Ocena brak

Demokratyczny elityzm Schumpetera

Autor /Ted Dodano /15.07.2011

Józef Schumpeter opracował teorię demokratycznego elityzmu, rozpatrywaną w kategoriach rynkowych i ekonomicznych. Demokrację przedstawicielską możemy przedstawić jako rynek. Na tym rynku występują politycy za swoimi programami, wyborcy oraz ich głosy. Zasadą na tym rynku jest sprzedaż przez polityków swoich programów, które są traktowane jako towar. Ci co mają najbardziej atrakcyjne programy wygrywają, a głosują na nich wyborcy występujący w roli kupujący programy za głosy. Pieniądzem są głosy natomiast wybory to transakcja. Wobec tego rynek nie jest wolny a jest rynkiem elit politycznych. Władza musi być sprawowana przez elitę, która jest wykształcona i jest wyspecjalizowana w technice zarządzania.

Uważa on, że rola obywateli w społeczeństwie zostaje ograniczona do popierania, bądź odrzucania coraz to nowych elit (ma to miejsce poprzez wybory). Wybrani ludzie porozumiewają się między sobą, a wyborcy muszą to uszanować. Demokracja to zinstytucjonalizowana walka elit politycznych o uzyskanie poparcia obywateli, a co za tym idzie mandatu na sprawowanie władzy. Partia, która w danej chwili rządzi, nie powinna zapominać, iż w następnych wyborach może nie wejść do parlamentu.

Schumpeter ogłosił w Ameryce pracę Kapitalizm, socjalizm, demokracja, w której dowodził, że klasyczna formuła demokracji już się przeżyła. Nie ma żadnych podstaw, by typowemu wyborcy przypisywać racjonalność i wiedzę choćby o tym, czego sam chce. Trudno też rozstrzygnąć, jakimi motywami i regułami kieruje się w sprawach publicznych. Przeciętny obywatel, gdy staje wobec zagadnień polityki, spada na niższy poziom sprawności umysłowej. Traci zdolność logicznego rozumowania nieobcą mu w sprawach dla niego życiowych. W domu ograniczenia finansowe każą mu przezornie planować wydatki. W sferze polityki często chce osiągnąć sprzeczne cele. Oczekuje na przykład, że państwo zapewni mu stabilną pracę, a zarazem domaga się gospodarczych sukcesów i większej swobody wyboru jako konsument. Wyborcy - pisał Schumpeter - nie tylko są mało racjonalni, ale choćby ze względu na swoją masę mają zmniejszone poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne. Jednostkowa odpowiedzialność rozmywa się. Winni w razie niepowodzeń są zwykle jacyś "oni", elity, inne grupy konkurujące o dobra, masoni. Nigdy sami wyborcy, choćby dokonali najgłupszego z możliwych wyborów. Do tego wszystkiego całkowicie bezzasadne jest oczekiwanie, że to lud sam określi swoje interesy, będzie wiedział, jaka powinna być na przykład polityka zagraniczna państwa. To nie on formułuje programy polityczne i nie on w swej masie bierze odpowiedzialność za państwo, gospodarkę. Tę odpowiedzialność - argumentował Schumpeter - biorą na siebie elity polityczne i partie. Ideał partycypacji obywateli w życiu publicznym, przekonanie, że struktury władzy powinny wyrażać pragnienia ludzi, że sprawy wspólne powinny być wspólnie rozważane - jest doskonale iluzoryczny.

Praktyka pokazuje, że demokracja właściwa masowemu społeczeństwu i psychologii przeciętnego obywatela nie może mieć wiele wspólnego z klasycznymi ideałami demokracji.W takiej sytuacji ma ona przede wszystkim charakter proceduralny. Nie jest istotne, ile osób uczestniczy w wyborach lub czy demokracja służy zaspokojeniu potrzeb wspólnotowych albo poznawczych. Jest to projekt "zimny" pozbawiony odniesień do wartości. Wiarygodność demokracji jest sprawdzana jedynie przez jej zgodność z ustalonymi regułami gry. A pośród nich podstawowe znaczenie ma zasada równości (jeden głos, jeden człowiek) oraz zasada wolności. Swobodę wyboru obywatela zapewnia wolność konkurencji i działania elit politycznych. Tę zaś potwierdzają wolność stowarzyszania się, agitacji, wolność słowa i wolność wyboru.

Podobne prace

Do góry