Ocena brak

Dante w sarmackim odzieniu - Krótka rozprawa, Wizerunek własny, Żywot człowieka poczciwego

Autor /Odillo Dodano /04.06.2013

„Nasz to jest Dante” — pisał o Reju, jeszcze za jego życia, jeden z najwybitniejszych humanistów polskich XVI w. Andrzej Trze-cieski; inny renesansowy twórca nazywał go ,,Wergiliuszem Sar-macji”. Nie mógł się więc autor Zwierciadła uskarżać na brak popularności i zrozumienia u swoich współczesnych. Poczesne miejsce wyznaczyła mu również historia i do dziś jest jeszcze często uważany za „ojca literatury polskiej”, chociaż nie był bynajmniej pierwszym piszącym po polsku autorem. Był jednym z pierwszych. Jego najwcześniejszy dochowany utwór (Krótka rozprawa, 1543) o tyleż wyprzedza pierwsze polskie pisma Kochanowskiego czy Górnickiego, o ile sam jest poprzedzany przez twórczość Biernata z Lublina czy Jana z Koszyczek. A niezależnie od chronologii — pod względem kunsztu artystycznego i sprawności językowej bliższy jest Żywotowi Ezopa niż Dworzaninowi polskiemu.

Nie jest Mikołaj Rej pisarzem oryginalnym, choć co prawda — w przeciwieństwie do innych renesansowych twórców — nię korzystał ze wzorów antyku, poezji włoskiej i francuskiej; niemal wszystkie jego utwory posiadają pierwowzory w późnośredniowiecznej literaturze łacińskiej, czerpanej zresztą zazwyczaj z drugiej ręki. Tu jednak rzuca się w oczy fakt wart zastanowienia. Utwory te w tak wielkim stopniu przesycone są szczegółami z życia polskiego, mają tak wiele oryginalnych rysów obyczajowych i specyficznych znamion mentalności szlacheckiej, ze te obce powiązania wykryje tylko oko specjalisty.

Spuścizna literacka Mikołaja Reja jest bardzo obfita i różnorodna. Obok traktatu polityczno-społecznego, jakim jest Krótka rozprawa,, znajdujemy w niej oparty na biblijnej fabule Żywot Józefa; obok korzystającego z renesansowego, laickiego pierwowzoru Wizerunku mamy średniowieczny moralitet — Kupiec, gdzie odnajdziemy wyraźne echa Rozmowy mistrza Polikarpa ze Śmiercią: ową przemożną obawę śmierci i chęć wyrzeczenia się marności doczesnego żywota; i jednocześnie żartobliwe, miejscami wręcz frywolne, Figliki, i dający rady, jak korzystać z uroków doczesnego życia, epikurejski zgoła Żywot człowieka poczciwego, i zaciekły atak na epikureizm w Wizerunku. A przecież jeszcze pełen kalwińskiej ascezy i apostolskiej żarliwości zbiór kazań (Postylla) i komentarze do Pisma świętego. I patriotyczne Narzekanie... Korony Polskiej.

Rej jest typowym człowiekiem przełomu dwóch epok: w jego postawie istnieje tyleż elementów średniowiecza, co i renesansu. A przy tym całą tę różnorodną literaturę Rejowską łączy jedno: moralizatorska pasja, uporczywe budowanie ideału życiowego. Można by bez przesady powiedzieć, że Rej przez całe swe życie pisze utwór na ten sam temat: naucza, jak uczciwie, bogobojnie, ale zarazem wygodnie — żyć.

