Ocena brak

Dążenie chińskich katolików do jedności z Rzymem

Autor /Romekppp Dodano /03.05.2013

W przypadku świata azjatyckiego - ale nie tylko - rozpad bloku sowieckiego otworzyłnowe możliwości dla pontyfikatu Jana Pawła. Po 1989 r., gdy komunizm tracił centralną rolęw polityce międzynarodowej, jakkolwiek nie znikając całkowicie, a nawet dalej trwając wtakich ważnych krajach azjatyckich, jak Chiny, Wietnam i Korea Północna, powstała nowarzeczywistość światowa, o wiele bardziej złożona i pełna sprzeczności, niż mogło sięwydawać na podstawie uproszczeń z okresu zimnej wojny, zwłaszcza w krajach leżących nagranicy przeciwstawnych bloków.

Innymi słowy, rozpad bloku sowieckiego nie tylko usunąłtrudną przeszkodą dla katolickiej obecności na świecie, ale również odsłonił nową sytuację,która kształtowała się pod wpływem globalizacji. Z jednej strony rozpad tego bloku osłabiłdążenie w Kościele katolickim, żeby za wszelką cenę szukać kontaktów i związków zeświatem pozaeuropejskim, któremu już nie groziła penetracja komunistyczna; z drugiejstrony ten rozpad zmusił Kościół do tego, by pilnie stawić czoła wyzwaniom innymi niżpolityczno-ideologiczne.

Bardziej niż w innych przypadkach, Chiny stawały się corazbardziej symbolicznym przykładem malejącego znaczenia czynników politycznoideologicznychw kontekście globalizacji, która w ostatnich dziesięcioleciach XX w.wyznaczała Azji coraz bardziej znaczącą rolę na scenie światowej.W 1989 r., podczas gdy upadały reżimy komunistyczne w krajach Europy Wschodniej,stłumienie protestów studenckich na placu Tienanmen ukazało całemu światu obraz władzyniepoddającej się zmianom w demokratycznym kierunku. Jan Paweł II wyraził ból z powodutak smutnego i dramatycznego momentu w historii ludu chińskiego, opłakiwał młodych ludzizabitych w walce o demokrację i zwrócił się do władz chińskich o szacunek dla prawdy,sprawiedliwości i wolności55. Po 1989 r. wielu katolików wierzyło, że chiński komunizmwkrótce przestanie istnieć i że dlatego nie ma potrzeby szukania kompromisu z tym reżimem.

Natomiast rząd w Pekinie zaczął spoglądać na Jana Pawła II jako na niebezpiecznego wroga,który może spróbować doprowadzić do upadku również komunizm w Chinach, podobnie jakto zdatzyło się w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej. W tej atmosferze 28 czerwca 1991 r. papież ogłosił, żekardynałem in pectore, nominowanym w 1979 r., był Gong Pinmei, i przedstawił swój wybórjako gest przyjaźni wobec ludu chińskiego56, ale - analogicznie do tego, co zdarzyło się wprzypadku biskupa Deng - reakcja była negatywna i Chiny zaprotestowały przeciwko tej„ingerencji" w wewnętrzne sprawy kraju. Przez wiele lat kwestia nawiązania stosunkówdyplomatycznych pozostawała bardzo odległa57.Jednak pomimo chłodnego podejścia obu stron właśnie po 1989 r. sytuacjaniepostrzeżenie zaczęła się zmieniać. Skonstatowanie faktu, że Chińska Republika Ludowanie pójdzie drogą Europy Wschodniej i ZSRR, stopniowo zbudowało nową sytuację.

