Ocena brak

Darwinowska rewolucja w pojęciu czasu - Historia uświęcona

Autor /Stefan Dodano /03.08.2011

[...] Pojęcia niepowtarzalności zjawisk i ich linearnej sekwencji czasowej w hi-storii są często wywodzone z biblijnego spojrzenia na czas i historię. I chociaż nie jest to błędne, jest jednak dla okresu wczesnego chrześcijaństwa niewłaściwe. Pojęcie czasu musi być zrównoważone w obrębie kontekstu, którego zasadniczym intrygują-cym, modelem jest dramat zbawienia. Każde spojrzenie na czas lub historię musi albo z tym modelem harmonizować, albo pozostać poza chrześcijańską kosmologią. Jakiekolwiek pytania zadawał sobie  św.Augustyn na temat natury czasu, nie ma wątpliwości,  że starał się je tak rozwiązywać, aby wyjaśniały działania Boga wobec człowieka i świata.

Dla jego poglądu na historię metafora linii matematycznie jedno-stajnej inspirowanej przez geometrię byłaby niewłaściwa. Kosmologiczny czas Augu-styna był podzielony według dni stworzenia tak, że każdy z siedmiu dni obrazował i przepowiadał zarazem jedną epokę historyczną1. Było to archetypowe spojrzenie na czas i lepiej od linii prostej obrazuje je przykład książki ze stykającymi się okładkami. Gdy książkę otworzy się całkowicie, aż okładki zetkną się odwrotnymi stronami, a brzegi kartek utworzą okrąg, ukaże się cały obszar historii podzielonej na siedem za-wartych w spisie treści rozdziałów. Człowiek,  śledząc słowo po słowie poszczególne kartki, może je tylko kolejno odczytywać. Jednakże przeczytawszy kilka rozdziałów i korzystając ze spisu treści może już, choć niewyraźnie, dostrzec, że cała opowieść jest zapowiedziana licznymi wątkami, które obrazują i przewidują przyszłość. Częścią szerszego spojrzenia na rzeczywistość, które można by nazwać „wyobraże-niowym” lub typologicznym i które  łączyło  świeckie ze  świętym, było rzutowanie wyobrażeń w przyszłość. Rzutowanie to występowało na licznych poziomach rzeczy-wistości.

Dopuszczalne było wyobrażenie sobie Adama lub Seta przemycających z Raju gałąź drzewa znajomości złego i dobrego, a także  że z gałęzi tej wyrosło drzewo, którego użyto do zrobienia różdżki Mojżesza, belek zdobiących  świątynię Salomona czy też krzyża, do którego przybito Chrystusa. Pewni ludzie i określone zdarzenia ze Starego Testamentu były postrzegane jako postacie lub paradygmaty, któ-re miały się nieustannie realizować w toku historii. Były one cieniami rzeczy, jakie miały nadejść, a jednocześnie posiadały konkretną historyczną egzystencję. W Biblii historię i czas należało na jednym poziomie czytać i rozumieć dosłownie, na drugim zaś wy-obrażeniowo i proroczo. Było to  ściśle zgodne z wypracowanym w średniowieczu i na początku czasów współczesnych sposobem myślenia o wszechświecie jako bycie peł-nym harmonii. Typologiczny sposób postrzegania rzeczywistości jest bardzo  podobny do archa-icznego, czy też pierwotnego pojmowania czasu. Charakteryzuje się on wieloma pla-nami percepcji rzeczywistości, które to plany wzajemnie na siebie oddziałują — świeckie ze świętym, czasowe z bezczasowym.

Występuje tam harmonia między histo-rycznym wcieleniem i powtarzalnym w wieczności wcielaniem się. To uświęcone spoj-rzenie na czas i historię pozostaje ważnym sposobem myślenia w XVII wieku, a pod wieloma względami również i w XIX. W myśli religijnej nie zanika zresztą nigdy. W tym kosmologicznym układzie odniesienia w historii nie ma miejsca na ewolucjo-nizm — jest ona objawieniem postępującym wraz z upływem czasu. Historia była typo-logiczna i jako taka spełniała funkcję dydaktyczną, używając zjawisk  świeckich jako środków ożywiających  świadomość tego, co bezczasowe, poprzez poczucie tego, co czasowe. O tym, jak silnie przetrwał ten sposób używania historii do pobudzania wy-obraźni, możemy się przekonać studiując literaturę medytacyjną XVII wieku.  Św. Ignacy Loyola pisał na przykład, że musimy „widzieć miejsca, w których działy się rze-czy, nad którymi medytujemy, dzięki wyobrażeniu sobie,  że rzeczywiście się tam znajdujemy; musimy starać się tam znaleźć tak  żywi, abyśmy faktycznie je oglądali naszymi cielesnymi oczyma”2. Medytacyjna siła takiego używania historii była jesz-cze zauważalna w XIX wieku, co widzimy u Williama Hazlitta opisującego, jak jego ojciec z miłością ślęczał nad historią Starego Testamentu.

Sugerowałbym więc,  że najważniejszy wpływ  św. Augustyna na czas kosmolo-giczny nie wiązał się z liniowym rozumieniem czasu, lecz z bezczasowym archety-pem, i wynikał nie z oryginalności idei Augustyna, lecz z jego dominacji w tradycji chrześcijańskiej. Wpływ ten wynikał z wkładu Augustyna w koncepcję kreacji, koncep-cję, w której podkreślano, że Bóg miał gotowy cały plan stworzenia, zanim jego Sło-wo spowodowało tego planu realizację i objawienie. Ta koncepcja archetypu była zgodna z typologicznym lub wyobrażeniowo uświęconym spojrzeniem na historię. Koncepcja ta była także zgodna z Platońską wizją wszechrzeczy rozwijających się z ziaren pierwotnych archetypów. Predestynacja była tylko jednym z przejawów Au-gustyńskiego modelu stworzenia, a kalwinizm był jedynie ekstremalnym stanowi-skiem szesnastowiecznych zwolenników św. Augustyna. Jakkolwiek oparty na koncepcji archetypu pogląd na Stworzenie utrzymał się, szczególnie w biologii i geologii, aż do Darwina, to jednak nastąpiła tu zmiana w ujęciu.

W XVII wieku rezygnowano z uświęconego spojrzenia na przyrodę, w miarę jak sama ona poddana została sekularyzacji, a materia — redukcji do mar-twych cząstek, którymi rządziły wtórne przyczyny. Postęp był jednak nierównomierny i wykopaliska skamieniałych szczątków organicznych traktowano jeszcze w XVIII wieku jako pamiątki stworzenia lub relikty potopu, a sentymentalny stosunek do przy-rody, traktowanej jako widowisko gloryfikujące potęgę Stwórcy został przejęty przez romantyzm. Jednakże podstawowa zmiana polegała na deifikacji samego planu stwo-rzenia, a ulubionym przykładem, do którego porównywano funkcjonowanie wszech-świata, stał się zegar.

Podobne prace

Do góry