Tu właśnie leży przyczyna jego wielkiej popularności i „wzię-tości” za życia. Posiadał on określonego adresata: potężne masy szlacheckie, które znakomicie znał, rozumiał, wyczuwał ich potrzeby i z którymi bez trudu potrafił znaleźć wspólny język. Szlachta potężnieje, staje się wiodącą warstwą Rzeczypospolitej; jest coraz bardziej solidarna i świadoma swych interesów. Odczuwa coraz silniejszą potrzebę odpowiadającego tej sytuacji, w miarę jednolitego systemu kultury; potrzebuje trwałego wyrazu swych dążeń, wyraziciela i „magazynu” swoich stanowych wartości, usankcjonowania i ujednolicenia rozproszonych ideałów etycznych. Potrzebuje literatury, w której mogłaby z powodzeniem szukać potwierdzenia swyęh wartości. Wielkość Reja polega na tym, że znakomicie pochwycił owe dążenia i potrafił im sprostać jako pisarz. Tworzy taki właśnie wzorzec etyczny: Wizerunek..., w którym, jako we zwier-ciedle, snadnie każdy swe sprawy oglądać może, zebrany z filozofów i różnych obyczajów... „Każdy” znaczy tu „każdy szlachcic”. Jak sam autor stwierdza, wzorzec ów jest kompilacją. Został przykrojony z różnych, obcych sobie nawzajem, poglądów. Mistrz Polikarp i św. Aleksy wraz z Kalwinem znajdują się tu w sąsiedztwie Arystotelesa i Platona. W ten sposób powstaje zbiorowy bohater szlachecki, który nie ma swego indywidualnego „ja”, swej osobowości, a tylko „ja” zbiorowe, „ja” swej warstwy społecznej. Za dziesięć lat Wizerunek zostanie dopełniony przez Żywot człowieka poczciwego, który ukaże się na rok przed śmiercią autora. Tutaj możemy już obserwować nie pośpieszną, „szkolną” naukę, lecz konsekwentny proces wychowawczy, do którego pisarz przywiązywał zawsze szczególnie dużą wagę. Temat utworu mógłby brzmieć: jak zostać dobrym szlachcicem, oraz: kto jest dobrym szlachcicem?

Posługując się językiem dzisiejszych pojęć, powiedzielibyśmy, że Rej był pierwszym pisarzem polskim o silnie zaznaczonej przynależności klasowej. I więcej : pierwszym twórcą „literatury masowej”. Pomiędzy średniowiecznymi kazaniami i przykładami hagiograf icznymi a Modrzewskim i Kochanowskim istnieje ogromna przepaść. Ideały humanistyczne przenikały na magnackie dwory, na zagranicznych uniwersytetach przyswajali je sobie nieliczni. Pozostawały potężne zastępy szlachty, które nie były w stanie Odczuć ani subtelności artystycznej Kochanowskiego, ani rewelaćyjności poglądów Frycza. Brakowało im pomostu kulturowego w postaci kultury antycznej. Przepaść tę wypełnił Rej. Przemówił w śposób zrozumiały, na miarę potrzeb środowiska i w miarę „nowocześnie”, co prawda — jak to trafnie sformułował jeden z nieżyjących już uczonych — „łącząc ewangelię z pogańską starożytnością”. Powstały w ten sposób twory pełne dziwacznych sprzeczności i anachronizmów. Opuszczając istotne etapy rozwoju, na gwałt usiłował Rej — i potem jego następcy — doganiać Europę, doganiać — ściślej rzecz biorąc — europejskie średniowiecze, mając już niewielki zasób zdobyczy renesansowych. Stąd odwrócenie proporcji i perspektyw. Tego rodzaju procesy stały się zresztą jedną ze znamiennych cech rozwoju kultury polskiej i możemy je obserwować z bliska do dziś.

To niezwykłe pomieszanie szlacheckiego konserwatyzmu z pozorną, zewnętrzną postępowością, egoizmu stanowego i ideami patriotycznymi, wygodnictwa i konformizmu z zaangażowaniem społecznym łatwo uchwycić przy lekturze fragmentów Żywota.

Jest jednak jeszcze Krótka rozprawa i ona zdaje się przeczyć powyższym sformułowaniom. Rej jawi się tutaj jako utalentowany satyryk i krytyk wad społecznych, w sposób ostry i bezkompromisowy wydobywający na jaw istotne tegoczesne konflikty socjalne. Jako jeden z nielicznych odważa się mówić o krzywdzie chłopskiej.