Niepowodzenie działań Zachodu, żeby postawić Chiny w trudnej sytuacji po wydarzeniachna placu Tienanmen, przekonało światowych przywódców politycznych, że konieczne jestponowne nawiązanie kontaktów z chińskim reżimem komunistycznym. Kościół katolickioczywiście nie był uwrażliwiony na względy ekonomiczne, które zalecały takie ustępstwa,ale zaważyły tu inne względy, np. fakt, że państwa komunistyczne, pozostałe po rozpadziebloku sowieckiego, nie stanowiły już, jak w przeszłości, zagrożenia dla katolicyzmu, a takżeto, że - przynajmniej w przypadku Chin - był to komunizm coraz bardziej odległy odklasycznego modelu marksistowskiego58. Jakkolwiek nie uległ zmianie ogólny osąd Kościołakatolickiego dotyczący ideologii komunistycznej, zmieniły się jednak okoliczności historyczne, w które włączała się kwestia relacji pomiędzy Kościołem katolickim a ChińskąRepubliką Ludową.Ponadto w Chinach początku lat 90. zaczęły ujawniać się skutki wyborów dokonanychprzez katolików, którzy poddani najpierw represjom w pierwszej fazie postrewolucyjnej, anastępnie przemocy rewolucji kulturalnej, zgodzili się współpracować z władzami chińskimi.

Dzieje się tak w przypadku biskupa Szanghaju, Jin Luxiana, który z czasem stał się być możenajbardziej znanym przedstawicielem dążenia do połączenia duchowej jedności z papieżem ilojalności politycznej wobec rządu. Nie jest to przypadek odizolowany i w związku z tymmożna mówić o nowym okresie chińskiego katolicyzmu, jakkolwiek w obrębie bardzosztywnych granie wyznaczonych przez politykę reżimu. W tym kontekście mieszczą sięrównież prośby kierowane do Rzymu przez wielu biskupów, których ordynacja była uważanaza kanonicznie nieważną, a którzy domagali się - poprzez wewnętrzne kanały - żeby uznanoich jako w pełni włączonych w społeczność katolicką. Z czasem wiele z tych próśb wysłuchano, wprowadzając w tensposób ważne elementy nowości pomiędzy „ukrytymi" a „patriotami": gdy tracił na mocyzarzut o niewierność Rzymowi czy papieżowi, stopniowo coraz bardziej wątpliwa stawała sięlinia graniczna, która ich rozdzielała.

Ta coraz bardziej złożona rzeczywistość była coraz lepiej poznawana dzięki seriikontaktów, które rozwinęły się pomiędzy chińskimi katolikami a krajami europejskimi,takimi jak Belgia, Francja, Niemcy czy też, rzadziej, Włochy, podczas gdy zwiększały sięmożliwości dla chińskich księży, by studiować na Zachodzie, także w USA59. Utrzymywanocoraz bardziej stabilne kontakty dzięki centrom studiów chińskich założonym w Hongkongu,Manili i Tajpej. Te kontakty ułatwiły poznanie rzeczywistości innej, niż uważano, i, przedewszystkim, dały możliwość dostrzeżenia, że pragnienie jedności z papieżem i z całymKościołem katolickim było w Chinach bardziej rozpowszechnione i ugruntowane, niż mogłosię to wydawać. Jan Paweł II z uwagą zbierał te infotmacje60, a osoby odpowiedzialne wRzymie za śledzenie sytuacji w Chinach tworzyły jej coraz głębszą i pełniejszą wizję61. W1995 r., w związku z drugą wizytą papieża na Filipinach, która zgtomadziła 5 min osób wManili, kardynał Sin zdołał doprowadzić do przybycia, za zgodą władz w Pekinie, równieżkilku księży należących do Stowarzyszenia Patriotycznego.

Przy tej okazji papież skierowałdo chińskich katolików żarliwy apel o jedność, dziękując im za tak liczne wyrazy uczucia iwierności, które dotarły doń od nich. Bariery spowodowane przez ideologię czy politykę niemogły przeciwstawić się mchowi sumień w kierunku jedności Kościoła, ważnemu środkowiwspółczesnego katolicyzmu, być może jeszcze bardziej skutecznemu niż narzędziainstytucjonalne, aby przezwyciężać podziały zrodzone w jej wnętrzu przez sytuacje dziejowe.

Podobne prace

Do góry