w rozwoju filozofii: nie tylko już eleaccy dialektycy, ale i empirycznie myślący atomiści przestali pojmować rzeczywistość wedle tego, co o niej mówią zmysły.

U Demokryta teoria subiektywności jakości zmysłowych wystąpiła od razu w skończo­nej postaci i niewiele odbiega od analogicznej teorii nowożytnej.

Postrzeganie, zdyskwalifikowane dla poznawania rzeczywistości, trzeba było zastąpić inną władzą poznawczą. Pozostawał rozum. Demokryt odróżniał dwa rodzaj e wiedz y, „prawdziwą" i „ciemną"; prawdziwa wiedza to ta, której dostar­cza rozum; do ciemnej należy to wszystko, co przynosi wzrok, słuch, powonienie, smak i w ogóle wszelkie zmysły. Świadectwa zmysłów nie odrzucał całkowicie, jak to czynili eleaci, ale podkreślał niejasność ich zeznań, subiektywność ich jakości i próg, którego przekroczyć nie mogą. A właśnie rozum progu nie posiada; gdy czegoś nie możemy wi­dzieć, słyszeć, wąchać, smakować ani dotykać, np. dlatego, że jest zbyt małe, wtedy musi­my zdać się na rozum, który „posiada organ czulszy".

Wytworzył się tedy w filozofii Demokryta szczególny stan rzeczy: głosił hasło doś­wiadczenia, ale krytykował zeznania zmysłów i odwoływał się do rozumu. Pochodziło to stąd, że doświadczenie zmysłowe miał za instancję pobudzającą do badania i spraw­dzającą badanie, ale nie za kierującą badaniem. Jego atomy nie były przedmiotem doświad­czenia, ale tłumaczyły doświadczenie. Łączył tedy empiryzm z racjonalizmem i był pro­totypem tego połączenia, które w dalszym rozwoju filozofii powracało niejednokrotnie, i to w najświetniejszych ogniwach tego rozwoju.

3. program przyczynowej nauki. Atomiści starali się przyczynowo wyjaśniać zja­wiska. Jedyny przechowany fragment Leucypa brzmi: „Nic nie dzieje się bez przyczy­ny, lecz wszystko z jakiejś racji i konieczności". Demokryt miał mówić, że dałby państwo perskie za przyczynowo wyjaśniającą naukę. Przyczyny zaś pojmowali atomiści jako materialne i mechaniczne; np. przyczyny zjawisk astronomicznych, ruchu Słońca, Księ­życa, planet, dopatrywali się w nacisku powietrza wypełniającego wszechświat.

Niemniej spotkał ich jeszcze w starożytności zarzut, że świat „pozostawili przypadkowi". Zarzut ten pochodzi od zwolenników finalizmu. Atomiści istotnie usiłowali nie odwoły­wać się do celów i zjawiska wyjaśniać tylko przyczynami. Wprawdzie pozory prze­mawiają za tym, że świat jest zbudowany celowo: celowy jest deszcz, który pozwala rosnąć roślinom, i celowe są kształty zwierząt. Ale atomiści umieli te pozory celowości wytłu­maczyć przyczynowo. Zeus nie spuszcza deszczu po to, by dać rosnąć roślinom, lecz „z konieczności": bo wyziewy ziemi wznosząc się ochładzają się, ochładzając przemie­niają się w wodę, a woda musi opaść; rośniecie roślin nie jest celem, lecz tylko ubocznym wynikiem tych zdarzeń. Podobnie rzecz ma się z żywymi istotami: otrzymały kształty, jakich wymagała konieczność ich rozwoju, a jeśli są dostosowane do życia i przez to zdają się być zbudowane celowo, to dlatego, że jedynie dostosowane jednostki zachowały się, inne zaś wyginęły.

Zaprzeczali istnieniu jakiejś siły rozumnej, kierującej celowo światem; rozum mieli za doniosłą, ale tylko ludzką władzę, służącą do poznania, a nie za siłę kosmiczną. Poza tym nałożyli na siebie drugie jeszcze ograniczenie: szukali bliższych przyczyn, a nie pytali o pierwszą przyczynę. Anaksagorejskiego pytania, kto na początku nadał ruch materii, nie stawiali wcale. Ze stanowiska metafizyki była to luka w ich systemie; ale właśnie ta luka zbliża ich do prądów przeważających w nowoczesnej nauce.