Krótka rozprawa jest dialogiem. O w gatunek literacki posiada długą tradycję ciągnącą się od starożytności, poprzez całe średniowiecze i renesans; występuje też w czasach znacznie późniejszych; jego renesansowym przykładem jest Dworzanin Górnickiego. Nie był bynajmniej związany z teatrem, aczkolwiek dialogi Reja dość wyraźnie ciążą w kierunku dramatu średniowiecznego. Zasadniczym celem utworów tego rodzaju było przekonanie czytelnika — w sposób poglądowy niejako — o słuszności określonej idei, która była mu przekazywana stopniowo w trakcie dyskusji bohaterów. Jeden z rozmówców (jak gdyby literacki sobowtór, porte-parole autora) przekonać miał drugiego (jak gdyby domniemanego opornego czytelnika), zbijając jego argumenty, o słuszności swej tezy. Dialogi takie świetnie pełniły rolę dydaktyczną i propagandową. Bohaterowie dialogów są zaś głównie nosicielami określonych przekonań i pozbawieni cech indywidualnych.

Trzej typowi bohaterowie Krótkiej rozprawy reprezentują trzy główne stany ówczesnej Polski. Źadaniem utworu jest więc dać w miarę całościowy obraz stosunków społecznych. Jeśli przyjrzymy się utworowi dokładnie, dostrzeżemy, że społeczne konflikty między postaciami nie są w rzeczywistości aż tak drastyczne, jak się w pierwszej chwili mogło wydawać. Chociaż Wójt powiada wprost: „nam prostym zewsząd nędza”, to przecież zasadniczy front tej słownej walki przebiega pomiędzy Wójtem i Panem z jednej strony, a Plebanem z drugiej, nie zaś między Wójtem a Panem i Plebanem. Oto i zasadnicza myśl utworu: gremialny atak społeczeństwa na kler. Jak pamiętamy, właśnie około roku 1543 Rej przyjął kalwinizm. Ostrze przedstawionego konfliktu łagodzi poza tym fakt, iż Wójt jest tu reprezentantem wolnych kmieci, nie zaś chłopów pańszczyźnianych, na których pracy wspierała się szlachecka Rzeczpospolita. Panu w tej dyspucie dostaje się najmniej. Oskarżani są raczej pojedynczy ludzie, nie wypełniający należycie swych obowiązków, niż szlachta jako stan. Rej nie pragnie reform, żąda postępowania jednostek zgodnie z prawem; prawa i instytucje szlachęckie pozostają nienaruszone. I tutaj jednakże istnieją wyjątki. Oto obraz pospolitego ruszenia:

Panowie z wędzonką ciągną,

W krupach się myszy zalągną.

Drugi też z kijem wędruje,

Kury po wsiach popisuje.

Kiedy w bęben zakołaeą,

Tó wnet inni czapki tracą.

Co więc kto może, to chwyta —

Drugi swego konia pyta.

Ten znakomity satyryczny opis kończy się konstatacją: „lepsza dzielna trocha nyźli wielkość, kiedy płocha”. Celem satyry nie jest bowiem poprawa stosunków w obrębie pospolitego ruszenia, lecz jego likwidacja i wprowadzenie armii zaciężnej. W ten sposób szlachta byłaby wolna od służby w wojsku. Ponieważ zaś zgodnie z uchwałą sejmu w 1542 r. fundusze na ten cel miano czerpać z podatków od nadań królewskich, Rej ponarzekawszy na uchwałę sejmową (Spólne narzekanie...), wysunął propozycję (miał liczne nadania królewskie), aby na cele wojskowe obrócić roczne daniny kościelne (daniny te, jako innowiercy, nie dotyczyły go). Stąd tak ostre ataki na chciwość kleru, głównie zresztą — zwróćmy uwagę, jakże sprytnie! — ze strony przedstawiciela chłopstwa.

Przykładów tego rodzaju można by podać znacznie więcej. Dobro ojczyzny utożsamiał Rej z interesami swej klasy. Z klasą tą utożsamiał zresztą naród. W jego postawie odnajdujemy już zalążki tego, co później nazwano sarmatyzmem: krótkowzroczność polityczna i egoizm stanowy, unikanie sytuacji konfliktowych i odpowiedzialności, dość rozwinięta pycha narodowa, czysto utylitarne traktowanie wiedzy i wreszcie odsunięcie się od spraw publicznych, skoro „na każdym urzędzie pełno omyłki, a złej sprawy wszędzie”. Trwał jeszcze wiek rozkwitu, wiek złoty i „człowiekowi poczciwemu” udawało się być „poczciwym”.

W następnym wieku „człowiek poczciwy” przybierze postać Jana Chryzostoma Paska.

Do góry