Z godną uwagi jednolitością, w myśl swego przyczynowego programu, Demokryt traktował zjawiska. Niebo traktował tak samo jak ziemię. Nie uznawał roz­różnienia między naturą ziemską a niebiańską, między sferą ziemską a sferami gwiezd­nymi, rozróżnienia, które grało taką rolę w greckiej myśli przed Demokrytem i po Demokrycie, a przez Arystotelesa zostało tak umocnione, że trzeba było dwudziestu wieków, aby się go wyzbyć. A jednocześnie Demokryt umiał przezwyciężyć myśl o uprzywilejowanym stanowisku Ziemi, która to myśl opanowała pierwotne umysły. Przypuszczał, że Ziemia nie jest jedyną planetą, na której istnieje życie; że może tylko niektóre nie po­siadają warunków potrzebnych do życia: mianowicie ciał płynnych. Sądził, że światów jest nieskończoność, z nich niektóre są w okresie rozwijania się, a inne w stanie ginięcia.

Jednolitość w traktowaniu wszystkich zjawisk Demokryt prowadził jeszcze dalej: dusze traktował tak samo jak ciała. Zjawiska psychiczne traktował tak jak cie­lesne: jako układy i ruchy atomów. Dusza składa się z atomów, tym tylko wyróżniają­cych się, że są szczególnie drobne, regularne i ruchliwe; są to zresztą te same atomy, z któ­rych składa się ogień. Przez oddychanie odnawiamy atomy duszy. Sen i letarg są częścio­wym, a śmierć - zupełnym zaniknięciem atomów duszy. Postrzeganie jest przenikaniem atomów z zewnętrznego świata do organów zmysłowych: dźwięk - to zgęszczone po­wietrze wdzierające się do ucha; obrazy wzrokowe - to cząstki przedmiotów będące ich podobiznami, które odrywają się od przedmiotów i przedostają się do wnętrza oka. W koncepcji postrzegania przez pośrednictwo „podobizn", przewędrowujących od postrzeganego przedmiotu do postrzegającego organu, udoskonalił teorię postrzegania przez „wypływy", którą zapoczątkował Empedokles.

Tak tedy Demokryt osiągnął jednolitą teorię przyrody dzięki temu, że wszystkie zja­wiska traktował równomiernie jako materialne. Za to zyskał sobie miano „ojca materia­lizmu".

Materialistą był niewątpliwie, ale - czy pierwszym? Wszak wcześniejsi filozofowie, nie wyłączając i tych, którzy wierzyli w przetrwanie duszy po śmierci, uważali duszę za cielesną, tej samej natury, co powietrze lub ogień; nawet Anaksagoras nie umiał swego pozaświatowego ducha wyobrazić sobie inaczej niż materialnie. Odróżniano wprawdzie w Grecji duszę i ciało, ale było to tylko rozróżnienie dwóch rodzajów materii. Demokryt był tu nie nowatorem, lecz przedstawicielem tradycji.

A jednak filozofia wcześniejsza całą rzeczywistość traktowała jako materialną, ale znów - materię pojmowała jako uduchowioną. Nie umiała wytłumaczyć świata jako tworu czysto materialnego, potrafił to dopiero Demokryt; na tym polega jego miejsce w dziejach materializmu.

4. etyka. Demokryt wyszedł daleko poza jednostronność wczesnych filozofów Grecji. Zajmował się nie tylko zagadnieniami przyrody, ale traktował w systematyczny sposób o zagadnieniach wartości, zarówno moralnych jak i estetycznych. Prace jego estetyczne zaginęły, ale fragmentów etycznych zachowało się dość, by można było zrekonstruować jego poglądy; a są one ważne jako wyraz poglądów etycznych wczesnej epoki greckiej, która, zajęta badaniem przyrody, mało na ogół wypowiadała się w sprawach specjalnie ludzkich. Siedmiu mędrców otwierało ten wczesny okres, a Demokryt go zamykał. Oni dawali przepisy mądrości życiowej, on zaś już wyodrębnił sprawy ściślej moralne: miano­wicie oddzielał czyny moralne od tych, które są spełniane pod przymusem, pod naciskiem innych lub dla przypodobania się innym. „Nie z bojaźni, lecz z obowiązku należy się

wystrzegać błędów". „Postępowanie moralne polega nie tylko na nieczynieniu zła, gdyż sama chęć uczynienia krzywdy jest niemoralna".

Istotę tej etyki stanowiło: że najwyższym dobrem jest zadowolenie, a środkiem pozyskania go - rozum. Zadowolenie jest to stan harmonii, ciszy, spokoju ducha. Osiąga się go przez umiar, bo nawet rozkosze, jeśli są nadmierne, obracają się w przeciwieństwo rozkoszy, najprzyjemniejsze rzeczy stają się wówczas najmniej przyjemne. Brak zarówno jak nadmiar powodują w duszy wzruszenia, które naruszają spokój ducha.

Kierownikiem postępowania ma być rozum, który powinien panować nad namięt­nościami. Jak w poznaniu tak i w działaniu Demokryt przeciwstawiał zmysłom rozum. W przeciwieństwie do krótkotrwałych rozkoszy zmysłowych „rozkosze umysłowe mają w sobie coś nieśmiertelnego". Etyka Demokryta była tedy eudajmonistyczna i intelektualistyczna. Tak samo jak jego teoria poznania i natury, była dziełem umysłu widzą­cego rzeczy trzeźwo, jasno i plastycznie.

ROLA ATOMISTÓW polegała przede wszystkim na: 1) stworzeniu programu racjonalno-empirycznej i wyłącznie przyczynowej teorii; 2) stworzeniu teorii atomów: teorii prostej, wyjaśniającej ogromną ilość zjawisk, a nad innymi teoriami materii mającej przewagę plastyczności; 3) sformułowaniu teorii subiektywności jakości zmysłowych; wreszcie na 4) zbudowaniu najpełniejszego w całej starożytności systemu filozofii materialistycznej.

WPŁYW DEMOKRYTA I OPOZYCJA PRZECIW NIEMU. Atomizm był najdo­skonalszą teorią, jaką stworzyła pierwsza epoka myśli greckiej, Demokryt zaś był wielkim i wszechstronnym uczonym, którego sławę zaćmił tylko splot niepomyślnych warunków, jak zaginięcie dzieł, nieżyczliwość następnych pokoleń, pojawienie się potem olbrzymich postaci Platona i Arystotelesa. Można przypuścić, że Demokryt ze swym trzeźwym i oświe­conym materializmem był wyrazicielem poglądu na świat panującego w jego czasach w ko­łach greckiej inteligencji. Ale prędko, nawet za jego życia, dokonał się, przynajmniej wśród filozofów, odwrót od jego sposobu myślenia i zwrot w kierunku idealizmu i finalizmu. Ci, co wówczas zajęli to nowe stanowisko, stanowili z natury rzeczy opozycję przeciw Demokrytowi. Platon przemilczał swego materialistycznego rywala i choć znał jego dzieła, nie wspomniał o nim w swych pismach ani razu.

Jednakże nawet w okresie panowania idealizmu Demokryt miał uczniów i zwolenników, dzięki którym poglądy jego przetrwały aż do epoki hellenizmu, kiedy znów szersze znalazły uznanie. Jedna gałąź demokrytejczyków rozwinęła przyrodoznawcze i etyczne składniki w nauce mistrza. Ta, poprzez Nauzyfanesa, prowadziła do Epikura, w którego szkole odrodziła się filozofia Demokryta. Druga znów gałąź rozwinęła motywy krytyczne tkwiące w jego filozofii i dała im, niewątpliwie wbrew zamierzeniom mistrza, zwrot scep­tyczny. Prowadziła ona do Pirrona i szkoły sceptyckiej. Genealogię konstruowano w starożytności w ten sposób: Demokryt, uczeń jego Nessas, Metrodor z Chios, Diogenes ze Smyrny, Anaksarch i wreszcie słuchacz jego, Pirron. Z trzech nowych szkół, które po­wstały w hellenistycznej epoce, dwie tedy, Epikurejska i Pirrońska, wywodziły się od De­mokryta.

Cyceron, który znał dzieła Demokryta, zaliczał go do największych filozofów, na równi z Platonem. Taka ocena zmieniła się dopiero u schyłku starożytności, za cesarzów, w okresie wybujania świadomości religijnej. Wówczas w kołach filozoficznych, wśród neopitagorejczyków i neoplatończyków, mniemano, że prawdziwa filozofia grecka była wyłącznie idealistyczna i wydała tylko trzech wielkich myślicieli: Pitagorasa, Platona i Arystotelesa. Takie pojmowanie schyłek starożytności przekazał średniowieczu i filozofii chrześcijań­skiej. Nic dziwnego, że dzieła Demokryta, napiętnowane i potępione, zaginęły. I jeśli oddziaływał później, to tylko pośrednio przez pisma wiernych mu epikurejczyków.

Podobne prace

Do góry